sobota, 1 lutego 2014

Rodział 39. CZYTASZ, ZOSTAW KOMENTARZ. ;))))

Wsiadłyśmy do niej. Niestety, byłyśmy w niej same.
- Dobry wieczór paniom - Uśmiechnął się do nas miło wyglądający kierowca z wąsem.
- Doby wieczór - odowiedziałyśmy jednocześnie.Po aucie rozbrzmiał dźwięk mojego telefonu.
Harry dzwoni, nie odbiorę, nie będę z nim gadać, za bardzo się teraz denerwuje. Boję się, że cos nie wypali, że ktoś będzie wyglądał lepiej niż ja, że gdy przyjdzie Angel, a będzie na pewno, że ona cos zepsuje, że Jackob cos wypali, tak cholernie się boje.
- Dlaczego nie odebrałaś ? - Zapytała Vic.
- Bo dzwonił Harry.
- No i co z tego ?
- Vic, jestem strasznie zdenerwowana, boję się, ze coś nie wypali, że to nie ja będę... hmmm... królową balu ? - Zaśmiałam się pod nosem - tylko ktos inny.
- Hahahahahhahah- Rozbrzmiał śmiech Vic na całe auto - Lepiej niż ty ? Car, słyszysz co ty mówisz ? Wyglądasz zajebiście, nie masz się o co martwić, na prawdę. -nagle mój telefon za wibrował, wyjęłam go z torebki i przeczytałam wiadomość od Harry'ego
" Kochanie, odbierz, proszę. Martwię się xx.:* "
Na co ja odpisałam:
" Misiu, zaraz będę na miejscu, wtedy pogadamy, okej ? xo. "
" Coś się stało ? "
" Nie, po prostu, rozmawiamy sobie z Vic. "
" Mam nadzieję, ze nic Ci nie jest. Już nie mogę się doczekać nocy. Błagam, niech te urodziny miną szybko, hahaha. Kocham Cię xo. "
" Ja też na to czekam, ale ja mocniej :* "
Schowałam telefon do torebki.
- I jak, już się mniej denerwujesz ? - Zapytała Vicky, po kilku lub nawet kilkunastu minutach ciszy.
- Tak, zdecydowanie mniej. - uśmiechnęłam się do niej - Może w następny piątek pojedziemy do galerii, tylko ty i ja, zero chłopaków, tak, żeby się jeszcze lepiej poznać ? - Zaproponowałam.
- Caroline, jesteś najlepsza siostra na świecie.
- Staram się. - Przytuliłam ją mocno do siebie. - A powiedz mi jak ci się układają sprawy z Joshem?
- Wczoraj tak jakby, powiedział mi, że mu na mnie zalezy, ale jest mi tak cholernie ciężko mu uwierzyć, boje się, że mu za szybko zaufam, ze za szybko się zakocham, a on później da mi kosza, po prostu się boję.
- Bardzo dobrze robisz. Poradziłabym Ci cokolwiek, ale nie potrafię. Nie znam go za dobrze. - Nagle limuzyna stanęła, kierowca wysiadł i otworzył nam drzwi.
- Zapraszam panienki. - Powiedział uśmiechnięty. Pierwsza wyszła Vic, a zaraz za nią ja. Od razu gdy wysiadłam, ktoś złapał mnie pod ramię. Obróciłam się i zauważyłam Harry'ego.
Spojrzał mi głęboko w oczy, a ja w jego oczach utonęłam. Pocałował mnie i nagle rozbłysły flesze. Po co oni tutaj? Zapomniałam... 500 osób i urządzona impreza przez samo One Direction. Ja i mój chłopak szybko udaliśmy się do wielkiej willi w której odbywała się impreza.. w sumie to bankiet.Weszliśmy do środka, a mi szczena opadła. Wszędzie było biało, dokładnie tak, jak to sobie wymarzyłam. Weszliśmy przez wielkie białe drzwi na sale bankietową. Od razu poczułam gorąc. Zrobiło się duszno. Harry prowadził mnie jak do ślubu. Usiedismy przy stole przy którym siedzieli ci najważniejsi.Ja, Harry, mama i tata, Niall i Natalie, Zayn i Perrie, Lou i El, Liam i Danielle oraz moja siostra z Joshem. Ostatnia dwójka bardzo podejrzanie się zachowywała. Ciągłe usmieszki, spojrzenia na siebie. Chyba moja siostrzyczka się zakochała.
- Podoba Ci się ? - szepnął mi Harry na ucho.
- Taak, i to bardzo - Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
- Zapomniałem Ci powiedzieć, ze nici z naszych dzisiejszych nocnych planów... Mamusia w domu. Za mocno chce Cie poznać i powiedziała, że będzie nas pilnować.
- Dlaczego? - Spojrzałam się na niego i zrobiłam smutna minkę.
- Jej się pytaj. - Wskazał panią w czarnych włosach i białej sukience do kolan, która zbliżała się do nas. Harry zauważył, że się denerwuje i położył swoją rękę na moje udo, dając znak, żebym się uspokoiła.
- Harry ! Dlaczego ty nam jeszcze jej nie przedstawiłeś! - Krzyknęła mama Harry'ego. Harry wstał, podszedł do brunetki.
- Caroline, to jest moja mama, Anne. Mamo, to jest Caroline - powiedział i uśmiechnął się zabójczo. Maaatko, dlaczego on tak na mnie działa.
- Miło mi cię poznać  - Kobieta podeszła do mnie i przytuliła.
- Mi również milo w końcu panią poznać. -Odpowiedziałam, gdy wypuścila mnie z uścisku.
- Proszę, mów mi Anne, a to Robin, mój przyszły mąż. - Uśmichnęłam się do niego, co on odwzajemnił.
- Caroline, chodz! Zaraz tort ! - Zawołała mnie Natalie.
- Przepraszam państwa bardzo, obowiązki wzywają. - Zaśmialismy się.
- Oczywiście maleństwo. - Usmiechnęła się do mnie. Już wiem po kim Harry ma taki ładny uśmiech i pieknę oczy.
Udaliśmy się do dużego stołu przy którym stały prezenty i wielki tort. Jeszcze większy niż ten rano.
- Jeny, dziękuję wam wszystkim! - Spojrzałam na całą grupę tych " moich " i rzuciłam się im w ramiona. Są wspaniali i najlepsi !
Gdy zdmuchnęłam świeczki wszyscy bili mi brawo.
Bankiet skończył się około 22 a ja z Harry'm i jego rodzicami pojechaliśmy do Harry'ego.
Jego rodzice są straszne sympatyczni. Bardzo dobrze mi się z nimi rozmawiało.
Po 15 minutach drogi podjechaliśmy pod wielki wieżowiec. Harry wziął wcześniej spakowaną przeze mnie torbę z bagażnika i ruszyliśmy w stronę windy. Wszyscy byli cicho. Wjechaliśmy na samą górę wieżowca.
- Kochanie, witaj w moim mieszkaniu. - stanęliśmy przed drzwiami z numerem 221. Harry włożył klucz do zamka i przekręcił go podwójnie. Anne weszła jako pierwsza, zaraz za nią Robin z torbami a zaraz za nimi weszłam ja. Harry zamknął za sobą drzwi. Ukazał mi się piękny, przestrzenny salon, który był połaczony z kuchnią. Dookoła znajdowały sie ściany w które były powstawiane drzwi do kolejnych pomieszczeń.
- To może ja zrobie kolacje. - Zaproponowała Anne. Wszyscy z uśmiechem skinęli głową.
- Pomóc Ci? -zapytałam po chwili.
- Nie skarbie, dam radę. Ty odpocznij.
- Na pewno? 
- Tak- uśmiechnęła się ciepło.

                     ***
- To było przepyszne mamo, brakowało mi twojego jedzenia. - powiedział Harry gdy skończył wylizywać swój talerz po zapiekance z makaronem.
- Cieszę się, że Ci smakowało. Daj talerz, pozmywam.
- Mmmm. - mruknęłam. - Zostaw, ja to zrobie. - Powiedziałam. - Teraz Ty idź i odpocznij. - Pozbierałam talerze i zaniosłam do kuchni. Włączyłam radio i w rytm muzyki zaczęłam zmywać. Gdy skończyłam wróciłam do salonu, ale tam nikogo nie było. Skierowałam się do pokoju Harry ' ego.  Wymacałam na ścianie włącznik światła. Jest ! Zapaliłam je. Na łóżku, pod kołdrą leżał on. Mój najkochańszy na świecie chłopak. Uśmiechnęłam się szeroko. Szybko przebrałam się w piżamę i wskoczyłam obok. Po niecałych 5 minutach odpłynęłam. 

*******************
PAM PAM PAM .
POWRACAM ZNÓW ! 
ZDROWA I Z NOWYMI POMYSŁAMI.
JAKOŚ W CZWARTEK POWINIEN POJAWIĆ SIE KOLEJNY ROZDZIAŁ.
Kocham Was :***
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥♥