wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 21. KOMENTARZE!

Dojechaliśmy. Zajęliśmy miejsce na parkingu i weszliśmy do centrum handlowego. Tak, ogromnego centrum z od gromem sukienek, butów i ogólnie ciuchów i dodatków.  Czułam się jak w raju. Harry od razu, gdy zobaczył moją minę, zaczął ciągnąć mnie do supermarketu.
- Harry skarbie, czy zajdziemy później do tych sklepów z butami ? Proszę !!
- Okej, jeden wybieram ja, a jeden ty.
- I jeden sklep z ciuchami ?
- H&M ?
- Ok, dziękuję, jesteś kochany. - Powiedziałam i go pocałowałam. Weszliśmy do supermarketu. Oczywiście nie obyło się bez fanek, do których już się przyzwyczaiłam i się nie wkurzałam. Nawet niektóre z nich robiły sobie z nami zdjęcia. Gdy już wszystkie odeszły zrobiliśmy szybkie zakupy. Kupiliśmy wszystko, co było potrzebne, zanieśliśmy zakupy do samochodu i udaliśmy się znowu na piętra.
- To ja wybieram Vans. - Odezwałam się.
-  Czemu akurat ten sklep ? Strasznie go nie lubię. - Mówił naburmuszony Harry.
- W tym sklepie są też Convers - y .
- To co? Idziemy ! - Uśmiechnął się i zaciągnął mnie do sklepu. Oglądałam tysiące butów, gdy natrafiłam, na te właściwe.
- Kotek, co sądzisz o tych ?? - Pokazałam mu Vansy z wzorem Galaxy ( http://lansswag.bloog.pl/id,332797234,title,Vans-galaxy,index.html?ticaid=61049e )
- Ładne.
- A ty co wybrałeś ?
- O te. - ( http://www.logo24.pl/Logo24/51,85825,11453906.html?i=1 )
- Też ładne.
- Tylko tyle ? Moje Conversy są ładniejsze, niż twoje Vansy .
- Hahaha, chyba sobie kpisz.
- Nie. Ale jeśli chcesz, daj zapłacę.
- Nie potrzebuję, mam kasę.
- Oj no daj, zapłacę.
- Okej, ale ty płacisz za buty a ja za ciuchy.
- Jezu,jaka ty upierdliwa.
- Tak wiem, też cię kocham skarbię.
- Och, jaka ty cyniczna .
- Płać i idziemy. - Zapłacił i wyszliśmy. I co ? oczywiście foto reporterzy. Ekhm. To, że przezwyczaiłam się do fanek , to nie znaczy że do paparazzich również. No ale cóż. Zrobili nam kilka zdjęć, gdy Harry nagle zatrzymał się. Obrócił przodem do siebie, wziął mój podbródek i pocałował. Całował namiętnie. Ja musiałam stanąć na palcach, bo sięgałam mu ledwo do brody. W tym momencie, czułam jak wszystkie moje motylki ruszały się w brzuchu. Tak, jeszcze nigdy mnie nie pocałował. Paparazzi zaczęli cykać fotki ( lol  ? ) . Harry się ode mnie oderwał, bo poczuł, że zaraz zbyt bardzo się podnieci, a tego byśmy nie chcieli. Złapał mnie za rękę i poszliśmy do sklepu. Weszliśmy a ja już zauważyłam tysiące ciuchów w których bym wyglądała pięknie, bo moja figura była świetna. Wzięlam ich tysiaće do przymierzalni. Z pośród tysiąca ciuchów wybrałam tylko jeden zestaw. ( http://www.faslook.pl/collection/do-clubu/ ) . Strasznie mi się spodobał i stwierdziłam, ze musi być mój. Harry nic nie wziął. Jak zwykle. On tylko przez internet. Nie lubi tego sklepu. W każdym razie gdy już zapłaciłam wyszliśmy ze sklepu, zeszliśmy na parking, i wyjechaliśmy.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


JEST ! BEZ SENSU. KOMENTUJCIE PROSZĘ <3

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 20. Komentujcie, błagam :)

KOMENTUJCIE PROSZĘ!!




- No hej skarbie. - Harry wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi do niego.
- No hej.
- Co tam?
- A okej. Nie uwierzysz, co się stało.
- Mam się bać ? - Zapytał śmiejąc się.
- Nie. Ale nie przeszkadzaj mi. Słuchaj. Rano około 7 przyszedł do mnie załamany Niall. Powiedział mi, że Natalie go zdradziła.
- Że co ?! Jak to? - Przerwał mi chamsko.
- Mówiłam, nie przerywaj mi!
- Ohh.. Ja się tu ekscytuje a ty co ?
- No ej, lepiej wsiadaj i jedziemy a ja ci opowiem wszystko od początku. - tak jak powiedziałam, tak zrobilismy. Wsiedliśmy i pojechaliśmy. Gdy Harry sie o wszystkim dowiedział, był oszołomiony. - Harry, a powiedz mi tak właściwie, to po co wy lecicie tam do USA?
- Kotek, po pierwsze nie wy tylko my. A po drugie. Lecimy tam nakręcić teledysk. Ale też żeby wypocząć. Co juto za dzień?
-Poniedziałek.
- Na serio?
- Tak.
- Wiesz, że jutro spędzamy dzień u mnie, prawda?
- Seerio? A kto ma przyjść. - zawsze jak do chłopaków ktoś przyjeżdża, to siedzą całymi dniami u nich w domu.
- Ta debilka Swift.
- Już jutro?! - Krzyknęłam.
- Jutro przjeżdża po to, abyśmy się zapoznali. - Powiedział to poważnym tonem. Zaczęłam się śmiać. - Dlaczego się śmiejesz ?
- A dla czego ty mówisz tak poważnie ?
- Bo to bardzo poważna sprawa.
- Mhm. Jasne. - Chciałam powiedzieć coś dalej ale Harr ' emu zadzwonił telefon.
*** Oczami Hazzy ***
- Oh, o wilku mowa dzwoni.
- Taylor ?
- Tak. - Odpowiedziałem i odebrałem. Specjalnie włączyłem na głośnik, żeby Caroline słyszała o czym rozmawiamy .

/ Rozmowa z Tay /

- Hallo ?
- O, Harry w końcu odebrałeś. Wiem, że nie możesz się już doczekać, aż jutro przylecę.
- Oh, tak sikam z radości. - Spojrzałem na Caroline a ta już nie wytrzymywała ze śmiechu.
- Ej, nie ładnie tak mówić, do swojej przyszłej dziewczyny.
- Seerio ? Na prawde uważasz, że ja cię kocham ?
- No ale Harry..
- Nie Harry, tylko on ma już dziewczynę. - Odezwała się Caroline.
- Hallo ? Harry z kim ty jesteś ?
- Z Caroline, moją dziewczyną, na serio nie wiedziałaś, ze ja mam dziewczynę ?
- To jutro już z nią nie będziesz ?
- COO?!!!!! - Caroline wydarła się. - Paaa, kochana Taylor, widzimy się jutro. - Wzięła telefon, krzyknęła do niego a następnie rozłączyła połączenie.
/ Koniec Rozmowy /

- Kochanie, spokojnie, nie bulwersuj się.
- Jak mam się nie bulwersować, skoro ta sucz Taylor chce mi cię zabrać. Już jej nie lubie.
- Nie musisz jej lubić. Rozumiem cię .
- Na serio ?
- Tak, ale musisz zrobić jedną rzecz.
- Jaką ?
- Musisz jutro wytrzymać  nami cały dzień.
- Cały ?
- Tak, cay od rana, do wieczora.
- Jezu. - Narzekała. W radiu nagle zaczęła leieć piosenka Kings of Leon " Use Somebody " . Zaczęła spiewać.

" I've been roaming around always looking down at all I see
Painted faces fill the places I can't reach
You know that I could use somebody
You know that I could use somebody

Someone like you and all you know and how you speak
Countless lovers under cover of the street
You know that I could use somebody
You know that I could use somebody
Someone like you
Ooooo "
Skończyła śpiewać pierwszą zwrotkę i spojrzała na mnie. Moja szczena opadła gdy usłyszałem jej głos.
- Jest aż tak źle ?
- Ohoho.. ależ ty skromna.
- Na serio ? Ja nie umiem śpiewać.
- Gdy będziemy w Londynie, zajediemy na chiwile do studia, okej ?
- Okej, a czemu ?
- Muszę powiedzieć menagerowi, że następną piosenkę nagrywamy z tobą.
- Hahahaha. Nie.
- Tak.
- Dobra ty kieruj, bo jeszcze coś się stanie. Okej ?
- No dobrze.
Zamknliśmy się oby doje i w spokoju dojechaliśmy do sklepu.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEST!! NUDA NA MAXA!! MUSĘ COS WYMYŚIĆ! KOMENTUJCIE, PROSZĘ!!

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 19.

Siedziałam przy biurku skupiając się na algebrze, gdy usłyszałam dzwonek. Dzwonek do drzwi. Zdziwiłam się, kto o tak wczesnej porze, bo jest 8:30 może mnie odwiedzić i to jeszcze bez uprzedzenia. Otworzyłam drzwi a przed nimi stał Zayn.
- Hej, mogę wejść ?? - Zapytał.
- Po co ? Co chcesz? - Odpowiedziałam mu nie miło, bo akurat jego nie chciałam ogladać, po tym co zrobił i Natalie i Niall ' owi.
- Chciałem z tobą i z Niall ' em pogadać, bo wiem, że tu jest.
- Skąd to wiesz ?
- Bo jego samochód stoi na parkingu przed twoim domem.
- Co chcesz od Niall ' a ?
- Musze mu coś wytłumaczyć.
- Co do cholery!! - Uniosłam się .- To że swojemu najlepszemu kumplowi zrobiłeś krzywdę tym, że przespałeś się z Natalie? Co na to Perrie. Wie o wszyskim??!! -Krzyczałam.
- Spokojnie. Wejde i ci wytłumaczę.
- Właź, tylko szybko póki się jeszcsze nie rozmysliłam.
- Dziękuję. - Odpowiedział i wszedł. Rozebrał się i usiadł w kuchni.
- Chcesz coś do picia?
- Tak, wodę poproszę jesli mogę.
- Oczywiście, dla zdrajcy wszystko. - Rzuciłam i nalalem wody do szklanki. Podałam mu i usiadłam na przeciwko niego. Buzowałao we mnie. Byłam tak wnerwiona, ze słowami się tego nie da opisać. - No to przejdźmy do rzeczy. Co chcesz?
- Chcę, żeby Niall mi wybaczył i Natalie też.
- Powiedz ki, czemu to zrobiłeś co ? Czemu do cholery ?
- Ponieważ ja ją kocham. Przynajmniej kochałem. Tamtej nocy. Czułem, ze niewytzrymam i musiałam to zrobić. To było silniejsze ode mnie.
- Czyli, że co? Dziewczyna na jedną noc?
- Nie chcę, żeby ona to tak odebrała.
- A jak? Powiedz mi, jak ona ma się w ogóle czuć ?
- Nie wiem. Tak  jak ja. Normalnie.
- Wiesz co? Jesteś bezczelny.

*** Oczami Niall ' a ***
Obudziłem się. Pokój w którym spałem nie wyglądał tak jak mój. Był inny. Taki damski. Nagle przypomnialem sobie, że jestem u Caroline. Usłyszałem krzyki. Dochodziły z kuchni . Rozpoznałem głosy. Caroline i Zayn? Co ten debil tu robi ? Schdziłem po schodach w dół. Nagle zaplątały mi się nogi i spadłem z nich na sam dół. Podniosłem się, otrzepałem i usłyszałem głos.
- O mój Boziu. Niall nic Ci nie jest ?- Zapytała jak zawsze zatroskana Caroline.
- Nie. Żyję. - Zwróciłem sie do niej. - A ty co tu robisz ? - Tym razem pytanie było skierowane do Zayn 'a .
- Ja przyszedłem, żeby cię przeprosić.
- Po tym co zrobiłeś ? W ogóle po co to zrobiłeś ?
- Bo ...
- Bo co? Bo Perrie ci nie wystarcza to musiałes kogos wykorzystać? - Powiedziałem. Odpowiedziała mi cisza. - Co? Za mało odwagi, żeby się przyznać?
- Nie, tak. Ja ją kocham. Właściwie kochałem. Przez jedną noc. - Odpowiedział Zayn. - Ja chciałbym o wszystkim zapomnieć. Najlepiej by było jak by Perrie się nie dowiedziala o tym.
- Stary. Ja mogę Ci wybaczyć, nawet zapomnieć, ale Perrie musisz powiedzieć. Jeśli nie ty to ja.
- Musi ?
- Musi. Nie ma innego wyjscia.

*** Oczami Caroline ***
- Wy sobie wyjaśnijcie wszystko do ko nca a ja pojadę po Natalie. Pójdę zadzwonić do Harrego, żeby po mnie przyjechał. Pojedziemy na zakupy do Londynu i po Natalie. Możecie w tym domu robić wszystko, tylko proszę, nie spalcie.
- Okej, jasne.- Odpowiedzieli razem.

/ ROZMOWA Z HARRYM /

- No hej kotek.
- No hej. Słuchaj jest sprawa. Czy możesz przyjechac po mnie teraz ? Pojedziemy do Londynu, zrobimy zakupy, a przy okazji zabierzemy Natalie ze szpitala.
- Okej, a twoją mamę też ?
- Nie. Po nią ma pojechać tata.
- Okej. Jasne. Pewnie. To ja będe z 10 minut.
- Mhm. Ja już sie ubieram. Pa. Kocham Cię.
- No ja ciebie też . Buziole.

/ KONIEC ROZMOWY /

- Chłaopaki ja się ubieram i jade a wy, nie wiem.. cos zróbcie. Tylko nie spalcie domu. Proszę.
- Jasne. Obiecujemy, że nie spalimy. - Odpowiedzia Zayn.
- Na pewno ?
- Na pewno? W 100 %. - Kontynułował.
- Okej, wierzę wam. Ja lecę. Paa.
- Paa. - Odpowiedzieli zgodnie. Wyszłam przed dom. Czekałam chwilę i zaraz podjechał Harry.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------


JEST KOLEJNY!!! JUTRO POSTARAM SIĘ DODAĆ 2. DOBRANOC!! :** KOMENTUJCIE PROSZĘ!!  

sobota, 9 marca 2013

Rozdział 18. KOMETARZE, PROSZĘ.!

KOMENTUJCIE, BŁAGAM!! NAWET ZWYKŁY UŚMISZEK DAJE DUŻO <3 PROSZĘ!!!



* Następnego dnia *
Obudziłam się. 6.05. Dziwnie. Ja i tak wczesne wstawanie. Otworzyłam swoje zaspane oczy i zauwazyłam, że nikogo obok mnie nie ma. No tak, wysłałam Harrego na noc do domu, bo przecież on by mi nie odpuścił. Jakimś cudem się udało. W każdym razie. NIEDZIELA. Mama wraca, Natalie też. Muszę iść się ogarnąć bo o 13 przyjdzie ten zboczuch i zaczniemy robić jedzenie na imprezkę powitalną mamy i Natalie. Już miałam iśc do łazienki, gdy usłyszałam mój dzwoniący telefon. Odebrałam nie patrząc na ekran.

/ ROZMOWA /
- Halo ?
- Hej Caroline, to ja Niall.
- O no hej. Czemu dzwonisz o tak wczesnej porze ?
- Mam sprawę, moge do ciebie wpaść ?
- Okej , za ile będziesz ?
- 15 minut ?
- Ok, wystarczy mi, żeby się wyszykować. Paa.
- Paa.

/ KONIEC ROZMOWY /

Poleciałam do łazienki i zaczęłam się ogarniać. Prysznic, szybki makijaż, ułożenie włosów, jest. Kucyk i legginsy z ciepłym sweterkiem ( ten pierwszy zestaw http://urstyle.pl/styl/allyann/stylizacja/po-domowemu-5/  )  będą idealne na dzisiejsze przed południe. Później się zobaczy. Wychodziłam z łazienki, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i je otworzyłam.Moim oczom ukazał się Niall. Spojrzałam na jego smutną i zapłakaną twarz.
- Mogę wejsć ? - Zapytał zachrypniętym głosem.
- Pewnie, jezu co ci się stało ? - Spojrzałam na jego ręce. Były całe pocięte. - WCHODZ I TO MIGIEM ! - Już nie oszczędziłam głosu.
- Spokojnie, nie krzycz, wszystko ci wytłumaczę.
- Poranna kawa i śniadanko ? - Uśmiechnęłam się do niego.
- Okej.
- A no co masz ochotę ty mój kochany braciszku ? - Ostatnio tak do niego mówię. Może to dla tego, że mówimy sobie wszystko. Ufamy sobie i po prostu zachowujemy się jak rodzeństwo.
-  Może pyszną jajecznice. Będziesz taka kochana i mi ją zrobisz ?? Proszę.
- Dobrze. Ty wstaw wode na kawę.
- A tak właściwie to gdzie twój tata ?
- Wczoraj, po powrocie ze szpitala od mamy, wziął torbę, spakował się i wyjechał. Powiedział, że wróci dzisiaj około 16 .
- Czyli jestes sama ?
- Tak. - Odpowiedziałam i zabrałam się za robienie jajecznicy. Wzięłam z lodówki potrzebne składniki. Zaczęłam rozbiojać jajka i wrzucać po koleji na patelnię. Czułam wzrok Niall ' a na sobie. Spojrrzałam na niego. On siedział i parzył się we mnie szklanymi oczami .
- Dobra głodomaorze, ja się tak bawić nie będe. Mów co się stało i co z twoimi rękoma.
- Natalie, ona mi się stała. A moje ręce to tylko i wyłącznie sprawa żyletki.
- Ja, no nie woerzę, kolejny z żyletką. A co się stało? Mów dokładniej .
- Bo ona wczoraj po twoim wyjściu powiedziała mi, że ona... - mówił chlipiąc - ona... ona mnie zdradziła. I to jeszcze z tym dupiem Zayn ' em. Jak bym go teaz spotkał, to bym go normalnie zabił. Nie chciałem wracać do domu, ani sięz  nikim kotaktować, więc wyłaczyłem telefon.Spałem w samochodzie. Znaczy moim spaniem była 15 minutwoa drzemka bo... ja ją tak cholernie kocham... a ona mi zrobiła takie świństwo. Czemu? Powiedz mi, czemu ?
- To ty powienieneś z nią pogadać. Ja nie będę jej tłumaczyć, bo po prostu nie wiem. - Mówiłam nakładając przysmak na talerze i jednocześnie zalewając kawę. - Na prawdę. A teraz Smacznego żarłoku! - Powiedziałam i podałam mu jedzienie na stół a zaraz potem kawę.
- Smacznego również. - Odpowiedział, ziewnął i zaczął jesć.
- Zaraz po tym jak zjesz, idziesz do góry do mojego pkoju, kładziesz się i idziesz spać. Ja w tym czasie poodrabiam zaległości z tygodnia.
- Dobrze mamusiu. - Usłyszałam z jego ust i oboję zaczęliśmy się śmiać. Zajadalismy się tym daniem gdy nagle zadzwonil mój telefon.
- Jezu! Kto o tak wczestej porze do mnie dzwoni ?

*** Oczami Louisa ***
/ ROZMOWA /
- Halo ? - Usłyszałem jej głos.
- Hej Caroline. Jest sprawa widziałaś może Nialla ?
- A co ? Martwicie się ?
- Ekhem. Dzwoniłem do niego całą noc, a ten dureń nie odbierał.
- No, siędzi u mnie, ale nie martwcie się, wszystko w porządku. Po prostu spał sobie w samochodzie. Znaczy nie spał, bo to była 15 minutowa drzemka ale jest u mnie, je śniadanie i zaraz idzie spać.
- Ohh.. Jej, jak dobrze, że ty istniejesz.
- No widzisz. Dobra ja kończę. Paa. Wpadniecie później z El ?
- No pewnie i zresztą chłopaków też tylko musimy znaleść Zayn'a.
- Jego też nie ma ?
- Brak.
- Okej. paa.
- No paa.

/ KONIEC ROZMOWY /

Okej, może Zayn też pojawi się u Caroline. Tylko nie rozumiem, dlaczego ich oby dwóch nie ma. Może się pokłócili. A nawet jeśli, to jestem ciekawy o co poszło.

*** Oczami Caroline ***

Okej Niallerku teraz do łożeczka, a ja zabieram się za lekcje. Dobranoc, pchły na noc.
- Już idę.
- Spij dobrze.
- Dziękuję . - Odpowiedział, polożył się i nagle zasnął. Ja usiadłam do biurka i zaczęłam robić lekcje.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
JEST NASTĘPNY. JAK MYŚLICIE, CO BĘDZIE DALEJ ? PROSZE KOMENTUJCIE!! 

sobota, 2 marca 2013

Rozdział 17.

Szybko wybiegłam z samochodu. Wleciałam do szpitala, nie zwracając uwagi na paparazzi i na fanki bez których oczywiście to by się nie obyło. Podbiegłam do pierwszej lepszej pielęgniarki i wydarłam się jej prosto w twarz :
- Gdzie jest Joanne ( bo tak ma na imię moja mama )  Richardson ?!!
- Jest pani kimś z rodziny? - Dręczyłą mnie pytaniami.
- Tak, jestem jej córką. - Mówiłam już spokojna bo poczułam na swoich biodrach dotyk, tak, ten dotyk. Jego wielkie dłonie uspakajały mnie.
- Pani Richardson leży w sali 230 na III piętrze.
- Dziękujemy.  - Harry odpowiedział za mnie.
- Proszę. A i Panie Styles, moge poprosić o autograf ? - Zapytała pielęgniarka.
- Na serio  ?? Nawet pani ?? - Zapytałam i spojrzałam na nią zdziwną mina.
-Dobrze. Caroline leć do mamy a ja z El i Lou zaraz do ciebie przyjdziemy.
- Nie. Nie chcę iść sama. Streszczaj dupę a ja ide usiąść koło El. - Wskazałam na niebieskie plastikowe krzesełko obok El.
- Okej. - Powiedział. Podeszłam do krzesła, usiadłam i spuściłam głowę w dół.
- Mała co jest ? - Zapytała El.
- Czemu to jest takie ciężkie ?
- Wiesz, teraz będzie tylko ujeszcze gorzej.
- Wiem, ale nie wiedziałam, że będzie aż tak źle. - Odpowiedziałam.
- To co idziemy ? - Mówił Harry który własnie podszedł.
- Tak - Odpowiedziałam, nałożyłam sztyczny uśmiech i ruszyliśmy w stronę windy. Wjechaliśmy nią na III piętro. Wysiedliśmy. Nie wiem czy wspomniałam ale jechaliśmy ta widą dobre 10 minut i Harry cały czas nie puszczał mojej ręki. Nawet ściskał ją mocniej. Od razu po tym jak wysiedliśmy z windy ujrzałam mojego tatę. Podbiegłam do niego.
- Gdzie jest mama ?
- W tej. - Wskazał ręką na salę za mną. Weszłam do sali.
- Mamo, mamo. - Mówiłam do niej.
- Córcia, jak dobrze, że jesteś.
- Co ty zrobiłaś i czemu to zrobiłaś ?! - Podniosłam już ton.
- Spokojnie, nie krzycz.
- Jak mam nie krzyczeć, powiedz mi ? - Wydarłam się na całą salę, aż chyba na kortyarzu mnie usłyszeli.
- Bo.. ja... jestem..
- Kim do cholery jesteś ? ! - Przerwałam jej
- Tchórzem. - Powiedziała po cichu.
- Czemu tak uwarzasz ? - Zapytałam ze spokojem.
- Bo ja to zrobiłam dla tego, że by tobie i tacie było łatwiej.
- Jak niby miało by być nam łatwiej ?
- Wczoraj rozmawialiśmy z tatą, że nie mamy za dużo pieniędzy. Będzie nam teraz coraz ciężej. Stwierdziłam, ze po co ja mam żyć z przymusu, skoro moje ubezpieczenie jest tak duże, że żyli byście sobie dobrze przez długie lata.
- Co ty w ogóle wygadujesz ?! Porąbało cię już do reszty ? Nie wierzę w to, że ty mogłaś tak pomyśleć. Przecież ja mogę pójść do pracy. Co jak co, ale od razu odbierać sobie życie? No nie wierzę w to, że mam....
- Że co masz? - Przerwał mi Harry.
- Yyy.. nic.
- Jak nie to nie. Pani Richardson, co u pani słychać ? Jak się pani czuje ??
- U mnie wszystko prawie dobrze - Mówiąc to, uśmiechnęła się i spojrzała na bandaże.
- Mhm. Prawie, bo coś jest nie halo z twoją głową. - Rzuciłam.
- Kochanie, idź do Natalie , pogadaj z nią. Może ona chociaż Ci coś powie.
- Już biegnę. - Odpowiedziałam i wyszłam. Stałam juz przed drzwiami do sali Natalie, gdy nagle usłyszałam krzyki.
*** Oczami Natalie ***
- Wyjdź z tąd! Natychmiast! Jak ty mogłes to zrobić! - Krzyczałam na nigo przez płacz.
- Ale Natalie, posłuchaj mnie. Chciałem Ci tylko powiedzieć...
- Wyjdź, jak mogłeś mi to zrobić, skoro wiedziałeś, że jestem pijana.
- Ale proszę cię wysłychaj mnie...
- Nię! Wyjdź z tąd natychmaist.
- Okej jeśli chcesz, to proszę. Miałem tylko propozycję, ale okej. - Zayn odpowiedział i wybiegł z mojej sali.Byłam zapłakana. Nie wiedziałam co mam robić. Może lepiej jeszcze raz spróbowąc się zabić? Po co Niall w tedy za mna po biegł ? Było by prościej, gdyby mnie już tu nie było. Ja.. w ogóle po co ja tam poszłam. Nagle do sali weszła Caroline.
- Hej! - Przywitałą się ze mną.
- No hej. - Mówiłam jeszce szlochając.
- Co jest mała?? Czemu płaczesz?? - Zapytała mnie.
- Nic nie jest.
- Mhm jasne, takie wkręty to sobie wkręcaj nie wiem komu. Mi nie wkręcisz mów co jest.
- Bo ja się pokłóciłam z Zaynem.
- Wiem, widziałam jak wybiega z sali.
- No.
- A o co poszło?
- Bo raz ja i Niall bylismy na imprezie.. - Mówiłm znów płacząc
- No tak wiem, z tą fanka i z tył płaskim.
- No i ja później pobiegłam do domu Zayna i Perrie. Perrie nie było, a była 2 w nocy to Zayn zaprosł mnie do siebie. - Mówiłam dalej.
- I?
- I... ja... ja się z nim.....
- Co ty się z nim?
- Przespałam. Tak, przespałam się z nim.
- ŻE CO?! - Wydarła sie Caroline.
*** Oczami Caroline***
Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszłam. Jak to? Tak niewinna, słodka i zawsze miła Natalie? Jak ona mogła zrobic cos takiego.
- Ej, tylko żeby ci nie przysło na myśl powiedziec o tym Niall ' owi.
- Ale wcześniej czy później i tak będzie musiał się tego dowiedzieć.
- Wiem, ale ja chcę go do tego jakoś przygotwać.
- Do czego chcesz mnie przygotować? - Zapytał Niall stojący w drzwiach.
- Do niczego. - Odpowiedziała Natalie, skłamując.
- Płakałaś ? - Zapytał.
- Nie. - Znowu skłamała.
- To wiecie co - wtrącilam się - ja juz pójdę i zostawie was samych. Paa! - Krzyknęłam i wybiegłam z sali.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEST KOLEJNY!! AAAALE SIĘ POKOMPLIKOWAŁO. JAKIE CHCECIE ZAKOŃCZENIE?? PISZCIE W KOMENTARZACH :*