KOMENTUJCIE!!
Wróciliśmy w końcu do domu. Na London Eye było przepięknie. Harry powiedział, że to to jest nic bo w nocy to jest jeszcze piękniejsze. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Harry cały czas mnie całował, przytulał. Jak by chciał mi udowodnić to, że kocha tylko mnie. Ale to dobrze, przy najmniej mam taką nadzieje. Później pojechaliśmy do centrum. Kupiłam prześliczną sukienkę, którą wybrał Harry. Do tego znalazłam buty. Oczywiście moje kochane
świetnie . Mama zgodziła się aby wszyscy przyszli do domu chłopców. Nawet Natalie zaprosiła swoich rodziców. Zapowiada się na prawdę fajne. Weszłam do kuchni w której stał Harry. Robił szaszłyki. Dlaczego on, a nie któraś z dziewczyn ? Ponieważ chłopcy powiedzieli, ze dzisiaj to oni organizują grilla i to oni wszystko przygotują.
- Pomóc Ci w czymś ? - Zapytałam Harrego.
- Nie. Idź odpocznij, bo goście przychodzą za godzinę. My sobie poradzimy, spokojnie . - Uspokajał mnie mój ukochany. - Caroline,a kiedy ty wracasz do szkoły ? - Zapytał z ciekawością.
- Ogólnie, to powinnam wrócić w poniedziałek, ale skoro już się czuje lepiej, to wrócę już jutro.
- Tak w środku tygodnia ? W środę ?
- Tak. Jutro z tego co wiem, to macie próby do piątkowego koncertu i chyba nie chcesz się przy mnie pomylić.
- Nigdy się nie mylę skarbie. Jestem profesionalistą, baby.
- Ohohooh, nie bądź taki pewien siebie. Idę na górę, widzimy się za godzinę.
- Okej. - Powiedział i zaczął kończyć szaszłyki.
*** 40 minut później ***
Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju.
- Caroline, wstawaj,zaraz goście przyjdą. - Szeptał.
- Muszę ? Nie chcę. - Mówiłam leniwie
- Musisz. - Powiedział ktos. Otworzyłam szerzej oczy i zobaczyłam Lou który stał nade mną i się usmiechał.
- JEZU LOUIS, CO TY TU ROBISZ !! - Wydarłam się.
- Spokojnie. Harry poprosił mnie, abym przyszedł po ciebie, bo zaraz maja przyjsc goście, a ty chyba sobie przysnęłas.
- Idż powiedz Styles'owi, żeby wszystkich ładnie przyjął, a ja zaraz zejdę, tylko się ogarnę.
- Dobrze babe. - Rzucił i wyszedł. Pobiegłam do łazienki. Ogarnęłam twarz i szybko pobiegłam do torby po czarne legginsy. Zajrzałam do szafy Harr'ego. Wyciągnęłam białą za dużą koszulkę i założyłam ją na siebie. sięgała mi do połowy ud, więc wyglądała jak tunika. Założyłam szybko czarne Vans - y i zbiegłam na dół. Wyszłam na taras. Siedziała już tam cała moja rodzina, rodzina Natalie i wszyscy chłopcy z dziewczynami a Lou stał przy grillu.
- O, witaj córcia. - Powiedziała moja mama, podeszla do mnie i mnie przytuliła.
- Hej wszystkim. Przepraszam, ale gdze jest Harry? Nigdzie go nie widze.
- Bawi się z dziećmi w domu. Znalazł jakieś zabawki i poszedł do pokoju gościnnego. Chodź Caroline, on napewno zaraz przyjdzie. - Powiedział wujek Taylor. Zajęłam miejsce między Natalie a wolnym krzesłem. Było nas na prawdę barzo dużo, ok. 25 osób. Na dworze było ciepło, jak na jesień.
- Mamo - zaczęłam - jutro idę już do szkoły. Czuj się na prawdę dobrze, a poza tym nie chce mieć większych zaległości.
- Dobrze córcia. A możesz mi powiedzić, czy podpisalaś wczoraj kontrakt ?
- Nie. Paula nie byo w mieście i dzisiaj wraca. Ale ja go chyba na razie nie chcę podpisać.
- Co?! Czemu? - Usłyszałam głos za sobą. Odwrócilam głowę i zobaczłam Harrego.
- Bo jak my pojedziemy do tego USA.... To dla mojego dobra. Moze kiedy indziej.
- Czemu Caroline, przecież ty tak świetnie śpiewasz! - Powiedział Niall a całe One Direction spojrzało na mnie błagalnym wzrokiem.
- Narazie zatrzymam sie na coverach, może później. - Powiedziałam. Impreza zaczęła się rozkręcać. Harry cały czas bawił sie z dzieciakami. One były takie szczęśliwe. Około 22 wszystko sie skończyło. Trafiłam do domu razem z rodzicami i skierowałam sie do siebie. Wzięłam piżame i poszłam pod przysznic. Wyszłam z łązienki, położyłam się na łóżku i jeszcze za nim zdąrzyłam zasnąć dostałam SMS-a.
" Kolorowych snów, nie zapomnij włączyć buzika. Do zobaczenia jutro pod szkoła. Kocham cię. Twój Harry. "
A ja odpisałam.
" Dziękuję, ze sie tak o mnie troszczysz. obranoc. Ja też cię kocham. Caroline xx. "
Nastawiłam budzik na 5:30 i zasnęłam.
***
Wsiadłam do autobusu i usiadłam z przodu. Włożyłam słuchawki do uszu i zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w piosenkę.
"It's so hard to get old without a cause
I don't want to perish like a fading horse
Youth's like diamonds in the sun
And diamonds are forever
So many adventures couldn't happen today
So many songs we forgot to play
So many dreams are swinging out of the blue
We let them come true " *
Przeleciało z 10 piosenek a ja wysiadłam z autobusu na przystanek. Była 7:48
. Ruszyłam w stronę szkoły. Doszłam do szkoły i poszłam pod klasę. Zobaczyłam Angelikę która grzebie coś w torebce. " Lepiej już nie mogłam trafić. " Pomyślałam.
- O Harry cie dzisiaj nie przywiózł ? Czyżby kryzys? - Odezwała się ona.
- Nie. Po prostu dzisiaj nie spałam u niego, tylko u siebie w domu i nie chciałam go budzić. - Powiedziałąm w miarę miło.
- Słyszałaś, że dzisiaj dochodzi do nas do klasy jesna osoba. Podobno chłopak i podobno przystojny.
- Hahahaha, nie udawaj niewiniątka, bo dobrze wiesz kto to. - Wysmiłam ją. - To Jackob, a tak na przyszłość uważaj do kogo wysyłasz SMS - y.
- Ale ja na prawdę nie wiem - Udawała.
- Dobra skończ. - Powiedziałam i usiadłam na drugim końcu korytarza. Wyciągnęłam tetefon z kieszeni. Spojrzałam na wyświetlacz. Okazalo się, że mam jedną wiadomość.
" Powodzenia w szkole kotek. Dzisiaj o 14:30 czekam na ciebie przed nią. Będę z kimś kogo bardzo lubisz. Kocham Cię.Harry xx "
Chciałam odpisać, ale akurat zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Matematyka.Weszłam na lekcje i usiadłam w ławce z tyłu. Zaraz potem dosiadła sie do mnie Natalie. Pani zaczęła czytać obecność, gdy nagle do klasy wtargnął jeszcze jeden uczeń.
- Yyyy, Dzień, dzień dobry - Powiedział.
- Wiam cię chcłopcze. Zgaduje, że to ty jesteś nowym uczniem. Jak masz na imię ?
- Ty, Caroline patrz, to Jackob. - Szepnęła Natalie.
- No widzę. - Powiedzialam i suchałam dalej.
- Jackob jestem.
- Dobrze Jackobie, idź i usiądź. Wyjmij podręczniki i zaczynamy lekcje. - Powedziała pani.
- Oczywiście. - Nie protestował. Zobaczył, że jest wolne miejsce obok Angeliki, zajął miejsce a lekcja się zaczęła.
*** Oczami Harrego. ***
Siedziałem w studiu chłopakami. Od samego rana mieliśmy próby. Dostaliśmy chociaz 5 minut wolnego.
- No to jak Harry, twój plan wypali? - Zapytał Louis.
- Mam nadzieje. O 13 mam pojechać po Rihannę i mamy pojechac po Caroline. Oby wszystko wypaliło. Powiedzialem. Spojrzałem na wyświetlacz telefonu. Dostałem SMS -a.
" A może by tak zrobić Caroline małą niespodzianę i wpaść do niej na lekcje ? Ciocia Riri "
" Poczekaj, zadzwonie do niej i zapytam, jaką ma ostatnią lekcje. Harry " - Odpisałem i szybko wybrałem jej numer telefonu.
*** Oczami Caroline ***
Przerwa. Kiedys nikt na mnie nie zwracał uwagi i mogłam sobie posiedzieć sama i w spokoju. Teraz ludzie non stop pytają się mnie co u Harrego, jaki jest na prawdę i w ogóle.
- Dziewczyny, u chłopaków wszystko w porządku. - Odpowiedziałysmy razem z Natalie, bo ona też nie miała spokoju. Poczułam wibracje w kieszeni.
- Przepraszam was na chwilę. - Powiedziałam i poszłam do łazienki.
/ Rozmowa z Harrym /
- Halo ?
- No hej skarbie, jak tam w szkole?
- No okej, oprócz tego, że od groma wasych fanek tu jest.
- Ohhh.. Powiedz im, ze je kochamy.
- A mnie to już nie kochasz.
- Kocham, kocham. Słuchaj jaką masz ostatnia lekcje ?
- Muzykę. Mów co planujesz i z kim przyjeżdżasz.
- Nie nic Ci nie powiem. Kocham Cię. Buziaki.
- No pa, ja tez Cię kocham.
/ Koniec rozmowy. /
Co Styles znowu planuje? On chce mnie chyba wykończyć swoimi pomysłami. Schowałam telefon i wróciłam do Natalie.
- Już jestem. Dziewczyny, chlopcy z One Direction mówia, ze was kochają.
- Awww, jakie to słodkie. - Bylo slychac z tłumu.
- A teraz czy ja i Nataliemożemy mieć chwilę dla siebie ? - Zapytalam i nagle wszystkie się rozeszły.
- Uff.. w końcu. - Powiedziała Natalie. - Harruś dzwonił ?
- Tak. On coś knuje tylko ja nie wiem co. - Powedziałam. Zadzwonił dzwonek a ja i Natalie skierowałyśmy sie pod klasę.
*** Oczami Harrego. ***
- O 12 :30 po ciebie będe. Paa. - Powiedziałem i schowałem telefon do kieszeni. Zavczęła się druga część próby .
***
- Do dawaj Riri, szybko.
- Juz idę, idę. - Mówiła.
- Dzwonilaś do tej pani dyrektor? Na pewno możemy ?
- Tak. Nauczyciele sa już poinformowani. Tylko wcześniej mamy pójśc do pani dyrektor, na herbatę, czy coś takiego.
- Okej. Jedziemy. - Powiedziałem. Rihanna zamknęła dom. Wsieliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę szkoły Caroline.
- Nie rozumiem...- Zaczęła mówic.
- Czego ? - Zapytałem.
- No Caroline. Ona ma taki głos a nie chce podpisac tego kontraktu. Ona jest jakaś chora.
- Tak, zgodze się z tobą w stu procentach.- Powiedziałem. Dalej rozmowa jakoś się pociągnęła i gadaliśmy o bzdurach. Jest 13. Dojechaliśmy akurat.
- Dawaj szybko, póki jeszcze nie było dzwonka. - Powieedziała Riri.
- No szybko szybko. - Weszliśmy do szkoly i szybko poszliśmy do gabinetu pani dyrektor.
- Dzień dobry. My przyszliśmy w sprawie..- Zaczełem mówić.
- Witajcie. Chdzice i siadajcie. Kawę czy herbatę ?- Zapytała nas miła pani.- Przepraszam, nie przedstawiłam się. Jestem pani Scatword. Dla was mogę być Merry.
- Dzień dobry. - Powiedziałem. - Ja jestem Harry a to jest...
- Robyn..Absolwentka naszej szkoły.
- Dzień dobry pani dyrektor. - Przytuliły sie do siebie.
- Mówicie, co was sprowadza.
- No to tak- zaczęła Rihanna - Caroline Richardson.Kojarzy pani ? - Spojrzała na dyrektorkę a ta kiwnęła głową- Ma ona wielki talent. Ma szanse. Może podpisać kontrakt ale ona nie chce i nikt nie wie dlaczego. Ja chciałabym zorganizować szybki koncert w sumie to pokaz. W pewnym momencie wyciągnąć Caroline na scenę, żeby ona zaśpiewała i w tedy cała szkoła zagłosuje na to, czy tak czy nie.
- Świetny pomysł ! - Pani dyrektor klasnęła w dłonie. - Ale nie rozumiem jednego. Gdzie ty ją poznałaś ?
- hmmm.. Można powiedziec, ze jestem juz tak jakby jej ciocią - Rihanna spojrzała na mnie, a ja się tylko uśmiechnęłem.
- To idziemy ? - Zapytałem.
- Tak, szybko przed dzwonkiem. - Powiedziała Merry i zaprowadziła nas na duża salę.
*** Oczami Caroline, jakiś czas później. ***
- Młodzieży moja droga. - Powiedziała nauczycielka - Idzemy na jakiś koncert. Własnie teraz. Więc trzymajcie sie w grupie i idziemy. - Dokończyła. Zeszliśmy na dół na salę. Wszystkie klasy już tam były. Rozbrzmiała gitara a gwiazda wyłoniła się z za parawanu. Kto to był? Rihanna.Wszyscy stali osłupieni a ja byłam wściekła, za to, ze Styles mi nic nie powiedział. Rihanna zaśpiewała i zaczęła mówić.
- Podobało wam się ? - Zapytała.
- Taak - Krzyknęli wszyscy chórem.
- Bardzo się cieszę. Ja teraz chciałabym zaprościć na scenę.. w sumnie to na ten mały podest, Caroline Richardson. - Gdy to usłyszałam to nogi się pode mną ugięły. - Caroline, widzę cię! Chodź tu maluchu.
- Powiedziała a ja zostalam wypchnięta na ten mały podest Podeszłam do niej i szepnęłam jej na ucho "Zabije cie i Stylesa też. Obiecuję "
- Jest sprawa moi drodzy. - Zaczęła znowu. - Caroline ma przepiękny głos, a nie chce w to uwierzyć. Pomożecie mi ją przekonać ? - Zapytała a z publicznośći było słuchać kolejne " Taak "
- Caroline, oddaję ci mikrofon.
- Dziękuję Riri. - Podziękowałam. - Styles, skarbie wiem, że gdzieś tu jesteś. Dobzre ci radzę. Uciekaj. - zasmiałam się. Gitara zaczęła znowu brzmieć a ja powtórzyłam swój występ z imprezy u chłopaków tylko, że tym razem zaśpiewalam całą piosenke. Gdy skończyłam usłyszałam brawa i piski. Rihana podseszła i zabrała mi mikrofon.
- I ty niby nie masz talentu ? - Zapytała.
- No dobra, może jednak mam. - Przytuliłam ją. Akurat rozbrzmiał dzwonek. Wszyscy wyszli a my zostałyśmy same. A jednak myliłam sie.
- No no kotek, gratuluję występu. Chodx tu do mnie. - Usłysząłam męski głos.
- Mam na ciebie focha.
- Przepraszam.Musze lecieć. - Powiedział nagle i szybko się ulotnił. Ja i Riri zamowiłyśmy taxi i pojechałyśmy do mnie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
TAK TRCHĘ BRAK WENY, MAM NADZIEJE, ZE SIE PODOBA. PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY. KOMENTUJCIE !!!
Wróciliśmy w końcu do domu. Na London Eye było przepięknie. Harry powiedział, że to to jest nic bo w nocy to jest jeszcze piękniejsze. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Harry cały czas mnie całował, przytulał. Jak by chciał mi udowodnić to, że kocha tylko mnie. Ale to dobrze, przy najmniej mam taką nadzieje. Później pojechaliśmy do centrum. Kupiłam prześliczną sukienkę, którą wybrał Harry. Do tego znalazłam buty. Oczywiście moje kochane
świetnie . Mama zgodziła się aby wszyscy przyszli do domu chłopców. Nawet Natalie zaprosiła swoich rodziców. Zapowiada się na prawdę fajne. Weszłam do kuchni w której stał Harry. Robił szaszłyki. Dlaczego on, a nie któraś z dziewczyn ? Ponieważ chłopcy powiedzieli, ze dzisiaj to oni organizują grilla i to oni wszystko przygotują.
- Pomóc Ci w czymś ? - Zapytałam Harrego.
- Nie. Idź odpocznij, bo goście przychodzą za godzinę. My sobie poradzimy, spokojnie . - Uspokajał mnie mój ukochany. - Caroline,a kiedy ty wracasz do szkoły ? - Zapytał z ciekawością.
- Ogólnie, to powinnam wrócić w poniedziałek, ale skoro już się czuje lepiej, to wrócę już jutro.
- Tak w środku tygodnia ? W środę ?
- Tak. Jutro z tego co wiem, to macie próby do piątkowego koncertu i chyba nie chcesz się przy mnie pomylić.
- Nigdy się nie mylę skarbie. Jestem profesionalistą, baby.
- Ohohooh, nie bądź taki pewien siebie. Idę na górę, widzimy się za godzinę.
- Okej. - Powiedział i zaczął kończyć szaszłyki.
*** 40 minut później ***
Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju.
- Caroline, wstawaj,zaraz goście przyjdą. - Szeptał.
- Muszę ? Nie chcę. - Mówiłam leniwie
- Musisz. - Powiedział ktos. Otworzyłam szerzej oczy i zobaczyłam Lou który stał nade mną i się usmiechał.
- JEZU LOUIS, CO TY TU ROBISZ !! - Wydarłam się.
- Spokojnie. Harry poprosił mnie, abym przyszedł po ciebie, bo zaraz maja przyjsc goście, a ty chyba sobie przysnęłas.
- Idż powiedz Styles'owi, żeby wszystkich ładnie przyjął, a ja zaraz zejdę, tylko się ogarnę.
- Dobrze babe. - Rzucił i wyszedł. Pobiegłam do łazienki. Ogarnęłam twarz i szybko pobiegłam do torby po czarne legginsy. Zajrzałam do szafy Harr'ego. Wyciągnęłam białą za dużą koszulkę i założyłam ją na siebie. sięgała mi do połowy ud, więc wyglądała jak tunika. Założyłam szybko czarne Vans - y i zbiegłam na dół. Wyszłam na taras. Siedziała już tam cała moja rodzina, rodzina Natalie i wszyscy chłopcy z dziewczynami a Lou stał przy grillu.
- O, witaj córcia. - Powiedziała moja mama, podeszla do mnie i mnie przytuliła.
- Hej wszystkim. Przepraszam, ale gdze jest Harry? Nigdzie go nie widze.
- Bawi się z dziećmi w domu. Znalazł jakieś zabawki i poszedł do pokoju gościnnego. Chodź Caroline, on napewno zaraz przyjdzie. - Powiedział wujek Taylor. Zajęłam miejsce między Natalie a wolnym krzesłem. Było nas na prawdę barzo dużo, ok. 25 osób. Na dworze było ciepło, jak na jesień.
- Mamo - zaczęłam - jutro idę już do szkoły. Czuj się na prawdę dobrze, a poza tym nie chce mieć większych zaległości.
- Dobrze córcia. A możesz mi powiedzić, czy podpisalaś wczoraj kontrakt ?
- Nie. Paula nie byo w mieście i dzisiaj wraca. Ale ja go chyba na razie nie chcę podpisać.
- Co?! Czemu? - Usłyszałam głos za sobą. Odwrócilam głowę i zobaczłam Harrego.
- Bo jak my pojedziemy do tego USA.... To dla mojego dobra. Moze kiedy indziej.
- Czemu Caroline, przecież ty tak świetnie śpiewasz! - Powiedział Niall a całe One Direction spojrzało na mnie błagalnym wzrokiem.
- Narazie zatrzymam sie na coverach, może później. - Powiedziałam. Impreza zaczęła się rozkręcać. Harry cały czas bawił sie z dzieciakami. One były takie szczęśliwe. Około 22 wszystko sie skończyło. Trafiłam do domu razem z rodzicami i skierowałam sie do siebie. Wzięłam piżame i poszłam pod przysznic. Wyszłam z łązienki, położyłam się na łóżku i jeszcze za nim zdąrzyłam zasnąć dostałam SMS-a.
" Kolorowych snów, nie zapomnij włączyć buzika. Do zobaczenia jutro pod szkoła. Kocham cię. Twój Harry. "
A ja odpisałam.
" Dziękuję, ze sie tak o mnie troszczysz. obranoc. Ja też cię kocham. Caroline xx. "
Nastawiłam budzik na 5:30 i zasnęłam.
***
Wsiadłam do autobusu i usiadłam z przodu. Włożyłam słuchawki do uszu i zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w piosenkę.
"It's so hard to get old without a cause
I don't want to perish like a fading horse
Youth's like diamonds in the sun
And diamonds are forever
So many adventures couldn't happen today
So many songs we forgot to play
So many dreams are swinging out of the blue
We let them come true " *
Przeleciało z 10 piosenek a ja wysiadłam z autobusu na przystanek. Była 7:48
. Ruszyłam w stronę szkoły. Doszłam do szkoły i poszłam pod klasę. Zobaczyłam Angelikę która grzebie coś w torebce. " Lepiej już nie mogłam trafić. " Pomyślałam.
- O Harry cie dzisiaj nie przywiózł ? Czyżby kryzys? - Odezwała się ona.
- Nie. Po prostu dzisiaj nie spałam u niego, tylko u siebie w domu i nie chciałam go budzić. - Powiedziałąm w miarę miło.
- Słyszałaś, że dzisiaj dochodzi do nas do klasy jesna osoba. Podobno chłopak i podobno przystojny.
- Hahahaha, nie udawaj niewiniątka, bo dobrze wiesz kto to. - Wysmiłam ją. - To Jackob, a tak na przyszłość uważaj do kogo wysyłasz SMS - y.
- Ale ja na prawdę nie wiem - Udawała.
- Dobra skończ. - Powiedziałam i usiadłam na drugim końcu korytarza. Wyciągnęłam tetefon z kieszeni. Spojrzałam na wyświetlacz. Okazalo się, że mam jedną wiadomość.
" Powodzenia w szkole kotek. Dzisiaj o 14:30 czekam na ciebie przed nią. Będę z kimś kogo bardzo lubisz. Kocham Cię.Harry xx "Chciałam odpisać, ale akurat zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Matematyka.Weszłam na lekcje i usiadłam w ławce z tyłu. Zaraz potem dosiadła sie do mnie Natalie. Pani zaczęła czytać obecność, gdy nagle do klasy wtargnął jeszcze jeden uczeń.
- Yyyy, Dzień, dzień dobry - Powiedział.
- Wiam cię chcłopcze. Zgaduje, że to ty jesteś nowym uczniem. Jak masz na imię ?
- Ty, Caroline patrz, to Jackob. - Szepnęła Natalie.
- No widzę. - Powiedzialam i suchałam dalej.
- Jackob jestem.
- Dobrze Jackobie, idź i usiądź. Wyjmij podręczniki i zaczynamy lekcje. - Powedziała pani.
- Oczywiście. - Nie protestował. Zobaczył, że jest wolne miejsce obok Angeliki, zajął miejsce a lekcja się zaczęła.
*** Oczami Harrego. ***
Siedziałem w studiu chłopakami. Od samego rana mieliśmy próby. Dostaliśmy chociaz 5 minut wolnego.
- No to jak Harry, twój plan wypali? - Zapytał Louis.
- Mam nadzieje. O 13 mam pojechać po Rihannę i mamy pojechac po Caroline. Oby wszystko wypaliło. Powiedzialem. Spojrzałem na wyświetlacz telefonu. Dostałem SMS -a.
" A może by tak zrobić Caroline małą niespodzianę i wpaść do niej na lekcje ? Ciocia Riri "
" Poczekaj, zadzwonie do niej i zapytam, jaką ma ostatnią lekcje. Harry " - Odpisałem i szybko wybrałem jej numer telefonu.
*** Oczami Caroline ***
Przerwa. Kiedys nikt na mnie nie zwracał uwagi i mogłam sobie posiedzieć sama i w spokoju. Teraz ludzie non stop pytają się mnie co u Harrego, jaki jest na prawdę i w ogóle.
- Dziewczyny, u chłopaków wszystko w porządku. - Odpowiedziałysmy razem z Natalie, bo ona też nie miała spokoju. Poczułam wibracje w kieszeni.
- Przepraszam was na chwilę. - Powiedziałam i poszłam do łazienki.
/ Rozmowa z Harrym /
- Halo ?
- No hej skarbie, jak tam w szkole?
- No okej, oprócz tego, że od groma wasych fanek tu jest.
- Ohhh.. Powiedz im, ze je kochamy.
- A mnie to już nie kochasz.
- Kocham, kocham. Słuchaj jaką masz ostatnia lekcje ?
- Muzykę. Mów co planujesz i z kim przyjeżdżasz.
- Nie nic Ci nie powiem. Kocham Cię. Buziaki.
- No pa, ja tez Cię kocham.
/ Koniec rozmowy. /
Co Styles znowu planuje? On chce mnie chyba wykończyć swoimi pomysłami. Schowałam telefon i wróciłam do Natalie.
- Już jestem. Dziewczyny, chlopcy z One Direction mówia, ze was kochają.
- Awww, jakie to słodkie. - Bylo slychac z tłumu.
- A teraz czy ja i Nataliemożemy mieć chwilę dla siebie ? - Zapytalam i nagle wszystkie się rozeszły.
- Uff.. w końcu. - Powiedziała Natalie. - Harruś dzwonił ?
- Tak. On coś knuje tylko ja nie wiem co. - Powedziałam. Zadzwonił dzwonek a ja i Natalie skierowałyśmy sie pod klasę.
*** Oczami Harrego. ***
- O 12 :30 po ciebie będe. Paa. - Powiedziałem i schowałem telefon do kieszeni. Zavczęła się druga część próby .
***
- Do dawaj Riri, szybko.
- Juz idę, idę. - Mówiła.
- Dzwonilaś do tej pani dyrektor? Na pewno możemy ?
- Tak. Nauczyciele sa już poinformowani. Tylko wcześniej mamy pójśc do pani dyrektor, na herbatę, czy coś takiego.
- Okej. Jedziemy. - Powiedziałem. Rihanna zamknęła dom. Wsieliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę szkoły Caroline.
- Nie rozumiem...- Zaczęła mówic.
- Czego ? - Zapytałem.
- No Caroline. Ona ma taki głos a nie chce podpisac tego kontraktu. Ona jest jakaś chora.
- Tak, zgodze się z tobą w stu procentach.- Powiedziałem. Dalej rozmowa jakoś się pociągnęła i gadaliśmy o bzdurach. Jest 13. Dojechaliśmy akurat.
- Dawaj szybko, póki jeszcze nie było dzwonka. - Powieedziała Riri.
- No szybko szybko. - Weszliśmy do szkoly i szybko poszliśmy do gabinetu pani dyrektor.
- Dzień dobry. My przyszliśmy w sprawie..- Zaczełem mówić.
- Witajcie. Chdzice i siadajcie. Kawę czy herbatę ?- Zapytała nas miła pani.- Przepraszam, nie przedstawiłam się. Jestem pani Scatword. Dla was mogę być Merry.
- Dzień dobry. - Powiedziałem. - Ja jestem Harry a to jest...
- Robyn..Absolwentka naszej szkoły.
- Dzień dobry pani dyrektor. - Przytuliły sie do siebie.
- Mówicie, co was sprowadza.
- No to tak- zaczęła Rihanna - Caroline Richardson.Kojarzy pani ? - Spojrzała na dyrektorkę a ta kiwnęła głową- Ma ona wielki talent. Ma szanse. Może podpisać kontrakt ale ona nie chce i nikt nie wie dlaczego. Ja chciałabym zorganizować szybki koncert w sumie to pokaz. W pewnym momencie wyciągnąć Caroline na scenę, żeby ona zaśpiewała i w tedy cała szkoła zagłosuje na to, czy tak czy nie.
- Świetny pomysł ! - Pani dyrektor klasnęła w dłonie. - Ale nie rozumiem jednego. Gdzie ty ją poznałaś ?
- hmmm.. Można powiedziec, ze jestem juz tak jakby jej ciocią - Rihanna spojrzała na mnie, a ja się tylko uśmiechnęłem.
- To idziemy ? - Zapytałem.
- Tak, szybko przed dzwonkiem. - Powiedziała Merry i zaprowadziła nas na duża salę.
*** Oczami Caroline, jakiś czas później. ***
- Młodzieży moja droga. - Powiedziała nauczycielka - Idzemy na jakiś koncert. Własnie teraz. Więc trzymajcie sie w grupie i idziemy. - Dokończyła. Zeszliśmy na dół na salę. Wszystkie klasy już tam były. Rozbrzmiała gitara a gwiazda wyłoniła się z za parawanu. Kto to był? Rihanna.Wszyscy stali osłupieni a ja byłam wściekła, za to, ze Styles mi nic nie powiedział. Rihanna zaśpiewała i zaczęła mówić.
- Podobało wam się ? - Zapytała.
- Taak - Krzyknęli wszyscy chórem.
- Bardzo się cieszę. Ja teraz chciałabym zaprościć na scenę.. w sumnie to na ten mały podest, Caroline Richardson. - Gdy to usłyszałam to nogi się pode mną ugięły. - Caroline, widzę cię! Chodź tu maluchu.
- Powiedziała a ja zostalam wypchnięta na ten mały podest Podeszłam do niej i szepnęłam jej na ucho "Zabije cie i Stylesa też. Obiecuję "
- Jest sprawa moi drodzy. - Zaczęła znowu. - Caroline ma przepiękny głos, a nie chce w to uwierzyć. Pomożecie mi ją przekonać ? - Zapytała a z publicznośći było słuchać kolejne " Taak "
- Caroline, oddaję ci mikrofon.
- Dziękuję Riri. - Podziękowałam. - Styles, skarbie wiem, że gdzieś tu jesteś. Dobzre ci radzę. Uciekaj. - zasmiałam się. Gitara zaczęła znowu brzmieć a ja powtórzyłam swój występ z imprezy u chłopaków tylko, że tym razem zaśpiewalam całą piosenke. Gdy skończyłam usłyszałam brawa i piski. Rihana podseszła i zabrała mi mikrofon.
- I ty niby nie masz talentu ? - Zapytała.
- No dobra, może jednak mam. - Przytuliłam ją. Akurat rozbrzmiał dzwonek. Wszyscy wyszli a my zostałyśmy same. A jednak myliłam sie.
- No no kotek, gratuluję występu. Chodx tu do mnie. - Usłysząłam męski głos.
- Mam na ciebie focha.
- Przepraszam.Musze lecieć. - Powiedział nagle i szybko się ulotnił. Ja i Riri zamowiłyśmy taxi i pojechałyśmy do mnie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
TAK TRCHĘ BRAK WENY, MAM NADZIEJE, ZE SIE PODOBA. PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY. KOMENTUJCIE !!!



