wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 27. Przeczytałaś/eś+ skomentuj, musze wiedzieć czy czytasz.

BŁAGAM KOMETUJCIE!!





- Czemu ty tak na mnie działasz ?- Zapytał Harry.
- Może dla tego, ze jesteś we mnie cholernie zakochany ? - Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Chodź, przedstawię cie niektórym osobą.
- Kogo masz na mysli ?
- Kogoś z górnej półki, a po za tym Olly jest, pogadacie trochę. - Powiedział Harry.
- Musimy ? A tak w ogóle to gdzie Natalie ? -Zapytałam. - Musze z nią pogadac o Angelice.
- Kootek, proszę cię, rozluźnij się, jest godzina 21 a impreza dopiero sie rozkręca - był naładowany energią.  - a Natalie gdzieś na pewno poszła z Niallem, nie przejmuj się, zaraz wróci. I przestań myśliec o szkole, chodź. - Pociągnął mnie za rękę.
- Ale Harryy.. - przeciągałam.
- Mała, no proszę cię. Jeśli chcesz tak grać, to teraz ja rozkazuję ci, tylko tę jedną noc, no proszę. Pomyśl sobie, ze to twoje przed urodzinowe party. Okeej ?
- No ok.
- No a teraz mnie pocałuj i idziemy dalej.
- Tak jest panie Styles. - Powiedziałam stanęłam na placach, ale Harry widząc, ze jeszcze nie dosięgam do jego ust, podniósł mnie na tyle, ze byliśmy face to face.
- Jezuu.. jaka ty niska. - Powiedział a ja zatkałam mu usta pocałunkiem.Postawiła mnie na ziemie, złapał za rękę i pociągnął za sobą. Poznałam różne osoby. Od najniższej półki do najwyższej, az w końcy natrafiłam na tą wspaniała. Stała tam Rihanna i jak zwykle wyglądała zajebiście.
- O jezu, Harry, ja chcę iść tam.
- Do Riri ?
- Taak, prosze. - Spełnił moją proźbe.
- Hej Rihanna! - Wykrzyknął Harry i przytulił ja na przywitanie.
- Cześć Harry, dziękuję, za zaproszenie. Co tam u Ciebie słychać, jak trzymają się chłopcy ?
- A u mnie dobrze, u chcłopakow chyba tez, Ja znalazłem swoje szczęście i  nic więcej mnie nie obchodzi.
- Czy to ta mała osóbka stojąca obok ciebie ?- Zapytała miło.
- Tak. Skarbie chyba mozesz się przedstawić. - Powiedział i szybko szepnął mi " wyluzuj się "
-
No tak - plątał mi się jezyk - Ja jestem Caroline. - Podałam wyciągnęłam rękę do przodu, a ona mnie przytuliła. Odwzajemniłam uśćisk.
- Mmm.. Riri, chcesz cos do picia ? - Zapytał Harry.
- Może... sok jabłkowy poprszę.
- Coś masz juto, ze nie pijesz. - Zapytałam.
- Występ, niestety. - Uzalała się nad sobą.
- A ty Caroline, chcesz coś ? - Zapytał. - Moze drinka na rozluźnienie ? - Zaproponował.
- Zrobię wyjątek i jednego wypiję.
- Okej, ja ide po picie, a wy usiadźcie i się poznajcie. - Zrobiłyśmy tak. Usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać.
- No to moze ja zacznę. - Powiedziała Riri. - Śpiewasz ? - zapytała a na moje nieszczęście obok mnie własnie przechodził Niall.
- Oh, śpiewa i to zajebiście. - Wtrącił się.
- Wital Niall, poznaje nową osóbkę, wiec spadaj z tad, później pogadamy.
- Dobrze mamusiu - Powiedział i odszedł.
- A więc śpiewasz. Zajebiście. Później cię sprawdzę. - Powiedziała poważnym tonem.
- Jeezu, aż się boję. - Powiedziałam.
- Nie masz czego. Z reszta, chodz teraz zaśpiewamy cos razem. - powiedziała. Wstalysmy i obie skierowalysmy się w stronę sceny, na której Malik bawił się muzyka. Obok stal sprzęt do karaoke.
 - A... um... jaka piosenkę śpiewamy? - Zapytałam.
 - znasz moze moja piosenke " we foud love " ?
 - Jaasne.
- to idz i powiedz, ze to.
 - okej. - Powiedziałam, weszłam na scenę, podeszłam do Zayna . - Vasss Haaapenin mała ? - a no okej, fajna impra, ale ja mam do ciebie sprawę.
- Słucham cie.
- Widzę, ze masz sprzęto do karaoke i czy jest może piosenka Rihanny, " We found love " ? Bo ja i ona chciałybysmy ją zaśpiewać.
- OOO. .. Ciocia Riri przyszła ? - Zaśmialiśmy się. - No jasne, znajdę, poczekaj. - Powiedział a ja spojrzałam w strone Rihanny. "I co ? " Ruszyla ustami. Ja pokazałam jej tylko dwa kciuki i wgórę.
- O ! Mam! - Krzyknął. - Idź po nia, a ja was zaraz wywołam. - Powiedział. Zeszlam ze sceny. Nagle muzyka przestała grac i usłyszałam głos Zayna .
" Narazie stop! Czy chcecie jakiś występ, bo ja chciałbym przypomnieć,że mam tutaj mikrofony i ogólnie cały sprzęt. A więc odpalamy, bo mamy pierwsze kandydatki. Caroline i Rihanna! zapraszamy na scenę. "
- Ej, Caroline, to my! - Powiedziała Rihanna i pociągnęła za sobą. Weszłysmy na scenę a ja zobaczyłam jedną rzecz która przukuła moja uwagę. Angelike gadająca z Harrym. Zaśmiałam się.
- ŻE co kurde!? - Krzyknęłam.
- Co sie stało ? - Zapytała Rihanna.
-  Nic nic, śpiewajmy.
- Czesc wszystkim! - Krzyknęła Robyn, a ja stałam gdy przed sceną zobaczyłam Natalie, pomachcałam do niej a ona mi odmachala. Szybko do niej podbiegłam.
- Idx do baru, tam stoi Harry a koło niego pląta się Angela. Zabierz go od niej jak najszybciej.
- Tak jest. - Powiedziała i ruszyła w te pędy.

*** Oczami Harr'ego "
- Przepraszam cię, która godzina ? - Zapytała mnie jakaś dziewczyna.
- Mmmm....za 15 minut będzie 24.
- Dziękuję. A o ile dobrze pamiętam, to ty jesteś Harry. - Powiedziala miło.
- Tak a tyy ..
- Angellika. - Dokończyła za mnie.
- No coż. Miło mi cię poznać.- Powiedziałem i spojrzałam na nią. Nie przyglądałem się jej wczesniej. Miala wielkie brązowe oczy,i brązowe włosy, była ubrana schludnie, tak.. normalnie.
- Mi rówież. - Powiedziała. Nagle podeszła Natalie.
- Oh, hej Angelika, vco tam słychać ?- Zapytała Natalie.
- Heej Natalie, a okej a u Ciebie ?- Zapytała.
- To wy się znacie ? - Zapytałem zdziwiony.
- Tak, chodzimy razem do klasy. - Powiedziała Natalie. - Chciałabym cię uprzedzić, ze twoja dziewczyna, własnie będzie po raz pierwszy wytępowała na scenie i to nie z byle kim, tylko z Rihanna.
- Ona będzie spiewać ?! Hahahah - Wysmiała ją Angelika.
- Tak, bedzie, nie słyszałaś, nie oceniaj. - Powiedzialem, odwróciłem się na pięcie i podeszłem do sceny.

*** Oczami Caroline ***
 Muzyka zaczęła lecieć i Rihanna zaczęła :
 Yellow diamonds in the light
And we're standing side by side
As your shadow crosses mine
What it takes to come alive

It's the way I'm feeling I just can't deny
But I've gotta let it go

Gdy ja się dołączyłam
We found love in a hopeless place
We found love in a hopeless place
We found love in a hopeless place
We found love in a hopeless place

Moje solo 
Shine a light through an open door
Love and life I will divide
Turn away 'cause I need you more
Feel the heartbeat in my mind

It's the way I'm feeling I just can't deny
But I've gotta let it go
I zaspiewałyśmy razem 

We found love in a hopeless place
We found love in a hopeless place
We found love in a hopeless place
We found love in a hopeless place


Muzyka się skończyła. Usłyszałam brawa i natychmiast przytuliłam się do Riri.
- Dziękujemy bardzo, a teraz.. IMPREZUJEMY DO BIAŁEGO RANA! - Krzyknął Zayn w mikrofon i zaczęła lecieć głośna muzyka,  a Zayn wyszedł z za kontrolki.
- No no. Konkurencja rosnie.- Powiedziała usmiechnieta Rihanna.
- Hahahah- zaczęłam się śmiać. - Ja? Konkurencja dla ciebie. 
- Oh tak ! - Wtrącił sie Harry. - Masz drinka - podał mi - A to sok dla ciebie. - Podał Rihannie.
- Dziękuje. - Powiedziała Riri. - Ja się od was oddale, ide poszukać kogoś - Powiedziała i odeszła
- Czego ta sucz od ciebie chciała ? - Zapytałam
- Znasz ją ? - Zapytał ze zdiwieniem.
- To jest własnie Angellika. Ona napisałaa mi tego Sms-a.
- Seerio?! Czemun ja jeej nie ochrzaniłem.. - Przerwał i cos zaśpiewał równo z piosenką. - Codź idziemy zatańczyć.
- No okej. - Postawiłam drinka na stoliku obok i ruszylismy do tańca. Ogólnie impreza przebiegła świetnie. Cały czas się bawiłam. Goście zmyli sie dopiero o 5 rano, a my położyliśmy się spać.
- Caroline, kocham cię ! - powiedział Harry, gdy leżeliśmy już w łóżku.
- Ja ciebie też misiek. - Pocałowałam go, wtulilam się w jego ramiona i razem zasneliśmy.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEST KOLEJNY!! NUDA NUDA I NUDA !1 BLAGAM KOMENTUJCIE!

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział 26. Komentujcie prooszę!!

*** Oczami mamy ( Joanne ) ***
- Ej, Andy, ona powiedziała, ze kiedy wróci?
- Pojutrze.
- Coo?? Czemu? - Zapytałam z oburzeniem.
- Ponieważ, do Harrego jutro przyjeżdża ta Taylor czy jak jej tam i Caroline sama powiedziała, że ona tam jutro będzie cały dzień. Nie opuści go ani na krok.
- Andy, my też tacy byliśmy? - Nie wiem. Może.


 *** Oczami Caroline ***
Doszliśmy do domu chłopaków. W środku była już Perrie, ale nigdzie nie widziałam Zayna. Podeszłam do niej.
 - Ej, gdzie Zayn?
- Nie wiem. Powiedział ze zaraz wróci i wyszedł - Odpowiedziała uśmiechnięta.
- Wyjaśniliście sobie wszystko ? - Zapytałam, a z boku przyglądała się nam Natalie.
- Prawie. Do tej pory nie powiedział mi z kim mnie zdradził.
- Perrie, chodź ze mną na taras, muszę z Tobą pogadać. - Wtrąciła się Natalie.
- Dobrze. - Powiedziała i skierowała się w stronę schodów. Spojrzałam na Natalie, pomachała głową w dół i górę. - Idziesz ? - Zawołała .
- Już ! - Wzięła głęboki wdech i ruszyła na górę.
- Skarbie, chodz - Przytulił mnie Harry. - Pójdziemy na górę. Ogarniemy się i w ogóle.
- No okej. - Powiedziałam . Wyciagnęlam telefon i napisałam SMS - a  " Jak cos jestem u Harrego w pokoju, zajdź później " i wysłałam go do Natalie. Harry złapał mnie za rękę i zaciągnął na górę. Weszliśmy do jego pokoju.
- To ty idx się ogarnij a ja sprawdzę co słychać na fejsie i Twitterze. - Powiedziałam
- Znów mi rozkazujesz. - Powiedział obrażony.
- Masz z tym jakis problem ?! - Zapytałam go z pogardą.
- Alez z kąd. - Odpowiedział zgaszony. W tym momencie oby dwoje wybuchliśmy śmiechem.

*** Oczami Natalie, w tym samym czasie***

- Słucham cię, o czym chciałas ze mną pogadać ? - Zapytała mnie Perrie.
- Bo ja tak dłużej nie mogę.
- Ale z czym ?
- Bo to ja, znaczy Zayn - mój głos zaczynał drzeć a nogi robiły się jak z waty.
- Co on zrobił ?
- Bo on znaczy ja... ja byłam tą dziewczyną z ktora on cię zdradził. Perrie, na prawdę cię przepraszam...
- SKOŃCZ! - Krzyknęła - Czemu to zrobiłaś, co ? Byliśmy tacy szczęśliwi a ty, wpakowałas mu się do łóżka.
- Ej, Perrie spokojnie. - Krzyknął Zayn który akurat wszedł na górę.
- Jak ja mam być spokojna?! Horan wie ?
- Wie. - Powiedziałam.
- Jak on się z tym pogodził ? - Zapytała.
- Po prostu zapomnieliśmy o całej akcji, jeśli chcesz, również możemy to wymazać z pamięci. - Zaproponowałam.
- Tak po prostu ? - Zapytała z nie dowierzaniem.
- Tak.
- Natalie ja cie przepraszam, ale ja musze sie z tym przespać. - Powiedziała. - Ja nie wiem, czy ja tak umiem. Ciężko mi.
- Wiem, rozumiem cię. - Wtrącił się Zayn. - Ale czy ty mi wybaczysz ?
- Czy mogę zostać chwilę sama ? - Zapytała Pezz.
- Jasne. - Powiedzieliśmy równo z Zaynem i wyszliśmy.

*** Oczami Caroline ***

Harry poszedł pod prysznic. Ja wzięłam szybko laptopa i zajrzałam na Facebooka. Spojrzałam w wiadomości bo miałam 2 nowe. Jedna od kolegi z klasy a druga od... od Jackoba. Serce mówiło " Nie nie zaglądaj! " Ale rozum za wszelką cenę chciał zobaczyć co tam jest. Niestety ale ja poszłam za tą gorsza opcją. Otworzyłam wiadomość i zaczęłam czytać

" Hej Car ! Pamiętasz jak tak do Ciebie mówiłem ? Zawsze ci się to podobało. Pamiętam jak mówiłaś, ze zawsze będziesz za mną tęsknic. Nawet gdy nie będziemy razem.  Mówiłaś też, że zawsze będziesz mnie kochac. Ja to olałem. Wolałem rozpuścić jakieś durne ploty na twój temat. W każdym razie chciałbym ci powiedzieć, że ja strasznie za tobą tęsknie i od kiedy zobaczyłem cię w gazecie, zacząłem za tobą tęsknić coraz bardziej. Zawsze cię kochałem i nie mogę przestać. Spotkamy się ?
PS. Na pewno sie zobaczymy bo przepisuję się do twojej szkoły.
Pozderki

Jackob xx. "

Zaczęąłm płakać, gdy do pokoju weszła Natalie.
- Skarbie, czemu płaczesz? - Zapytała. Podałam jej laptopa.
- Po..po...po - Mówiłam przerywając - Popatrz. - Dokończyłam i rzuciłam się na poduszkę. Natalie czytała.
- Co za chh.... DEBIL! - Użyła odpowiedniego słowa bo wiedziała, że nie lubię jak ludzie przeklinają, tym bardziej dziewczyna.  - Po co on to pisał?! - Wydarła się.
- Nie krzycz - Uspakajałam ją. - Bo jeszcze Harry usłyszy. - Szlochałam dalej
- No i bardzo dobrze, powinien to zobaczyć. HARRY !! GDZIE JESTEŚ ?! -Wydzierała się
- Weź się zamnkinj, kompie się . - Powiedziałąm opanowana.
- Harry!! - Podeszła do drzwi łazienki i zaczęła w nie walić. - Wychodx szybko, musisz cos zobaczyć.
- A co się stało ??! - Krzyknął.
- Caroline płacze ! - Odkrzyknęła Natalie. Minęła nawet nie minuta gdy poczułam wielką dłoń na swoich lecach. To był Harry, głasał mnie po nich.
- Skarbie, co się stało ?  - Zapytał.
- Weź laptopa i przeczytaj. - Powiedziałam. Harry zrobił tak jak mówiłam. Prezczytał.
- Co za ..b Uzył bym tu bardzo brzydkich przymiotników określających go, ale nie przy tobie. Ale jak on tak może. - Bulwersował się Harry.  Wzięlam telefon i chciałam zadzwonic do mamy, gdzy mój telefon zaczął brzęczeć. Ten sygnał oznaczal wiadomość.
- Kto napisał ? - Zapytała Natalie.
- Zaczekaj, już sprawdzam. - Otworzyłam wiadomość
OD: Nieznane.
Witaj Caroline, jak ci jest w łóżeczku z twoim ukochanym Harrym. To jest żałosne, wszyscy wiemy, że jesteś z nim tylko i wyłącznie dla sławy.
Twoja kochana Angelika xx.

Przeczytałam to i łzy same wyleciały.
- Dlaczego ja muszę mieć tak cholernie trudno? - Wyszeptałam z pretensja do siebie i zamarłam. Natalie zabrała mi telefon.
-Ja pierdu.. czego on chcą od ciebie ? Wszyscy się nażucili w jednym momencie. - Powiedziała zbulwersowana.
- Caroline, idx pod prysznic a ja pomyśle. - Powiedział Hazz.
- Dobra tylko wyciągnę ciuchy - Byłam zastygnięta. Chodziłam jak lalka. Taka Barbie. Możnabyło mna poruszać, a ja się poddawałam. Wyciągnełazm z torby ciuchy i poszłam do łazienki. Gdy poczułam na sobie ciepłe krople wody, odrazu zrobiło mi się lepiej. Tego właśnie potrzebowałam. Spokoju i ciszy.Zmyłam makijaż który rozmył sie od płaczu. Wyszłam z pod prysznica. Ubrałam się , zrobiłam nowy makijaz i w pełni ogarnęłam włosy. Zajęło mi to dobre półtorej godziny, dlatego, gdy wyszłam z łazienki w pokoju nikogo nie było. W sumie to było ciemno. Słyszałam tylko muzykę z dołu w ogrodzie. Wyjrzałam przez balkon. Impreza się powoli rozkręcała a ja usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Kolejny SMS. Podeszła do szafki nocnej i przeczytałam go.
Od  : Harry xo.
Jestem na dole, przy białym namiocie. Widziałem cie na balkonie, wyglądasz zajebiście. Chodź do mnie.
Do: Harry xo. 
Juz biegnę. 

Schowałam telefon do kieszeni i zeszłam na dół. Podeszłam do białego namiotu tak jak kazał mi Harry. Było ich 7. Czerwony, zielony, żółty, fioletowy, niebieski, granatowy i biały. Stanęłam i juz wyciągnęłam telefon żeby napisać, ze czekam gdy poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach. Ten ktoś mnie odwrócił i pocałował. Chciałam zaprzestać ale poczułam,że to Harry i od rau poczułam się bezpieczniej.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jak myślicie co się wydarzy ?? Komentujcie dalej, proosze <3 

środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 25. Czytasz = KOMENTARZ, CHOCIAZ JEDEN, BŁAGAM. MUSZĘ WIEDZIEC CZY KTOS TO CZYTA.

Wszyscy siedzieli w salonie, a ja zabrałam Perrie do kuchni.
- Mała, co się stało ? - Zapytałam ją.
- Bo Zayn, powiedział mi.. - w jej oczach pojawiły się łzy. - Powiedział, że mnie zdradził.
- I co zrobisz ?? - Zapytałam ją .
- Nie wiem, kocham go tak cholernie mocno. Nie moge go zostawić, jest dla mnie wszystkim. Gdybym tylko wiedziała co to za dziewczyna... Chciałabym z nią pogadać.
- O czym i z kim chciałabyś pogadać ? - Do kuchni weszła Natalie. - Caroline wołają cię. - Dokończyła.
- Perrie, poczekaj, ja zaraz wrócę i pogadamy. Pójdę sprawdzić o co chodzi.
- Dobrze. - Odpowiedziała a ja wyszłam. Weszłam do salonu.
- Krto mnie wołał ? - Zapytałam.
- Ciociu a kiedy bedzie ciocia Joanne? - Zapytał mnie Max.
- A ciocia zaraz powinna być, razem z wujkiem. - Odpowiedziałam Spojrzałam w stronę Harrego który bawił się z dziećmi.Podsłuchałam kawałek ich rozmowy.

*** Oczami Harrego ***
- Wujek, a kim ty jesteś dla cioci Caloline ? - Zapytała Anne.
- Ja jestem jej chłopakiem. - Odpowiedziałem z uśmiechem.
- A nie mezem ? - Zapytała ponownie.
- Jeszcze nie, ale może za kilka lat, kto wie.
- A będe mogla być dluchnom cioci ?
- Hehe, na pewno. - Powiedziałem z jeszcez większym bananem na buzi.
- Harry, czy możesz do mnie podejść ? - Zawołał mnie piękny głos. Głos mojej dziewczyny.
- Czekajcie dzieci, ciocia mnie woła. - Powiedziałam do nich i podeszłem do Caroline.
- Wujek Hally. - Powiedziała słodko. - Czy to nie brzmi ładnie ?
- Hahah, ale ty śmieszna.
- No cóż. Widziałeś gdzieś Zayna ?
- O ile się nie myle , to wyszedł na balkon.
- Okej,dziekuję. - Powiedziała, pocałowała i skierowala się na balkon.

*** Oczami Caroline ***
Weszłam na balkon. Zobaczyłam Zayna, który stał i palił.
- Słyszaam, ze jej powiedziałeś. - Powiedizałam i podeszłam do niego.
- Tak. Powiedziałem.
- A co dokładnie ?
- To, że ją zdradziłem, tylko tyle.
- Wiesz co, wydaje mi się, ze powinniście pogadać sami. Idź po nią i idźcie do was, pogadajcie.
- Na prawdę, możemy wyjsć ?
- No jasne.
- Ja! Wujek Hally, słyszałeś ?! - Krzyknął Zayn. - Twoja żona pozwoliła mi wyjść. Wygrałem ! - Krzyczał.
- Na serio ? - Mówił Harry który wszedł na balkon.
- A co wy tak nie dowierzacie? I żona ? - Zaptałam.
- A nic nic. I tak, żona. haha
- A gdzie chcesz isć ? - Powiedziała Perrie wchodząca na balkon - Zdradzić mnie po raz kolejny ?
- Nie, Perrie, sakarbie, idziemy do domu.
- Nie mów do mnie skarbie i po co ?
- Musimy pogadać. - Powiedział Zayn. Złapał ja za nadgarstek i wyciągnął z domu. Weszłam do środka. Podeszłam do stołu izaczełam jesć ciasto , gdy nagle usłyszłąm dzwonek do dzrwi.
- Ciii!! Wszyscy chowają się za kanapę ! Rodzice idą !! - Krzyknęłam. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
- Hej mamuś!! W końcu jesteś w domku. ! - Przywitałam ją uściskiem. - Jak się czujesz ?
- A bardzo dobrze.
- Chodź do pokoju, czeka tam na ciebie niespodzianka.
- Jaka z nowu niespodzianka? - Zapytała .
- No chodź to zobaczysz.
- A Caroline poczekaj, chciałabym, znaczy ja i tata Ci coś powiedzieć.
- Słucham.
- Bo ja z tatą znowu jesteśmy razem.
- Oh, jak faajnie!! Jak się cieszę!  A teraz chodxcie do pokoju noo.
- No juz idziemy. - Powiedział mój tata, złapał moją mamę za ręke i poszli do pokoju.  Mama weszła i była zdziwiona wygladem pokoju.
- Caroline, co tu się dzieje ? - Zapytała .
- Iiiii... JUŻ ! - Krzyknełóam i nagle wszysct wyskoczyli krzyczącz " Witaj w domu Joanne. ! "
- OMG! Dziękuję wam baardzo!! - Powiedziała i przytuliła mnie i Harrego.
- Mamo ale to nie tylko nasza zzasługa. Natalie z Niallem też powmogli, Zayn tez, ale go i Perrie przed chwila wygoniłam bo musza coś załatwić.
- Natalie, Niall dziękuję wam bardzo.
- Ciocia Joanne ! - Z tłumu ludzi wybiegła Anne, Max, Michael i Gloria.
- No hej dzieci ! - Powiedziała moja szczęśliwa mama. - Hej Alex, hej Taylor, mama i tata, witajcie! - Witała się z każdym po kolei. Wtym czasie tata gdzieś pobiegł i zaraz wrócił.
- Ekhem, przepraszam,a le ja chciałbym zająć chwilkę. Droga Joanne, jesteś moim oczkiem w głowie, miłością mojego życia, jestes wszystkim co aktualnie mam. - Powiedział i uklęknął - Chciałbym się ciebie zapytać czyy... - Wyjął czerwone pudełko z kieszeni - czy ty zostaniesz moją żoną po raz drugi ?
- O jezu, Andy ( bo tak ma na imię mój tata )  Oczywiście , że tak!!! Tata nałożył mamie pierścionek na palec,wręcył kwiaty a później pocałował ją mocno i wszysy zaczęli bic brawa. Od tyłu podszedł do mnie Harry, objął mnie w pasie i powiedział
- Kotek, my też tak będziemy, kiedyś, ale bedziemy. - Odwróciłam się i go pocałowałam.
- Wiem skarbie, wiem.
- To teraz mogę Ci już powiedzieć.
- Ale o czym ?
- Idziemy na imprezę.
- Jaką imprezę ? - Zapytałam gdy podeszła El z Louisem.
- Na imprezę chłopaków.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 24 . Komentarze poproszę !!

Stanęłam w progu i się przeraziłam. Wszędzie walała się mąka, pomidory były rozpryskane na lodówce a grzyby po przyczepiane do sufitu.
- AAAAAAAA!! - Wydarłam się a wszyscy spojrzeli na mnie i osłupieli - Przecież nie było mnie nawet nie 5 minut a... co ... jak... Co te grzyby robia na suficie ? - Zapytałam
- Oj skarbie, nie przejmuj się. - Powiedziała Harry .
- W tym momencie, nie mów do mnie skarbie. Agrh. Wracam za 5 minut a tu ma byc posprzątane. - Rozkazałam. Odwróciłam się na pięcie i nie zdążyłam zrobić kroku bo Harry złapał mnie za nadgarstek, obrócił w swoją stronę i sypnął maka w twarz.
- Tak chcesz grać?? To proszę.  - Wyśliznęłam się mu , wzięłam w garść mąkę i sypnęłam mu w twarz. - O! I od razu piękniej wyglądasz . - Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Dzięki wiesz. - Powiedział obrażony.
- Ej a jak te pieczarki się znalazły na suficie ? - Wskazałam na jedną z 6
- Aaaa.. tak jakos. Nawet nie wiem. - Powiedział Niall.
- Dobra. Sprzątamy. - Zarządziła Natalie.
- Caroline, gdzie masz jakieś ścierki??
- W szafce pod zlewem. Ja zaraz wrócę. Muszę gdzieś zadzwonić. A wy w tym czasie posprzątajcie.
- Tak jest proszę pani. - Powiedział Zayn. Udałam się Na balkon w dużym pokoju, żeby zadzwonić.

/ Rozmowa /

- Halo ?
- No hej tato. Kiedy będziesz ?
- Hej córcia. Będę za jakąś godzinkę, maksymalnie półtorej. Już z mamą więc fajnie by było, jak by już wszystko było przygotowane.
- Właśnie zabieramy się do roboty.
- Zabieramy ? Kto tam jeszcze jest ?
- Ja , Harry, Niall, Zayn i Natalie.
- Kto to Niall i Zyn ?? Bo resztę kojarzę.
- Niall to ten taki blondynek, wiecznie głodny.
- Aha, a ten Zayn ?
- To ten mulat.
- Aha okej. Tylko proszę aby wszystko było gotowe. Muszę się przygotować.
- Do czego ?
- Bo ja mam zamiar oświadczyć się mamie. Dzisiaj. Po raz kolejny.
- Naprawdę ?! To świetnie, ja tez mam dla was dobrą wiadomość, ale narazie wie tylko Harry i nikt inny się nie dowie. Dowiecie się dopiero wieczorem a więc nawet nie pytaj co to.
- Ohh, ale ani słowa nikomu, dobrzee ?
- Doobrze.
- Słowo córeczki ?
- Słowo córeczki.
- Widzimy się niedługo. Pa.
- Pa.

/ Koniec rozmowy. /

O Jezu... mój tata chce się oświadczyć !! Po raz drugi. Oni na prawdę muszą się kochać. Jeej. Wróciłam do kuchni i to co zobaczyłam, przeliczyło moje oczekiwania. Wszystko lśniło.
- Jezzzu !! Jak w y to zrobiliście ??
- No cóż, rączki Harrego i żałądek Niall ' a potrafi bardzo duzo zdziałać. - Zaśmiał się Zayn.
- Dobra. A więc tak. Mamy godzinę, żeby wszystko naszykować. Niall i Natalie idą naszykować duzy pokój, zeby jakos wyglądał. Robicie szwedzki stół i ogólnie ogarnijcie tam. Zayn idzesz odkurzyć i wypucować wszystkie podłogi w domu. Jak to zrobisz, pomożesz mi i Harremu w przygotowywaniu potraw. Tak ?
- No okej. - Powiedzieli wszyscy i zaczęli robić swoje.
- Harry. Wyciągaj wszystko co potrzebne do pizzy. tam masz książkę kucharską i zacznij robic ciasto. Ja w tym czasie przygotuje biszkopt.
- Dam radę ?
- Dasz. To proste. - Zakończyłam i zabrałam się za robotę.

                                         *** 30 minut później ***

- Okej. Ciasto drożdżowe rośnie, ciasto w pełni zrobione. Zabieramy się za przekąski. - Mówiłam. - ZAYN!! JAK CI IDZIE ??! - Wydarłam się.
- Już kończę. - Powiedział.
- Okej. - Powiedziałam i zaczęłam robić przekąski. Mianowicie szaszłyki.
-Harry, chodz, będziesz nakładał.
- Ale co ?
- W takiej kolejności : papryka, cebula, mięso, ogórek, papryka ogórek. Dobrze ?
- Okej. - Zabrał się do roboty. Poszłam sprawdzić, co się dzieję w dużym pokoju. Weszłam i szczena mi opadła.
- Woow! Jak tu ślicznie. - Wszystko wyglądało przepięknie. Stół był udekorowany kremowym materiałem i przyczepione miał czerwone kokardki. Wszędzie było czysto,a na górze, przy suficie wisiał napis " Witaj w domu Joanne! " - Jezu dziękuje wam. - Podbiegłam do tej dwójki i mocno ich przytuliłam.
- Nie ma za czo. - Powiedziała Natalie.
- O jezu, jaka skromna. - Odezwałam się. - To co wy skoro skończyliście swoją robotę to idźcie juz i widzimy  się za godzinkę.
- Okej, dzięki. - Ucałowałam ich i wyszli. Wróciłam do kuchni.
- Skarbie , jak ci idzie ?
- A no tak nie najgorzej.
- No to juz mogę wam pomóc. - Powiedział Zayn.
- No ok. Chodź tu i rozwałkuj ciasto.
- Iiii.. koniec. - Powiedział Harry.
- To chodz, pomożesz nam dekorować pizze. - Powiedziałam. Szybko się uwinelismy i skończylismy ją. Wstawiliśmy do piekarnika.
- Dziękuję chłopcy. Idźcie do domu się ogarnąć i widzimy się niedługo.- Powiedziałam, ucałowałam Zayna w policzek, Harrego w usta i wygoniłam ich z domu. To idziemy się ogarnąć. - Pomyślałam. Umyłam się , ułożyłam włosy i wybrałam ciuchy postanowiłam, że ubiorę to. Przejrzałam się w lustrze i zeszłam na dół. Wszystko poukładałam na miejsca i uslyszłam pukanie do drzwi, podeszłam do nich i otworzyłam. 
Przed nimi stałe całe One Direction z Natalie, Danielle, El i Perrie. Ta ostatnia wyglądała na smutna. Za nimi wszystkim stała ciocia Alex z wujkiem Taylorem i ich mała zgraja 4 dzieci oraz babcia z dziadkiem.
- Chodźcie wszyscy do środka.- Powiedziałam.
- Jej, skarbie po raz kolejny mnie zaskakujesz swoim wyglądem. - Powiedział Harry , przytulił mnie i ucałował w policzek.
- Hej ciocia!! - Krzyknęła cała czwórka czyli najstarsza 6 letnia Anne, później Bliźniaki Max i Michael którzy maja po 4 i pół roku i najmniejsza 3 letnia Gloria.
- Cześć dzieciaczki! Co tam u was ? Jak się czujecie ??
- A baldzo Dobrze. - Powiedziała Anne.
- Ciocia a co to jest za pan któly obok ciebie stoi ? - Zapytał Max.
-  To jest wujek Harry. Idźcie i przywitajcie się z wujkiem. - Powiedziałam i wszyscy rzucili się na Hazzę.
- Wujek Haly ! - Krzyknęli.
- Cześć Caroline. - Powiedział wujek Taylor i przytulił mnie. - Dawno się nie widzieliśmy. - Dodała ciocia.
- Wchodźcie do pokoju. Tam jest wszystko przygotowane.
- Dziękujemy.
- Hej babcia, hej dziadek! Jak samo poczucie?
- Hej wnusiu a bardzo dobrze. - Powiedzieli a ja zaprosiłam ich do salonu.Podeszłam do każdej z dziewczyn i przywitałam całusem, a każdego z chłopaków przytuliłam.
- Chodźcie , bo mama z tata zaraz przyjadą.- Powiedziałam i zaprosiłam ich do salonu.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEST!! JUŻ JUTRO POSTARAM SIĘ DODAĆ NASTĘPNY. KOMENTUJCIE, PROOSZĘĘ !!<33 

Rozdział 23 . Komentujcie proszę! Pokażcie, że jestescie!!

Wjechaliśmy na III piętro i skierowaliśmy się do pokoju Natalie.
- Zostajesz tu ? - Zapytałam Harrego - Ja wejdę i pomogę się jej ogarnąć.
- No okej. - Rzucił i usiadł na plastikowym krześle za nim. Weszłam do pokoju.
- No hej kochana! - Krzyknęła Natalie.
- Hej. Ogarniaj się, bo jedziemy do domu. Tylko szybko póki moja mama jeszcze nie wie, że tu jestem.
- No ok ok. Ja się ogarnę a ty idź po wypis do lekarza. Trzy drzwi dalej.
- Dobrze, zaraz wracam. - Powiedziałam i wyszłam z sali.
-  I co ? - Zapytał Hazz.
- Nic, idę po wypis. Siedź ja zaraz przyjdę. - Posłałam mu uśmiech.
- Tylko szybko, plis. - Powiedział. Przeszłam kilka metrów i znalazłam się przed drzwiami lekarza Zapukałam, usłyszałam " proszę "  i weszłam.
- Dzień dobry panie doktorze.
- Witam cię Caroline. Przyszłaś po wypis mamy ?
- Nie mamy tylko koleżanki. Natalie Blooder.
- Dobrze, poczekaj chwilę. - Lekarz zajął się wypisywaniem . - No widzę, że twoim rodzicom się układa.
- Czemu pan tak sadzi.
- Twój tata wczoraj zorganizował kolację twojej mamie. Było bardzo romantycznie.
- Ohohoh.. jestem ciekawa , czy mama mi powie. A i proszę pana, ani słowa o tym, ze ja tu byłam Nikomu .
- Oczywiście. - Powiedział  wręczając mi wypis Natalie. - Miłego dnia życzę.
- Dziękuję i wzajemnie - Odezwałam się i wyszłam. Skierowałam się w stronę sali Natalie. Weszłam do niej.
- Już ?
- Tak.
- Jezu, więcej walizek się nie da mieć ?
- To przez Nialla.
- No zaraz się zobaczycie.
- Co ? Czemu? Jezu ja nie wiem, czy chce go widzieć..Zraniłam go, i to mocno. Czemu ja byłam taka głupa, a poza tym, zobacz jak ja wyglądam, no proszę Cię.
- Jak ty wyglądasz ?Że niby  to  , ma być brzydkie, kobieto, ogarnij downa...
- Dobra nie będę się z toba kłócić.
- A i w domu jest ktos jeszcze.
- Kto ? Jezu Niall, tak strasznie za nim tęsknie.
- Zayn.
- A co ten.. ekhem - Powiedziała , bo nie chciała używać nie ładnych słów - tam robi.
- Czeka na Ciebie, bo musicie coś ustalić.
- Jezu.
- Dobra chodź. Wzięłaś wszystko ?
- Tak, chyba tak. - Powiedziała i wyszliśmy na zewnątrz. Zjechaliśmy windą w dół i znaleźliśmy się, przed paparazzi. No nie znowu oni. Skąd oni wiedzieli, że my tu jesteśmy. Jezu no! Przecisnęliśmy się przez nich. Trzymałam Natalie cały czas za ręce. Nie puszczałam jej. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy w stronę domu. Przez cały czas, gdy jechaliśmy było śmiesznie. Tylko Natalie która patrzyła w okno była zamyślona.
- Kotek o czym myślisz ? - Zapytałam ją.
- O Niallu. Dlaczego ja go tak skrzywdziłam ?
- Nie przejmuj się , wydaje mi się, że już mu przeszło. - Wtrącił się Harry.
- Harry, ale to nie przechodzi tak z dnia na dzień.
- Oh, Niallowi chyba tak .- Powiedział - Znam go wystarczająco długo, żeby o tym wiedzieć.
- Może w sprawach jakiś mniej ważnych tak, ale tu chodzi o naszą miłość.
- Nie wiem. Zobaczymy, za jakieś 5 minut będziemy w domu.
- Boję się troszkę.
- Nie masz czego. - Pocieszyłam ją i wszyscy się zamknęli. Dojechaliśmy. Ja i Natalie od razu wyskoczyłyśmy z samochodu i pobiegłyśmy do domu. wzięłam kluczę i otworzyłam drzwi. W myślach modliłam się, aby dom nie był spalony. Weszłyśmy. Nic. Cisza. Skierowałyśmy się do kuchni a tam chłopcy siedzieli i pili herbatkę.
- O! Hej Caroline - Ucieszył się Niall. - I hej Natalie . - Wyciszył głos.
- No nie wierzę , że nic nie zrobiliście. - Powidziałam szczęśliwa.
- Nic a nic - Powiedział Zayn.
- Debilu, czy możesz  stąd wyjść? - Odezwała się Natalie w stronę Zayna.
- Nie mogę, bo jestem gościem Caroline. Wyjdę dopiero w tedy jak ona mnie wyprosi. - Powiedział stanowczo.
- Ale... - chciałam się odezwać.
- Jeszcze nie skończyłem. To nie ja pchałem się do czyjegoś łóżka, to ty to zrobiłaś, bo w każdej chwili mogłaś powiedzieć nie. Ale ty tego chciałaś! - Darł się Zayn.
- Ale to ty mogłeś - Natalie się wydarła i jednocześnie rozryczała. - To ty mogłeś chociaż nie robić tego Perrie. Wiem, że ty Niall - Mówiła do niego . - Możesz uważać mnie za prawdziwą szmatę i nie wiem kogo jeszcze. Ale ja cie kocham, kocham najmocniej na świecie. Nie umiem teraz bez ciebie zyć, jesteś moim całym światem - Powiedziała i uciekła na górę.
- Pójdę po nią. - Powidziałam
- Zaczekaj, ja pójdę. - Odezwał się Niall.W tym czasie do domu wszedł Harry .
- Coś mnie ominęło ? - Zapytał
- Nie. - Powiedział Zayn.
- Kotek idź do dużego pokoju. ja musze pogadać z Zaynem . - Mówiłam do Harrego.
- Dobraa. - Wyszedł do pokoju, włączył telewizor i usiadł na kanapie

*** Oczami Nialla ***

Zapukałem do drzwi od pokoju Caroline .
- Mogę wejść ?
- Tak. - Powiedziała Natalie.- Co chcesz ?
- Chciałbym z tobą pogadać. Czy to co mówiłaś tam na dole to prawda? - Usiadłem koło niej na łóżku Caroline.
- Tak. Kocham cię najmocniej i nie potrafię bez Ciebie żyć. Jesteś moim całym światem. - Spojrzała mi w oczy. Jej i moje były zapłakane.
- A ty czemu płaczesz?
- Bo żadna dziewczyna jeszcze nigdy tak o mnie nie walczyła.
- Bo wszystkie leciały na twoją kasę a nie na osobowość. Dla mnie mógł bys być nie wiem jakimś bezdomnym, a ja i tak bym cię kochała, za to kim jesteś.
- Natalie, ja też cię kocham.  Czy ty mi wybaczysz i będziemy dalej razem ?
- To ja chyba powinnam zapytać, czy mi wybaczysz.
- Jezu kocham cię najmocniej na świecie.
- Ja ciebie też. - Powiedziała. Chciała skończyć ale ja zamknąłem jej usta pocałunkiem.

*** Oczami Zayna ***

- O czym chcesz rozmawiać ? - Zapytałem oschle.
- Chcę cię poprosić o to, abyś ty i Natalie pogadali , razem z Niallem o tym, co się stało i ustalili wszystko po kolei . Po za tym, kiedy powiesz Perrie ?
- Mam zamiar dzisiaj , jak przyjdzie do mnie, przed imprezą.
- Jaką imprezom ?
- NIEEE!! - wrzasnął Harry z dużego pokoju.
- Ups.. - Mruknął Zayn.
- Jakiej Imprezę, pytam po raz ostatni.
- Skarbie, wszystkiego dowiesz się w swoim czasie. - Mówił Harry który akurat wszedł do kuchni. Usłyszałem skrzyp na schodach. Spojrzałem w ich stronę a z nich schodzili Niall z Natalie trzymający się za ręce.
- Wszystko dobrze ? - Zapytała Caroline.
- Tak. - Powiedziała uśmiechnięta Natalie.
- No w końcu się uśmiechasz. - Powiedział Harry .

*** Oczami Caroline***
Jezuu! Jak wspaniale było zobaczyć w końcu uśmiechniętą Natalie.
- To co Harry, my idziemy na spacer , a wy pogadajcie w spokoju.
- Wiesz co skarbie zauwarzyłem, że ty mi ostatnio za duzo rozkazujesz.
- Oj  nie płacz i się ubieraj.
-  Caroline, dziękuję. Pewnie gdyby nie ty, nie było by nas tu wszystkich teraz. - Powiedział Niall.
- Ależ nie ma sprawy. - Powiedziałam.
- Caroline, ale na dworzu pada ! - Krzyknął Harry.
- To jeszcze lepiej, tylko muszę iść się przebrać na górę.
- Mogę ci pomóc ?? - Zapytał Harry
- Dam radę sama.
- A ja ci wybiorę ciuchy, mogę ? - Błagał.
- No okej, chodź. - Powiedziałam i chwyciłam go za rękę. Weszliśmy do pokoju. Harry skierował się w stronę szafy.
- Skaarbie. - Przeciągnęłam. - A o co chodzi z tą imprezą ?
- Nie ważne, dowiesz się w swoim czasie. A skarbie, co z imprezą - mówiąc słowo impreza zrobił w powietrzu cudzysłów - Dla twojej mamy. Mieliśmy ją urządzić.
- Kuurde, no. Zapomniałam. Chyba nici z naszego spaceru, bo trzeba przygotować to przyjęcie.
- Uff.. to dobrze.. - Spiorunowałam go wzrokiem - bo jeszcze byś się przeziębiła.
- Ha ha ha. Ty się już tak nie wymądrzaj, tylko idź na dol i przygotuj wszystko co potrzebne do pizzy a ja zaraz wróce, Idę na chwile do toalety.
- Znowu mi rozkazujesz.
- No cóż, taka moja rola. Zmykaj na dół, już. - Powiedziałam i wypchnelam go z pokoju.
- juz Idę. - powiedział i wyszedł. Ja poszłam do łazienki, załatwilam swoje sprawy i zeszłam na dol aby pomoc Harremu. To co tam zobaczyłam, przeraziło mnie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Jest kolejny! ! Jak myslicie, co sie wydarzy?? Komentujcie! !!

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 22. KOMENTUJCIE PROSZĘ, STRASZNIE SIĘ NAD NIM STARALAM!!

SĄ TO TAK JAKBY 3  ROZDZIAŁY W JEDNYM. ZAPRSASZAM DO CZYTANIA I BŁAGAM, KOMENTUJCIE, BO ZASTANAWIAM SIĘ, CZY W OGÓLE KTOŚ CZYTA TEGO BLOGA. PROSZE!! NAWET UŚMIESZEK DAJE DUŻO.







Jechaliśmy. Patrzyłam przez okno. Londyn rankiem wyglądał przepięknie. W sumie to nie rankiem, bo jest już prawie 11.  Ale i tak jest śliczny. O każdej porze dnia i nocy.
- Harry, pójdziemy kiedyś na London Eye ?
- A byłaś kiedyś tam ??
- Nie, dla tego chcę iść.
- Na serio? Jezu, to od kiedy ty mieszkasz w Londynie, że nie byłaś na London Eye, 3 miesiące ?
- Ooo!! Patrz, jak trafiłeś. Nie no, żartuje, od jakiś 2 lat.
- Tylko, serio ?
- Naprawdę. A bo tak jest, ze ja z pochodzenia jestem polką.
- Co? Od kiedy ?
- Od zawsze. Mój tata, jest anglikiem. Mojego taty tata, czyli mój dziadek, z pochodzenia jest anglikiem, a mojej mamy mama, czyli moja babcia , jest polką. Moi rodzice poznali się tutaj, bo moja mama przyjechała tu na wakacje.
- To już wiem, dlaczego taka piękna, przecież Polki są najpiękniejsze.
- Och, dziękuję skarbie. - Odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek. - Harry, a co będzie jeśli jednak się rozstaniemy ? - Zapytałam z niepewnością.
- Skarbie, nawet tak nie mów, bo to nieprawda.
- Teraz tak mówisz.
- Obiecuję ci, że jutro nawet na krok cię nieopuszcze.
- Mhm. Obietnica obietnicą, ale czy to będzie prawda.
- Czy ty mi nie wierzysz?
- Ja? No skąd ci taki pomysł przyszedł do Głowy. - Powiedzialam cynicznie.|
- Oghr.. Jesteś trudnym orzechem do zgryzienia.
- No ja wiem.
- Już jesteśmy. - Hazza mówiąc to parkował samochód przed studiem. Wysiadł, podszedł do moich drzwi, otworzył je, a ja wysiadłam z samochodu i udałam się w stronę studia. Kto tam był ? Nikt inny tylko paparazzi. Stali i czekali na jakąś gwiazdę. Niech tylko się ktoś pojawi to oni zrobią Ci zdjęcie. Zrobili mi i Harremu kilka zdjęć gdy wchodziliśmy do studia.
- To już będzie norma.
- Na prawdę ?
- Oh, to jest nic. Zobaczysz co dzie w USA.
- Jezu bedzie aż tak zle?
- Tak. Teraz chodz bo menager juz na nas czeka.
- Trochee sie stresuje.
- Nie masz czego. Śpiewaj tam tak jak spiewalas przy mnie w samochodzie.
- Łatwo ci mowic. - Powiedzialam I weszlismy do pomieszczenia z czerwonymi drzwiami. Od razu przywitał nas mily czlowiek. Wygladal na zmęczonego. Nie dziwie mu się.
- Witam cie, nazywam się Paul.
- Ja jestem Caroline.
  - To co, nie będziemy marnować czasu. Idź i  śpiewaj. - Powiedział i wskazał mi tym razem czarne drzwi. Prowadziły one do studia. Weszłam i stanęłam przed mikrofonem. Spojrzałam na Harrego. Ruszał ustami mówiac " Nie denerwuj się, będzie dobrze. Kocham cię". Usłyszałam melodie i zaczęłam spiewać :

Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And If they give you
Shh...
Then they can walk on by


My feet, feet can't touch the ground
And I can't hear a sound
But you just keep on running up your mouth yeah


Walk, walk on over there
Cause I'm too fly to care
Oh yeah


Your words don't mean a thing
I'm not listening
Keep talking all I know is

Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And they can't detain you
Cause wings are made to fly

And we don't let nobody
Bring us down
No matter what you say
It won't hurt me
Don't matter If I fall
From the sky
These wings are made to fly


I'm firing up on that runway
I know we'are gonna get there someday
But we don't need no ready steady go no


Talk, talk turns into air
And I don't even care
Oh yeah


Your words don't mean a thing
I'm not listening
Keep talking all I know is

Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And they can't detain you
Cause wings are made to fly

And we don't let nobody
Bring us down
No matter what you say
It won't hurt me
Don't matter if I fall
From the sky
These wings are made to fly

I don't need no one saying
Hey, hey, hey, hey
I don't hear no one saying
Hey, hey, hey, hey

You better keep on walking
I don't wanna hear your talking
Boy'd
You better keep on walking
I don't wanna hear your talking
Boy'd

Your words don't mean a thing
I'm not listening
They're just like water off my wings

Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And they can't detain you
Cause wings are made to fly

And we don't let nobody
Bring us down
No matter what you say
It won't hurt me
Don't matter If I fall
From the sky
These wings are made to fly


Skonczylam. Usłyszalam brawa.
- Wow ! Caroline, masz talent. I to ogromny.
- Na prawdę?? Przecież ja śpiewam tylko w domu, pod prysznicem.
- Już nie zgrywaj takiej nie śmiałej. - Dodał Harry.
- Z tobą policzę się później.
- Ups.. Kłótnia małżeńska ? - Wtrącił Paul. - To co Caroline, jutro zapraszam cię na podpisanie kontraktu.
- Jutro ? A nie możemy we Wtorek ? Chyba, ze przyjedziesz jutro wieczorem do domu chłopaków.
- Ooo.. Ta jaka zazdrosna. - Powiedział Hazza.
- No i dobrze, będę. Nie wiem co ta świruska ma zamiar zrobić.
- Aha.. No faktycznie Taylor jutro będzie?- Zapytał Paul.
- Tak i nie wiem czy płakać czy się śmiać. My już lecimy. Będziesz jutro u chłopaków ?
- To może o 20 ?
- Okej. Dowidzenia. - Powiedziałam i wyprowadziłam Harrego ze studia. Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się w stronę szpitala.
- Czyli jednak jesteś zazdrosna ?
- A nie mam być ?
- Skarbie, mówiłem Ci, nie masz o co.
- Dobra , skończ. - Powiedziałam i zamknęliśmy się oby dwoje. Moje myśli były bardzo dziwne. Ja wiem, ze Harry mnie kocha, ale boje się tej Taylor. Tak naprawdę , to powinnam teraz skakać ze szczęścia,ze mam przy sobie mojego skarba I jeszcze ten kontrakt... Zobaczymy co to z nim wyjdzie. Faktycznie, nie moge w to uwierzyć, ale nie mam ochoty skakać z radosci. Może lepiej będzie jak go nie pod pisze. Musze o tym dokładnie pogadać z Harrym.Po jakiejś 10 minutowej ciszy dojechaliśmy do szpitala.
- Kochanie, jesteś na mnie zły ?- Zapytałam .
- Nie. - Powiedział surowo.
- Wiem, że jesteś i cię przepraszam, ale chyba mam prawo być zazdrosna.
- O co ? O tą deskę ? Nawet jeśli, to chyba mi wierzysz i mnie kochasz.
- No jasne. Ale ciężko mi będzie się tobą dzielić. Kocham cie najmocniej na świecie i akurat teraz nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
- Ja tez cie kocham, ale musimy to jakos przetrwać. Damy rade.
- No cóż, jak trzeba to trzeba. - Powiedziałam I wysiadłam z samochodu. Harry podszedł do mnie. Pocałował mnie, złapał z za rekę  , ścisnął mocno, tak jakby chciał powiedzieć " Zostań i nie odchodź " i skierowaliśmy się w stronę szpitala.Weszliśmy wielkimi drzwiami do środka i skierowaliśmy się w stronę windy.