niedziela, 26 maja 2013

Imagin!!! Komentujcie!!!!!!!!!!!

Harry :3

Podeszła do mnie. Chciała mnie dotknąć, ale nie mogła. A może mi się tylko zdawało?

"Stałem tam, w garniturze.Ona powoli szła ze swoim tatą. On płakał, ja się powstrzymywałem. ONA miała zostać MOJĄ żoną. Piękna, biała suknia, kok, welon, a pod welonem..... całe moje życie." 

Obudziłem się. Zauważyłem łzy na swoich policzkach. Ona nie żyje, przez swojego brata. Ciągle mi się to śni. Idzie do mnie, już ma mówić to całe "tak" a tu nagle.......... strzał. Krew, dużo krwi wypływającej z jej głowy. Koszmar ciągle powtarzający się. Nie mogę tak żyć. Nie chcę. Wspomnienia mnie wyniszczają. Chłopcy niby o mnie dbają, ale to nie  to samo co ona. Czemu nie mówię jej imienia? Płaczę na samą myśl o nim.To straszne. Nie ma jej.

"Upadła. Leżała bez ruchu. Z jej głowy wypływało coraz więcej krwi. Nie wiedziałem co robić..."


Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!! Wspomnienia. To boli! Mogłem ci pomóc, [t.i] !!! Nienawidzę się! Zabiłem cię, kochanie!! To moja wina!! Teraz cię przeze mnie nie ma!!

Podbiegłem do szafki. Po drodze zbiłem kilka wazonów. Trudno. Złapałem 2-litrową butelkę Bolsa. Poszedłem jeszcze do kuchni, po tabletki. Wziąłem jakieś, chyba przeciwbólowe. Naskrobałem list pożegnalny do chłopców. Połknąłem całe opakowanie i popiłem gorzką cieczą. Poczułem, że moje powieki stają się ciężkie, a nogi nie umieją utrzymać ciężaru ciała. Wiedziałem, że śmierć jest blisko. Usiadłem na łóżku. Zacząłem tracić oddech. Coraz trudniej było mi mrugać. Ścisnąłem list w ręku i położyłem się. Nagle zobaczyłem JĄ. W białej pięknej sukni, welonie, koku. Podała mi rękę. Wstałem i zobaczyłem moje uśmiechnięte ciało leżące bez życia na łóżku. Umarłem, ale byłem razem z nią. Na zawsze.


___________________________
Takie coś :3 ~Liamowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz