sobota, 9 marca 2013

Rozdział 18. KOMETARZE, PROSZĘ.!

KOMENTUJCIE, BŁAGAM!! NAWET ZWYKŁY UŚMISZEK DAJE DUŻO <3 PROSZĘ!!!



* Następnego dnia *
Obudziłam się. 6.05. Dziwnie. Ja i tak wczesne wstawanie. Otworzyłam swoje zaspane oczy i zauwazyłam, że nikogo obok mnie nie ma. No tak, wysłałam Harrego na noc do domu, bo przecież on by mi nie odpuścił. Jakimś cudem się udało. W każdym razie. NIEDZIELA. Mama wraca, Natalie też. Muszę iść się ogarnąć bo o 13 przyjdzie ten zboczuch i zaczniemy robić jedzenie na imprezkę powitalną mamy i Natalie. Już miałam iśc do łazienki, gdy usłyszałam mój dzwoniący telefon. Odebrałam nie patrząc na ekran.

/ ROZMOWA /
- Halo ?
- Hej Caroline, to ja Niall.
- O no hej. Czemu dzwonisz o tak wczesnej porze ?
- Mam sprawę, moge do ciebie wpaść ?
- Okej , za ile będziesz ?
- 15 minut ?
- Ok, wystarczy mi, żeby się wyszykować. Paa.
- Paa.

/ KONIEC ROZMOWY /

Poleciałam do łazienki i zaczęłam się ogarniać. Prysznic, szybki makijaż, ułożenie włosów, jest. Kucyk i legginsy z ciepłym sweterkiem ( ten pierwszy zestaw http://urstyle.pl/styl/allyann/stylizacja/po-domowemu-5/  )  będą idealne na dzisiejsze przed południe. Później się zobaczy. Wychodziłam z łazienki, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i je otworzyłam.Moim oczom ukazał się Niall. Spojrzałam na jego smutną i zapłakaną twarz.
- Mogę wejsć ? - Zapytał zachrypniętym głosem.
- Pewnie, jezu co ci się stało ? - Spojrzałam na jego ręce. Były całe pocięte. - WCHODZ I TO MIGIEM ! - Już nie oszczędziłam głosu.
- Spokojnie, nie krzycz, wszystko ci wytłumaczę.
- Poranna kawa i śniadanko ? - Uśmiechnęłam się do niego.
- Okej.
- A no co masz ochotę ty mój kochany braciszku ? - Ostatnio tak do niego mówię. Może to dla tego, że mówimy sobie wszystko. Ufamy sobie i po prostu zachowujemy się jak rodzeństwo.
-  Może pyszną jajecznice. Będziesz taka kochana i mi ją zrobisz ?? Proszę.
- Dobrze. Ty wstaw wode na kawę.
- A tak właściwie to gdzie twój tata ?
- Wczoraj, po powrocie ze szpitala od mamy, wziął torbę, spakował się i wyjechał. Powiedział, że wróci dzisiaj około 16 .
- Czyli jestes sama ?
- Tak. - Odpowiedziałam i zabrałam się za robienie jajecznicy. Wzięłam z lodówki potrzebne składniki. Zaczęłam rozbiojać jajka i wrzucać po koleji na patelnię. Czułam wzrok Niall ' a na sobie. Spojrrzałam na niego. On siedział i parzył się we mnie szklanymi oczami .
- Dobra głodomaorze, ja się tak bawić nie będe. Mów co się stało i co z twoimi rękoma.
- Natalie, ona mi się stała. A moje ręce to tylko i wyłącznie sprawa żyletki.
- Ja, no nie woerzę, kolejny z żyletką. A co się stało? Mów dokładniej .
- Bo ona wczoraj po twoim wyjściu powiedziała mi, że ona... - mówił chlipiąc - ona... ona mnie zdradziła. I to jeszcze z tym dupiem Zayn ' em. Jak bym go teaz spotkał, to bym go normalnie zabił. Nie chciałem wracać do domu, ani sięz  nikim kotaktować, więc wyłaczyłem telefon.Spałem w samochodzie. Znaczy moim spaniem była 15 minutwoa drzemka bo... ja ją tak cholernie kocham... a ona mi zrobiła takie świństwo. Czemu? Powiedz mi, czemu ?
- To ty powienieneś z nią pogadać. Ja nie będę jej tłumaczyć, bo po prostu nie wiem. - Mówiłam nakładając przysmak na talerze i jednocześnie zalewając kawę. - Na prawdę. A teraz Smacznego żarłoku! - Powiedziałam i podałam mu jedzienie na stół a zaraz potem kawę.
- Smacznego również. - Odpowiedział, ziewnął i zaczął jesć.
- Zaraz po tym jak zjesz, idziesz do góry do mojego pkoju, kładziesz się i idziesz spać. Ja w tym czasie poodrabiam zaległości z tygodnia.
- Dobrze mamusiu. - Usłyszałam z jego ust i oboję zaczęliśmy się śmiać. Zajadalismy się tym daniem gdy nagle zadzwonil mój telefon.
- Jezu! Kto o tak wczestej porze do mnie dzwoni ?

*** Oczami Louisa ***
/ ROZMOWA /
- Halo ? - Usłyszałem jej głos.
- Hej Caroline. Jest sprawa widziałaś może Nialla ?
- A co ? Martwicie się ?
- Ekhem. Dzwoniłem do niego całą noc, a ten dureń nie odbierał.
- No, siędzi u mnie, ale nie martwcie się, wszystko w porządku. Po prostu spał sobie w samochodzie. Znaczy nie spał, bo to była 15 minutowa drzemka ale jest u mnie, je śniadanie i zaraz idzie spać.
- Ohh.. Jej, jak dobrze, że ty istniejesz.
- No widzisz. Dobra ja kończę. Paa. Wpadniecie później z El ?
- No pewnie i zresztą chłopaków też tylko musimy znaleść Zayn'a.
- Jego też nie ma ?
- Brak.
- Okej. paa.
- No paa.

/ KONIEC ROZMOWY /

Okej, może Zayn też pojawi się u Caroline. Tylko nie rozumiem, dlaczego ich oby dwóch nie ma. Może się pokłócili. A nawet jeśli, to jestem ciekawy o co poszło.

*** Oczami Caroline ***

Okej Niallerku teraz do łożeczka, a ja zabieram się za lekcje. Dobranoc, pchły na noc.
- Już idę.
- Spij dobrze.
- Dziękuję . - Odpowiedział, polożył się i nagle zasnął. Ja usiadłam do biurka i zaczęłam robić lekcje.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
JEST NASTĘPNY. JAK MYŚLICIE, CO BĘDZIE DALEJ ? PROSZE KOMENTUJCIE!! 

sobota, 2 marca 2013

Rozdział 17.

Szybko wybiegłam z samochodu. Wleciałam do szpitala, nie zwracając uwagi na paparazzi i na fanki bez których oczywiście to by się nie obyło. Podbiegłam do pierwszej lepszej pielęgniarki i wydarłam się jej prosto w twarz :
- Gdzie jest Joanne ( bo tak ma na imię moja mama )  Richardson ?!!
- Jest pani kimś z rodziny? - Dręczyłą mnie pytaniami.
- Tak, jestem jej córką. - Mówiłam już spokojna bo poczułam na swoich biodrach dotyk, tak, ten dotyk. Jego wielkie dłonie uspakajały mnie.
- Pani Richardson leży w sali 230 na III piętrze.
- Dziękujemy.  - Harry odpowiedział za mnie.
- Proszę. A i Panie Styles, moge poprosić o autograf ? - Zapytała pielęgniarka.
- Na serio  ?? Nawet pani ?? - Zapytałam i spojrzałam na nią zdziwną mina.
-Dobrze. Caroline leć do mamy a ja z El i Lou zaraz do ciebie przyjdziemy.
- Nie. Nie chcę iść sama. Streszczaj dupę a ja ide usiąść koło El. - Wskazałam na niebieskie plastikowe krzesełko obok El.
- Okej. - Powiedział. Podeszłam do krzesła, usiadłam i spuściłam głowę w dół.
- Mała co jest ? - Zapytała El.
- Czemu to jest takie ciężkie ?
- Wiesz, teraz będzie tylko ujeszcze gorzej.
- Wiem, ale nie wiedziałam, że będzie aż tak źle. - Odpowiedziałam.
- To co idziemy ? - Mówił Harry który własnie podszedł.
- Tak - Odpowiedziałam, nałożyłam sztyczny uśmiech i ruszyliśmy w stronę windy. Wjechaliśmy nią na III piętro. Wysiedliśmy. Nie wiem czy wspomniałam ale jechaliśmy ta widą dobre 10 minut i Harry cały czas nie puszczał mojej ręki. Nawet ściskał ją mocniej. Od razu po tym jak wysiedliśmy z windy ujrzałam mojego tatę. Podbiegłam do niego.
- Gdzie jest mama ?
- W tej. - Wskazał ręką na salę za mną. Weszłam do sali.
- Mamo, mamo. - Mówiłam do niej.
- Córcia, jak dobrze, że jesteś.
- Co ty zrobiłaś i czemu to zrobiłaś ?! - Podniosłam już ton.
- Spokojnie, nie krzycz.
- Jak mam nie krzyczeć, powiedz mi ? - Wydarłam się na całą salę, aż chyba na kortyarzu mnie usłyszeli.
- Bo.. ja... jestem..
- Kim do cholery jesteś ? ! - Przerwałam jej
- Tchórzem. - Powiedziała po cichu.
- Czemu tak uwarzasz ? - Zapytałam ze spokojem.
- Bo ja to zrobiłam dla tego, że by tobie i tacie było łatwiej.
- Jak niby miało by być nam łatwiej ?
- Wczoraj rozmawialiśmy z tatą, że nie mamy za dużo pieniędzy. Będzie nam teraz coraz ciężej. Stwierdziłam, ze po co ja mam żyć z przymusu, skoro moje ubezpieczenie jest tak duże, że żyli byście sobie dobrze przez długie lata.
- Co ty w ogóle wygadujesz ?! Porąbało cię już do reszty ? Nie wierzę w to, że ty mogłaś tak pomyśleć. Przecież ja mogę pójść do pracy. Co jak co, ale od razu odbierać sobie życie? No nie wierzę w to, że mam....
- Że co masz? - Przerwał mi Harry.
- Yyy.. nic.
- Jak nie to nie. Pani Richardson, co u pani słychać ? Jak się pani czuje ??
- U mnie wszystko prawie dobrze - Mówiąc to, uśmiechnęła się i spojrzała na bandaże.
- Mhm. Prawie, bo coś jest nie halo z twoją głową. - Rzuciłam.
- Kochanie, idź do Natalie , pogadaj z nią. Może ona chociaż Ci coś powie.
- Już biegnę. - Odpowiedziałam i wyszłam. Stałam juz przed drzwiami do sali Natalie, gdy nagle usłyszałam krzyki.
*** Oczami Natalie ***
- Wyjdź z tąd! Natychmiast! Jak ty mogłes to zrobić! - Krzyczałam na nigo przez płacz.
- Ale Natalie, posłuchaj mnie. Chciałem Ci tylko powiedzieć...
- Wyjdź, jak mogłeś mi to zrobić, skoro wiedziałeś, że jestem pijana.
- Ale proszę cię wysłychaj mnie...
- Nię! Wyjdź z tąd natychmaist.
- Okej jeśli chcesz, to proszę. Miałem tylko propozycję, ale okej. - Zayn odpowiedział i wybiegł z mojej sali.Byłam zapłakana. Nie wiedziałam co mam robić. Może lepiej jeszcze raz spróbowąc się zabić? Po co Niall w tedy za mna po biegł ? Było by prościej, gdyby mnie już tu nie było. Ja.. w ogóle po co ja tam poszłam. Nagle do sali weszła Caroline.
- Hej! - Przywitałą się ze mną.
- No hej. - Mówiłam jeszce szlochając.
- Co jest mała?? Czemu płaczesz?? - Zapytała mnie.
- Nic nie jest.
- Mhm jasne, takie wkręty to sobie wkręcaj nie wiem komu. Mi nie wkręcisz mów co jest.
- Bo ja się pokłóciłam z Zaynem.
- Wiem, widziałam jak wybiega z sali.
- No.
- A o co poszło?
- Bo raz ja i Niall bylismy na imprezie.. - Mówiłm znów płacząc
- No tak wiem, z tą fanka i z tył płaskim.
- No i ja później pobiegłam do domu Zayna i Perrie. Perrie nie było, a była 2 w nocy to Zayn zaprosł mnie do siebie. - Mówiłam dalej.
- I?
- I... ja... ja się z nim.....
- Co ty się z nim?
- Przespałam. Tak, przespałam się z nim.
- ŻE CO?! - Wydarła sie Caroline.
*** Oczami Caroline***
Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszłam. Jak to? Tak niewinna, słodka i zawsze miła Natalie? Jak ona mogła zrobic cos takiego.
- Ej, tylko żeby ci nie przysło na myśl powiedziec o tym Niall ' owi.
- Ale wcześniej czy później i tak będzie musiał się tego dowiedzieć.
- Wiem, ale ja chcę go do tego jakoś przygotwać.
- Do czego chcesz mnie przygotować? - Zapytał Niall stojący w drzwiach.
- Do niczego. - Odpowiedziała Natalie, skłamując.
- Płakałaś ? - Zapytał.
- Nie. - Znowu skłamała.
- To wiecie co - wtrącilam się - ja juz pójdę i zostawie was samych. Paa! - Krzyknęłam i wybiegłam z sali.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEST KOLEJNY!! AAAALE SIĘ POKOMPLIKOWAŁO. JAKIE CHCECIE ZAKOŃCZENIE?? PISZCIE W KOMENTARZACH :*   

niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 16. PROSZĘ KOMENTUJCIE !! :3

*** Oczami Hazzy ***
Podałem jej list. Jej oczy natychmiast stały sie większe i szklane. Czytała uwarznie. Nie ominęła a nawet nie chciała ominąć żadnego słowa.
- No hej! - Nagle do pokoju weszła El i zobaczyła płaczącą Caroline.
*** Oczami El **
- Kochana, co się stało ? - Zapytałam.
- Nie powiedziałeś im jeszcze?
- Nie. - Caroline z Harrym prowadzili konwersację. - To ja wyjdę do Louisa a wy zostańcie i pogadajcie. - Powiedział i szybko opóścił pokój.
- Co się stało ?- Zapytałam ponownie.
- Bo moja mama... onaa... - Jąkała się Caroline. - Ona... chciała - Szlochała. - Ona chciała popełnić samobójstwo. - Cały czas płakała.
- Że co ?! - Wykrzyczałam. Zawsze miła i bez problemowa pani Richardson chciała się zabić? Nie mogę w to uwierzyć.
- Tak, Teraz jest w szpitalu.
- To mała ogarniaj się, jedziemy do niej.
- Nie wiem, powinnam poczekać na tatę.
- To masz do niego zadzwoń. - Powiedziałam i podałam jej telefon.

*** Oczami Caroline ***

/ Rozmowa z Tatą /

- Tato, co jest z mamą ? Mogę przyjechać? Jeszcze żyje? - Zapytałam z nadzieją w głosie.
- Tak, Jak dobrze, że dzwonisz. Przyjedź i to szybko, bo mama cię potrzebuję.
- Coś się dzieje?  Co tak właściwie z nią jest? 


- Na całe szczęście straciła tylko bardzo dużo krwi.
- Na szczęście?
- Mogło być gorzej.
- Dobra, zaraz przyjedziemy.
- Przyjedziemy? Kto przyjedzie z tobą ?
- Eleanor, dziewczyna Louisa, tego śmiesznego.
- Okej, to widzimy się zaraz.

- Mhm. Paa.

/ Koniec rozmowy /

- To co, jedziemy ?
- Tak, tylko  zaczekaj, muszę się ogarnąć.
- Okej mała, daję ci 15 minut, już pod przysznic. - Rozweseliła mnie El. Szybko pobiegłam do łazienki, umyłam się, ogarnęłam twarz, bo uwierzcie mi wyglądała strasznie, ubrałam się (
http://urstyle.pl/styl/ziembaaa/stylizacja/stylowa-8/ ), uczesałam włosy w koka i wyszłam z łazienki.
- No mała, jak na 15 minut, to wyglądasz olśniewająco. - Powiedziała El.
- Dzięki, chodz już jedziemy.
-Okej. - Odpowiedziała. Wyszłyśmy z pokoju i schodziłyśmy po schodach.

*** Oczami Harrego **
 Opowiadałem Louisowi co się stało, gdy nagle usłyszałem skrzyp schodów. Spojrzałem na nie i zobaczyłem ślicznie ubrana i wyglądającą Caroline a za nią szła El.
- Gdzie jedziecie? - Zapytałem.
- Do szpitala. - Odpowiedziała El.
- Możemy jechać z wami? - Zapytał Louis.
- Pewnie, ubierajcie się i jedziemy. - Odpowiedziała Caroline. Ubraliśmy kurtki, wsiedliśmy do samochodu i pojechalismy. Spojrzałem na Caroline. W jej oczach nagle pojawiły się łzy.

***Oczami Caroline ***
Zaczęłam płakać, dlaczego? Sama nie wiem, po prostu. Łzy zaczęły mi same lecieć.
- Kochanie co się stało ?
- Nic, po prostu łzy mi lecą, nie wiem dlaczego.
- Mhm. Jasne jasne.
- No tak, taka prawda. - Odpowiedziałam a Harry przysunął mnie do siebie i przytulił, gdy nagle mnie olśniło.
- Co tak właściwie jest z Natalie i Niallem, dawno się jie odzywali.
- O tego też się dowiesz w szpitalu. - Powiedział Louis
- Ona też jest w szpitalu?
- Skąd wiedziałaś? Niall siedzi przy niej całymi dniami. Żałuje tego co zrobił.
- A co zrobił? Wiem tylko, że Natalie chciała popełnić samobójstwo. - Zaczęły mi lecieć łzy. - Tak jak moja mama .
-  Kochanie, już nie płacz. Wszystko będzię dobrze.
- No okej, ale wracająć do naszych gołąbków - Powiedział Louis - Natalie leży w szpitalu, Niall jest przy niej cały czas, ale nikt nie wie czemu. Moze ty z nią pogadasz?
- Okej, pewnie. A Eleanor, za ile będziemy?
- Jakieś 5 - 10 minut. A może później pójdziemy do Centrum na zakupy? Taki damski wypad.
- Myślę, że nie dzisiaj ale kiedy idndziej na pewno. Jechaliśmy jeszcze chwilkę i dojechaliśmy .


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mam  nadzieję, że się wam podoba. Może jest trochę słaby ale następne będą lepsze. PISZCIE JAKIE CHCECIE W kometarzach. <3 




wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 15. KOMENTUJCIE!!

/ Rozmowa z Louisem /
- Halo, Louis?
- Nie, to ja Eleanor.
- O, to nawet lepiej. Mam sprawe.
- Do mnie, Louisa czy do mnie i do Louisa?
- Do was.
- Słucham, co się stało?
- Czy może cie zaraz przyjechać do domu Caroline? Ona was potrzebuje.
- Okej, pewnie, niedługo będziemy.
- Dziękuję.
- A co się właściwie stało??
- Wszystkiego dowiecie się, jak przyjedziecie.
- Okej, to do zobaczenia.
- Pa.
/ Koniec rozmowy /
Gdy odłożyłem telefon zobaczyłem, że na stoliku leży koperta z napisem " DO CAROLINE ! " Otworzyłem ją i zacząłem czytać
" Droga Córeczko !
Jeśli to czytasz, to znaczy, że albo już jestem w szpitalu albo już tam na górze. Chcę tylko żebyś wiedziała, że Cię kochałam, będe kochać i kocham. Moje serce dla Ciebie nigdy nie przestanie bić. Błagam Cię, nie popełniaj tego samego błędu co ja. Przepraszam Cię. Może jeszcze kiedyś będę miała szansę Ci to wyjaśnić.
PS. Dbaj o Harrego, będziecie mieli ładnie dzieci. Kocham Cię.
                                                                                Mama. "
Zamurowało mnie. Nie wiedziałem, co mam robić. Czy iść i dać jej ten list, czy poczekać aż się ogarnie. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko podeszłem, aby otworzyć drzwi. Przed nimi ukazali sie Louis i Eleanor.
- No hejo bracie. Co ty taki smutny?? - Zapytał Louis.
- Wejdziecie??
- Dzięki. - Powiedziała El dając mi swój płaszczyk.
- Zapraszam, wejdzcie. Rozgoście się. Może chcecie coś do picia??
- Ja poproszę Cole. - Powiedziała El.
- A ja wodę gazowaną.
- Okej. - Rzuciłem i wyszłem z pokoju. Nalałem im pić a przy okazji zrobiłem sobie i Caroline herbatę.
- To co tam u was? - Usłyszałem Louisa wydzierającego się z salonu. Wziąłem herbate i poszłem do nich.
- U nas. Masakra.
- A co się stało? - Zapytała El popijając Cole.
- Zaczekajcie, zaraz przyjdę. Muszę pójść na chwilkę na górę, do Caroline. Muszę zobaczyć jak się czuje.
- Mhm. - Odpowiedzieli zgodznie. Ja szybko pobiegłem po schodzch na górę. Otworzyłem lekko drzwi.
- Kochanie, śpisz?
- Nie. Obiecałeś, że zaraz wrócisz. Gdzie byłeś?
- Czekałem na El i Louisa bo przyjechali. Może zejdziez na dół?
- Nie, okej.
- Proszę, mam tu coś dla Ciebie. - Wręczyłęm jej list.
- Co to ?
- Otwórz to zobaczysz.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dalej napiszę wam później. KOMENTUJCIE, PROSZĘ. NAWET ZWYKŁY UŚMIESZEK DAJE DUŻO.

niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 14.

... Mój tata.
- Caroliine ! Dlaczego nie jesteś na dole?! - Darł się.
- Spokojnie, siadaj, coś się stało ?
- Jak ja mam być spokojny skoro twoja matka nie wiadomo dlaczego leży na dole w kuchni na podłodzoe w kałuży krwi !!! - Darł się dalej.
- Coo?! Zadzwoniłeś po pogotowie??
- Tak, zaraz będą.
- To idź na dół przed dom na nich czekaj, a ja zobacze co sie dzieje na dole.
- Okej - powiedział mój tata i szybko wybiegł z pokoju. W tempie natychmiastowym wygrzebałam się z pod kołdry, założyłam szlafrok i szybko zbiegłam na dół. Ona tam leżała, w kałuży krwi. Spojrzałam na jej ręce. Były całe zakrwawione, a obok jej ręki leżała żyletka. " ALE CZEMU ! " - taka myśl chodziła mi po głowie. Tysiące pytań do siebie samej. Nawet nie zauważyłam , kiedy do domu wparowało pogotowie. Coś tam mówili, ale ja patrzyłam się cały czas w tą jedną, wielką, czerwoną plamę krwi. Cały czas nie mogłam uwierzyć , że moja mama to zrobiła. Usiadłam przed tą wielką plamą krwi i schowałam głowę w kolana. Łzy spływały same. Jedna po drugiej. Coraz szybciej. Nagle poczułam, że ktoś kładzie rękę na ramieniu. Spojrzałam w górę. Przez szklane oczy zobaczyłam mojego chłopaka. On wziął mnie na ręce i zaniósł do góry.
         ***  Oczami Harrego ***
Położyłem ją na łóżku. W jej oczach widziałem strach. Była sparaliżowana. Zastanawiałem się, jak mogę jej pomóc, ale stwierdziłem, że na razie poczekam. Przytuliłem ją mocno.
- Kochanie, wszystko będzie dobrze. Nie płacz.
- Ale.. Jak... Co ona zrobiła.. - Mówiła przez płacz - Czemu? - Szlochała dalej.
- Spokojnie, jestem przy tobie.
- Proszę, powiedz że chociaż ty nie zrobisz nic głupiego.
- Nie zrobię. Nigdy. Kocham Cię.
- Też Cię kocham. - Odpowiedziała swoim słodkim głosikiem. Wtuliła się w moją już mokrą od jej płaczu koszulkę.
- Zostawię Cię na chwile samą. Idę na dół.
- Dobrze, ale wróć zaraz.
- Obiecuję, że wrócę .
Wyszedłem z pokoju. Zszedłem na dół. Wziąłem pierwszą lepszą szmatę do podłogi i zacząłem wycierać krew. Gdy już ją wytarłem sięgnąłem po telefon i zadzwoniłem do Louisa.  

------------------------------------------------------------------------------------------------------------


KOMENTUJCIE PROSZĘ!! <3 

czwartek, 7 lutego 2013

Rozdział 13.

Kolejne dni mijały tak samo. Rano wstawałam, jadłam śniadanie, cały dzień leżałam w łóżku a czasami przychodzili chłopcy. Jednak najczęściej odwiedzał mnie Louis ( nie wliczając w to oczywiście Hazzy bo on siedział ze mną cały czas ). Z Lou strasznie się zżyłam, czuliśmy się przy sobie jak rodzeństwo pomimo tego, że go nie miałam. Głos mi się poprawiał i ogólnie po pierwszym tygodniu siedzenia w domu było lepiej. Juz w następnym chciałam iść do szkoły ale mama, tata i Hazz się nie zgodzili. Ogólnie w domu to się nudziłam. Byłam strasznie ciekawa co u Natalie bo dawno jej nie widziałam.
- Harry, co się dzieje z Natalie i Niall ' em ?? Dawno nie widziałam Natalie i trochę się o nią martwię. - powiedziałam.
- Natalie. Bo ona... bo ona i Niall... Oni już nie są razem.
- Czemu?? Co się stało ??
- Bo Niall raz poszedł na imprezę i Natalie była z nim. I jak ona go na chwilę zostawiła bo poszła do łazienki to podobno jakaś fanka się na niego rzuciła i zaczęła go obcałowywać...
- Ojej, strasznie jej współczuję. - przerwałam mu.
- I jak Natalie, to zobaczyła podeszła do Niall'a i sprzedała mu płaskiego, a ten zdezorientowany nie wiedział o co chodzi.
- O ja.. musiało boleć. - Znowu się wtrąciłam.
- I następnego dnia jak się spotkali Niall próbował jej wszystko wyjaśnić ale ona po prostu do niego podeszła pocałowała go powiedziała " NIGDY O MNIE NIE ZAPOMNIJ " i uciekła a ten głupek pobiegł za nią. Okazało się, że chciała ona popełnić samobójstwo.
- CO?! - Krzyknęłam, że aż chyba mama na dole mnie usłyszała.
- No tak, ale Niall ją zatrzymał i zaprowadził do nas do domu. Natalie cały czas leży u niego w łóżku oszołomiona a Niall czuwa przy niej i nie odstępuje jej na krok. Może później wszystko się wyjaśni. - Skończył mówić Harry.
- Jejku jak ja im współczuję. Trochę mi ich żal.
- Kochanie, ja zaraz przyjdę, idę do łazienki.
- Okok, biegnij.
I zostałam znowu z moimi przemyśleniami. Więc tak. Został tydzień do koncertu chłopaków i do moich prawdziwych urodzin i tydzień i jeden dzień do imprezy. To właśnie niedługo po niej wszystko miało się " popsuć " . Najgorsze jest to, że będę miała Harrego mniej. Bałam się tego. Hazza wrócił z łazienki, położył się koło mnie i wtulił się we mnie.
- Harry ja się boję. - Zaczęłam rozmowę.
- Czego się boisz kochanie ?
- Boję sie, że ty się zakochasz w tej całej Taylor ona w tobie i wy będziecie razem, a ja zostanę zupełnie sama.
- No coś ty! - Mówiąc to podnosił się - Nie ufasz mi ?
- Nie, że Ci nie ufam,ale się boję.
- To się nie bój. Ktoś mi kiedyś powiedział : " Nie patrz na to co było kiedyś, albo co będzie. Najważniejsze jest to, co jest teraz ". Te chwile spędzone z tobą, były, będą i pozostaną wspaniałe.
- Ale wspaniałe, spędzone w moim łóżku.
- no, były wspaniałe, bo były spędzone z tobą. Wiesz chyba, że jak będziemy w USA, będziemy mogli rozmawiać tylko wieczorem i w nocy.
- W nocy? W nocy to ja śpię kochanie.
- Oj, to będziesz spała w dzień, co za problem?
- Dobra, nieważne. A co ty robisz?
- Ubieram się, nie widać?
- Po co? Gdzie idziesz?
- Muszę coś pozałatwiać jeszcze w sprawie imprezy.
- No to już leć. Paa!! - Krzyknęłam, gdy Harry wychodził. Leżałam sama, w pustym wielkim pokoju. Cisza, ani dźwięku, jak by nie było żadnej żywej osoby. Lubiłam taki klimat. Przynajmniej w tedy, w tym jednym momence mogłam pomyśleć. O czym? To proste. O nas. O mnie i o Harrym. Przez dobre 5 minut rozwijałam swoje myśli gdy nagle do pokoju wpadł...


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEST KOLEJNY!! Przepraszam, że tak długo, ale nie miałam ostatio czasu. Proszę, zostawiajcie komentarze, pozytywnie i negatywne. KOCHAM  WAS!!! <3 <3 

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 12.

*** Oczami Caroline ***
Śmialiśmy się , gdy nagle do pokoju wszedł uśmiechnięty Louis a za nim smutny Hazza.
- Kochanie, co się stało? - Zapytałam szepcząc.
- Nic, później pogadamy. - Powiedział oschle Harry. Zastanawiałam się o co może chodzic, co Louis mu powiedział. Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.
- Czekajcie zaraz przyjdę, Niall chodż ze mną. - Mówil Zayn.
- Już biegnę! - Krzyczał Niall wybiegając z pokoju. Siedzieliśmy tak. W ciszy. Przez 2 minuty wydawało mi się, że nie było obok mnie żadnej ludziej duszy. Nikt się nie odzywał.
- Pizza już jest! - Wydarł się Niall wchodzac do pokoju z 6 kartonami pizzy.
- Kochanie, uspokój się, cała jedna jest dla Ciebie. - Mówiła Natalie i zaczęła rozdawać pizze. - Proszę kochanie, ta dla Ciebie, jedna mała dla mnie, dla Ciebie Louis, Caroline ty masz jedną z Harrym, Zayn ta dla Ciebie i ostatnia dla Liama. Wszysy zajadali się pizza i śmiali. Louis wszystkich rozśmieszał. Strasznie się z nimi zżyłam. Nie wiem co bym zrobiła gdybym ich teraz straciła. Pomimo tego, że Louisowi udało się mnie rozśmieszyć, zaraz stałam się smutna. Mój Harry cały czas był czymś przygnębiony. Chciałam mu akoś pomóc ale on cały czas powtarzał słowa " Pogadamy później " . Zmartwiło mnie to trochę ale jak powiedział, że pogadamy później to pogadamy. No cóż narazie nie mogę nic zrobić.
- Harry, proszę cię, uśmiechni się dla mnie. -  powiedziałam.
- Masz, jeden przepiękny uśmiech dla przepięknej pani. - Powiedział i uśmiechnął sie. Wszyscy posiedzieli jeszcze 15 minut i zaczęli się zbierać. Harry zaprowadził ich na dół sam, bo nie chciał wypuścić mnie z łóżka. Wyprowadził ich i przyszedł do mnie. Wchodząc do pokoju powiedział:
- Caroline, musimy pogadać!
- Dobrze, ale o co chodzi ?
- Bo ja.. ugh, znaczy my..
- Co my ? Tylko nie mów, że chcesz ze mną zerwać.
- Nie chcę, kocham Cię, ale ja muszę.
- Co? Jak to? Ale czemu? - Łzy zaczęły spływać po moich policzkach .
- Uwierz mi, że nie chcę ale muszę. Louis powiedział, że wczoraj gdy ja wybiegłem oni rozmawiali o naszym wyjeździe do USA - mówił już zapłakany Harry - i stwierdzili, że najlepiej będzie jak ja będzę udawał.
- Ale co będziesz udawał? - Przerwałam mu.
- Będę udawał, że jestem z Taylor Swift. Więc na około miesiąc musimy się " rozstać " - Wymawiając ostatnie słowo Harry narysował w powietrzu cudzysłów. - Ale to nie będzie takie prawdziwe rozstanie, tylko będzieny spędzali ze sobą mniej czasu. Cały czas będziesz ze mną w USA, ale nie będziesz mogła się pokazywać publicznie. Wiedz, że kocham Cie najmocniej na świecie i nie wiem co bym bez Ciebie zrobił.
- Już skończyłeś? - Przerwałam mu. - Rozumiem Cię, dobrze, zgadzam się ale nie wiem czy moja mama zgodzi się na wyjazd do USA.
- Spokojnie kochanie. Już wszystko załatwione. Myślałem , że zareagujesz inaczej, że będziesz wściekła.
- Będę, ale tylko w tedy kiedy nie będziemy razem spędzać czasu.
- No to bardzo mi przykro, będziesz zła trochę często, ale postaram się Ci to wynagrodzić.
- Okej ale Harry, proszę Cię. Nigdy o mnie nie zapomij.
- Obecuję. Forever Together.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, a teraz prosze. Pani wskakuje do łóżeczka bo jest już bardzo późno.
- Dobrze ale Panie Stylsie, nie zasnę bez Pana.
- Ja oczywiście śpię z Panią, Panno Caroline. - Położyliśmy się i wtuleni w siebie zasnęliśmy.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Skończyłam !!! <3 <3 Next ??  Jeśli ktoś ma Twittera follow mnie @wiki993 ja robię follow back. <33

wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 11.

Spałam sbie wygodnie gdy nagle poczułam, że ktoś się na mnie rzuca. Nie był to nikt inny tylko oczywiście Harry.
- Wstawaj śpioszku! Chłopcy powiedzieli, że dzisiaj wpadną, bo mają coś dla Ciebie.
- Harry, daj mi jeszcze chwile pospać, jest dopiero rano. - Szeptałąm, bo głos mi powoli wracał.
- Moja księżniczka oddzyskuje polwoli głos. A tak poz tym nie jest rano tylko jest już 14. WSTAWAJ! ZARAZ CHŁOPAKI MAJĄ PRZYJŚĆ!  - Krzyczał.
- Już 14? Jej, muszę iść do łazienki i się ogarnąć. Dzisiaj mam tak zwany : "dzień odwiedzin". Najpierw chłopaki a później jeszce Natalie. - Mówiłam szepcząc.
- Nie, Natalie przyjdze od razu z chłopakami. - Odpowiedział Harry. Wysunęłam się z pod kołdry, wzięłam ciuchy z garderoby i poszłam do łazienki. Puściłam z telefonu muzykę i akurat zaczęło lecieć " Kiss You ". Wzięłam telefon do ręki, podgłośniłam i włączyłam powtarzanie jednej piosenki. Rozkoszowałam się kąpielą gdy nagle do drzwi od łazienki zapukał Harry.
- Kochanie, dawaj chłopcy i Natalie zaraz będą.
- Okej, już wychodzę. - Szepnęłam ale nie wiem czy Harry to usłyszał. Zmuszona wyjściem z wanny , wyszłam ubrałam się ułożyłam włosy i wyszłam z łazienki. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy już byli i siedzieli.
- Długo byłam w łazience?
- Prawie dwie godziny. - Odpowiedział Harry.
- No hej kochana! - Krzyknęli wszyscy chórem i rzucili się na mnie.
- Hej wszystkim. Chodzcie na dół, dam wam coś do jedzenia.
- NIE! Siedź tu. Pizza już jedzie. - Powiedział Zayn.
- Mamy dla Ciebie niespodziankę. - Powiedział Louis. Do ręki dostałam kopertę. Otworzyłam ją. Było w niej zaproszenie. Zaproszenie na urodziny. Na moje 17 urodziny
- Ej, chłopaki ale ja nie chciałam robić imprezy. - Szeptałam
-Wiemy ale Caroline, my potrzebujemy imprezy. Jest okazja więc czemu nie? - Mówił uśmiechnięty Niall.
- Cała twoja szkoła i nasi przyjaciele. - Mówił Liam
- Oczywiście ja i chłopcy też. - Dodała Natalie.
- I co? Podoba się niespodzianka? - Zapytał zaciekawiony Malik.
- No coś ty, miało by się nie podobać? To jest najlepszy prezent w moim życiu! Dziękuję! - Szeptałam.
- Dobra a teraz ty się kładź i odpocznij a ja muszę porozmawiać z Harrym. - Mówił Louis.
- Chcesz mi go zabrać? Będę zazdrosna.
            *** Oczami Harrego ***
- No to trudno, masz problem. Chodź ze mną Harruś. - Mówił Louis do Caroline.
- Już biegnę kochanie. - Odpowiedziałem z uśmiechem i poszedłem za Louisem. Wyszliśmy z pokoju.
- Słuchaj jest sprawa - zaczął Louis - Nasz kochany Paul, po twoim wyjściu, powiedział, że w trakcie gdy będziemy w USA będziesz musiał udawać.
- Ale co udawać?
- To, że ty i Taylor Swift jesteście razem.
- Coo?! Porąbało was już do reszty?! Nie! Nigdy w życiu! Co, później  ona napisze piosenkę o tym jak to ja ją mocno zraniłem i że jestem nie wiadomo kim? Nie, nie i nie! Nie zgadzam się! Nie i koniec!
- Niestety ale musisz. - Uspakajał mnie Louis.
- Dobra, ile to ma potrwać?
- Miesiąc.
- COO?! MIESIĄC?! - Krzyczałem oburzony
- No. Niestety. Też nam się to nie podobało ale musimy Strasznie polubiliśmy Caroline i kochamy ją jak naszą siostrę, też tego nie chcemy.  Mam nadzieję, że ona to zrozumie... - Mówił Louis ze smutnym wyrazem twarzy.
- Też mam taką nadzieję. Zobaczę co da się zrobić - Mówiłem smutny - Ale jak muszę, to muszę.
- No! Dzielny Harry.
- Ale jak to się tak szybko skończy to obiecuje wam, że was szystkich pozabijam, a później siebie.
- Dobra, teraz już chodźmy. Pogadaj z nią później.
- No ok, ok. - Odpowiedziałem Louisowi i weszliśmy do pokoju.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
OKEJ MOI DRODZY! Wracam z noymi i chyba lepszymi pomysłami.... jak macie jakieś pomysły... coś wam się nie podoba albo coś takiego to piszcie na mojgo e- maila musa732@gmail.com albo zostawiajcie po sobię pamiątkę w komentarzu. ALE PROSZĘ KOMENTUJCIE!! A I TAK JESZCE Z INNEJ BECZKI! KTO WIDZIAŁ I SIĘ JARA https://www.youtube.com/watch?v=T4cdfRohhcg KOOOOCHAM TO I TOOO A MAAAXA !! :-***
 

niedziela, 6 stycznia 2013

UWAGA!

UWAGA WSZYSCY! JEST SPRAWA. PO PRIERWSZE : CHYBA AKTYWUJĘ BLOGA, BO MAM POMYSŁ, A PO DRUGIE LAJKUJCIE TĄ STRONKĘ PLISSS. STRONKA MOJEJ KUMPELI I BARDZO JEJ ZALEŻY NA LAJKACH PLISS!!       https://www.facebook.com/#!/1Dizyciestajesielepsze

wtorek, 1 stycznia 2013

INFORMACJA!! .

PRZEPRASZAM WAS ALE NA RAZIE NIE MOGĘ PISAĆ... NIE MAM WENY.. OBIECUJĘ, ŻE JESZCZE NIEDŁUGO WEJDĘ I WRÓCE I NAPISZĘ KOLEJNY ROZDZIAŁ. W TYM CZASIE BĘDĘ RÓWNIEŻ PISAŁA IMAGINY KTÓRE MAYBE DODAM. KOCHAM WASS :***