wtorek, 29 października 2013

Rozdział 38

Z wielkim bólem otworzyłam oczy. Gdy tylko zobaczyłam światło głowa zaczęła mi pękać. Spojrzałam na zegarek stojący na półce nocnej Harry ' ego. 6:07.  No zajebiście. Poszłam do łazienki i wpuściłam wodę do wanny. W tym domu czułam się w sumie - jak u siebie. Może dla tego, zę spędzam w nim tak dużo czasu. Nie wiem. Zeszłam do kuchni, nikogo nie było na dole. W całym domu panowała przerażająca cisza. Na dworze jeszcze było ciemno. W sumie co się dziwić. Środek października. Zimno, ciemno i ponuro. Uwielbiam tą pogodę. Zacznie się wieczorne siedzenie na balkonie okryta kocem, pijąc gorące kakao. Za tym tęsknie. Nalałam wody do szklanki. Wsadziłam aspirynę do buzi i popiłam zimną wodą. Wróciłam na górę. Zdjęłam z siebie wszystko i weszłam do gorącej wody. Było mi tak przyjemnie.


" 6:30 a ja nie śpię.... GENIALNIE !! " 
Dodałam wpis na tt razem ze zdjęciem. Siedziałam w wannie i myślałam o wszystkim.
Jak to będzie ? Że za każdym razem, kiedy będę chciała zobaczyć się z chłopakami, to zobaczę się z każdym ale nie z Harrym, bo on będzie mnie unikał ? Na razie jest fajnie. Jakoś nam idzie... Kogo ja oszukuje. Pomimo tego, że się  kochamy wiem, że Taylor zaraz się w to wszystko wpierdoli i już nie będzie tak fajnie. Wyszłam z wody, ponieważ zrobiła się zimna. Owinęłam się w ręcznik i ruszyłam w stronę szafy Harry ' ego. Wyciągnęłam z niej pierwszą lepszą bluzę która sięgała mi do kolan. Z resztą, każda jego bluza sięgała mi do kolan. Ubrałam ją, do tego założyłam spodnie które miałam wczoraj na imprezie. Wzięłam telefon z szafki nocnej i spojrzałam na godzinę. 7:30. Chociaż godzina minęła. Zeszłam na dół. To jak burdel tam panował jest po prostu nie do opisania. Po całym dużym pokoju walały się butelki po piwach, plastikowe kubeczki po drinkach. W powietrzu unosiła się woń alkoholu i papierosów. Weszłam do kuchni. Dopiero teraz zauważyłam że każdy blat tam również jest brudny, rozlane coś na podłodze od czego i ona była klejąca i brudna. Jezu, wczoraj na serio aż tak dużo ludzi tutaj było i aż tak dobrze imprezowaliśmy ? W sumie to pamiętam prawie wszystko, ale nie pamiętam jak zasnęłam, w ogóle jak trafiłam na górę do łóżka.  Podrapałam się po głowie. Wróciłam jeszcze szybko na górę. Wyjęłam z torebki słuchawki i wróciłam na dół. Wyjęłam telefon z tylnej kieszeni spodni... W sumie to chciałam wyjąć. Bo zamiast na telefon natknęłam się na jakieś woreczki. Wyciągnęłam je. Spojrzałam i nagle wszystko mi się przypomniało. Niall, taras, płacz, narkotyki, kłamstwo. Drugą ręką złapałam się za Głowę a woreczki szybko schowałam na swoje wcześniejsze miejsce. Z drugiej kieszeni wyjęłam telefon, włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam sprzątać. Po dwóch i pół godzinach sprzątania w końcu dom wyglądał jak dom a nie jak..... schronisko dla bezdomnych ? Chyba tak. Otworzyłam jeszcze wszystkie okna aby się przewietrzyło. Zaburczało mi w brzuchu. No tak. Prawie 10 a ja jeszcze nic nie jadłam. Wszyscy cały czas spali. Podeszłam do lodowki. Wyciągnęlam z niej wszystkie składniki potrzebne do naleśników. Do tego wyciągnęłam jeszcze mąkę i mleko i za chwilę naleśniki były już gotowe. Zaparzyłam sobie jeszcze kawę, wyjęłam Nutelle, nałożyłam dwa na talerz i zaczęłam jeść. Chwile potem na dole zjawili się wszyscy oprócz Niall ' a i Natalie.
- Hej skarbie. - Powiedział do mnie Harry i nie zwracając uwagi na innych podszedł do apteczki, wyjął aspirynę, nalał do szklanki wody i popił tabletkę, którą wcześniej wsadzil do buzi.- O jezu, moja głowa, pęka.
- Ekhem, Harry, my też tu jesteśmy - Odchrząknęła Perrie.
- Och, hej. - Uśmiechnął się do nich. - Pozwolicie, ze wrócę teraz na górę się jeszcze położę. Mam straaasznego kaca.
- Okej Harry, ale pamiętaj, ze za dwie godziny musimy jechać, bo już 11. - Powiedział Liam.
- Tylko dwie godziny ?
- Tak. - Odezwał się Louis.
- Caroline, przyjdź zaraz do mnie, prosze. - Spojrzał na mnie Harry.
- Dobrze, tylko pójdę sprawdzić co u Natlie i Niall ' a . - Harry machnął głowa i ulotnił się.
Skończyłam pić kawę i skierowałam się do pokoju, do Harry' ego. - Co chciałeś kochanie ? - Zapytałam wchodzac do pokoju.
- Chciałem sie do ciebie poprzytulac bo zobaczymy sie dopiero o 18.
- 5 godzin bez ciebie ? Nie przeżyję. - Stałam koło łóżka. harry poklepał miejsce obok siebie.Położyłam się do niego.
- Kocham cię Caroline, wiesz o tym ? - Zapytał.
- Nie jestem pewna. Dajesz mi za mało miłości - próbowałam go zdenerwować.
- Za mało ? - Zapytał lekko poddenerwowany. - Skoro uważasz , że zamało, to dzisiaj po twoim bankiecie urodzinowym jedziemy do mnie. Będziemy sami. Wieczorem zobaczysz jak mocno cie kocham, obiecuję - Mówiąc to patrzył mi w oczy tak jak by chciał mnie zabić.
- Wierzę ci, spokojnie. - Uspokoiłam go.
- Wieczorem i tak zobaczysz. Nie odpuszcze. Mówisz, ze cię nie kocham, to ja ci udowodnię, ze sie mylisz. - Dokończył. Leżałam na jego torsie, a on całował mnie w glowę. Nagle zadzwonił telefon Harry'ego.
*** Oczami Harry'ego ***
*** Rozmowa ***
- Halo ?
- Kochanie? Gdzie jesteś ?
- Mama!
- Gdzie jestes ?
- W domu.
- W Londynie ?
- Nie, we wspólnym.
- Aha, to ja i Robin będziemy u ciebie za jakąś godzinkę, bo jesteśmy akurat w Londynie ?
- Mamo, dzisiaj ?
- Tak.
- Ale mnie za dwie godziny nie będzie w domu. Moze zobaczymy się wieczorem.
- Dobrze, oczywiście. Ja i Robin zostajemy w Londynie do poniedziałku. Jak coś, daj znać.
- Okej, to widzimy się wieczorem ?
- Tak.
- Dobra mamuś, kończę.
- No papa synek. Kocham cię.
- Ja Ciebie też mamo.
*** Koniec rozmowy***
- Mama ? - Zapytała Caroline.
- Tak. Pojawi się wieczorem na twoim bankiecie. Znaczy ona jeszcze tego nie wie, ale jej powiem.
- Uhu ! Poznam teściową ! - powiedziała z ironią.
- Nie martw się, nie jest zła. Pokocha cię, serio. - Mówił Harry z powagą. Podniosłam się z łóżka. - Gdzie idziesz ? - Zapytałem.
*** Oczami Caroline ***
- Do Niall ' a. Muszę iść zobaczyć co z nim. - Od powiedziałam i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do pokoju naprzeciwko. Zapukałam. Nikt nie otwierał.Zapukalm jeszcze raz. Zero. Nacisnęłam na Klamkę. Na szczęście otwarte. Niall i Natalie cały czas spali.
- Kochani, wstawajcie. Naleśniki czekają na dole. - podeszłam do jego łóżka i usiadłam na jego skraju .
- Caroline, idź stąd proszę. - jęczała Natalie - Głowa mi pęka. - dojęczała zaraz.
- Wstawajcie już ! Niall, za godzinę wyjeżdżacie.
- JUŻ TYLKO GODZINA ? - Szybko się podniósł i chciał wyjść z pod kołdry ale coś a raczej ktoś, bo Niall Junior mu na to nie pozwolił.
- Caroline, czy ty możesz?
- Tak już wychodzę. Widać, ze w nocy dobrze się bawiliście. - Zaśmiałam się pod nosem i wyszłam. Z powrotem wróciłam do pokoju Harry'ego. On stał przy szafie i wybierał jakieś ciuchy. 
- To co kochanie. - Skierowałam się w jego stronę. - Dzisiaj, u ciebie, ja i ty, sami i nikt nam nie przeszkodzi? - Podeszląm do niego. On złapał mnie w pasie a ja założyłam ręce na jego kark.
- Nikt ani nic. W sumie, mamy jeszcze godzinę, to zdążymy. - Uśmiechnął się.
- Ale ktoś nam jeszcze przeszkodzi, nie teraz. Wieczorem, prosze. - Pocałowałam go.
- Kochanie? A ty masz jakiś tatuaż ? - Harry zapytał nagle.
- Nie, skarbie nie mam, bo nie jestem pełnoletnia, przypominam ci, ze mam dopiero 17 lat.
- A chcesz mieć ?
- Taak. - Uśmiechnęłam się w duchu - O tutaj - wskazałam na biodro - małe kolorowe piorko, od zawsze o takim marzę. - Powiedziałam.
- A co ty na to, żebyśmy jutro pojechali i ty sobie takie zrobisz, a ja też zrobię sobie coś nowego? - Zapytał.
- Ale ja nie jestem pełnoletnia i...
- No i co z tego ? Jedziesz z HARRY'M STYLES ' EM, muszą ci go zrobić - prawie wykrzyczał swoje imię i nazwisko.
- Styles, kurwa, nie musisz krzyczeć, wiemy jak się nazywasz, ale ok, pojadę z tobą jutro.
- Dziękuję kochanie. - Pocałował mnie w polik.

*** 4 godziny później ***
- Vic, schodz szybciej, wszyscy już tylko na nas czekają. - Pośpiszałam moją siostre, która wczoraj po imprezie ( nie wiem jakim cudem i nie wiem w jakim stanie wylądowała w domu  )
- Idę, idę. - Wchodziła do przedpokoju mówiąc to. Oby dwie spojrzałyśmy w lustro.
- Siostra,wygladamy zajebiscie. - spojrzalysmy na siebie i oby dwie zaczelysmy sie smiac.
Ktos zwtrabil pod domem - dobra,lecimy- powiedzialam i oby dwie za chwile bylysmy w dlugiej limuzynie.
Niestety, byłyśmy w niej same.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- wyszedł trochę nie taki jaki bym chciała,ale jest.
Nastepny dodam dopiero po
Halloween
 pozderk i komentujcie;

)


poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 37. Komentujcie, błagam :C

*** Oczami Harry' ego ***
Wykapałem się, ubrałem i wróciłem do pokoju. Zastałem tam Caroline, poprawiającą przy lustrze detale.
- Harry dobrze wyglądam ? - Spojrzała na mnie ?
- Kochanie, jak zwykle pięknie. - Uśmiechnąłem się do niej. - Wiesz, mam dla ciebie prezent. - Podszedłem do szafki z której wyjąłem małe pudełeczko. Wróciłem do Caroline i złapałem ja za nadgarstek. Otworzyłem pudełeczko, wyjąłem pierścionek i nałożyłem na palec wskazujący. - Proszę. - Dopowiedziałem a ona wskoczyła w moje ramiona.
- Jezu, Harry, jest piękny, dziękuję. - Pocałowała mnie. - Kocham Cię.
- Ja ciebie też i chciałbym, zebyś nosiła tan pierścionek cały czas. Zawsze gdy na niego spojrzysz ja pomyśle o tobie a ty o mnie. Proszę cię tylko o to.
- Będę go nosiła wiecznosć. Dziękuję - Pocałowała mnie ponownie. Ktoś zapukał do drzwi.
- Emm... Gołąbeczki nie chce wam przeszkadzać, ale wszyscy już są na dole. - W drzwiach pojawił sie Zayn i zaraz znikł.
- To co idziemy na dół ? - Zapytałem. Caroline pokiwała głową, zeskoczyła ze mnie i poszliśmy na dół.

*** Oczami Victorii***
/ w tym samym czasie /
- Vic, wiesz co ? - Zapytał mnie Josh.
- Nie wiem, ale zgaduje, ze zaraz mi powiesz - Uśmiechnęłam się.
- Znamy się tylko godzinę a ty już wiesz o mnie wszystko. Za to ja nie wiem nic o tobie. - Powiedział, a mi zachciało się płakać. Nie wiedziałam co zrobić. Okłamać go, czy powiedzieć prawdę.
- Josh. Możemy o tym nie rozmawiać ?
- Ale czemu ? Ja ci powiedziałem wszystko, to teraz czas na ciebie.
- Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć ?
- Tak. - Spacerowaliśmy przez park. Zauważyłam ławkę. - Chodź usiądziemy, bo to trochę potrwa - Wskazałam na ławkę. Opowiedziałam mu całą historię. O tym, że mój ojciec jest alkoholikiem, ze matka mnie nie chciała, że w domu dziecka mnie wszyscy wyzywali, że byłam wpadką, ze matka mnie chciala zabić, że tak na prawdę moi nowi rodzice uratowali mnie z tej ruiny. Jak zwykle się rozpłakałam.
- Kochanie, nie płacz. - Powiedział Josh.Chwila.. KOCHANIE ?
- Chwila... kochanie ? - Mówiłam szlochając.
- Booo....Em... Vic.. Ja... - Zacinał się.
- Ja ci się podobam ? - Zapytałam uśmiechając się przez łzy. Nagle zadzwonił mój telefon. Caroline. Szybko wzięłam głęboki wdech i odebrałam.
*** Rozmowa ***
- Siostra, ty dojedziesz dzisiaj na tą  imprezę ?
- Tak. Ja zaraz będę.
- A Josh ?
- Tak, my zaraz będziemy.
- Okej, a jesteście jeszcze w Londynie ?
- Tak. A co ?
- Daj mi na chwilę Josh'a, proszę.
- Doobra. - Przekazałam Josh ' owi słuchawkę. On tylko potakiwał, powiedział, ze za godzinę będziemy i rozłączył się
*** Koniec ***
- Co ona od ciebie chciała ?
- Musimy zajechać w jeszcze jedno miejsce.
- Gdzie ?
- Do sklepu, bo alkohol im się kończy.
- O jezu, nie wytrzymaliby chyba bez niego. - Zapytam go póxniej o co chcodziło z tym kochanie. Zajechaliśmy do sklep, kupiliśmy co potrzeba i nagle film mi sie urwał... Zasnęłam.

*** Oczami Caroline ***
Vic i Josha długo nie było a alkohol nam się powoli kończył. Impreza była na prawdę świetna. Wypiłam dużo alkocholu ale pomimo tego wszystko cały czas pamiętałam. Było strasznie dużo gości co wiązało się z tym, że było duszno więc uciekłam na górę i wyszłam na taras aby odetchnąć, wyjęłam papierosa i zapaliłam go. Po chwili dołączył do mnie Zayn, który zrobił to samo.
- Caroline, jak się bawisz ?
- A bardzo dobrze. - Uśmiechnęłam się do niego - Zayn, wy zawsze tak imprezujecie po koncertach?
- Nie, to jedyna okazja, bo twoje urodziny i w ogóle.
- Ale przecież ja mam wyprawiane urodzny niestety przez was jutro.
- Jutro jest bardziej oficjalnie. Dzisaj mozna porządnie wypić, jutro tylko kilka lampek szampana. Dzisiaj tylko ci ważni, jutro prawie cała twoja szkoła, dużo fotoreporterów a więc nie będzie można poszaleć.  - Zaciągnął się dymem - Więc korzystaj z tego co tu jest dzisiaj bo jutro już nie będzie aż tak fajnie.
- To co kończymy palić i idziemy się bawić ?
- Tak, jasne - Uśmiechnął się. Oby dwoje skończyliśmy i zeszliśmy na dół. Zaraz podszedł do mnie Harry.
- Gdzie byłaś ? - Zapytał. Poczułam od niego woń alkoholu.
- Z Zayn ' em, na tarasie. Paliliśmy. Wróciła już Vic ?
- Nie, jeszcze ich nie ma.
- Nosz kurwa mać, urwe mu jaja, jak Vic coś się stanie. Obiecuję.
- Jezu, mam wspaniałą dziewczynę, urywa jaja. - Harry się zaśmiał a ja razem z nim. Ktoś zadzwonił do drzwi. Szybko do nich podbiegłam i je otworzyłam.
- No nareszcie! Jesteście. Vic nic ci nie jest jakaś taka nie ogarnięta jesteś.
- Nie, spokojnie, spałam po prostu.
- To dobrze.
- Caroline ! - Usłyszałam, jak ktoś mnie woła. Odwróciłam się a z za mną zauważyłam Niall'a
- Co chcesz ? - Zapytałam.
- Chodź ze mną na chwilę na taras, proszę.
- Zaraz przyjdę, poczekaj.
- Okej. - Odwrócił się i znikł w korytarzu.
- Josh ! Kurwa, gdzie wy tyle byliście ?! - Pomimo tego, że trochę wypiłam cały czas byłam pół trzeźwa.
- Spokojnie, Caroline. Byliśmy w parku.
- Wiesz, że gdyby Vic coś się stało urwałabym ci jaja.
- Moje skarby ! - krzyknął.
- Hahhahaha, dobra idźcie gdzieś tam, już.
- Okej, dzięki siostra - Powiedziała Victoria i poszła gdzieś z Joshem. Ja pobiegłam do Nialla na górę, na taras.
- No co jest kochany ? - Zapytałam się go i podeszłam bliżej.
- Jest sprawa. Bo...Kurwa, jest mi to tak cieżko powiedzieć...
- Ej, mam nadzieję, ze się nie zakochałeś ?
- Nie, spokojnie - Zaśmiał się pod nosem - ale.... W sumie to ci to pokaże. - Wyjął z kieszeni woreczki i pokazał mi je. - Emmm... chcesz jedną ?
- Niall.. tylko mi nie mów, ze to... - zawiesiłam się i złapałam za woreczki. - ... to nie może być prawda! - krzyknęłam.
- Caroline....
- Ile już tego brałeś ? - Zapyałam zdenerwowana.
- Nie wziąłem jeszcze nic, chciałem wziąć to z tobą.
- Niall, nie. Nie wezme tego z tobą, rozumiesz i ty też tego nie weźmiesz! - Krzyknęłam i schowałam do kieszeni. Zbiegłam na dół.

*** Oczami Harry ' ego ***

Caroline wbiegła do pokoju, zauważyła mnie i wtuliła sie we mnie.
- Co jest maluchu? - Zapytałem się jej,a ona popłakała mi się w ramionach - Ej Caroline, co jest ? Chodz pójdziemy na górę, tam mi wszystko powiesz. - Wziąłem ją na ręce i poszliśmy do mnie do pokoju. Położyłem ją na łóżko a sam położyłem się koło niej. Ona wtuliła się w mój tors.
- Kochanie co jest ?
- Płaczę bo...bo jestem szczęśliwa, ze mam taką osobę  jaką jesteś ty. Kocham Cie Harry, kocham. - z moich oczu wypłynęła jedna łza, którą szybko wytarłem.
- Ja też cię kocham. - Odpowiedziałem. - Ale pomyśl, czy teraz jest warto marnować czas?? Idziemy się bawić, chodz. - Mówiłem głaszcząc ja po włosach.
- Która godzina ? - Zapytała słodkim głosikiem
- Jest 2 : 30. Jeszcze godzina i idziemy spać, chodz prosze. - Prosiłem. Ona odsunęła się ode mnie.
- Dasz mi chwilę, zaraz do ciebie przyjdę, ale obiecaj, ze przez tą godzinę mnie nie opuścisz. Proszę.
- Obiecuję. Ja idę. Przyjdź zaraz, prosze. - Schyliłem się do niej i pocałowałem w usta, a za chwilę łaskotałem językiem jej podniebienie. - Kocham Cię. - Powiedziałem po skończonym pocałunku i wyszedłem. Zszedłem na dół.
- Harry, z Caroline wszystko w porządku ? - Zapytała Natalie.
- Tak. - Uśmiechnąłem się  do niej.
- Dlaczego płakała?
- Bo mnie kocha. - Odpowiedziałem i podszedłem do Zayna. On dał mi  kieliszka i zaczęlismy pić.

*** Oczami Caroline ***

Nie mogłam powiedzieć mu prawdy. Nie mogłam, bo Niall by dostał opieprz i to mocny. Kocham go. Ciężko mi się pogodzić z faktem, że mój ukochany przyjaciel bierze. W sumie to nie wiem czy bierze. A może warto spróbować. Wyciągnęłam z kieszeni spodni woreczki i patrzyłam na nie. Nie Caroline, nie dzisiaj. Może kiedy indziej ale nie dzisiaj i nie jutro. Wstałam z łóżka  i skierowałam się do łazienki. Przejrzałam się w lustrze. Obmyłam twarz zimną wodą. Wytarłam w ręcznik.  Nie chciało mi sie malować. Zeszłam na dół i od razu zaczęłam szukać Harry ' ego . Znalazłam go pijącego z Zaynem.
- No, no pijaczki, a gdzie dla mnie ? - Uśmiechnęłam się.
- Już idę po jednego dla ciebie i zaraz do was wracam. - Powiedział Zayn.
- Widzę, ze mojej ukochanej humor powrócił.
- Mam zamiar się dobrze bawić.
- Skarbie.... Chodz zrobimy sobie zdjęcie. - Harry wyjął telefon i zrobił foto. Ja również wyjęłam swój telefon i od razu weszłam na Twittera.
- Wiedziałam, ze to zrobisz.  - Skarciłam go wzrokiem.
- Prezpraszam nie mogłem się oprzeć. Zobacz jak pięknie wyszliśmy.


"@Caroline_Richardson Kocham Cię kochanie ;* Zobacz jacy jesteśmy śliczni xx." 



Na co ja odpisałam:
"@Harry_Styles policzymy się jeszcze, też cię kocham. Co z tego, że stoisz koło mnie. xx My piękni :* "
Po chwili dołączył do nas Zayn z 3 kieliszkami. Wypiliśmy a  ja i Harry poszliśmy tańczyć.

*** Jakiś czas później ***
- Caroline, daj mi buziaka na dobranoc. - Mówił Harry zachlany w trzy dupy.
- Kładź się. - Cały czas isę śmiałam z powodu nadmiernego spożycia alkoholu. Usiadłam na nim okrakiem i zbliżyłam się do niego. Nasze twarze były bardzo blisko siebie. On zaczął pocałunek. Włożyłam ręce pod jego rozgrzany tors. Całował bardzo namiętnie. Mruczałam mu do ust.
- Harry, koniec. Idziemy spać. Dobranoc. - Położyłam się obokniego i przykryłam kołdrą.
- Dobranoc skarbie. - Przytulił mnie do siebie i tak oby dwoje zasnęlismy.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tadam !!! Mam nadzieję, że rozdziłł wam się spodoba, bo jest to jeden z moich ulubionych <3 Kocham was, KOMENTUJCIE !! :)


środa, 2 października 2013

Rozdział 36. KOMENTUJ PROSZE :c

***2 godziy później ***

- Caroline ?! To jedziemy?! - Vic krzyknęła na cały dom.
- Tak już. - Zeszłam na dół. Oby dwie przejrzałyśmy się w lustrze w przedpokoju i oby dwie wyglądałyśmy pięknie. Po mimo tego, że Victoria jednak nie miała za dużo pieniędzy to była piękną dziewczyną. Na prawdę piękną.
- Co się tak na mnie patrzysz ? - Zapytała.
- A nic, tak ci się przyglądam.
- Takiej brzydocie ? Przy tobie wymiękam.
- Przy mnie może tak. hahahahahhaha - Zaśmiałyśmy się obie - Ale i tak jesteś piękna. Oby dwie wybrałyśmy śliczne zestawy.
- Mogę pożyczyć tą torbę ? Będzie mi pasowała do ubrań. - Zapytała Vic.
- Jasne. Moja szafa jest dla ciebie otwarta. Bierz z niej wszystko co chcesz .  - Uśmiechnęłam się do niej. - To co, jedziemy ? - Zapytałam.
- Jasne. - Wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się o samochodu.
***

Koncert powoli dobiegał końca. Chłopcy co chwile coś odwalali. Skończyli śpiewać jedną z piosenek bodajrze " I Would " .
- Okey, dziękujemy wam bardzo. - Zaczął Zayn. - Teraz zaśpiewamy ostatnią piosenkę na tym koncercie. Jest to " Little Things " - dokończył. Już miała zacząc grać muzyka kiedy Harry zaczął.
- Poczekajcie. Jeszzce jedna rzecz. Ponieważ, nie wiem czy wiecie, mam dziewczyne.
- Dziwne, gdyby nie wiedzieli, Harry - Wtrącił się Louis.
- Dzięki Lou, ale w każdym razie. Ona ma dzisiaj urodziny. - Zabije go, zabije go, zabijęę go. - I ja bym chciał poprosić was, abyśmy zaśpiewali jej wszyscy sto lat. Caroline, słońce, chodz na scene. - Harry zszedł ze sceny. Podszedł do mnie, a że stałam przy samej barierce, wyciągnął mnie przez nią i zabrał na scene. - Uwaga! 3,4 i ry! - Harry krzyknął a ja usłyszała głośnie sto lat.
- A kto ? Caroline ! - krzyknęła publika.
- Jezu, dziękuję wam bardzo. Z wielką chęcią przytuliłabym was wszystkich, dziękuję jeszcze raz.
- No to jedziemy! - krzyknął Niall. Schodząc ze sceny podeszłam blizej Harry' ego i dźgnęłam go w brzuch.
- Styles, to jeszcze nie koniec - puściłam mu oczko i poszłam dalej. Stanęłam koło mojej siostry, z tyłu za sceną i słuchałyśmy jak chłopcy śpiewają " Little Things " Po chwili dołączyła do nas Natalie. Piosenka się skończyła a chłopcy zeszli ze sceny.
- No kochanie, jak ci sie podobał koncert ? - Niall podszedł  do Natalie.
- Był cudowny skarbie, tak jak ty. - Odpowiedziała.
- Oooooo... Nie słodzcie już tak, prosze. - Powiedziałam.
- A Caroline, zapomniałbym, chodź ze mną na chwilę. - Powiedział Horan i odeszliśmy na bok. - Kto to jest ? - Wywrócił oczami na Vic.
- Jest to moja siostra.
- Co !!?
- Tak. Dzisiaj rano dostałam ją w " prezencie urodzinowym " - zrobiłam cudzysłów w powietrzu.  - A co ?
- Wpadła Joshowi, naszemu perkusiście w oko, ale on się wstydzi do niej zagadać.
- Powiedz mu, żeby się nie bał, bo Vic jest bardzo miła ale jest też bardzo wrażliwa, wiec musi uważać. A teraz ja mam prośbę. Pójdziesz do niej i się z nia przywitasz, przytulisz ja lub coś takiego, błagam.
- Okej Car, dla ciebie wszystko kochanie.- W tym czasie zaśmialiśmy się oby dwoje. - Kiedy do mnie wpadniesz?
- Myślę, że jeszcze w tym tygodziu przyjacielu.
- Okej, wierze ci. Słowo harcerza ?
- Słowo harcerza.
- Okej. - Uśmiechnęłismy się i wróciliśmy do Natalie i Vic.
- O czym tak gadaliście ? - Zapytała Natalie.
- Ogólne. - Poczułam dłonie na swoich biodrach. - Harry odejdź ode mnie, bo jak boga kocham zaraz ci przywalę.
- Ale dlaczego ? - Odwrócił mnie w swoją stronę i zrobił minę smutnego kotka. - O jezu, jak ja cię kocham. - pocałowałam go, a on pociągnął pocałunek dalej. - Ekhem.... EKHEM ! - Wydarła się Natalie. - Gołąbeczki nie zapominajcie, ze nie jesteście sami. - Ja i Harry oderwaliśmy się od siebie.
- Sorry. - Przeproszilam za naszą dwójkę.
- Em. chłopaki, jest sprawa -  do naszej rozmowy dołączył się jakiś chłopak.
- Co jest ? - Zapytał Niall.
- W ogóle, cześć, Josh jestem. - Przedstawił się chłopak.
- Hej, ja jestem Caroline, to jest Victoria a to Natalie - wskazałam po kolei na dziewczyny.
- Miło was poznać. Ale wracając, menadżer was szuka, bo coś macie tam załatwić.
- Znowu ? - Narzekał Niall - Dobra dziewczyny zaraz wracamy. Poczekajcie tu chwilę, chodz stary - zwrócił się do Harrego.
- Josh, mam sprawę, zostaniesz chwilę z Vic, ja i Natalie pójdziemy po cos do picia. Chcecie coś ?
- Ja nie - Powiedział Josh.
- Ja poproszę wodę gazowaną.
- Ok, to my zaraz wracamy - pociągnęłam Natalie za nadgarstek. Podeszłyśmy do małego bufetu.
- Ejejej, Caroline, czy ja o czymś nie wiem.
- No to tak, Joshowi spodobała się Vic i tak fajnie by było, jak by sie dogadali. Dajmy im chwilę. A ty chcesz coś ?
- Tak, Colę poproszę. - Dostałyśmy butelki i wróciłysmy do Josha i Vic. Postaliśmy chwilę i pogadaliśmy o wszystkim i o niczym. Zaraz potem dołączyli do nas chłopcy.
- To co jedziemy do nas na after party ? - Zapytał Louis.
- Tak, Pezz, Dan i El już są. - Dopowiedział Liam.
- Caroline, chodz do mnie an chwilę. - Poprosiła mnie Vic. Odeszłyśmy na bok.
-  Siostra, ja pojadę z  Joshem. Dam ci znać jak będziemy już u chłopaków.
- Dobrze Vic, tylko proszę uważaj na siebie. I nie zrób nic głupiego.
- Zachowujesz się jak mama.
- No ale trochę ostrożności nie zaszkodzi. Napisz mi, jak bedziesz u chłopaków, to się gdzieś spotkamy, okej ?
- Obiecuję.
- No dobra, powodzenia z Joshem.- dałam jej buziakaw polika. Doszłam do całej grupki i puściłam Joshowi oczko, ze jest okej. On zrozumiał i poszedł do Vic. Ułoży im się. Na pewno. Wsiedlismy wszyscy do jednej limuzyny i ruszylismy do domu chłopaków. Przez dłuzszy czas rozmawialiśmy, aż rozmowa nam się znudziła i każy zaczął zasypiać. Ja oparłam nie o Harry ' ego a on przytulił mnie do siebie.
- Podobał ci się koncert ? - szepnął, bo nie chcieliśmy obudzić reszty.
- Tak skarbie, był świetny. No no, nie zawiodłeś mnie. - Pocałowałam go w policzek.
- W domu mam dla ciebie niespodziankę. Zobaczysz co to. Spodoba ci się to.
- Ale Harry, mówiłam...
- Tak, że nie lubisz niespodzianek ale niestety do tego, ze ode mnie duzo ich dostaniesz musisz się przezwyczajic.
- Nie nawidzę cię tak mocno, ze cię kocham - dźgnęłam go w brzuch. Nagle auto się zatrzymało.
- E! Chłopaki i Natalie, wstawać ! - Krzyknął Harry a wszyscy się obudzili.
- Już jesteśmy ? - zapytał zaspany Lou.
- Tak kochanie, jesteśmy - odpowiedział mu Harry. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Wyszliśmy z auta i weszliśmy do domu chłopaków.
- Dobra chłopcy, mamy pół godziny żeby się ogarnąć. Powodzenia. - Zaśmiał się Liam a wszyscy polecieliśmy na górę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------  
ROZDZIAŁ BEZ SENSU, BRAKUJE MI TROCHE WENY ALE MAM NADZIEJĘ, ZE NASTĘPNY WAM SIĘ SPODOBA, MIŁEGO CZYTANIA <3 KOMENTUJCIE <3