niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 31. Proosze komentujcie !! PLISSS!!

KOMENTUJCIE!!


Wróciliśmy w końcu do domu. Na London Eye było przepięknie. Harry powiedział, że to to jest nic bo w nocy to jest jeszcze piękniejsze. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Harry cały czas mnie całował, przytulał. Jak by chciał mi udowodnić to, że kocha tylko mnie. Ale to dobrze, przy najmniej mam taką nadzieje. Później pojechaliśmy do centrum. Kupiłam prześliczną sukienkę, którą wybrał Harry. Do tego znalazłam buty. Oczywiście moje kochane
lity. Razem to wyglądało na prawdę
            świetnie . Mama zgodziła się aby wszyscy przyszli do domu chłopców. Nawet Natalie zaprosiła swoich rodziców. Zapowiada się na prawdę fajne.  Weszłam do kuchni w której stał Harry. Robił szaszłyki. Dlaczego on, a nie któraś z dziewczyn ? Ponieważ chłopcy powiedzieli, ze dzisiaj to oni organizują grilla i to oni wszystko przygotują.
- Pomóc Ci w czymś ? - Zapytałam Harrego.
- Nie. Idź odpocznij, bo goście przychodzą za godzinę. My sobie poradzimy, spokojnie . - Uspokajał mnie mój ukochany. - Caroline,a kiedy ty wracasz do szkoły ? - Zapytał z ciekawością.
- Ogólnie, to powinnam wrócić w poniedziałek, ale skoro już się czuje lepiej, to wrócę już jutro.
- Tak w środku tygodnia ? W środę ?
- Tak. Jutro z tego co wiem, to macie próby do piątkowego koncertu i chyba nie chcesz się przy mnie pomylić.
- Nigdy się nie mylę skarbie. Jestem profesionalistą, baby.
- Ohohooh, nie bądź taki pewien siebie. Idę na górę, widzimy się za godzinę.
- Okej. - Powiedział i zaczął kończyć szaszłyki.


*** 40 minut  później ***

Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju.
- Caroline, wstawaj,zaraz goście przyjdą. - Szeptał.
- Muszę ? Nie chcę. - Mówiłam leniwie
- Musisz. -  Powiedział ktos. Otworzyłam szerzej oczy i zobaczyłam Lou który stał nade mną i się usmiechał.
- JEZU LOUIS, CO TY TU ROBISZ !! - Wydarłam się.
- Spokojnie. Harry poprosił mnie, abym przyszedł po ciebie, bo zaraz maja przyjsc goście, a ty chyba sobie przysnęłas.
- Idż powiedz Styles'owi, żeby wszystkich ładnie przyjął, a ja zaraz zejdę, tylko się ogarnę.
- Dobrze babe. - Rzucił i wyszedł. Pobiegłam do łazienki. Ogarnęłam twarz i szybko pobiegłam do torby po czarne legginsy. Zajrzałam do szafy Harr'ego. Wyciągnęłam białą za dużą koszulkę i założyłam ją na siebie. sięgała mi do połowy ud, więc wyglądała jak tunika. Założyłam szybko czarne Vans - y i zbiegłam na dół. Wyszłam na taras. Siedziała już tam cała moja rodzina, rodzina Natalie i wszyscy chłopcy z dziewczynami a Lou stał przy grillu.
- O, witaj córcia. - Powiedziała moja mama, podeszla do mnie i mnie przytuliła.
- Hej wszystkim. Przepraszam, ale gdze jest Harry? Nigdzie go nie widze.
- Bawi się z dziećmi w domu. Znalazł jakieś zabawki  i poszedł do pokoju gościnnego. Chodź Caroline, on napewno zaraz przyjdzie. - Powiedział wujek Taylor. Zajęłam miejsce między Natalie a wolnym krzesłem. Było nas na prawdę barzo dużo, ok. 25 osób. Na dworze było ciepło, jak na  jesień.
- Mamo - zaczęłam - jutro idę już do szkoły. Czuj się na prawdę dobrze, a poza tym nie chce mieć większych zaległości.
- Dobrze córcia. A możesz mi powiedzić, czy podpisalaś wczoraj kontrakt ?
- Nie. Paula nie byo w mieście i dzisiaj wraca. Ale ja go chyba na razie nie chcę podpisać.
- Co?! Czemu? - Usłyszałam głos za sobą. Odwrócilam głowę i zobaczłam Harrego.
- Bo jak my pojedziemy do tego USA.... To dla mojego dobra. Moze kiedy indziej.
- Czemu Caroline, przecież ty tak świetnie śpiewasz! - Powiedział Niall a całe One Direction spojrzało na mnie błagalnym wzrokiem.
- Narazie zatrzymam sie na coverach, może później.  - Powiedziałam. Impreza zaczęła się rozkręcać. Harry cały czas bawił sie z dzieciakami. One były takie szczęśliwe. Około 22 wszystko sie skończyło. Trafiłam do domu razem z rodzicami i skierowałam sie do siebie. Wzięłam piżame i poszłam pod przysznic. Wyszłam z łązienki, położyłam się na łóżku i jeszcze za nim zdąrzyłam zasnąć dostałam SMS-a.
" Kolorowych snów, nie zapomnij włączyć buzika. Do zobaczenia jutro pod szkoła. Kocham cię. Twój Harry. "
A ja odpisałam.
" Dziękuję, ze sie tak o mnie troszczysz. obranoc. Ja też cię kocham. Caroline xx. "
Nastawiłam budzik na 5:30 i zasnęłam.


***
Wsiadłam do autobusu i usiadłam z przodu. Włożyłam słuchawki do uszu i zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w piosenkę.

"It's so hard to get old without a cause
I don't want to perish like a fading horse
Youth's like diamonds in the sun
And diamonds are forever

So many adventures couldn't happen today
So many songs we forgot to play
So many dreams are swinging out of the blue
We let them come true " *

Przeleciało z 10 piosenek a ja wysiadłam z autobusu na przystanek. Była 7:48
. Ruszyłam w stronę szkoły. Doszłam do szkoły i poszłam pod klasę. Zobaczyłam Angelikę która grzebie coś w torebce. " Lepiej już nie mogłam trafić. " Pomyślałam.
- O Harry cie dzisiaj nie przywiózł ?   Czyżby kryzys? - Odezwała się ona.
- Nie. Po prostu dzisiaj nie spałam u niego, tylko u siebie w domu i nie chciałam go budzić. - Powiedziałąm w miarę miło.
- Słyszałaś, że dzisiaj dochodzi do nas do klasy jesna osoba. Podobno chłopak i podobno przystojny.
- Hahahaha, nie udawaj niewiniątka, bo dobrze wiesz kto to. - Wysmiłam ją. - To Jackob, a tak na przyszłość uważaj do kogo wysyłasz SMS - y.
- Ale ja na prawdę nie wiem - Udawała.
- Dobra skończ. - Powiedziałam i usiadłam na drugim końcu korytarza. Wyciągnęłam tetefon z kieszeni. Spojrzałam na wyświetlacz. Okazalo się, że mam jedną wiadomość.
 " Powodzenia w szkole kotek. Dzisiaj o 14:30 czekam na ciebie przed nią. Będę z kimś kogo bardzo lubisz. Kocham Cię.Harry xx "
Chciałam odpisać, ale akurat zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Matematyka.Weszłam na lekcje i usiadłam w ławce z tyłu. Zaraz potem dosiadła sie do mnie Natalie. Pani zaczęła czytać obecność, gdy nagle do klasy wtargnął jeszcze jeden uczeń.
- Yyyy, Dzień, dzień dobry - Powiedział.
- Wiam cię chcłopcze. Zgaduje, że to ty jesteś nowym uczniem. Jak masz na imię ?
- Ty, Caroline patrz, to Jackob. - Szepnęła Natalie.
- No widzę. - Powiedzialam i suchałam dalej.
- Jackob jestem.
- Dobrze Jackobie, idź i usiądź. Wyjmij podręczniki i zaczynamy lekcje. - Powedziała pani.
- Oczywiście. - Nie protestował. Zobaczył, że jest wolne miejsce obok Angeliki, zajął miejsce  a lekcja się zaczęła.


*** Oczami Harrego. ***

Siedziałem w studiu chłopakami. Od samego rana mieliśmy próby. Dostaliśmy chociaz 5 minut wolnego.
- No to jak Harry, twój plan wypali? - Zapytał Louis.
- Mam nadzieje. O 13 mam pojechać po Rihannę i mamy pojechac po Caroline. Oby wszystko wypaliło.  Powiedzialem. Spojrzałem na wyświetlacz telefonu. Dostałem SMS -a.
" A może by tak zrobić Caroline małą niespodzianę i wpaść do niej na lekcje ? Ciocia Riri "
" Poczekaj, zadzwonie do niej i zapytam,  jaką ma ostatnią lekcje. Harry " - Odpisałem i szybko wybrałem jej numer telefonu.

*** Oczami Caroline ***
Przerwa. Kiedys nikt na mnie nie zwracał uwagi i mogłam sobie posiedzieć sama i w spokoju. Teraz ludzie non stop pytają się mnie co u Harrego, jaki jest na prawdę i w ogóle.
- Dziewczyny, u chłopaków wszystko w porządku. - Odpowiedziałysmy razem z Natalie, bo ona też nie miała spokoju. Poczułam wibracje w kieszeni.
- Przepraszam was na chwilę. - Powiedziałam i poszłam do łazienki.
/ Rozmowa z Harrym /
- Halo ?
- No hej skarbie, jak tam w szkole?
- No okej, oprócz tego, że od groma wasych fanek tu jest.
- Ohhh.. Powiedz im, ze je kochamy.
- A mnie to już nie kochasz.
- Kocham, kocham. Słuchaj jaką masz ostatnia lekcje ?
- Muzykę. Mów co planujesz i z kim przyjeżdżasz.
- Nie nic Ci nie powiem. Kocham Cię. Buziaki.
- No pa, ja tez Cię kocham.
/ Koniec rozmowy. /

Co Styles znowu planuje? On chce mnie chyba wykończyć swoimi pomysłami. Schowałam telefon i wróciłam do Natalie.
- Już jestem. Dziewczyny, chlopcy z One Direction mówia, ze was kochają.
- Awww, jakie to słodkie. - Bylo slychac z tłumu.
- A teraz czy ja i Nataliemożemy mieć chwilę dla siebie ? - Zapytalam i nagle wszystkie się rozeszły.
- Uff.. w końcu. - Powiedziała Natalie. - Harruś dzwonił ?
- Tak. On coś knuje tylko ja nie wiem co. - Powedziałam. Zadzwonił dzwonek a ja i Natalie skierowałyśmy sie pod klasę.

*** Oczami Harrego. ***
- O 12 :30 po ciebie będe. Paa. - Powiedziałem i schowałem telefon do kieszeni. Zavczęła się druga część próby .



***
- Do dawaj Riri, szybko.
- Juz idę, idę. - Mówiła.
- Dzwonilaś do tej pani dyrektor? Na pewno możemy ?
- Tak. Nauczyciele sa już  poinformowani. Tylko wcześniej mamy pójśc do pani dyrektor, na herbatę, czy coś takiego.
- Okej. Jedziemy. - Powiedziałem. Rihanna zamknęła dom. Wsieliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę szkoły Caroline.
- Nie rozumiem...- Zaczęła mówic.
- Czego ? - Zapytałem.
- No Caroline. Ona ma taki głos a nie chce podpisac tego kontraktu. Ona jest jakaś chora.
- Tak, zgodze się z tobą w stu procentach.- Powiedziałem. Dalej rozmowa jakoś się pociągnęła i gadaliśmy o bzdurach. Jest 13. Dojechaliśmy akurat.
- Dawaj szybko, póki jeszcze nie było dzwonka. - Powieedziała Riri.
- No szybko szybko. - Weszliśmy do szkoly i szybko poszliśmy do gabinetu pani dyrektor.
- Dzień dobry. My przyszliśmy w sprawie..- Zaczełem mówić.
- Witajcie. Chdzice i siadajcie. Kawę czy herbatę ?- Zapytała nas miła pani.- Przepraszam, nie przedstawiłam się. Jestem pani Scatword. Dla was mogę być Merry.
- Dzień dobry. - Powiedziałem. - Ja jestem Harry a to jest...
- Robyn..Absolwentka naszej szkoły.
- Dzień dobry pani dyrektor. - Przytuliły sie do siebie.
- Mówicie, co was sprowadza.
- No to tak- zaczęła Rihanna - Caroline Richardson.Kojarzy pani ? - Spojrzała na dyrektorkę a ta kiwnęła głową- Ma ona wielki talent. Ma szanse. Może podpisać kontrakt ale ona nie chce i nikt nie wie dlaczego. Ja chciałabym zorganizować szybki koncert w sumie to pokaz. W pewnym momencie wyciągnąć Caroline na scenę, żeby ona zaśpiewała i w tedy cała szkoła zagłosuje na to, czy tak czy nie.
- Świetny pomysł ! - Pani dyrektor klasnęła w dłonie. - Ale nie rozumiem jednego. Gdzie ty ją poznałaś ?
- hmmm.. Można powiedziec, ze jestem juz tak jakby jej ciocią - Rihanna spojrzała na mnie, a ja się tylko uśmiechnęłem.
- To idziemy ? - Zapytałem.
- Tak, szybko przed dzwonkiem. - Powiedziała Merry i zaprowadziła nas na duża salę.

*** Oczami Caroline, jakiś czas później. ***
- Młodzieży moja droga. - Powiedziała nauczycielka - Idzemy na jakiś koncert. Własnie teraz. Więc trzymajcie sie w grupie i idziemy. - Dokończyła. Zeszliśmy na dół na salę. Wszystkie klasy już tam były. Rozbrzmiała gitara a gwiazda wyłoniła się z za parawanu. Kto to był? Rihanna.Wszyscy stali osłupieni a ja byłam wściekła, za to, ze Styles mi nic nie powiedział. Rihanna zaśpiewała i zaczęła mówić.
- Podobało wam się ? - Zapytała.
- Taak - Krzyknęli wszyscy chórem.
- Bardzo się cieszę. Ja teraz chciałabym zaprościć na scenę.. w sumnie to na ten mały podest, Caroline Richardson. - Gdy to usłyszałam to nogi się pode mną ugięły. - Caroline, widzę cię! Chodź tu maluchu.
- Powiedziała a ja zostalam wypchnięta na ten mały podest Podeszłam do niej i szepnęłam jej na ucho "Zabije cie i Stylesa też. Obiecuję "
- Jest sprawa moi drodzy. - Zaczęła znowu. - Caroline ma przepiękny głos, a nie chce w to uwierzyć. Pomożecie mi ją przekonać ? - Zapytała a z publicznośći było słuchać kolejne " Taak "
- Caroline, oddaję ci mikrofon.
- Dziękuję Riri. - Podziękowałam. - Styles, skarbie wiem, że gdzieś tu jesteś. Dobzre ci radzę. Uciekaj. - zasmiałam się. Gitara zaczęła znowu brzmieć a ja powtórzyłam swój występ z imprezy u chłopaków tylko, że tym razem zaśpiewalam całą piosenke. Gdy skończyłam usłyszałam brawa i piski. Rihana podseszła i zabrała mi mikrofon.
- I ty niby nie masz talentu ? - Zapytała.
- No dobra, może jednak mam. - Przytuliłam ją. Akurat rozbrzmiał dzwonek. Wszyscy wyszli a my zostałyśmy same. A jednak myliłam sie.
- No no kotek, gratuluję występu. Chodx tu do mnie. -  Usłysząłam męski głos.
- Mam na ciebie focha.
- Przepraszam.Musze lecieć. - Powiedział nagle i szybko się ulotnił. Ja i Riri zamowiłyśmy taxi i pojechałyśmy do mnie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

TAK TRCHĘ BRAK WENY, MAM NADZIEJE, ZE SIE PODOBA. PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY. KOMENTUJCIE !!!  

Imagin!!! Komentujcie!!!!!!!!!!!

Harry :3

Podeszła do mnie. Chciała mnie dotknąć, ale nie mogła. A może mi się tylko zdawało?

"Stałem tam, w garniturze.Ona powoli szła ze swoim tatą. On płakał, ja się powstrzymywałem. ONA miała zostać MOJĄ żoną. Piękna, biała suknia, kok, welon, a pod welonem..... całe moje życie." 

Obudziłem się. Zauważyłem łzy na swoich policzkach. Ona nie żyje, przez swojego brata. Ciągle mi się to śni. Idzie do mnie, już ma mówić to całe "tak" a tu nagle.......... strzał. Krew, dużo krwi wypływającej z jej głowy. Koszmar ciągle powtarzający się. Nie mogę tak żyć. Nie chcę. Wspomnienia mnie wyniszczają. Chłopcy niby o mnie dbają, ale to nie  to samo co ona. Czemu nie mówię jej imienia? Płaczę na samą myśl o nim.To straszne. Nie ma jej.

"Upadła. Leżała bez ruchu. Z jej głowy wypływało coraz więcej krwi. Nie wiedziałem co robić..."


Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!! Wspomnienia. To boli! Mogłem ci pomóc, [t.i] !!! Nienawidzę się! Zabiłem cię, kochanie!! To moja wina!! Teraz cię przeze mnie nie ma!!

Podbiegłem do szafki. Po drodze zbiłem kilka wazonów. Trudno. Złapałem 2-litrową butelkę Bolsa. Poszedłem jeszcze do kuchni, po tabletki. Wziąłem jakieś, chyba przeciwbólowe. Naskrobałem list pożegnalny do chłopców. Połknąłem całe opakowanie i popiłem gorzką cieczą. Poczułem, że moje powieki stają się ciężkie, a nogi nie umieją utrzymać ciężaru ciała. Wiedziałem, że śmierć jest blisko. Usiadłem na łóżku. Zacząłem tracić oddech. Coraz trudniej było mi mrugać. Ścisnąłem list w ręku i położyłem się. Nagle zobaczyłem JĄ. W białej pięknej sukni, welonie, koku. Podała mi rękę. Wstałem i zobaczyłem moje uśmiechnięte ciało leżące bez życia na łóżku. Umarłem, ale byłem razem z nią. Na zawsze.


___________________________
Takie coś :3 ~Liamowa

niedziela, 19 maja 2013

Harry :3

Komentujcie, za 1 kom next imagin :3 

 

-------------

Znacie uczucie tęsknoty? Kiedy wiecie, że tej osoby nie 

ma a i tak wierzycie, ze spotkacie ją na ulicy?  Ja znam.

 Właśnie to przeżywam. Jej nie ma. I może byłoby o 

gram lepiej, jakbym mógł chociaż iść pod jej dom i 

widzieć, że jest szczęśliwa z innym. Nie jest mi to dane. 

Jej "dom" zamykany jest o 20.00 i otwierany o 6. 00. 

Cmentarz. Ona nie żyje, umarła. Nie ma jej. Ja 

codziennie kupuję jej misie, kwiaty, czekoladki i 

zanoszę na grób. Nic innego nie mam ochoty robić. 

Była taka śliczna...... była moją ukochaną dziewczyną....



Nigdy cię nie zostawię, Harry..... Nigdy
Kłamałaś
Harry, ja zawsze dam sobie radę, nie bój się
Uśpiłaś mą czujność
Kocham cię, Harry! 
Pocieszałaś
Nie chcę cię znać
Niszczyłaś serce





I tak codziennie wspominam cię, wiesz?  Codziennie myślę o naszych wspólnych 

chwilach, sam na sam. I wiesz co? Tęsknię, wracaj. Prosze wróć do mnie. Wyjdź z 


tego grobu, zaśmiej się, powiedz że to był żart.Zrób tak, no!! Masz 69 sek. Inaczej się 

zabiję......67, 68,69... I nie wyszłaś. A skoro nie chcesz przyjść do mnie, ja przyjdę do 


ciebie........ Kochanie, przyjdź po moją duszę... proszę......... Chłopak tnie się, idzie do ukochanej. 

Ona czeka w białej sukni. Na jego twarzy widać mały uśmiech. Ta jedyna jest tuż obok....... nic im już nie grozi, na 


zawsze są razem. Na dzień następny, ciało chłopaka zostało pochowane obok dziewczyny ciała. 




~Liamowa




rOZDZIAŁ 30 KOMETUJCIE!!

Rano obudził mnie budzik Harrego. Spojrzałam na zegarek. godzina 6.00
- Harry!! Harry wstawaj, trzeba zawiesc Taylor na lotnisko. - Szturchnęłam go ręka.
- Mamusiu, jeszcze chwilkę. Proszę. - Mówił przez sen.
- Harry!!! Wstawaj, bo się spóźnisz! - Krzyknęłam.
- Już żyję ! - Obudził się natychmiastowo.
- No to dobrze. Ja Idę do łazienki się ubrać, a ty idź obudź Taylor, albo zrób śniadanie. - Rozkazałam wyjmując rzeczy z torby.
- Już Idę mamusiu. tak przy okazji. Gdy ty juz zasnęłaś, zadzwoniła do mnie mama i pyta się, kiedy ją odwiedzimy bo chce cie poznać a po za tym tęskni za mną. Powiedziałem jej, ze gdy tylko będziemy mieli wolne, to do niej pojedziemy.
- No okej. Mam się bać ?
- Nie, moja mama jest miła, raczej.
- Idź rób to śniadanie.
- Biegnę. - Powiedział wychodząc z pokoju. Ja poszłam do łazienki i dzisiaj postawiłam na spódniczkę, biała bluzkę wsadzoną w nią, skórzana kamizelkę, rajstopki w ładny wzorek i moje ukochane Lity. Stwierdziłam, ze ten zestaw bardzo mi pasuje. Wyszłam z łazienki, wzięłam laptopa na kolana i zaczęłam przegladąc różne stronki czekając na Harrego, który przyjdzie ze śniadaniem.

*** Oczami Harrego ***
Zszedłem na dół do kuchni po to aby zobaczyć , czy mamy coś jeszcze w lodówce. Zamiast pełnej lodówki dostslem pusta.
 - moze ci pomoc? - zapytał damski głos z boku.
 - o, hej Taylor. nie, nie trzeba, bo lodówka i tak jest pusta. Ja idę się ogarnac i zaraz jedziemy.
 - dobra, okej - odpowiedziala mi, a ja ruszyłem na gore, by sprawdzić co z Caroline. Gdy już chciałem wchodzić do pokoju usłyszałem głos Caroline która się wścieka.

*** Oczami Caroline ***
- Czego ty ode mnie chcesz?! - Wydarłam się.- Po co chcesz wrocic? W ogóle skąd masz mój numer? ! - darłam się dalej
 - Car, spokojnie. - Uslyszalam w słuchawce.
 - Nigdy więcej nie mów do mnie Car. Nienawidzę cie! Nie możesz tego zniesc? Jesteś podłym frajerem! - krzyczałam przez łzy. - Wynos się z mojego życia! -krzyknelam i się rozlaczylam. Usiadłam w koncie przy oknie i ryczałam.
 - Kotek, co się stało? - podszedł do mnie Harry.
- Jackob dzwonił. - mowilam przez lzy.
 - Czego ten debil od ciebie chciał? - zapytał ze zloscia.
 - Chciał się spotkać i wszystko wyjasnic, powiedziałam mu zeby odwalił się ode mnie. Dlaczego kazdy jego telefon, SMS czy kurwa kto wie co jeszcze tak boli.
. - Jezu. Ty przeklnelas? - zasmial się.
 - Tak, i mi z tym dobrze. - zasmialam się przez lzy sppogladajac na Harrego w bokserkach Calvina Kleina. Jego tatuaże łaczyły się ze wszystkim tak idealnie.
 - Mam cos gdzieś, ze tak na mnie spoglądasz?
 - Nie. Ale jesteś strasznie pociągajacy. Ale lepiej idz się ubierz bo za 10 minut musimy wyjechać.
 - Oh, juz Idę. - Podałam mu Rekę a on pomogł mi wstać.
- no maluchu, uroslas trochę w tych butach
. - Tak tez cie kocham. Idz sie szykuj.
 - Ide ide.- Powiedzial i poszedl do lazienki. Ja w tym czasie poprawilam rozmazany makijaz. Harry ubral sie i wyszedl z lazienki. Zlapal mnie za reke i pociagnal za sobą. Na dole Taylor już na nas czekała.
- Hej Caroline. - wycedziła przez zaciśnięte zemby.
- Hej Taylor. - powiedziałam szybko i udałam, ze jej nie widzę. Ruszyłam do samochodu.
- No to chodź, daj ja wezmę, twoje bagaże. - Powiedział Harry. Wziął jej bagaże. Włożył do samochodu i usiadł za kierownicą. Ja siedziałam obok niego a Taylor z tyłu za nami. Przez pół godziny nikt się nie odzywał. W radiu leciały piosenki, tylko one umilały tę ciszę.  Piosenki przestały grać i odezwał się głos radiowy.
" Witam państwa o tak wczesnej porze. Czy ktoś już żyje ? Jest godzina 7. Zapraszam na nowe plotki ze świata gwiazd. Wczoraj niejaka Taylor Swift pojawiła się w domu chłopaków z One Direction. A czy wiecie, kto odebrał ją z lotniska ? Nikt inny tylko Harry Styles ! Czy to koniec podobno wiecznej Haroline i początek Haylor ? O tym na pewno dowiemy się już niedługo. A Teraz piosenka... " - Nie zdążyłam usłyszeć, bo Harry wyłączył radio. Położył rękę na moim kolanie, na znak żebym się uspokoiła, bo widział, ze wszystko we mnie się gotuje.
- Nie dotykaj mnie. - Powiedziałam przez mocno zaciśnięte zemby a Harry natychmiastowo zabrał rękę.
- Caroline, ja naprawdę.. - Zaczęła Taylor.
- Już skończ i się nie odzywaj. - Powiedziałam zimno.

***

Jesteśmy już na lotnisku. Taylor właśnie została wywołana do odprawy. Nie brakowało też foto reporterów. Non stop cykali zdjęcia. Nie odpuścili. Fanki, które już uwielbiam, chciały robić sobie ze mną zdjęcia, chciały autografy i porozmawiać ze mną. Zatrzymałam się przy jednej z nich.
- Przepraszam, czy mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie ? -  Zapytała.
- Jasne . - Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie. Zrobiłyśmy zdjęcie a ona poprosiła mnie o autograf.
- Dla kogo ?
- Dla Marleny.
- Skąd jesteś ?
- Z Polski, przyleciałam tu do cioci na tydzień.
- Masz bardzo ładne typowe polskie imię. Ja mam korzenie Polskie i mieszkałam tam przez 16 lat, dopiero 3 miesiące temu przeprowadziłam się tu. - Zaczęłyśmy rozmawiać po Polsku.
- Caroline, mam do Ciebie prośbę. - Powiedziała.
- O czym rozmawiacie ? - Zapytał mnie Harry który już od dłuższego czasu się mi przyglądał.
- O Polsce. - Powiedziałam do niego - Marlena poznaj Harrego, Harry, to Marlena. - Skierowałam się w jej stronę.
- Hej miło mi cie poznać. - Powiedział Harry do Marley - Caroline, skarbie musimy już iść.
- Już ? Jaka szkoda. Idź po Tay a ja zaraz przyjdę. - Powiedziałam do Harrego. Jak powiedziałam on tak zrobił, ale zanim odszedł, pocałował mnie.
- Przepraszam cię, ale muszę lecieć, masz mój numer telefonu - Wpisałam w jej telefonie cyferki - tylko proszę nie dawaj go nikomu. Napisz mi później SMS - a o co chodzi. Przepraszam. Pa. - Powiedziałam i szybko uciekłam do Harrego. Usłyszałam tylko " Pa! " i szybko zniknęłam z jej pola widzenia. Harry pożegnał się z Taylor, przytulił ją a w okół już stało od groma paparazzi. Podeszła do mnie i mnie przytuliła. Szepnęła " Udawaj chociaż, ze jest dobrze " , a ja odwzajemniłam uścisk i dałyśmy sobie po buziaku w polika. Ona skierowała się w stronę bramek ze swoją torbą, czekaliśmy aż zniknie z naszego pola widzenia. Gdy już stała za bramą, odwróciła się, pomachała i poszła.
- W końcu. - Odetchneła z ulgą.
- Co w końcu ? - Zapytał Harry.
- Poleciała.
- Aż tak jej nie lubisz ?
- yyy.. TAK. - Powiedziłam stanowczo.
- Skarbie, a może to my zaprosimy całą twoja rodzinę do nas na grilla. I będą chłopcy z nami i dziewczyny , co ty na to ? - Zaproponował.
- No nie wem. Muszę pogadać z mamą.
- To chodź już do samochodu, bo zaraz nam bilety przepadną, pogadasz w samochodzie. - Pociągnął mnie za rękę. Doszlismy do samochodu. Wsiedliśmy i ruszliśmy w stronę centrum.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEST KOLEJNY !! KOMENTUJCIE.!!!!!!!!!1

sobota, 18 maja 2013

Louis xD


_____________________________________

Mówisz że mnie kochasz. Codziennie zapewniasz mnie o swoich uczuciach. Tylko przy tobie czuję się bezpieczna, chociaż jesteś takim wyrośniętym dzieciakiem. Twoje zachowania są jak u dziecka, ale na prawdę jesteś dorosły. Jednak za to cię kocham. Jestem podobna. Też jestem dzieckiem w skórze dorosłego. Mamy jedną różnice. Ja nie jestem sławna, ty jesteś. I musimy się ukrywać. Modest tak mówi, tak musi być. Nikt, prócz chłopców o nas nie wie. Wszyscy myślą, że jestem waszą przyjaciółką, a jak przychodzę, wszelkie okna są zasłonięte. Ty witasz się ze mną ostatni.
Chłopcy zamykają drzwi, dopiero wtedy się całujemy. To jest okropne Lou. Ale to wytrzymam, dla ciebie. Dla nas. Wiem, że tobie też jest trudno. Jeszcze do tego niecodziennie się spotykamy. Może gdybym była sławna..... Może wtedy moglibyśmy być razem. Ale nie jestem.  Czy mam ich za to przepraszać? Czy chcę zbyt  wiele? Chcę po prostu móc na ulicy pocałować mego chłopaka. Chciałabym móc przytulić go, spojrzeć w jego oczy, chodzić na randki. Ale nie mogę. Nie chcę niszczyć jego kariery. To dla niego wszystko, jego marzenia. Nie mogę mu tego odebrać. A najgorsze są tweety directioners typu: "Eh.. fajnie jakby Lou chodził z [t.i]..." Czemu najgorsze? Bo gdy to czytam mam ochotę napisać, że jesteśmy razem, że go kocham itp. Ale nie mogę. Czy modest tego nie widzi? Czy według nich chłopcy to marionetki? Nic nie warte lalki?  Chłopcy są biedni, nie wiem jak to wytrzymują. Ja już dawno bym odjechała. No nic, postanowiłam iść do modest. Chcę z nimi pogadać. Poprosili mnie do gabinetu, a nagle wparował tam Lou. Menadżer 1D powiedział, że możemy się ujawnić. Lou wziął mnie za rękę, wyszliśmy na ulicę. Każdemu reporterowi mówiliśmy, ze jesteśmy razem. Cieszyłam się. Nie musiałam zachowywać dystansu.Wszystko było dobrze. Nagle..... poczułam, ze ręka Lou bardziej ściska moją. Chłopak bardziej przysuną mnie do siebie. Uklęknął  na kolano, oświadczył mi się. Ja oczywiście się zgodziłam. Kilka miesięcy później wzięliśmy ślub. Urodziło nam się 2 dzieci, chłopiec i dziewczynka. 1D nigdy się nie rozpadło. Zawsze byli z directioners. A Lou zawsze był ze mną. 
_________________
Za 2 komentarze next imagin :3 Przepraszam za błędy :) ~Liamowa

Hej!!

Siemka !!
Jestem tu nowa xD mam nadzieję, że mnie polubicie. Ja będę "ta od imaginów". Zaraz pojawi się imagin ;) Więc... miłego czytania ;) ~Liamowa

piątek, 3 maja 2013

Rodział 29.KOOMENTARZE!!

*** Oczami Caroline ***
- Że co?! Na serio ?! - El patzryła na mnie z niedowierzanim gdy skończyłam opowiadać.
- Na serio.  - Przytaknęłam.
- Ale co na serio ? - Usłyszałam głos Harrego .
- Nic, opowiadałam im o moim pierwszym wrażeniu o Taylor. - Spojrzałam na niego. Seksownie wygladał, gdy opierał się o framuge od drzwi.
- Chodź, mam cos dla Ciebie. - Powiedział.
- Jaaa.. co z nowu ?
- Chodź i nie marudź. - Podszedł do mnie i pociągnał mnie za rekę .
- Dziewczyny, ogarnijcie sie. Moze dzisiaj pobawimy się w basenie ?? Ciepło jest tak w miarę. - Zaproponowałam.
- No okej! - Odkrzyknęły a ja szłam za Harrym. Weszlismy do jego pokoju. Ja usiadłam na łóóżko, a Harry zacął czegoś szukać w szafie.
- Może Ci pomóc ? - Zapytałam.
- Nie, nie trzeba, już znalazłem. - Powiedział, z uśmiechem. Dał mi do ręki okulary. Czarne Ray ban - y.
- Po co mi to ? - Zapytałam, bo nie rozumiałam.
- Bo zaczynasz być sławna kotek. Teraz będziesz rozpoznawana wszędzie.
- Orgh.. nie chciałam tego. A muszę dzisiaj podpisać ten kontrakt ? - Zapytałam. W tym czasie zadzwonił telefon Harrego. On odebrał i właczył na głośnik.

/ Rozmowa /
- No hej Harry, to ja Paul.
- O no hej, co jest ?
- Mam zła wiadomość dla Caroline, musisz jej przekazać, że ja dzisiaj nie moę przyjechać. Niestety.
- Oh, jaka szkoda . - Powiedziałąm z sarazmem.
- Caroline ?
- Tak, siedzę i słucham.
- Przepraszam cię na prawdę, ale moja żona wymyślila sobie jakiś wyjazd i wraacam dopiero...
- Ale się nie przejmuj, ja zła nie jestem.
- Jej, dziękuję.
- Nie ma za co.
- Ładnie wczoraj śpiewałaś.
- Skąd wiesz ?
- Internet.
- Dobra ja kończę. Pa.
- No pa

/ Koniec /

- Uhuhuh, ale masz szczęście - Powiedział Harry.
- Szczęście ? Raczej pecha, ze juz jutro wraca. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - powinnam zadzwonic do mamy.
- Dzwoń, bo pewnie się martwi, ale przy okazji włacz na głośnik. - Wzięłam telefon, wybrałam numer do mamy i właczłam głośnik..

/ Rozmowa /

- No hej mamusiu!
- Ufff. Caroline w końcu! Czemu się nie odzywałaś ?
- Przepraszam panią, ale to moja wina. Dawalłem jej za duzo roboty i nie miała czasu.
- O, Harry witaj. A no trudno, pewnie to było coś waznego.
- Mamo! A na niego, to juz nie nakrzyczysz, co nie ?
- Oj cicho siedz Caroline. Dostałam na jutro zaproszenie od babci, na grila. Taki ostatni przed zimą. Będziesz razem z Harrym ?
- No nie wiem, bo Harry chyba ma jutro próbę.
- Nie mam, bo przeciez Paula jutro jeszcze nie ma.
- No to chyba wpadniemy .
- Okej. Będą dzieciaki i ciocia Alex z wujkiem Taylorem i ja z tatą, więc mozesz wziąść któregoś z chłopaków jeszcze.
- No okej, okej. Paaa, musze kończyć.
- No pa.


/ Koniec rozmowy /
- Mamy już plany na jutro. - Powiedziałam do Hazzy.
- Jak myślisz na którą będzie gril ? - Zapytał mnie lokaty.
- Chyba jak zwykle na 16, a co ?
- To wcześniej pojedziemy do Londynu.
- Po co ?
- Pamiętasz, jak wspominałaś, że nie byłaś jeszcze na London Eye ? Mam juz bilety, więc nie mozesz mi odmówić. A później kupimy ci jakąś sukienke, bo przypominam , że w Sobote jest twoja impreza urodzinowa.
- A co jutro z Taylor ?
- Nie wiem, musze iść się jej zapytac, co ma zamiar jutro robić.
- To ty idź, a ja w tym czasie pójde się przebrać w bikini.
- Uhuhuhu.. będzie goraco.
- Nie licz na nic specjalnego skarbie.
- Oghr... uwielbiam jak zgrywasz niedostępną. Kocjham cię.
- Ja ciębei tez. Idź już do niej
- Ide ide. - Powiedział i zamknął drzwi. Wyciągnęłam z torby bikini i poszłam do łazienki.

*** Oczami Taylor. ***

Siedziałam sama w pokoju. Po głowie krążyły mi słowa Caroline. Dlaczego wszyscy uważają, że jestem taka ? To nie moja wina, tylko wina naszych menagerów. To oni nas wypromowali, więc my musimy sie ich słuchać. Usłyszłam pukanie w drzwi.
- Proszę ! - Krzyknęłam.
- Ymm.  no hej Taylor, bo ja chcialem się ciebie zapytać, co jutro robisz. - To był Harry, czy on mial coś na myśli ?
- Ja jutro o 9.00 mam samolot do domu. Harry, powiesz mi, dlaczego ja taka jestem.
- Nie rozumiem.
- Dlaczego jestem taka wredna ? Chciałabym się pogodzić z Caroline, ale gdy tylko ją widze gotuje sie we mnie.
- Nie wiem, może sama powinnaś sobie odpowiedziec na to pytanie. Po prostu media cie wypromowały i musisz być taka, jaką oni chcą. Ja widzę w tobie osobę, która jest miła, fajna i ma wielkie a nie frajerskie serce.
- Dziękuję - Szepnęłam, bo nie często zdarzało mi się wypowiadac to słowo.
- Nie masz za co. - Harry powiedział, bo widocznie mnie usłyszał - Jak coś to idź odpocznij na góre na taras.
- Okej.
- To widzimy się później.
- Pa. - Powiedziałam gdy Harry wyszedł. Wyciągnęłam z walizki ciuchy, poszłam do łazienki, wzęłam prysznic, związałam włosy w kitka, ubrasłam się i wyszłam z łazienki. Wychodząc z pokoju wzięłam do ręki książke i okulary przeciwsłoneczne. Ruszyłam w stronę tarasu.Gdy juz tam byłam usadowiłam się na jednym z leżaków i zaczęłąm czytać książke.

*** Oczami Caroline ***
- Już idziemy ? - Zapytalam dziewczyn.
- No już już. - Mówiła Natalie, która jako ostatnia wyszła z pokoju. Weszłyśmy na taras i usadowiłyśmy się w jacuzzi. Zobaczyłam Taylor leżącą na leżaku iczytającą książke. Nie przejmowałam się nia. Wypoczywałyśmy tam póki nie przyszli nasi chlopcy. Usiedli koło nas i za chwile każa z nas siedziała w objęciach swojego chłoapka. Taylor siedziała przez godzinę, później sie zmyła i poszła chyba do pokoju. Siedzieliśmy tam póki nie zapadł zmrok. Wszyscy wyszli i w gorącej wannie zostaliśmy tylko ja i Harry.
- Hazz, ja wychodzę, zimno mi. - Mówiłam wychodząc, gdy ten złapał mnie za nadgarstek.
- Poczekaj. Chodź tu jeszcze na chwilkę.
- Ale mi.. - Zamknął mi usta pocałunkiem.
- Juz możemy isć. - Powiedział uśmiechnięty. Wyszliśmy wytarliśmy sie recznikami i poszliśmy do pokoju. Położyłam się na łóżko. Hary podszedł do mnie, polożył się i zaczął mnie gilgotać.
- Ha, ha, harry !! Przestań! - Darłam się.
- Ohohoh, panna Carolie ma gilgotki?  Chcę buziaka, to przestanę.
- Oggh.. PRZESTAŃ ! - Wydarłam się śmiejąc.
- Buzi.
- No już, już. - Dostał buziaka. - Ja ide do łazienki. - Powiedziałam. Poszłam do niej, wzięłam szybki przysznic, przebrałam sie w piżamę, wyszłam i dałam buziaka Harremu który juz leżał w łożku. Położyłam się koło niego .

- Dobranoc.
- Dobranoc - Odpowiedzaiłam i zasnęłam.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEEST!! PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY!! KOMENTUJCIE DALEJ!!

środa, 1 maja 2013

Rozdział 28. KOMETUJCIE PROSZĘ !@!!!!!!!!!!!!!!!1

Obudziłam się .. . Rano ?! Niee, na pewno nie. Odwróciłam się i chciałam przytulić Harrego, ale zastałam puste miejsce, na którym leżała kartka. Spróbowałam się podniesc, ale doskwierał mi bardzo mocny ból głowy. " Czy ja naprawdę az tak dużo wczoraj wypiłam ? " Zapytałam się siebie w myślach. Stwierdziłam, ze nie będę się podnosić. Sięgnęłam ręka po tą kartkę i przeczytałam .

" Skarbie jesli to czytasz, to znaczy, ze się obudziłaś. Nie martw się. Ze mną wszystko w porządku. Pojechałem po ta cała Taylor na lotnisko. Śniadanie i coś na kaca ( czyli 2 małe butelki wody mineralnej + aspiryna ) leżą i czekają na Ciebie na dole. 
Kocham cię. 
Twój Harry xx.  " 


No tak, Taylor. Trzeba iść i się ogarnąć. Wstałam i z wielkim bólem głowy ruszyłam do łazienki. Zaczęłam się ogarniać. Na dzisiaj wybrałam sobie, wygodne ale i  eleganckie ciuchy. Wychodząc z łazienki juz wystrojona, nadal z męczącym bólem głowy, zgarnęłam telefon z szafki nocnej. Miałam aż 10 nieodebranych połączeń i 5 SMS - ów. Spojrzałam na polaczenia. 9 od mamy i jedno on nieznanego numeru. Zabrałam się za SMS - y . Wszystkie było od kogo ? Nie nikogo innego jak od Angeliki.  Chociaż jeden przykuł moją uwagę. Brzmiał on tak .

" Oggghrr... Gdybym ja tylko mogła, rozwaliłabym jej ten zwiazek. Ale on za bardzo ja kocha. Ale Jackob, nie przejmuj się. Tobie moze sie uda odciągnąc Caroline od Harrego. Nie znosze tej dziewczyny.. Angelika xx. "

 Aham. To zaczyna byc podejrzane. Pewnie sie ucieszy, gdy sie dowie, ze ja juz z Harrym " nie bede " . Stwierdzilam, ze nie bede sobie tym zawracac mojej bolacej glowy i pojde zjesc sniadanie. Zeszlam do kuchni w ktorej czworka chlopakow siedziala i sie smiala.
- Oooo.. przyszła mistrzyni Caroline! ahahah !! - Śmiał sie Louis, a chłopaki razem z nim.
- Coo?! Jaka mistrzyni ? - Zapytałam zaciekawiona.
- Nie pamietasz co robiłaś wczoraj na imprezie? - Zapytał Niall.
- Niee. Jezu było aż tak źle ?  Dobra mniejsza o to, która godzina ? - Zapytałam.
- Jest prawie 11. - Powiedział Zayn. - Harry zaraz będzie. A jak ci się spiewalo z Riri ? Słyszałem, ze gdzieś na internecie można znaleśc was razem.
- A bardzo dobrze mi się z nią spiewało. Ogólnie zajebista impreza. Ejejej. - Zastanowiłam się - Dlaczego wy nie macie kaca, a ja tak ? - Podeszłam do blatu, wzięlam tabletkę  do buzi i zapiłam wodą. - Hmm ?
- Bo my nie wypiliśmy tyle co ty. - Powiedział Niall, gdy ja siadałam do stołu.
- Wypiłam aż tak dużo ? Na serio ?
- Tego się nie da przeliczyć, wypiłaś więcej niz my wszyscy razem . - Konynuował Niall.
- Jezu, gdyby zobaczyła mnie moja mama chcyba by mnie zabiła. - Usiadlam za stół i zaczęłam jeść. Chłopcy przygladali mi się. - Co jest ? Tak dziwnie jem, ze się gapicie ?
- Nie, po prostu .. hahaha ! - Zaśmiał się Zayn.
- Ey, dla mnie to nie było śmieszne. - Powiedział Niall.
- Co znowy zrobiłam, a tak własciwie to gdzie Natalie ? - Nie rozumiałam ich.
- Natalie, razem z dziewczynami jeszcze śpią. A tak po za tym, to nie wiem czy chcesz wiedziec. Harry ci powie. - Odpowiedział Niall.
- Aż tak źle ? - Zapytałam kończąc jeść.
- Ale nie byłaś jedyna, dziewczyny też się upiły, ty z nich wypiłaś najmniej, bo Harry cię odciągał. - Kontynuował.
- Dzięki Bogu! - krzyknęlam gdy nagle usłyszałam trzask drzwi.
- Co dzięki Bogu ? - Do kuchni wszedł Harry, a za nim jakaś wysoka blondynka, była ubrana tak jak... przynajmniej bardzo podobnie do Louisa.
- A nic, dziękuję Bogu, ze mam Ciebie. - Podeszłam do niego przytuliłam i chciałam go pocałowac gdy znowu nie dosięgnęłam. Harry mnie podniósł i go pocałowałam.
- Ekhem... heloł.. ja tez tu jestem i z tego co wiem, to ja jestem od dzisiaj dziewczyną Harrego. - Wtrąciła się blondynka. Chłopcy na nią spojrzeli i oniemieli. - A tak w ogóle, to jestem Taylor. - Powiedziała już słodko.
- hahahah! - Wyśmiałam ją - Na serio myślisz, ze uda ci się odebrać Harrego ? hahah ! Najlepszy żart dnia.
- A ty to kto, ze mnie wyśmiewasz, niska istoto, nawet do pięt mi niedorastasz. - Powiedziała sucho.
- Ja jestem Caroline, obecna i najlepsza dziewczyna Harrego.
- Ej dziewczyny, my tez tu jesteśmy. Hej Tay! - Przywitał ją Liam. - Ja jestem Liam a to  Louis...
- Tak znam wasze imona, nie musisz mi ich mówić - przerwała w połowie zdania.
- Dobra Tay, idź gdzieś tam na górę nie wiem, do swojago pokoju, czy gdzieś .- Powiedział Harry.
- To ta sucz będzie tu mieszkac ?! - Wydarłam się.
- Tylko do jutra, później wynosi się do hotelu albo już wyjeżdza. Nie wiem, nie interesuje mnie jej życie. - Powiedział Harry.
- Ale dla twojej wiadomości nie jestem suczą, tylko taylor, dla ciebie Panno Taylor, albo panno Swift, wybieraj. - Wtrącila się.
- Otóż panno Taylor. czy mogę się pani zapytać, dlaczego się pani uwaraża sie, za królową ? - Zapytałam ją sarkastycznie.
- A to już chyba moja sprawa. - Spojrzała na mnie, zmierzyła mnie wzrokiem i pobiegla na górę.
- Uhuhuhu. Grubo będzie. - Wtrącił się Harry. - Tak jak wczoraj na imprezie. - I wszyscy oprócz mnie wybuchli śmiechem.
- Co was tak wczoraj na niej rozbawiło, bo ja nie pamiętam.
- To chyba nawet lepiej. - Odpowiedział.
- Wiecie co ? Ja idę do dziewczyn.
- Do Taylor też ? - Zapytał
- Niee. - Odpowiedziałam, odwróciłam się i ruszyłam na górę. Byłam na pół pietrze gdy usłyszałam szlochanie. Ostrożnie uchyliłam drzwi i zajrzałam do środka. Zobaczyłam Taylor, która siedzi na brzegu łóżka i płacze. Zapukałam i otworzyałam dzwi. Wślizgnęłam się do jej pokoju .
- Mogę wejść ?
- Czego chcesz? Znowu chcesz mi powiedzieć, że jestem niewiadomo kim, bo zabieram ci chłopaka ? To nie moja wina. To się nazywa show - biznes.
- Tak na pradę, to pryszłam zapytać co się stało, ale już wiem. Ja rozumiem, ż eto nie twoja wina, ale mogłabyś być chociaż trochę milsza.
- A dlaczego niby? Jest mi dobrze taką, jaką jestem. Nie amierzam być milsza, bo Harry i tak będzie mój. - Powiedziała oschle.
- Wiesz co ? Zaczęłam Ci współczuć i już chciałam cię przeprość, ale chyba nic z tego nie wyjdzie.  - Wstałam i gdy stałąm już przy drzwiach i chciłam wyjść Taylor krzyknęła.
- Pamiętaj, że Taylor Swift zwsze dostaje to, czgo chce, a Harr ' ego chce bardzo mocno! - Zignorowałam ją i ruszyłam pół piętra wyżej. Weszłam do pokoju Niall'a zobaczyć, czy jest Natalie. Nie ma. Skierowałam sie do pokoju Louisa, zobaczyć czy może jest El. Nie ma. Na przeciw pokoju Louisa, były białe drzwi z za których słyszałam damskie głosy. Weszłam tam i od razu oberwałam poduszką.
- AŁA!!! - Krzyknęłam.
- Ups, sorry Caroline. - Powiedziała Danielle.
- Co wy tu robicie ? - Zapytałam.
- Mamy bitwę na poduszki, którą zaczęła El, bo mnie obudziła. - Odezwała się Perrie.
-  A tam co się dzieje ? - Wskazałam na miejce na którym leżała terta poduszek.
- Natalie. Nie chciała wstać, to dostała. - Powiedziała El.
- Acha. Nigdy nie zgadniecie kto już jest. Taylor.
- I co ? - Zapytały chórem, a Natalie aż wstała z wrażenia.
- Nic. Już zdążyłyśmy sie pokłócić.
- A o co poszło ? - Zapytała Natalie. Zaczęłąm opowiadać im cała historię.

*** Oczami Hazzy ***
W tym samym czasie na dole.
- Uhuhu.. No to grubo będzie - Odezwał się Liam.
- No będzie, będzie... - Dodałem - Chłopaki, bo ja musze z wami pogadać, siadajcie. - Tak jak powiedziałem, tak wszyscy zrobili.
- O co chodzi, Harry ? - Powiedział Louis.
- Bo, bo, bo... Ja wiem, ze y mnie za to możecie znienawidzić, ale ona mi się tak trochę podoba.
- Ale że kto ? - Zapytał spokojnie Liam.
- No, no, no, no...
- No kto ? - Powiedział Niall.
- No Taylor! - Powiedziałem, w sumie to krzyknąłem smutny .
- Że cooo?!?!?!?! - Powiedział Zayn spogladając na mnie dziwnie.
- No tak, nie wiem. Wiem tylko, że jeeeest ostra. - Przeciągnąlem.
- Starry, nie zniżaj się do tego poziomu - Powiedział Louis. - A na razie na pewno nic nie mów Caroline, może Ci przejdzie. - Posłuchałem go. Wstałem , nalałem  do szklanki soku i skierowałem w strone salonu. Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Prełacząłem knały i nic mnie jakos cpecjalnie nie zainteresowało. Nagle natrafiłem na kanał plotkarski, gdzie akurat była mowa o One Direction.
- Chłopaki! Chodźcie, mówią o nas!! - Wydarłem się i zaraz wszyscy siedzieli na kanapie. Podgłośnilem gfłos aby dobrze słyszeć .

" Chłopaki z One Direction, to jednak dobrzy imprezowicze ! W sumie to nie oni, ale ich dziewczyny.  Wczoraj wieczorem w domu chłopaków odbyła się impreza . I to nie byle jaka. Były na niej gwiazdy takie jak Olly Murs, dziewczyny z Little Mix czy nawet sama Rihanna. Dzewczyny czyli Eleanor Calder, Perrie Edwards, Danielle Peazer, Natalie Blooder i Caroline Richaardson balowały do białego rana. " Każda z nich upiła się tak mocno, że flirtowała z każdym chłopakiem obecnym na imprezie, oprócz ze swoim " - podaje uczestniczka wczorajszej imprezy Angelika. W internecie, można nawet znalesc filmik,  jak Carolineświewaa z Rihanną " We Found love ". Czy szykuje nam się nowa gwiazda ?? Może ona chce się tylko wypromowac Harrym. Dlaczego tak uważamy ?? Ponieważ dzisiaj rano na lotnisku w Londynie pojawiła się Taylor Swift. A kto po nią przyjechał? Nikt inny, tylko Harry Styles . Czy to koniec wielkiej miłości Caroline i Harrego ? Na to pytanie na pewno juz niedługo dostaniemy odpowiedź "

Opadła mi szczęka.
- Czy oni już wiedza o wszystkim ? - Zapytałem.
- Wygląda na to, że tak. - Powiedział Louis. - Ej, ale dobry wkręt z tym, ze dziewczyny flirtowały z kazdym innym chłopakiem niż z nami. Hahaha.
- Oj, bo to Angrelika podała.
-Jaka Angelika?? - zapytal Niall
- Oj taka jedna, mniejsza o to. Muszę isć dac swojej dziewczynie prezent .
- Jak prezent ? - Zapytał Liam.
- Ray ban - y. Teraz nie da rady bez nich. Ide ich poszukać.
- Heheh, idź idź. - Żaśmiał się Liam, a ja ruszyłem szukać Caroline.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PAM PAM PAAAM !!1 KOMETUJCIE!!