niedziela, 9 marca 2014

LIEBSTER AWARD! :)

Baaardzo dziękuję za nominacje :
http://amandablacklife.blogspot.com/

 „Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno n.ominować bloga, który Cię nominował"


1. Jak masz na imię?Wiktoria :)
2. Ile masz lat?W tym roku 15.
3. Jesteś Directioner? Jak długo? 
Tak, 3 lata :)
4. Jesteś Admin. na jakiś stronkach na fb? 

Tak:)
5. Jak długo prowadzisz bloga? 

od poprzedniego roku :)
6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Odpoczywać :)
7. Masz inne blogi?Nie, chyba że tumblr sie liczy :) 
8. Jakie jest twoje marzenie?Spotkać 1D:)
9. Co zrobisz by je spełnić? Prawie wszystko :)
10. Co zamierzasz robić w przyszłości? Nie wiem dokładnie, ale na pewno coś w sporcie :)
11. Masz rodzeństwo? 
Tak, siostre :)


MOJE PYTANIA:

1. Jak masz na imię ?
2. Czy jesteś Directioner ?
3. Co lubisz najbardziej robić?
4. Kiedy masz urodzinki ?
5. Ile masz lat ?
6. Czy masz jakieś hobby, jak tak, to jakie?
7. Czy lubisz pomagać ludziom ?
8. Masz rodzeństwo ?
9. Masz jeszcze jakiś blog?
10. Jakie jest twoje marzenie?
11. Ile zrobisz, aby spełnić swoje marzenie?

NOMINUJĘ :
1. http://one-direction-story-by-my.blogspot.com/
2. http://let-me-kiss-you.blogspot.com/

3. http://maddiefriendsonedirection.blogspot.com/
4. http://opowiadanieoonedirection1629.blogspot.com/
5. http://love-and-do-not-die.blogspot.com/
6. http://and-be-with-me.blogspot.com/
7. http://bosses-ff.blogspot.com/
8. http://tell-me-that-im-wrong.blogspot.com/
9. http://1d-more-than-love-4ever.blogspot.com/
10. http://libby-and-marcel-fanfiction.blogspot.com/
11. http://dangerous-harry.blogspot.com/

NASTĘPNY ROZDZIAŁ  POJAWI SIĘ JUŻ NIEDŁUGO, OBIECUJĘ !
Kocham was xx. 


sobota, 1 lutego 2014

Rodział 39. CZYTASZ, ZOSTAW KOMENTARZ. ;))))

Wsiadłyśmy do niej. Niestety, byłyśmy w niej same.
- Dobry wieczór paniom - Uśmiechnął się do nas miło wyglądający kierowca z wąsem.
- Doby wieczór - odowiedziałyśmy jednocześnie.Po aucie rozbrzmiał dźwięk mojego telefonu.
Harry dzwoni, nie odbiorę, nie będę z nim gadać, za bardzo się teraz denerwuje. Boję się, że cos nie wypali, że ktoś będzie wyglądał lepiej niż ja, że gdy przyjdzie Angel, a będzie na pewno, że ona cos zepsuje, że Jackob cos wypali, tak cholernie się boje.
- Dlaczego nie odebrałaś ? - Zapytała Vic.
- Bo dzwonił Harry.
- No i co z tego ?
- Vic, jestem strasznie zdenerwowana, boję się, ze coś nie wypali, że to nie ja będę... hmmm... królową balu ? - Zaśmiałam się pod nosem - tylko ktos inny.
- Hahahahahhahah- Rozbrzmiał śmiech Vic na całe auto - Lepiej niż ty ? Car, słyszysz co ty mówisz ? Wyglądasz zajebiście, nie masz się o co martwić, na prawdę. -nagle mój telefon za wibrował, wyjęłam go z torebki i przeczytałam wiadomość od Harry'ego
" Kochanie, odbierz, proszę. Martwię się xx.:* "
Na co ja odpisałam:
" Misiu, zaraz będę na miejscu, wtedy pogadamy, okej ? xo. "
" Coś się stało ? "
" Nie, po prostu, rozmawiamy sobie z Vic. "
" Mam nadzieję, ze nic Ci nie jest. Już nie mogę się doczekać nocy. Błagam, niech te urodziny miną szybko, hahaha. Kocham Cię xo. "
" Ja też na to czekam, ale ja mocniej :* "
Schowałam telefon do torebki.
- I jak, już się mniej denerwujesz ? - Zapytała Vicky, po kilku lub nawet kilkunastu minutach ciszy.
- Tak, zdecydowanie mniej. - uśmiechnęłam się do niej - Może w następny piątek pojedziemy do galerii, tylko ty i ja, zero chłopaków, tak, żeby się jeszcze lepiej poznać ? - Zaproponowałam.
- Caroline, jesteś najlepsza siostra na świecie.
- Staram się. - Przytuliłam ją mocno do siebie. - A powiedz mi jak ci się układają sprawy z Joshem?
- Wczoraj tak jakby, powiedział mi, że mu na mnie zalezy, ale jest mi tak cholernie ciężko mu uwierzyć, boje się, że mu za szybko zaufam, ze za szybko się zakocham, a on później da mi kosza, po prostu się boję.
- Bardzo dobrze robisz. Poradziłabym Ci cokolwiek, ale nie potrafię. Nie znam go za dobrze. - Nagle limuzyna stanęła, kierowca wysiadł i otworzył nam drzwi.
- Zapraszam panienki. - Powiedział uśmiechnięty. Pierwsza wyszła Vic, a zaraz za nią ja. Od razu gdy wysiadłam, ktoś złapał mnie pod ramię. Obróciłam się i zauważyłam Harry'ego.
Spojrzał mi głęboko w oczy, a ja w jego oczach utonęłam. Pocałował mnie i nagle rozbłysły flesze. Po co oni tutaj? Zapomniałam... 500 osób i urządzona impreza przez samo One Direction. Ja i mój chłopak szybko udaliśmy się do wielkiej willi w której odbywała się impreza.. w sumie to bankiet.Weszliśmy do środka, a mi szczena opadła. Wszędzie było biało, dokładnie tak, jak to sobie wymarzyłam. Weszliśmy przez wielkie białe drzwi na sale bankietową. Od razu poczułam gorąc. Zrobiło się duszno. Harry prowadził mnie jak do ślubu. Usiedismy przy stole przy którym siedzieli ci najważniejsi.Ja, Harry, mama i tata, Niall i Natalie, Zayn i Perrie, Lou i El, Liam i Danielle oraz moja siostra z Joshem. Ostatnia dwójka bardzo podejrzanie się zachowywała. Ciągłe usmieszki, spojrzenia na siebie. Chyba moja siostrzyczka się zakochała.
- Podoba Ci się ? - szepnął mi Harry na ucho.
- Taak, i to bardzo - Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
- Zapomniałem Ci powiedzieć, ze nici z naszych dzisiejszych nocnych planów... Mamusia w domu. Za mocno chce Cie poznać i powiedziała, że będzie nas pilnować.
- Dlaczego? - Spojrzałam się na niego i zrobiłam smutna minkę.
- Jej się pytaj. - Wskazał panią w czarnych włosach i białej sukience do kolan, która zbliżała się do nas. Harry zauważył, że się denerwuje i położył swoją rękę na moje udo, dając znak, żebym się uspokoiła.
- Harry ! Dlaczego ty nam jeszcze jej nie przedstawiłeś! - Krzyknęła mama Harry'ego. Harry wstał, podszedł do brunetki.
- Caroline, to jest moja mama, Anne. Mamo, to jest Caroline - powiedział i uśmiechnął się zabójczo. Maaatko, dlaczego on tak na mnie działa.
- Miło mi cię poznać  - Kobieta podeszła do mnie i przytuliła.
- Mi również milo w końcu panią poznać. -Odpowiedziałam, gdy wypuścila mnie z uścisku.
- Proszę, mów mi Anne, a to Robin, mój przyszły mąż. - Uśmichnęłam się do niego, co on odwzajemnił.
- Caroline, chodz! Zaraz tort ! - Zawołała mnie Natalie.
- Przepraszam państwa bardzo, obowiązki wzywają. - Zaśmialismy się.
- Oczywiście maleństwo. - Usmiechnęła się do mnie. Już wiem po kim Harry ma taki ładny uśmiech i pieknę oczy.
Udaliśmy się do dużego stołu przy którym stały prezenty i wielki tort. Jeszcze większy niż ten rano.
- Jeny, dziękuję wam wszystkim! - Spojrzałam na całą grupę tych " moich " i rzuciłam się im w ramiona. Są wspaniali i najlepsi !
Gdy zdmuchnęłam świeczki wszyscy bili mi brawo.
Bankiet skończył się około 22 a ja z Harry'm i jego rodzicami pojechaliśmy do Harry'ego.
Jego rodzice są straszne sympatyczni. Bardzo dobrze mi się z nimi rozmawiało.
Po 15 minutach drogi podjechaliśmy pod wielki wieżowiec. Harry wziął wcześniej spakowaną przeze mnie torbę z bagażnika i ruszyliśmy w stronę windy. Wszyscy byli cicho. Wjechaliśmy na samą górę wieżowca.
- Kochanie, witaj w moim mieszkaniu. - stanęliśmy przed drzwiami z numerem 221. Harry włożył klucz do zamka i przekręcił go podwójnie. Anne weszła jako pierwsza, zaraz za nią Robin z torbami a zaraz za nimi weszłam ja. Harry zamknął za sobą drzwi. Ukazał mi się piękny, przestrzenny salon, który był połaczony z kuchnią. Dookoła znajdowały sie ściany w które były powstawiane drzwi do kolejnych pomieszczeń.
- To może ja zrobie kolacje. - Zaproponowała Anne. Wszyscy z uśmiechem skinęli głową.
- Pomóc Ci? -zapytałam po chwili.
- Nie skarbie, dam radę. Ty odpocznij.
- Na pewno? 
- Tak- uśmiechnęła się ciepło.

                     ***
- To było przepyszne mamo, brakowało mi twojego jedzenia. - powiedział Harry gdy skończył wylizywać swój talerz po zapiekance z makaronem.
- Cieszę się, że Ci smakowało. Daj talerz, pozmywam.
- Mmmm. - mruknęłam. - Zostaw, ja to zrobie. - Powiedziałam. - Teraz Ty idź i odpocznij. - Pozbierałam talerze i zaniosłam do kuchni. Włączyłam radio i w rytm muzyki zaczęłam zmywać. Gdy skończyłam wróciłam do salonu, ale tam nikogo nie było. Skierowałam się do pokoju Harry ' ego.  Wymacałam na ścianie włącznik światła. Jest ! Zapaliłam je. Na łóżku, pod kołdrą leżał on. Mój najkochańszy na świecie chłopak. Uśmiechnęłam się szeroko. Szybko przebrałam się w piżamę i wskoczyłam obok. Po niecałych 5 minutach odpłynęłam. 

*******************
PAM PAM PAM .
POWRACAM ZNÓW ! 
ZDROWA I Z NOWYMI POMYSŁAMI.
JAKOŚ W CZWARTEK POWINIEN POJAWIĆ SIE KOLEJNY ROZDZIAŁ.
Kocham Was :***
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥♥

wtorek, 24 grudnia 2013

ŚWIĘTA + przeprosiny :(

Przepraszam was bardzo moi kochani, ale niestety ostatnio mam problemy ze zdrowiem i nie za dobrze się czuję:( Mam nadzieję, że mnie rozumiecie. Chciałabym wam życzyć WESOŁYCH, NA PRAWDĘ WESOŁYCH świąt, bogatego Mikołaja, żeby ten przyszły rok, był wspaniałym rokiem dla nas wszystkich, a szczególnie dla bloga. KOCHAM WAS <3

wtorek, 29 października 2013

Rozdział 38

Z wielkim bólem otworzyłam oczy. Gdy tylko zobaczyłam światło głowa zaczęła mi pękać. Spojrzałam na zegarek stojący na półce nocnej Harry ' ego. 6:07.  No zajebiście. Poszłam do łazienki i wpuściłam wodę do wanny. W tym domu czułam się w sumie - jak u siebie. Może dla tego, zę spędzam w nim tak dużo czasu. Nie wiem. Zeszłam do kuchni, nikogo nie było na dole. W całym domu panowała przerażająca cisza. Na dworze jeszcze było ciemno. W sumie co się dziwić. Środek października. Zimno, ciemno i ponuro. Uwielbiam tą pogodę. Zacznie się wieczorne siedzenie na balkonie okryta kocem, pijąc gorące kakao. Za tym tęsknie. Nalałam wody do szklanki. Wsadziłam aspirynę do buzi i popiłam zimną wodą. Wróciłam na górę. Zdjęłam z siebie wszystko i weszłam do gorącej wody. Było mi tak przyjemnie.


" 6:30 a ja nie śpię.... GENIALNIE !! " 
Dodałam wpis na tt razem ze zdjęciem. Siedziałam w wannie i myślałam o wszystkim.
Jak to będzie ? Że za każdym razem, kiedy będę chciała zobaczyć się z chłopakami, to zobaczę się z każdym ale nie z Harrym, bo on będzie mnie unikał ? Na razie jest fajnie. Jakoś nam idzie... Kogo ja oszukuje. Pomimo tego, że się  kochamy wiem, że Taylor zaraz się w to wszystko wpierdoli i już nie będzie tak fajnie. Wyszłam z wody, ponieważ zrobiła się zimna. Owinęłam się w ręcznik i ruszyłam w stronę szafy Harry ' ego. Wyciągnęłam z niej pierwszą lepszą bluzę która sięgała mi do kolan. Z resztą, każda jego bluza sięgała mi do kolan. Ubrałam ją, do tego założyłam spodnie które miałam wczoraj na imprezie. Wzięłam telefon z szafki nocnej i spojrzałam na godzinę. 7:30. Chociaż godzina minęła. Zeszłam na dół. To jak burdel tam panował jest po prostu nie do opisania. Po całym dużym pokoju walały się butelki po piwach, plastikowe kubeczki po drinkach. W powietrzu unosiła się woń alkoholu i papierosów. Weszłam do kuchni. Dopiero teraz zauważyłam że każdy blat tam również jest brudny, rozlane coś na podłodze od czego i ona była klejąca i brudna. Jezu, wczoraj na serio aż tak dużo ludzi tutaj było i aż tak dobrze imprezowaliśmy ? W sumie to pamiętam prawie wszystko, ale nie pamiętam jak zasnęłam, w ogóle jak trafiłam na górę do łóżka.  Podrapałam się po głowie. Wróciłam jeszcze szybko na górę. Wyjęłam z torebki słuchawki i wróciłam na dół. Wyjęłam telefon z tylnej kieszeni spodni... W sumie to chciałam wyjąć. Bo zamiast na telefon natknęłam się na jakieś woreczki. Wyciągnęłam je. Spojrzałam i nagle wszystko mi się przypomniało. Niall, taras, płacz, narkotyki, kłamstwo. Drugą ręką złapałam się za Głowę a woreczki szybko schowałam na swoje wcześniejsze miejsce. Z drugiej kieszeni wyjęłam telefon, włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam sprzątać. Po dwóch i pół godzinach sprzątania w końcu dom wyglądał jak dom a nie jak..... schronisko dla bezdomnych ? Chyba tak. Otworzyłam jeszcze wszystkie okna aby się przewietrzyło. Zaburczało mi w brzuchu. No tak. Prawie 10 a ja jeszcze nic nie jadłam. Wszyscy cały czas spali. Podeszłam do lodowki. Wyciągnęlam z niej wszystkie składniki potrzebne do naleśników. Do tego wyciągnęłam jeszcze mąkę i mleko i za chwilę naleśniki były już gotowe. Zaparzyłam sobie jeszcze kawę, wyjęłam Nutelle, nałożyłam dwa na talerz i zaczęłam jeść. Chwile potem na dole zjawili się wszyscy oprócz Niall ' a i Natalie.
- Hej skarbie. - Powiedział do mnie Harry i nie zwracając uwagi na innych podszedł do apteczki, wyjął aspirynę, nalał do szklanki wody i popił tabletkę, którą wcześniej wsadzil do buzi.- O jezu, moja głowa, pęka.
- Ekhem, Harry, my też tu jesteśmy - Odchrząknęła Perrie.
- Och, hej. - Uśmiechnął się do nich. - Pozwolicie, ze wrócę teraz na górę się jeszcze położę. Mam straaasznego kaca.
- Okej Harry, ale pamiętaj, ze za dwie godziny musimy jechać, bo już 11. - Powiedział Liam.
- Tylko dwie godziny ?
- Tak. - Odezwał się Louis.
- Caroline, przyjdź zaraz do mnie, prosze. - Spojrzał na mnie Harry.
- Dobrze, tylko pójdę sprawdzić co u Natlie i Niall ' a . - Harry machnął głowa i ulotnił się.
Skończyłam pić kawę i skierowałam się do pokoju, do Harry' ego. - Co chciałeś kochanie ? - Zapytałam wchodzac do pokoju.
- Chciałem sie do ciebie poprzytulac bo zobaczymy sie dopiero o 18.
- 5 godzin bez ciebie ? Nie przeżyję. - Stałam koło łóżka. harry poklepał miejsce obok siebie.Położyłam się do niego.
- Kocham cię Caroline, wiesz o tym ? - Zapytał.
- Nie jestem pewna. Dajesz mi za mało miłości - próbowałam go zdenerwować.
- Za mało ? - Zapytał lekko poddenerwowany. - Skoro uważasz , że zamało, to dzisiaj po twoim bankiecie urodzinowym jedziemy do mnie. Będziemy sami. Wieczorem zobaczysz jak mocno cie kocham, obiecuję - Mówiąc to patrzył mi w oczy tak jak by chciał mnie zabić.
- Wierzę ci, spokojnie. - Uspokoiłam go.
- Wieczorem i tak zobaczysz. Nie odpuszcze. Mówisz, ze cię nie kocham, to ja ci udowodnię, ze sie mylisz. - Dokończył. Leżałam na jego torsie, a on całował mnie w glowę. Nagle zadzwonił telefon Harry'ego.
*** Oczami Harry'ego ***
*** Rozmowa ***
- Halo ?
- Kochanie? Gdzie jesteś ?
- Mama!
- Gdzie jestes ?
- W domu.
- W Londynie ?
- Nie, we wspólnym.
- Aha, to ja i Robin będziemy u ciebie za jakąś godzinkę, bo jesteśmy akurat w Londynie ?
- Mamo, dzisiaj ?
- Tak.
- Ale mnie za dwie godziny nie będzie w domu. Moze zobaczymy się wieczorem.
- Dobrze, oczywiście. Ja i Robin zostajemy w Londynie do poniedziałku. Jak coś, daj znać.
- Okej, to widzimy się wieczorem ?
- Tak.
- Dobra mamuś, kończę.
- No papa synek. Kocham cię.
- Ja Ciebie też mamo.
*** Koniec rozmowy***
- Mama ? - Zapytała Caroline.
- Tak. Pojawi się wieczorem na twoim bankiecie. Znaczy ona jeszcze tego nie wie, ale jej powiem.
- Uhu ! Poznam teściową ! - powiedziała z ironią.
- Nie martw się, nie jest zła. Pokocha cię, serio. - Mówił Harry z powagą. Podniosłam się z łóżka. - Gdzie idziesz ? - Zapytałem.
*** Oczami Caroline ***
- Do Niall ' a. Muszę iść zobaczyć co z nim. - Od powiedziałam i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do pokoju naprzeciwko. Zapukałam. Nikt nie otwierał.Zapukalm jeszcze raz. Zero. Nacisnęłam na Klamkę. Na szczęście otwarte. Niall i Natalie cały czas spali.
- Kochani, wstawajcie. Naleśniki czekają na dole. - podeszłam do jego łóżka i usiadłam na jego skraju .
- Caroline, idź stąd proszę. - jęczała Natalie - Głowa mi pęka. - dojęczała zaraz.
- Wstawajcie już ! Niall, za godzinę wyjeżdżacie.
- JUŻ TYLKO GODZINA ? - Szybko się podniósł i chciał wyjść z pod kołdry ale coś a raczej ktoś, bo Niall Junior mu na to nie pozwolił.
- Caroline, czy ty możesz?
- Tak już wychodzę. Widać, ze w nocy dobrze się bawiliście. - Zaśmiałam się pod nosem i wyszłam. Z powrotem wróciłam do pokoju Harry'ego. On stał przy szafie i wybierał jakieś ciuchy. 
- To co kochanie. - Skierowałam się w jego stronę. - Dzisiaj, u ciebie, ja i ty, sami i nikt nam nie przeszkodzi? - Podeszląm do niego. On złapał mnie w pasie a ja założyłam ręce na jego kark.
- Nikt ani nic. W sumie, mamy jeszcze godzinę, to zdążymy. - Uśmiechnął się.
- Ale ktoś nam jeszcze przeszkodzi, nie teraz. Wieczorem, prosze. - Pocałowałam go.
- Kochanie? A ty masz jakiś tatuaż ? - Harry zapytał nagle.
- Nie, skarbie nie mam, bo nie jestem pełnoletnia, przypominam ci, ze mam dopiero 17 lat.
- A chcesz mieć ?
- Taak. - Uśmiechnęłam się w duchu - O tutaj - wskazałam na biodro - małe kolorowe piorko, od zawsze o takim marzę. - Powiedziałam.
- A co ty na to, żebyśmy jutro pojechali i ty sobie takie zrobisz, a ja też zrobię sobie coś nowego? - Zapytał.
- Ale ja nie jestem pełnoletnia i...
- No i co z tego ? Jedziesz z HARRY'M STYLES ' EM, muszą ci go zrobić - prawie wykrzyczał swoje imię i nazwisko.
- Styles, kurwa, nie musisz krzyczeć, wiemy jak się nazywasz, ale ok, pojadę z tobą jutro.
- Dziękuję kochanie. - Pocałował mnie w polik.

*** 4 godziny później ***
- Vic, schodz szybciej, wszyscy już tylko na nas czekają. - Pośpiszałam moją siostre, która wczoraj po imprezie ( nie wiem jakim cudem i nie wiem w jakim stanie wylądowała w domu  )
- Idę, idę. - Wchodziła do przedpokoju mówiąc to. Oby dwie spojrzałyśmy w lustro.
- Siostra,wygladamy zajebiscie. - spojrzalysmy na siebie i oby dwie zaczelysmy sie smiac.
Ktos zwtrabil pod domem - dobra,lecimy- powiedzialam i oby dwie za chwile bylysmy w dlugiej limuzynie.
Niestety, byłyśmy w niej same.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- wyszedł trochę nie taki jaki bym chciała,ale jest.
Nastepny dodam dopiero po
Halloween
 pozderk i komentujcie;

)


poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 37. Komentujcie, błagam :C

*** Oczami Harry' ego ***
Wykapałem się, ubrałem i wróciłem do pokoju. Zastałem tam Caroline, poprawiającą przy lustrze detale.
- Harry dobrze wyglądam ? - Spojrzała na mnie ?
- Kochanie, jak zwykle pięknie. - Uśmiechnąłem się do niej. - Wiesz, mam dla ciebie prezent. - Podszedłem do szafki z której wyjąłem małe pudełeczko. Wróciłem do Caroline i złapałem ja za nadgarstek. Otworzyłem pudełeczko, wyjąłem pierścionek i nałożyłem na palec wskazujący. - Proszę. - Dopowiedziałem a ona wskoczyła w moje ramiona.
- Jezu, Harry, jest piękny, dziękuję. - Pocałowała mnie. - Kocham Cię.
- Ja ciebie też i chciałbym, zebyś nosiła tan pierścionek cały czas. Zawsze gdy na niego spojrzysz ja pomyśle o tobie a ty o mnie. Proszę cię tylko o to.
- Będę go nosiła wiecznosć. Dziękuję - Pocałowała mnie ponownie. Ktoś zapukał do drzwi.
- Emm... Gołąbeczki nie chce wam przeszkadzać, ale wszyscy już są na dole. - W drzwiach pojawił sie Zayn i zaraz znikł.
- To co idziemy na dół ? - Zapytałem. Caroline pokiwała głową, zeskoczyła ze mnie i poszliśmy na dół.

*** Oczami Victorii***
/ w tym samym czasie /
- Vic, wiesz co ? - Zapytał mnie Josh.
- Nie wiem, ale zgaduje, ze zaraz mi powiesz - Uśmiechnęłam się.
- Znamy się tylko godzinę a ty już wiesz o mnie wszystko. Za to ja nie wiem nic o tobie. - Powiedział, a mi zachciało się płakać. Nie wiedziałam co zrobić. Okłamać go, czy powiedzieć prawdę.
- Josh. Możemy o tym nie rozmawiać ?
- Ale czemu ? Ja ci powiedziałem wszystko, to teraz czas na ciebie.
- Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć ?
- Tak. - Spacerowaliśmy przez park. Zauważyłam ławkę. - Chodź usiądziemy, bo to trochę potrwa - Wskazałam na ławkę. Opowiedziałam mu całą historię. O tym, że mój ojciec jest alkoholikiem, ze matka mnie nie chciała, że w domu dziecka mnie wszyscy wyzywali, że byłam wpadką, ze matka mnie chciala zabić, że tak na prawdę moi nowi rodzice uratowali mnie z tej ruiny. Jak zwykle się rozpłakałam.
- Kochanie, nie płacz. - Powiedział Josh.Chwila.. KOCHANIE ?
- Chwila... kochanie ? - Mówiłam szlochając.
- Booo....Em... Vic.. Ja... - Zacinał się.
- Ja ci się podobam ? - Zapytałam uśmiechając się przez łzy. Nagle zadzwonił mój telefon. Caroline. Szybko wzięłam głęboki wdech i odebrałam.
*** Rozmowa ***
- Siostra, ty dojedziesz dzisiaj na tą  imprezę ?
- Tak. Ja zaraz będę.
- A Josh ?
- Tak, my zaraz będziemy.
- Okej, a jesteście jeszcze w Londynie ?
- Tak. A co ?
- Daj mi na chwilę Josh'a, proszę.
- Doobra. - Przekazałam Josh ' owi słuchawkę. On tylko potakiwał, powiedział, ze za godzinę będziemy i rozłączył się
*** Koniec ***
- Co ona od ciebie chciała ?
- Musimy zajechać w jeszcze jedno miejsce.
- Gdzie ?
- Do sklepu, bo alkohol im się kończy.
- O jezu, nie wytrzymaliby chyba bez niego. - Zapytam go póxniej o co chcodziło z tym kochanie. Zajechaliśmy do sklep, kupiliśmy co potrzeba i nagle film mi sie urwał... Zasnęłam.

*** Oczami Caroline ***
Vic i Josha długo nie było a alkohol nam się powoli kończył. Impreza była na prawdę świetna. Wypiłam dużo alkocholu ale pomimo tego wszystko cały czas pamiętałam. Było strasznie dużo gości co wiązało się z tym, że było duszno więc uciekłam na górę i wyszłam na taras aby odetchnąć, wyjęłam papierosa i zapaliłam go. Po chwili dołączył do mnie Zayn, który zrobił to samo.
- Caroline, jak się bawisz ?
- A bardzo dobrze. - Uśmiechnęłam się do niego - Zayn, wy zawsze tak imprezujecie po koncertach?
- Nie, to jedyna okazja, bo twoje urodziny i w ogóle.
- Ale przecież ja mam wyprawiane urodzny niestety przez was jutro.
- Jutro jest bardziej oficjalnie. Dzisaj mozna porządnie wypić, jutro tylko kilka lampek szampana. Dzisiaj tylko ci ważni, jutro prawie cała twoja szkoła, dużo fotoreporterów a więc nie będzie można poszaleć.  - Zaciągnął się dymem - Więc korzystaj z tego co tu jest dzisiaj bo jutro już nie będzie aż tak fajnie.
- To co kończymy palić i idziemy się bawić ?
- Tak, jasne - Uśmiechnął się. Oby dwoje skończyliśmy i zeszliśmy na dół. Zaraz podszedł do mnie Harry.
- Gdzie byłaś ? - Zapytał. Poczułam od niego woń alkoholu.
- Z Zayn ' em, na tarasie. Paliliśmy. Wróciła już Vic ?
- Nie, jeszcze ich nie ma.
- Nosz kurwa mać, urwe mu jaja, jak Vic coś się stanie. Obiecuję.
- Jezu, mam wspaniałą dziewczynę, urywa jaja. - Harry się zaśmiał a ja razem z nim. Ktoś zadzwonił do drzwi. Szybko do nich podbiegłam i je otworzyłam.
- No nareszcie! Jesteście. Vic nic ci nie jest jakaś taka nie ogarnięta jesteś.
- Nie, spokojnie, spałam po prostu.
- To dobrze.
- Caroline ! - Usłyszałam, jak ktoś mnie woła. Odwróciłam się a z za mną zauważyłam Niall'a
- Co chcesz ? - Zapytałam.
- Chodź ze mną na chwilę na taras, proszę.
- Zaraz przyjdę, poczekaj.
- Okej. - Odwrócił się i znikł w korytarzu.
- Josh ! Kurwa, gdzie wy tyle byliście ?! - Pomimo tego, że trochę wypiłam cały czas byłam pół trzeźwa.
- Spokojnie, Caroline. Byliśmy w parku.
- Wiesz, że gdyby Vic coś się stało urwałabym ci jaja.
- Moje skarby ! - krzyknął.
- Hahhahaha, dobra idźcie gdzieś tam, już.
- Okej, dzięki siostra - Powiedziała Victoria i poszła gdzieś z Joshem. Ja pobiegłam do Nialla na górę, na taras.
- No co jest kochany ? - Zapytałam się go i podeszłam bliżej.
- Jest sprawa. Bo...Kurwa, jest mi to tak cieżko powiedzieć...
- Ej, mam nadzieję, ze się nie zakochałeś ?
- Nie, spokojnie - Zaśmiał się pod nosem - ale.... W sumie to ci to pokaże. - Wyjął z kieszeni woreczki i pokazał mi je. - Emmm... chcesz jedną ?
- Niall.. tylko mi nie mów, ze to... - zawiesiłam się i złapałam za woreczki. - ... to nie może być prawda! - krzyknęłam.
- Caroline....
- Ile już tego brałeś ? - Zapyałam zdenerwowana.
- Nie wziąłem jeszcze nic, chciałem wziąć to z tobą.
- Niall, nie. Nie wezme tego z tobą, rozumiesz i ty też tego nie weźmiesz! - Krzyknęłam i schowałam do kieszeni. Zbiegłam na dół.

*** Oczami Harry ' ego ***

Caroline wbiegła do pokoju, zauważyła mnie i wtuliła sie we mnie.
- Co jest maluchu? - Zapytałem się jej,a ona popłakała mi się w ramionach - Ej Caroline, co jest ? Chodz pójdziemy na górę, tam mi wszystko powiesz. - Wziąłem ją na ręce i poszliśmy do mnie do pokoju. Położyłem ją na łóżko a sam położyłem się koło niej. Ona wtuliła się w mój tors.
- Kochanie co jest ?
- Płaczę bo...bo jestem szczęśliwa, ze mam taką osobę  jaką jesteś ty. Kocham Cie Harry, kocham. - z moich oczu wypłynęła jedna łza, którą szybko wytarłem.
- Ja też cię kocham. - Odpowiedziałem. - Ale pomyśl, czy teraz jest warto marnować czas?? Idziemy się bawić, chodz. - Mówiłem głaszcząc ja po włosach.
- Która godzina ? - Zapytała słodkim głosikiem
- Jest 2 : 30. Jeszcze godzina i idziemy spać, chodz prosze. - Prosiłem. Ona odsunęła się ode mnie.
- Dasz mi chwilę, zaraz do ciebie przyjdę, ale obiecaj, ze przez tą godzinę mnie nie opuścisz. Proszę.
- Obiecuję. Ja idę. Przyjdź zaraz, prosze. - Schyliłem się do niej i pocałowałem w usta, a za chwilę łaskotałem językiem jej podniebienie. - Kocham Cię. - Powiedziałem po skończonym pocałunku i wyszedłem. Zszedłem na dół.
- Harry, z Caroline wszystko w porządku ? - Zapytała Natalie.
- Tak. - Uśmiechnąłem się  do niej.
- Dlaczego płakała?
- Bo mnie kocha. - Odpowiedziałem i podszedłem do Zayna. On dał mi  kieliszka i zaczęlismy pić.

*** Oczami Caroline ***

Nie mogłam powiedzieć mu prawdy. Nie mogłam, bo Niall by dostał opieprz i to mocny. Kocham go. Ciężko mi się pogodzić z faktem, że mój ukochany przyjaciel bierze. W sumie to nie wiem czy bierze. A może warto spróbować. Wyciągnęłam z kieszeni spodni woreczki i patrzyłam na nie. Nie Caroline, nie dzisiaj. Może kiedy indziej ale nie dzisiaj i nie jutro. Wstałam z łóżka  i skierowałam się do łazienki. Przejrzałam się w lustrze. Obmyłam twarz zimną wodą. Wytarłam w ręcznik.  Nie chciało mi sie malować. Zeszłam na dół i od razu zaczęłam szukać Harry ' ego . Znalazłam go pijącego z Zaynem.
- No, no pijaczki, a gdzie dla mnie ? - Uśmiechnęłam się.
- Już idę po jednego dla ciebie i zaraz do was wracam. - Powiedział Zayn.
- Widzę, ze mojej ukochanej humor powrócił.
- Mam zamiar się dobrze bawić.
- Skarbie.... Chodz zrobimy sobie zdjęcie. - Harry wyjął telefon i zrobił foto. Ja również wyjęłam swój telefon i od razu weszłam na Twittera.
- Wiedziałam, ze to zrobisz.  - Skarciłam go wzrokiem.
- Prezpraszam nie mogłem się oprzeć. Zobacz jak pięknie wyszliśmy.


"@Caroline_Richardson Kocham Cię kochanie ;* Zobacz jacy jesteśmy śliczni xx." 



Na co ja odpisałam:
"@Harry_Styles policzymy się jeszcze, też cię kocham. Co z tego, że stoisz koło mnie. xx My piękni :* "
Po chwili dołączył do nas Zayn z 3 kieliszkami. Wypiliśmy a  ja i Harry poszliśmy tańczyć.

*** Jakiś czas później ***
- Caroline, daj mi buziaka na dobranoc. - Mówił Harry zachlany w trzy dupy.
- Kładź się. - Cały czas isę śmiałam z powodu nadmiernego spożycia alkoholu. Usiadłam na nim okrakiem i zbliżyłam się do niego. Nasze twarze były bardzo blisko siebie. On zaczął pocałunek. Włożyłam ręce pod jego rozgrzany tors. Całował bardzo namiętnie. Mruczałam mu do ust.
- Harry, koniec. Idziemy spać. Dobranoc. - Położyłam się obokniego i przykryłam kołdrą.
- Dobranoc skarbie. - Przytulił mnie do siebie i tak oby dwoje zasnęlismy.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tadam !!! Mam nadzieję, że rozdziłł wam się spodoba, bo jest to jeden z moich ulubionych <3 Kocham was, KOMENTUJCIE !! :)


środa, 2 października 2013

Rozdział 36. KOMENTUJ PROSZE :c

***2 godziy później ***

- Caroline ?! To jedziemy?! - Vic krzyknęła na cały dom.
- Tak już. - Zeszłam na dół. Oby dwie przejrzałyśmy się w lustrze w przedpokoju i oby dwie wyglądałyśmy pięknie. Po mimo tego, że Victoria jednak nie miała za dużo pieniędzy to była piękną dziewczyną. Na prawdę piękną.
- Co się tak na mnie patrzysz ? - Zapytała.
- A nic, tak ci się przyglądam.
- Takiej brzydocie ? Przy tobie wymiękam.
- Przy mnie może tak. hahahahahhaha - Zaśmiałyśmy się obie - Ale i tak jesteś piękna. Oby dwie wybrałyśmy śliczne zestawy.
- Mogę pożyczyć tą torbę ? Będzie mi pasowała do ubrań. - Zapytała Vic.
- Jasne. Moja szafa jest dla ciebie otwarta. Bierz z niej wszystko co chcesz .  - Uśmiechnęłam się do niej. - To co, jedziemy ? - Zapytałam.
- Jasne. - Wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się o samochodu.
***

Koncert powoli dobiegał końca. Chłopcy co chwile coś odwalali. Skończyli śpiewać jedną z piosenek bodajrze " I Would " .
- Okey, dziękujemy wam bardzo. - Zaczął Zayn. - Teraz zaśpiewamy ostatnią piosenkę na tym koncercie. Jest to " Little Things " - dokończył. Już miała zacząc grać muzyka kiedy Harry zaczął.
- Poczekajcie. Jeszzce jedna rzecz. Ponieważ, nie wiem czy wiecie, mam dziewczyne.
- Dziwne, gdyby nie wiedzieli, Harry - Wtrącił się Louis.
- Dzięki Lou, ale w każdym razie. Ona ma dzisiaj urodziny. - Zabije go, zabije go, zabijęę go. - I ja bym chciał poprosić was, abyśmy zaśpiewali jej wszyscy sto lat. Caroline, słońce, chodz na scene. - Harry zszedł ze sceny. Podszedł do mnie, a że stałam przy samej barierce, wyciągnął mnie przez nią i zabrał na scene. - Uwaga! 3,4 i ry! - Harry krzyknął a ja usłyszała głośnie sto lat.
- A kto ? Caroline ! - krzyknęła publika.
- Jezu, dziękuję wam bardzo. Z wielką chęcią przytuliłabym was wszystkich, dziękuję jeszcze raz.
- No to jedziemy! - krzyknął Niall. Schodząc ze sceny podeszłam blizej Harry' ego i dźgnęłam go w brzuch.
- Styles, to jeszcze nie koniec - puściłam mu oczko i poszłam dalej. Stanęłam koło mojej siostry, z tyłu za sceną i słuchałyśmy jak chłopcy śpiewają " Little Things " Po chwili dołączyła do nas Natalie. Piosenka się skończyła a chłopcy zeszli ze sceny.
- No kochanie, jak ci sie podobał koncert ? - Niall podszedł  do Natalie.
- Był cudowny skarbie, tak jak ty. - Odpowiedziała.
- Oooooo... Nie słodzcie już tak, prosze. - Powiedziałam.
- A Caroline, zapomniałbym, chodź ze mną na chwilę. - Powiedział Horan i odeszliśmy na bok. - Kto to jest ? - Wywrócił oczami na Vic.
- Jest to moja siostra.
- Co !!?
- Tak. Dzisiaj rano dostałam ją w " prezencie urodzinowym " - zrobiłam cudzysłów w powietrzu.  - A co ?
- Wpadła Joshowi, naszemu perkusiście w oko, ale on się wstydzi do niej zagadać.
- Powiedz mu, żeby się nie bał, bo Vic jest bardzo miła ale jest też bardzo wrażliwa, wiec musi uważać. A teraz ja mam prośbę. Pójdziesz do niej i się z nia przywitasz, przytulisz ja lub coś takiego, błagam.
- Okej Car, dla ciebie wszystko kochanie.- W tym czasie zaśmialiśmy się oby dwoje. - Kiedy do mnie wpadniesz?
- Myślę, że jeszcze w tym tygodziu przyjacielu.
- Okej, wierze ci. Słowo harcerza ?
- Słowo harcerza.
- Okej. - Uśmiechnęłismy się i wróciliśmy do Natalie i Vic.
- O czym tak gadaliście ? - Zapytała Natalie.
- Ogólne. - Poczułam dłonie na swoich biodrach. - Harry odejdź ode mnie, bo jak boga kocham zaraz ci przywalę.
- Ale dlaczego ? - Odwrócił mnie w swoją stronę i zrobił minę smutnego kotka. - O jezu, jak ja cię kocham. - pocałowałam go, a on pociągnął pocałunek dalej. - Ekhem.... EKHEM ! - Wydarła się Natalie. - Gołąbeczki nie zapominajcie, ze nie jesteście sami. - Ja i Harry oderwaliśmy się od siebie.
- Sorry. - Przeproszilam za naszą dwójkę.
- Em. chłopaki, jest sprawa -  do naszej rozmowy dołączył się jakiś chłopak.
- Co jest ? - Zapytał Niall.
- W ogóle, cześć, Josh jestem. - Przedstawił się chłopak.
- Hej, ja jestem Caroline, to jest Victoria a to Natalie - wskazałam po kolei na dziewczyny.
- Miło was poznać. Ale wracając, menadżer was szuka, bo coś macie tam załatwić.
- Znowu ? - Narzekał Niall - Dobra dziewczyny zaraz wracamy. Poczekajcie tu chwilę, chodz stary - zwrócił się do Harrego.
- Josh, mam sprawę, zostaniesz chwilę z Vic, ja i Natalie pójdziemy po cos do picia. Chcecie coś ?
- Ja nie - Powiedział Josh.
- Ja poproszę wodę gazowaną.
- Ok, to my zaraz wracamy - pociągnęłam Natalie za nadgarstek. Podeszłyśmy do małego bufetu.
- Ejejej, Caroline, czy ja o czymś nie wiem.
- No to tak, Joshowi spodobała się Vic i tak fajnie by było, jak by sie dogadali. Dajmy im chwilę. A ty chcesz coś ?
- Tak, Colę poproszę. - Dostałyśmy butelki i wróciłysmy do Josha i Vic. Postaliśmy chwilę i pogadaliśmy o wszystkim i o niczym. Zaraz potem dołączyli do nas chłopcy.
- To co jedziemy do nas na after party ? - Zapytał Louis.
- Tak, Pezz, Dan i El już są. - Dopowiedział Liam.
- Caroline, chodz do mnie an chwilę. - Poprosiła mnie Vic. Odeszłyśmy na bok.
-  Siostra, ja pojadę z  Joshem. Dam ci znać jak będziemy już u chłopaków.
- Dobrze Vic, tylko proszę uważaj na siebie. I nie zrób nic głupiego.
- Zachowujesz się jak mama.
- No ale trochę ostrożności nie zaszkodzi. Napisz mi, jak bedziesz u chłopaków, to się gdzieś spotkamy, okej ?
- Obiecuję.
- No dobra, powodzenia z Joshem.- dałam jej buziakaw polika. Doszłam do całej grupki i puściłam Joshowi oczko, ze jest okej. On zrozumiał i poszedł do Vic. Ułoży im się. Na pewno. Wsiedlismy wszyscy do jednej limuzyny i ruszylismy do domu chłopaków. Przez dłuzszy czas rozmawialiśmy, aż rozmowa nam się znudziła i każy zaczął zasypiać. Ja oparłam nie o Harry ' ego a on przytulił mnie do siebie.
- Podobał ci się koncert ? - szepnął, bo nie chcieliśmy obudzić reszty.
- Tak skarbie, był świetny. No no, nie zawiodłeś mnie. - Pocałowałam go w policzek.
- W domu mam dla ciebie niespodziankę. Zobaczysz co to. Spodoba ci się to.
- Ale Harry, mówiłam...
- Tak, że nie lubisz niespodzianek ale niestety do tego, ze ode mnie duzo ich dostaniesz musisz się przezwyczajic.
- Nie nawidzę cię tak mocno, ze cię kocham - dźgnęłam go w brzuch. Nagle auto się zatrzymało.
- E! Chłopaki i Natalie, wstawać ! - Krzyknął Harry a wszyscy się obudzili.
- Już jesteśmy ? - zapytał zaspany Lou.
- Tak kochanie, jesteśmy - odpowiedział mu Harry. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Wyszliśmy z auta i weszliśmy do domu chłopaków.
- Dobra chłopcy, mamy pół godziny żeby się ogarnąć. Powodzenia. - Zaśmiał się Liam a wszyscy polecieliśmy na górę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------  
ROZDZIAŁ BEZ SENSU, BRAKUJE MI TROCHE WENY ALE MAM NADZIEJĘ, ZE NASTĘPNY WAM SIĘ SPODOBA, MIŁEGO CZYTANIA <3 KOMENTUJCIE <3
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         

piątek, 20 września 2013

Rozdział 35. Komentujcie, prosze.

Rano budził mnie nie budzik a śpiew. Nie było to ładny śpiew ale przekrzykiwanie. Otworzyłam oczy i ujrzałam mamę i tatę który śpiewali mi sto lat. Przetarłam oczy aby przyjrzeć się dokładnie, ponieważ cały czas miałam zamazany obraz. Zauważyłam, że na mojej szafce stoi tort. Wielki tort  liczbą 17.
- Dziękuję wam. Musieliście mi przypomnieć, że jestem już aż taka stara ? - powiedziałam z wyrzutem
- Ty stara ? Maluchu mój kochany. -  Powiedziała tata i usiadł koło mnie. - Najlepszego skarbie. - Dopowiedział po chwili i przytulił mnie.
- Caroline? - Zaczęła moja mama. - Chciałabyś mieć siostrę albo brata?
- Nie. To, że jestem jedynaczką to najlepsza opcja pod słońcem. Mam Natalie, którą traktuję jak siostrę. A coś się stało, ze mnie o to pytacie ? - Zapytałam.
- Booo... - przeciągał mój tata - z resztą sama zobaczysz jak zejdziesz na dół.
- Aż się boję - nie wiedziałam o co im chodzi - a tak ogólnie, to gdzie Harry ?
- Zobaczysz jak zejdziesz na dół. - powiedziała mama i razem z tatą i z tortem zeszli na dół. Poszłam do łazienki. Dzisiaj piątek. ostatni dzień szkoły i koncert chłopaków. Przemyłam twarz, ubrałam się i nałożyłam podkład na twarz. Nie malowałam się mocniej, nie do szkoły. Włosy zaplotłam w warkocza i już byłam gotowa do wyjścia. Stwierdziłam, że w końcu trzeba zejść na dół. Słyszałam różne głosy. Mamę, tatę, Harrego i jakiś damski głos. Weszłam do kuchni w której siedziała cala moja rodzina, Harry i nieznajoma mi dziewczyna. Ona podeszła do mnie pierwsza.
- Cześć jestem Victoria. Mów mi Vic.
- Hej ja jestem Caroline. Przepraszam cię, ale kim jesteś? - Zapytałam się jej. Przyjrzałam się jej dokładnie. Ładna buzia, długie, kręcone, brązowe włosy z jaśniejszymi końcówkami.
- Córciu, to jest twoja....twoja siostra. - Powiedział tata
- Co? Alee ? CO ?!- Krzyknęłam - Jak to siostra?!
- Tak. Ja i tata stwierdziliśmy, że chcielibyśmy mieć jeszcze jedną córkę, ale niestety nie możemy. Próbujemy ale nam to nie wychodzi a wiec postanowiliśmy zaadoptować Vic. - Mama mówiąc to wskazała na nią. Stała ona trochę smutna i speszona. Uśmiechnęłam się do niej sztucznie i uciekłam na górę.  Usiadłam w kącie i zaczęłam płakać.
- Skarbie, nie płacz. - W końcu odezwał się Styles.
- Powiedz mi, jak mam nie płakać skoro dowiaduje się, że nagle mam siostrę. Będę mieszkała z kimś kogo w ogóle nie znam. Powiedz mi co ty byś zrobił ! - Wydarłam sie na niego.
- Spokojnie - uspakajał mnie głosem - rozdzice chca dla ciebie jak najlepiej. Vic jest na prawde miła. Poznałem ją rano i nie wydaję mi się, żeby miała jakieś złe zamiary. Spróbuj potraktowac jak...
- Jak kogo ? - przerwałam mu.
- Jak koleżankę. - uśmiechnął się - tak, jak kolezanke.
- Nie obiecuję, że to wypali. - Wstałam i kierowałam się w jego stronę - Ale mogę sie postarać jak ty...
- Kolejny zakład ? - zapytał.
- Tak. Jak ty obiecasz, że mnie nigdy nie zostawisz. Przeliterować ci? N I G D Y.
- Nigdy... to trochę długo. Da się z tobą tyle wytrzymać ? - Uśmiechnął się zalotnie.
- Bardzo zabawne - podeszłam do niego i go przytuliłam - Obiecujesz ? - zaplotłam ręce na jego karku, odsunęłamm s się kawałek i spojrzałam w jego zielone piękne oczy.
-  Tak - powiedział - Obiecuję.
- Na pewno ?
- Na sto procent. - Przybliżył się na tyle, że stykaliśmy się czołami. - Obiecuję. - Powiedział i wpił się w moje usta.  - Kocham cię. - Odezwał się, po skończonym pocałunku.
- Ja ciebie też skarbie - Westchnęłam - Ja ciebie też.
- W ogóle, to najlepszego skarbie. Prezent dostaniesz trochę później, a teraz się zbieraj, bo musimy jechać do szkoły. Znaczy ty musisz. Ja na próbę, a wiec dawaj szybko. Jedziemy z Vic. Sam zaoferowałem pomoc.
- Okej, ale tak mi teraz trochę głupio.
- Dobra chodz i nie marudź. - Powiedział. Zeszliśmy na dół. Vic siedziała zapłakana na jednym z krzeseł przy stole. Podeszłam do niej.
- Vic przepraszam Cię, tak mi głupio. Nie chciałam, żeby to tak wyszło, ale..
- Posłuchaj mnie. Zanim coś jeszcze powiesz zastanów się, bo inni też mają uczucia. Nie wiesz co jak przeszłam w życiu. Ty miałaś normalną rodzinę, normalny dom, a nie tak jak ja matkę alkoholiczkę której nie było stać na utrzymanie mnie i trafiła za kraty. Tak dobrze słyszałaś. Siedzi w pace. Ojca nie znam. Gdzieś się zachlał i nie wiem co się z nim stało. Twoi rodzice są świetni, a ty masz wszystko czego zapragniesz. Ciuchy, buty, wspaniałego chłopaka ale tego też chyba nie umiesz docenisz ! - Wykrzyczała mi to prosto w twarz.
- Wow, Vic nie wiedziałam, na prawdę Cię przepraszam. Nie chciałam, żeby to tak wyszło, jest mi na prawdę głupio i straszznie żałuję, że się tak zachowałam. Nie chciałam ale ta wiadomość po prostu mnie zaskoczyła. Może w ramach przeprosin, po szkole pójdziemy na zakupy? Tak tylko proponuję.
- Zakupy ? Mhmhmm.. Wiesz trochę mi głupio, boooooooo - Zawiesziła się - bo niedostałam dużo pieniędzy z domu dziecka.
- Jak stawiam. - Powiedziałam.
- Przepraszam, nie chce wam przeszkadzać, ale musimy już jechać. - Wtrącił sie Harry.
- Okej, już jedziemy - powiedziałam - wzięłam mój plecak, złapałam Harrego za rękę i ruszyliśmy w stronę auta. - Vic ! Wsiadaj ! - Krzyknęłam gdy Harry już ruszał z podjazdu. Weszła do samochodu.
- Już możemy jechać. - Powiedziała uśmiechnięta. Jadąc cały czas byłam odwrócona głową w tył, bo rozmawiałam z moją siostrą. Cały czas się z czegoś śmiałyśmy albo byłyśmy poważne bo opowiadałyśmy sobie o życiu. Na prawde ją polubiłam. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu Harry ' ego. Odwrócialm się w przód. Harry poprosił, abym odebrała.
* Rozmowa *
- Harry ! Kurwa ! Ile można na Ciebie czeakać
- Paul ? Hej tu Caroline a nie Harry on proswadzi samochód i nie moze odebrać.
- O ! Hej Caroline ! Co tam u ciebie ?
- A no dobrze, właśnie jedziemy do szkoły i zaraz z pod szkoły Harry jedzie prosto na próbę.
- A Caroline, wiesz, dlaczego się spóźnia ?
- To wszystko moja wina, miałam małą kłótnie w domu i tak wyszło. Na prawde cie przepraszam.
- Tak w ogóle to najlepszego maluchu !
- Dziekuję. My własnie podjeżdżamy pod moją szkołę wiec Harry za 10 - 15 minut powinien być. Jeszcze raz cię przepraszam.
- Nie ma za co, do zobazcenia wieczorem na konceercie.
- Tak do zobaczenia. Pa.
- No pa.
* Koniec *
- Kto to był ? - Zapytał Harry.
- Paul. Jest na ciebie wkurwiony za to, że cie nie ma jeszcze na próbie, ale nie martw się, zajebista Careoline załagodziła sytuacje.
- Oh, ty moja wybawczyni . - Zaśmialiśmy się w trójkę. - Leccie, bo się spóźnicie na lekcje.
- Okej, pa - pocałowałam Harry' ego.
- Paa ! - Krzyknęła Vic wysiadając z samochodu i szybko ruszyłyśmy na lekcje.

*** Po szkole ***

Cała klasa poznała Vic. Jest ona na prawdę fajna. Wydaje mi się, że nawet Jackobowi wpadła w oko, ale to by dobrze nie wróżyło.
- Vic, Natalie chodźcie już ! - Krzyknęłam do dziewczyn z którymi akurat wychodziłam ze szkoły.
- Już idziemy ! - Odkrzyknęła Vic. Po pożegnaniu z klasą posżłyśmy w stronę centum. Chodziłyśmy po różnych sklepach.
- Natalie, co ubierasz dzisiaj na koncert ? - Zapytałam w pewnym momencie.
- No właśnie, Koncert ! Vic idziesz z nami ? - Zapytała Natalie.
- Nie mam ani ubrań ani kasy na bilet, przepraszam, ale ten wieczór chyba spędzie sama przy książce.  - Powiedziała moja siostra.
- Okej, ubrania ci pożycze bo mam ich dużo a wejściówki... poczekaj. - Odeszłam na bok. Wybrałam numer do Paul -a .
* Rozmowa. *
- Caroline ?
- Tak, hej Paul.
- Czy cos stało się ważnego, że Harry musi wyjśc z próby? Nie puszcze go.
- nie martw się, tym razem nie chodzi mi o Harry' ego.
- Kontrakt ?
- Też nie.
- To co cie do mnie sprowadza mała dziecinko.
- Jest sprawa
- Słucham.
- Maasz moze jakąś jedną wejściówkę na dzisiejszy koncert? Moja siostra chciałaby pójść z nami.
- Chwila... TWOJA SIOSTRA!!!? TO TY MASZ SIOSTRE?!!!
- Tak, Harry ci wszystko wytłumaczy, tylko powiedz mi, czy masz.
- Mam kochanie, dla ciebie zawsze bede miał.
- Dziekuję.
- No kej, pa.
- Do zobaczenia
* Koniec*
Wrócilam do dziewczyn.
- No Vic niestety... - zacięłam się specialnie - bedzies musiala przez 2 godziny słuchać jak chłopcy śpiewają, bo idziesz z naami ! - krzyknęłam.
- O jeny ! Jak się cieszę ! - podskoczyła z radości.
- Jesteś directioner ? - Zapytała ją Natalie.
- Tak, od samego początku ich uwielbiam ale nigdy nie miałam okazji pójść na ich koncert. - powiedziała.
- Mmmm.. dziewczyny a pro po koncertu, jest on już za 3 godziny - wtrąciłam się.
- Co?! JAK TO ?!! - Natalie nie mogła uwierzyć. - Ja już gbede musiała iśc, pa. - pożegnała się z nami buziakiem i szybko poleciała przed siebie.
- No Vic, poczekaj, muszę zadzwonić do taty, może jest w Londynie. - Wyjągnęłam mój telefon z pobitym ekranem.
* Rozmowa *
- Tatuś, jesteś w Londynie ?
- Tak, skarbku. Coś się stało ?
- Przyjedziesz po mnie i po Vic?
- Tak. A gdzie jesteście ?
- Pod Big Benem.
- Poczekajcie, za 10 minut bedę, bo jestem niedaleko.
- Okej. Dziękuję
- Pa.
- Pa.
* Koniec. *
Całe 10 minut przegadałam z siostrą. Może coś z tego wyjdzie? Mam nadzieje. Niech wszystko sie w końcu ułoży.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KOONIEC ! PISAŁAM GO I PISAŁAM I NAPISAŁAM ! KOMATUJCIE PROSZE, BO TO WSZYSTKO DLA WAS. NAWET ZWYKŁY USIMESZEK DAJE MI MOTYWACJE. I LOVE YA <3

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 34. KOMENTUJ, PROSZĘ !

- Ale Harry... - mówiłam wsiadając do auta.
- Nie ma żadnego ale. I tak się nie dowiesz. - Mówił.
- Dziękuję, wiesz. - Powiedziałam z pretensjami.
- Zaraz Ci przejdzie. Spokojnie. - Powiedział. Patrzyłam na kierującego Harrego. Wyglądał tak słodko. Jechaliśmy z 30 minut. Zatrzymaliśmy się przed restauracją. Z tego co zauważyłam była pusta.
- Emm.. Harry ?
- Tak ?
- Dlaczego ta restauracja jest pusta ?
- Bo jest ona tylko dla nas.
- Ale jak to ?
- Normalnie. Chodź do środka. - Złapał mnie za rękę, splótł nasze palce i skierowaliśmy się w stronę restauracji. Weszliśmy do środka. Na środku stał stolik okryty białym obrusem. Na obrusie dwa czarne talerze a na środku stołu świecznik. Przy stole stały dwa krzesła. Harry podszedł do jednego z nich, odsunął i gestem wskazał abym usiadła. Zrobiłam tak a Harry przysunął mnie do stołu. Usiadł ma przeciwko mnie. Było jak w bajce. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Podszedł do nas kelner i podał nam karty.
- Ale Harry..
- Nie ma żadnego ale. Jesteśmy na randce. Naszej pierwszej randce. Później mam jeszcze jedną niespodziankę, ale to później.
- Harrrry - Przeciągnęłam. - Wiesz, że..
- Tak nie lubisz niespodzianek. Ale chociaż na jeden wieczór, proszę.
- No dobrze. - Zgodziłam się.


~ Jakiś czas później ~

Staliśmy z Harrym sami. Przytulając się do siebie. W tle leciała wolna muzyka. przytuliliśmy się do siebie i tańczyliśmy tak. Gdy skończyła się muzyka usiedliśmy do stolika. Do Harry ' ego zadzwonił telefon. Wyszedł. Ja upiłam łyka wody. Siedziałam tak sama przez jeszcze dobre 5 minut. Zaczęłam się denerwować. Wzięłam torebkę ze stolika i gdy już chciałam wychodzić ktoś złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.

*** Oczami Harry ' ego **
Zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. 2 nieodebrane od : Zayn. Musiałem oddzwonić.
* rozmowa *
- Halo ?
- Hej, w końcu odebrałeś, za ile będziecie.
- Zaraz wsiadamy w samochód. Która godzina ?
- 19:44
- Zaraz będziemy nie martw się.
- Okej stary. Dawajcie szybko.
- No okej. Siema.
- No siema.
* koniec rozmowy*
O jeny, jak się cieszę, że się wszystko udało. - Myślałem idąc w stronę samochodu, po prezent dla mojego maluszka. Wyjąłem go z bagażnika i udałem się w stronę restauracji. Zauważyłem, że Caroline wstaje od stolika, wiec zatrzymałem się zaraz przy wyjściu z sali. Wstała i kierowała się w moją stronę. Szła. Przeszła obok mnie i mnie nie zauważyła. Złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie.
- A gdzie się pani wybiera ? - Szepnąłem jej do ucha.
- Szłam cie szukać. Co tam masz ? - Zapytała i wskazała na torbę którą trzymałem.
- Prezent dla ciebie.
- Że co ? Jaki znowu prezent ?
- Zobaczysz. Chodź do auta. Musimy już jechać.
- No dobrze. - Złapałem ją za rękę i poszliśmy. Wsiadłem za kierownice i ruszyliśmy w kierunku następnej niespodzianki.

*** Oczami Caroline ***

- Po co mi bikini, skoro mam swoje ?
- Oj, dostałaś, to się ciesz. - Powiedział Harreh. Po jakiś 15 minutach dojechaliśmy przed Aquapark.
- Ty chyba żartujesz. - Powiedziałam z sarkazmem. - Przecież ja nie umiem pływać.
- Chodź i nie marudź. - Wyciągnął mnie z auta. Spojrzałam na niego. Splótł nasze palce i ruszyliśmy w przód. W środku czekało już na nas całe One Direction ze swoimi drugimi połówkami.
- Dan, El ? Wy o wszystkim wiedziałyście i nic mi nie powiedziałyście?! Zabiję !! - Krzyknęłam i rzuciłam się na mnie przytulając je.
- No bo to jest NIESPODZIANKA! -Krzyknęła El.
- Taka mini. - Dodała Dan.
- Może chodźmy już się przebrać ? - Wtrącił Niall, który obejmował rękoma Natalie.
- Tak, dobry pomysł. - Dodał Zayn i pociągnął Perrie za sobą. Wszyscy weszliśmy do środka. 1,5 godziny siedzenia w jacuzzi. To mi było potrzebne. Tylko to. Przebrałyśmy się z dziewczynami w stroje kąpielowe i wyszłyśmy na część z wodą. Chłopcy już tam byli. Nie robili nic innego tylko dawali autografy. Było tam już mało osób, bo kto był by o godzinie 20 w Aquaparku, ale jednak kila osob się znalazło. Poszłam do jacuzzi na dworze. Usiadłam i czekałam aż ktoś do mnie przyjdzie. Minęło 10 minut nadal nikogo ze mną nie było. Stwierdziłam, że to nawet lepie Mówiąc różne, mam na myśli mnie, Harrego i Taylor.  Może w tym czasie wylecę do babci do Polski? Może tak będzie lepiej ? Nie wiem sama, . Wszystko zależy od tego co się stanie w New York... mam czas, żeby przemyśleć różne sprawy. Od niedzieli moje życie znowu całkowicie inne. Znowu. Rozstanie z Harrym niby udawane ale i tak wiem, że go stracę.
- O czym myślisz kochanie ? - Zapytał Harry dosiadając się do mnie. Na dworze było już ciemno i zaczynało się robić chłodno, pomimo tego, że siedziałam w jacuzzi.
- O nas, o tym co się będzie działo po tym, jak nas już nie będzie. - Powiedziałam i spojrzałam w dół. Harry widząc to, złapał za mój podbródek, podniósł go do góry i musnął moje usta swoimi.
- Nawet tak nie mów. My będziemy razem, na zawsze. Na zawsze ty będziesz w moim sercu. Nie ważne jaka będzie inna dziewczyna ty na zawsze w nim będziesz.
- Harry, ale ty tak tylko mówisz, bo chcesz, żeby mi nie było przykro. Prawda jest inna.
- Co mam zrobić, żebyś mi uwierzyła ? - Nalegał.
- Nic. - Pocałował mnie.
- Teraz mi wierzysz ?
- Jeszcze nie. - Pocałował mnie znowu. Dłużej, mocniej, zachłanniej.
- A teraz?
- Prawie ci uwierzyłam.
- To mocniej mi uwierzysz w nocy.
- Harry, ale mówiłam Ci...
- Nie mam zamiaru się z tobą ruchać, zboczuszku. A teraz chodź. Została nam tylko godzina zabawy. - Powiedział i wyciągnął mnie z jacuzzi. Tą godzinę spędziliśmy wspaniale, ale niestety czas szybko przeminął i już trzeba było wychodzić. Wszyscy wydostali się na zewnątrz, pożegnaliśmy się i każda para ruszyła w swoją stronę. Harry odwiózł mnie do domu.
- Mogę wejść z tobą ? - zapytał.
- Tak jasne, tylko cicho, bo rodzice już chyba śpią, bo światła się nie palą.
- Okej. - Przekręciłam kluć w zamku i po cichu otworzyłam drzwi. Zapaliłam światło w przed pokoju. W domu cały czas nikogo nie było.
- Nikogo nie ma. - Powiedziałam.
- Skad wiesz ? - Zapytał.
- Nie ma butów a ni płaszczy. - Odpowiedziałam odwieszając swój płaszcz. - Rozgość się, ja pójdę napuścić wody do kompania. Weszłam do łazienki na piętrze i napuściłam wody do wanny. Zeszłam na dół.
- Pora zadzwonić do mamusi. - Sięgnęłam po telefon który leżał na blacie obok i jakoś mi wypadł i upadł na ziemię uderzając ekranem o podłogę. - No i zajebiście. - Spojrzałam na telefon.
- Co się stało ? - Zapytał Harry
- Pobity ekran. Świetnie.
- Nie martw się. - Podszedł do mnie Harry - Może dostaniesz nowy na urodziny, a teraz idź się kompać bo ja też chce.
- Okej. - Zrobiłam to co mi kazał. Wróciłam do pokoju a Harry już słodko spał przykryty kołdrą. Wsunęłam się do niego i zgasiłam lampkę nocną. Czułam jak Harry przysuwa się do mnie i obejmuje mnie w pasie.
- Dobranoc - Szepnął mi do ucha. - Kocham Cię. - pocałował mnie.
- Ja też cię kocham. - Odpowiedziałam i zasnęłam przytulona w jego tors.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KKOOOONIEC! TROCHĘ DŁUGI MI WYSZEDŁ. PROSZĘ KOMENTUJCIE, DLA WAS TO JEDNA SEKUNDA, DLA MNIE MOTYWACJA !

środa, 17 lipca 2013

WAŻNE!

Przepraszam :C nie dam rady napisać nowego rozdziału coś mnie przydołowało i  nie mogę pisać :C jak pisze to wszystko wychodzi smutne. Za chwilę wyjeżdżam, znów. Będę pisała. OBIECUJĘ ! Tam gdzie jadę (Słupsk ) mam wi fi, wiec będę dodawała coś jak tylko będę miała czas ! OBIECUJĘ ! Miłych wakacji <3
PS KOMENTUJCIE BŁAGAM !
PS1 KOCHAM WAS <3

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 33. Komentujcie + przeczytajcie notkę pod rozdziałem. ! WAŻNE !


*** Oczami Caroline***
Rano. Znowu. Znowu do szkoły. Ja nie chcę. Ja chcę z nim zostać, się nim nacieszyć. Dzisiaj czwartek. Chłopcy mają próbę, ja szkołę. Jutro urodziny. Brrr... I znowu będę odgrywała tą szopkę, ze jest świetnie, a nie jest. Ja nie chcę go stracić, ale wiem, że i tak stracę. Trochę się przydołowałam. Wzięłam telefon do ręki. 5 : 31. Mój, jeszcze mój, Styles śpi sobie słodko, nie będę go budzić. Niech śpi. Wyciągnęłam z szafy ciuchy i ruszyłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się, nałożyłam podkład, wyprostowałam włosy i jakoś wyglądałam. Zajęło mi to z 20 - 30 minut. Wyszłam z łazienki. Spakowałam książki do plecaka. Znów spojrzałam na telefon. 6:02. Mam dobry czas. Spojrzałam na łóżko na którym Stylesa już nie było. Jego ciuchy również nie leżały na podłodze. Zeszłam na dół, gdzie przywitała mnie cała familia plus Harreh. Udało mi się nałożyć sztuczny uśmiech.
- No witaj ślicznotko. - Podszedł do mnie Harry i pocałował mnie.
- No hej kochanie.
- Córcia, masz tu śniadanie. - Moja rodzicielka wskazała na stół, na którym stał talerz z apetycznie prezentującymi się kanapkami i kubek ciepłej herbaty z której jeszcze unosiła się para. - My z tatą musimy juz lecieć. Nie będzie nasz aż do późna, mamy male zaległości. Harry nam obiecał, ze się tobą zajmie.
- Mamo, jestem już duża.
- Ale jednak wolę, abyś była z Harrym.
- Okej, lecicie już. Pa. - Ucałowałam ich w policzek.
- Pa córcia. - Krzyknęli razem i wybyli.
- To jakie masz plany na dzisiaj ?- Zapytałam jedynego osobnika który dotrzymał mi towarzystwa.
- No to tak. Najpierw zawiozę Cię do szkoły, pojeżdżę po mieście i pozałatwiam sprawy związane z twoją imprezą urodzinową, później pojadę na próbę. Z tego co pamiętam dzisiaj kończysz o 15:30, prawda ?
-  Bardzo dobrze pamiętasz. - Pogratulowałam mu.
- No, to ja po ciebie przyjadę. Zawiozę cię do nas. Tam będą czekały Danielle i El. Pogadacie sobie o damskich sprawach i tak dalej. Ja w tym czasie pojadę na próbę. - Kontynuował " O przynajmniej będę miała się komu wypłakać ' - pomyślałam.
- A o której wrócisz ?
- O koło 19 będę z chłopakami. Później ja cie gdzieś porywam ale o tym ci nic nie powiem.
- Ale Harry, wiesz, ze ja nie lubię niespodzianek. - Mówiłam przełykając kanapkę.
- Niestety, nie odezwę się ani słówkiem.
- Dlaczego ?
- Bo tak.
- Dzięki, wiesz.
- Ależ proszę.
- Ej, która godzina?
- 6:30.
- Dobra, mamy jeszcze chwile dla siebie.
- Czy ty coś sugerujesz ? - Zapytał Harry
- Ty to jednak zboczony jesteś.
- Nie prawda, to ty składasz takie propozycje.
- Dobra cicho. Chciałam ci powiedzieć, ze postanowiłam, sama postanowiłam, ze wezmę swoje marzenia w swoje ręce i zamiast podpisywać kontrakt tak o, to sama na niego zapracuję.
- Ale jak ? -  Spojrzał się na mnie z miną, która wskazywała, ze nie rozumie.
- Wezmę udział w kolejnej edycji X - Factor.
- Okej, jeśli chcesz, to jasne. Poczekaj, od razu sprawdzę, kiedy są precastingi. - Poszedł po laptopa na górę. po 2 moze 3 minutach wrócił z nim. - Patrz, w Londynie są już 12 listopada. To co idziesz ?
- To prawie za miesiąc, to chyba dobrze. Zdążę się przygotować. Ej a daj mi numer do Rihanny. Proszę skarbie.
- Musisz zasłużyć. Buziak, dłuuuugi i namiętny, proszę.
- Okeej. - Dostał to, czego pragnął, długo i namiętnie, ale nie za namiętnie, żeby mój Styles sie nie podniecił.
- Masz - Pokazał mi cyfry w swoim telefonie, które ja zaczęłam przepisywać na swój.
- Harry, jak myślisz, zdążę jeszcze zapalić ? Wyrobię się ?
- Ale przecież ty w domu nie palisz.
- Oj, ale nie ma rodziców. Mogę, proszę.
- Nie nie możesz, bo już jedziemy.
- Orgh. No okej. - Pobiegłam po moją torbę na górę. Gdy zeszłam na dół nikogo nie było, Harry już czekał w aucie. Wzięłam kluczę, zamknęłam dom i ruszyłam w strone auta Harrego. Nie wiem jak ono się tu znalazło, ale okej. Usiadłam na miejscu pasażera.
- To możemy ruszać. - Powiedziałam. On odpalił silnik i ruszył.
- Po co Ci był numer Riri ?
- Musz do niej napisać, mam do niej sprawę.
- Jaką ?
- Damską.
- No ale powiedz.
- Nie e. Ty mi nie powiesz, ja tobie też nie.
- Oj no ale...
- Nie ma żadnego ale. Nie i koniec.
- Dzięki.
- Mogę powiedzieć to samo. Ty mi nie chcesz powiedzieć ja tobie też nie powiem. Zajmij się drogą, ja muszę do niej napisać. - Powiedziałam. Wyjęłam telefon, wybrałam opcję " Nowa Wiadomość " . Wybrałam numer Rihanny i zaczęłam pisać:
" Hej Riri, tu Caroline. Mam do Ciebie sprawę, czy możemy się spotkać dzisiaj po południu? Kocham Cie. xx. "
Schowałam telefon i czekałam na odpowiedź. Nie liczyłam na to, że przyjdzie szybko. Jest 7 rano, ona jeszcze pewnie śpi. A jednak. Myliłam się. SMS przyszedł po kilku minutach. Poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i przeczytałam wiadomość.
" Jasne, mów o której i gdzie, dla ciebie zawsze znajdę czas . Ja też Cię kocham xx. "
- Haaaryyyy kooochanieeeee - przeciągnęłam - Ty musisz dzisiaj po mnie przyjechać ?
- No w sumie to muszę się zerwać z próby żeby po ciebie przyjechać.
- A co ty na to, jak by ciocia Robin dzisiaj po mnie przyjechała? - Zapytałam - Ty byś nie musiał zrywać się z próby. Chyba nie chcesz się zbłaźnić przed swoją dziewczyną.
-Ohhhh.. No dobrze. Nie muszę się wykręcać. Dziękuję.
- Hahahaha. No to bardzo dobrze.  - Wyciągnęłam telefon i stworzyłam nową wiadomość
" No to jak możesz, to przyjedź po mnie o 15 :30 pod szkołę, pojedziemy do Starbucks na kawę i obgadamy kilka spraw. Proszę, to dla mnie bardzo ważne . xx . "
- Hary, daleko jeszcze?
- Jakieś 10 minut drogi do Londynu.
- Ale jest dopiero 7:23 mam jeszcze trochę czasu.
- To pójdziesz zapalić, tak jak chciałaś.
- Nie, bo nie mam pachnidła przy sobie.
- Hahahah, to jesteś skazana na swoich kolegów i koleżanki z klasy.
- Chyba, że posiedzisz ze mną przed szkołą. Proszę, chociaż 10 minut.
- Chcesz, żeby Ci zazdrościli, prawda ?
- Haha, nie mają czego.
- Wiesz ile milionów dziewczyn chciałoby być na twoim miejscu.
- No wiem. Ale no kurde, nawet 10 minut nie możesz mi poświęcić i mnie poprzytulać? Proszę.
- Skarbie, wiesz, że dla ciebie zrobię wszystko. Posiedzę z tobą przed tą szkołą.
- Dziękuję. Kochany jesteś.
- Ale za to chcę porządnego buziaka.
- Dostaniesz, zasłużyłeś.
- Jeeest ! - Krzyknął. Poczułam wibracje w kieszeni.
" Pod szkoła powiadasz. Hmmm. Pójdę do pani dyrektor i powiem, ze muszę cię zabrać w bardzo ważnej sprawie. O 13:30 będę po ciebie :* xx. "
" Heheh, dziękuję, kochana jesteś, jeszcze raz dziękuję xx."- Haha, Riri mnie zawiezie. Mam jechać do was do domu, tak?
- Tak. Dziewczyny będą  tam na ciebie czekać.
- Już pod szkołą ? - Spojrzałam na widok za oknem.
- Tak. Chodź, odprowadzę cię pod klasę.
- Ale jest dopiero 7:35, nie chce iść do szkoły. Posiedźmy tu na ławce. - Wskazałam na jedną z  ławek stojących przed szkołą.
- No dobrze. - Zgodził się Hazza.
- Dziękuuję. - Odpowiedziałam. Wysiedliśmy z samochodu i usiedliśmy na ławce. Harry objął mnie ramieniem i założył na nos swoje czarne Ray - Bany. Ja swoje wyciągnęłam z torby i również je założyłam. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam robić nam zdjęcia. Robiliśmy dziwne i głupie miny. Każdy kto przechodził obok nas widział dwójkę debili śmiejących się w głos.
- O! A to ustawie na tapetę. - Pokazałam mu zdjęcie na którym się całujemy. - Bede o tym zawsze pamietac. Nawet jak nie będziemy razem. - Powiedziałam i przestałam się uśmiechać.
- Ejejej. Gdzie ten piękny uśmiech? Uśmiechnij się. Skarbie proszę. - Podniósł mój podbródek spojrzał gleboko w oczy i pocalowal. Ponownie. Uśmiech zagościł na mojej twarzy ale tylko na chwile. Póki Harry nie pojedzie. Wystawiłam ząbki ale zaraz zaczęłam się gotować. W moją stronę szła Angel razem z Jackobem.
- Hej Harry, poznaj Jackoba, byłego chłopaka twojej dziewczyny.
- Hej. - powiedział sucho Harry i podał rękę. Jackob ją uścisnął. - Mam do was sprawę, czy możecie na razie sobie pójść, bo ja nie długo wyjeżdżam i chciałbym spędzić trochę czasu ze swoją dziewczyną
-le.. - zaczęła Angel.
- Chodź Angel, nie przeszkadzajmy Car i jej chłopakowi - Wtrącił się Jackob. Złapał Angel za nadgarstek i pociągnął za sobą. Weszli do szkoły.
- Ładnie ich spławiłeś skarbie. - Powiedziałam,pocałowałam go w policzek. Spojrzałam na duży zegar przed szkołą. Jest 7:51. - O patrz, Natalie idzie, pójdę z nią. Dawaj buziaka. - Powiedziałam.
- Teraz sama się o buziaki prosisz. - Pocałował mnie.
- Ej, Natalie, poczekaj chwilę ! - Krzyknęłam, a Natalie się odwróciła spojrzała na mnie i się zatrzymała. - Pa skarbie. - Przytuliłam Harr ' ego .
- Pa, widzimy się wieczorem. - Przytulił mnie i puścił. Skierował się w stronę samochodu. Wsiadł i ruszył. Pomachałam mu i pobiegłam do Natalie.
- A czo tu takie gołąbki robiły ? - Zapytała.
- Nic, po prostu Harry spał dzisiaj u mnie i odwiózł mnie do szkoły. A że za wcześnie wyjechaliśmy i chciał mnie już za dwadzieścia ósma zostawić samą, to go namówiłam, żeby ze mną poczekał. - Mówiłam gdy wchodziłyśmy do szkoły. Skierowałyśmy się do naszych szafek, które były zaraz obok siebie. Otworzyłam swoją szafkę i spojrzałam na plan lekcji.
- Pierwsza matematyka. - Powiedziałam do Natalie. Wzięłam swoje książki, Natalie swoje i ruszyłyśmy pod klasę od matematyki. Akurat gdy doszłyśmy zadzwonił dzwonek na lekcję. Usiadłyśmy z Natalie w ostatniej ławce, przed nami usiadł nie kto inny tylko Angel z Jackobem.
- Ej, Jackob co ty się tak tej Angel uczepiłeś? - Zapytała Natalie.
- Bo my jesteśmy przyjaciółmi. - Broniła go Angel.
- Nie pytałam się ciebie tylko tego co z tobą siedzi, a wiec zamknij swoja mordkę, proszę.
- Uhuhu, no w sumie zamknę. Z pierdołami nie rozmawiam.
- Ładnie o sobie mówisz, a teraz spierdalaj.
- Dobra dziewczyny, przestańcie. - Uspokoiłam je. Profesor wszedł do klasy. Przywitał się z nami i zaczął odpytywał przy tablicy. Na pierwszy ogień poszła Annie. Koleżanka. Dostała 3+ bo nie powiedziała jednego zasranego wzoru. Ja, na cale szczęście przed wczoraj to przerabiałam. Następnie profesor zabrał do tablicy Jackoba, on dostał 1 bo jak zwykle nic nie umiał. Poźniej zostałam wywołana ja. Miałam zrobić dwa zadania na tablicy. Były banalne
. - No, widzę ze ktoś w końcu się uczył. - Powiedział profesor.
- W Końcu po prawie 2 tygodniach nie bycia w szkole, trzeba było wszystko ponadrabiać.
- Caroline? - powiedział profesor gdy ja już wracałam do ławki.
- Tak?
- Ślicznie śpiewasz.
- Dziękuje. - powiedziałam. W ten sposób minęła cała lekcja. Co chwile profesor kogoś odpytywał. Zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli z klasy. Ja i Natalie jak zwykle skierowałyśmy się do szafek. - Ohohoh, widzę, ze nasz pan Chesterwild znalazł sobie nowego pupilka - powiedziała Natalie ze śmiechem. - Spadaj. - powiedziałam i poczułam wibracje w kieszeni. Dostałam wiadomość " Jakby kto się pytał, robisz za chórki u mnie w jednej z piosenek. Hahaha, pani dyrcia nabrana. Kocham xx. Ciocia Riri xx. " Uśmiechnęłam się do telefonu. Reszta lekcji przeleciała mi dość szybko.
- Ej Natalie, ja musze iść, powiedz panu od WF - u , że ja poszłam i pani dyrektor mnie zwalnia.
- Co ty zrobiłaś, ze dyrcia cię zwalnia? - Zapytała z niedowierzaniem.
- Ciocia Riri mnie zabiera, bo mam chórki w jednej z jej piosenek i jedziemy do studia.
- No dobra. Widzimy się dzisiaj wiecz... JUTRO !
- No, do zobaczenia jutro. Pa. - Przytuliłam ją, pocałowałam w policzek i wybiegłam ze szkoły. Przed szkołą zauważyłam siedzącą na ławce Riri. Siedziała do mnie tyłem. Podeszłam od tyłu i zakryłam jej oczy.
- Carolinee e! Wiem, że to ty ! - Krzyknęła Rihanna.
- Oj, siedź cicho - Powiedziałam. - Jedziemy ?
- Tak. - Odpowiedziała. Wsiadłyśmy do jej samochodu i ruszyłyśmy w kierunku centrum. Weszłyśmy do jednej z pośród tysięcy galerii handlowych. Udałyśmy się bezpośrednio do Starbucks. Zamówiłyśmy po Caramel Macchiato.
- No maluszku, o czym chciałaś porozmawiać? - Zapytała.
- O tym kontrakcie. Ja chciałam Ci powiedzieć, że ja go nie podpiszę. Wezmę swoje marzenia w swoje ręce i pójdę do następnej edycji X Factor.
- Hahahhaha, och co za zbieg okoliczności.
- Serio? A co się stało ?
- Mam być jurorką w tej edycji.
- Seerio?
- No serio serio.
- Uhu! Ale zajebiście.
- Ale cicho, bo to tajemnica. Ale powiem ci, ze bardzo dobrze robisz, biorąc się za to. Masz pre dyspozycję a więc czemu nie. Już się przygotowujesz do pre ?
- Dzisiaj podjęłam decyzję. Muszę pomyśleć nad piosenką i w ogóle. To będzie masakra.
- Mała, ale uwierz w siebie. Masz przepiękny głos. Po za tym widziałaś ile pozytywnych komentarzy było pod tym filmikiem jak śpiewamy u chłopaków na imprezie. Ja wiem, że ty powiesz, że to tylko dla tego, że ja na nim jestem.
- Wyjęłaś mi to z ust.
- Ale to nie dlatego. Dlatego, że ty masz przepiękny głos. Ty nie możesz się zmarnować.
- Ale ja nie wiem, czy ja jestem na to gotowa.
- Jak nie będziesz, to poczekamy aż skończysz szkołę i w tedy spróbujemy. Co ty na to ?
- No chyba na taki układ mogę pójść. Ale nawet jeśli, to i tak mnie nie wezmą do programu. Jest tyle osób co śpiewa lepiej niż ja.  - Mówiłam przełykając moją kawę.
- Dobra, okej. Mów co chcesz, ja wiem swoje. Idziemy na zakupy ?
- No okej.
- To chodź. - Wstała i pociągnęła mnie za rękę. Skierowałyśmy się w stronę sklepów. Chodziłam tak i nic mi nie wpadło w oko. Riri tak samo. W końcu stwierdziłyśmy, ze nie ma sensu tak chodzić w kółko więc wyszłyśmy stamtąd. Wsiadłyśmy do samochodu a Riri odwiozła mnie pod dom chłopaków, gdzie czekały już na mnie El i Dan. Pożegnałam się z nią i ruszyłam w stronę domu. Zadzwoniłam dzwonkiem i otworzyła mi uśmiechnięta El.
- A ty co tak szybko? - Zapytała.
- Musiałam być wcześniej, przepraszam. - Mówiłam wchodząc do dużego pokoju.
- Ale nie masz za co przepraszać, mamy godzinę więcej przynajmniej. - Powiedziała Dan.
- Ta, godzinę więcej na płacz.
- Jaki płacz ? - Zapytały razem. Spojrzałam na nie i łzy zaczęły mi same lecieć.
- Dziewczyny, czemu wy macie tak fajnie, a ja jak już kogoś pokocham to zaraz trzeba to kończyć . Czemu ? - Wtuliłam się w nie.
- O to chodzi. - Powiedziała El. - Jestem pewna, ze on cię nie zostawi.
- Ale ja wiem, ze zostawi. To nie jest tak łatwo. Codziennie rano budzę się z myślą, ze już niedługo go stracę a później chodzę taka przygnębiona. Wracam do domu i płaczę, a przy Harrym udaję, ze jest wspaniale. Ja tak nie potrafię.
- Cicho malutka, będzie dobrze. - Pocieszały mnie.
- Nie będzie i ja o tym wiem.
- Dlatego, gdy dzisiaj Harry cię zabierze masz się zajebiście bawić. Nie myśleć o tym i się po prostu bawić. - Powiedziała Dan.
- I teraz idziemy Cię wyszykować. Zero płaczu. Rozumiemy się ? - Powiedziała stanowczo El.
- Tak. - Szybko otarłam łzy, a dziewczyny zabrały mnie na górę. Zabrały się i po 3 godzinach byłam wyszykowana. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam przepięknie.
- Dziękuję. - Powiedziałam i przytuliłam je. Jasno różowa koronkowa sukienka przed kolano idealnie leżała na mnie, do tego moje ulubione lity, dzięki którym stawałam się wyższa. Do tego mała różowa kopertówka i kilka dodatków. Lekki makijaż i pofalowane blond włosy sięgające za ramiona. Wyglądałam na serio prze pięknie. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Dziewczyny sprowadziły mnie na dół i otworzyły drzwi. W nich stał Harry z bukietem róż.
- Proszę, to śliczne kwiaty dla ślicznej pani. - Powiedział. Pocałował mnie i wręczył mi bukiet.
- Dziękuję. - Odwzajemniłam pocałunek.
- Dziękuję wam dziewczyny. - Zwrócił się do nich. - To co idziemy? - Zapytał mnie.
- No okej, ale powiedz mi gdzie.
- Zobaczysz. - Powiedział i zabrał mnie ze sobą.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SKOŃCZYŁAM. Przepraszam, ze tak długo musieliście czekać. Teraz chwila dla mnie. Niestety wyjeżdżam. Mam bloggera zainstalowanego w telefonie więc bede pisała. Wracam w poniedziałek, wiec obiecuje, ze we Wtorek powinnam już coś dodać. A WIEĆ SAJO NARA I MIŁYCH WAKACJI ! <3
PS. PROSZĘ ! KOMENTUJCIE!