środa, 2 października 2013

Rozdział 36. KOMENTUJ PROSZE :c

***2 godziy później ***

- Caroline ?! To jedziemy?! - Vic krzyknęła na cały dom.
- Tak już. - Zeszłam na dół. Oby dwie przejrzałyśmy się w lustrze w przedpokoju i oby dwie wyglądałyśmy pięknie. Po mimo tego, że Victoria jednak nie miała za dużo pieniędzy to była piękną dziewczyną. Na prawdę piękną.
- Co się tak na mnie patrzysz ? - Zapytała.
- A nic, tak ci się przyglądam.
- Takiej brzydocie ? Przy tobie wymiękam.
- Przy mnie może tak. hahahahahhaha - Zaśmiałyśmy się obie - Ale i tak jesteś piękna. Oby dwie wybrałyśmy śliczne zestawy.
- Mogę pożyczyć tą torbę ? Będzie mi pasowała do ubrań. - Zapytała Vic.
- Jasne. Moja szafa jest dla ciebie otwarta. Bierz z niej wszystko co chcesz .  - Uśmiechnęłam się do niej. - To co, jedziemy ? - Zapytałam.
- Jasne. - Wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się o samochodu.
***

Koncert powoli dobiegał końca. Chłopcy co chwile coś odwalali. Skończyli śpiewać jedną z piosenek bodajrze " I Would " .
- Okey, dziękujemy wam bardzo. - Zaczął Zayn. - Teraz zaśpiewamy ostatnią piosenkę na tym koncercie. Jest to " Little Things " - dokończył. Już miała zacząc grać muzyka kiedy Harry zaczął.
- Poczekajcie. Jeszzce jedna rzecz. Ponieważ, nie wiem czy wiecie, mam dziewczyne.
- Dziwne, gdyby nie wiedzieli, Harry - Wtrącił się Louis.
- Dzięki Lou, ale w każdym razie. Ona ma dzisiaj urodziny. - Zabije go, zabije go, zabijęę go. - I ja bym chciał poprosić was, abyśmy zaśpiewali jej wszyscy sto lat. Caroline, słońce, chodz na scene. - Harry zszedł ze sceny. Podszedł do mnie, a że stałam przy samej barierce, wyciągnął mnie przez nią i zabrał na scene. - Uwaga! 3,4 i ry! - Harry krzyknął a ja usłyszała głośnie sto lat.
- A kto ? Caroline ! - krzyknęła publika.
- Jezu, dziękuję wam bardzo. Z wielką chęcią przytuliłabym was wszystkich, dziękuję jeszcze raz.
- No to jedziemy! - krzyknął Niall. Schodząc ze sceny podeszłam blizej Harry' ego i dźgnęłam go w brzuch.
- Styles, to jeszcze nie koniec - puściłam mu oczko i poszłam dalej. Stanęłam koło mojej siostry, z tyłu za sceną i słuchałyśmy jak chłopcy śpiewają " Little Things " Po chwili dołączyła do nas Natalie. Piosenka się skończyła a chłopcy zeszli ze sceny.
- No kochanie, jak ci sie podobał koncert ? - Niall podszedł  do Natalie.
- Był cudowny skarbie, tak jak ty. - Odpowiedziała.
- Oooooo... Nie słodzcie już tak, prosze. - Powiedziałam.
- A Caroline, zapomniałbym, chodź ze mną na chwilę. - Powiedział Horan i odeszliśmy na bok. - Kto to jest ? - Wywrócił oczami na Vic.
- Jest to moja siostra.
- Co !!?
- Tak. Dzisiaj rano dostałam ją w " prezencie urodzinowym " - zrobiłam cudzysłów w powietrzu.  - A co ?
- Wpadła Joshowi, naszemu perkusiście w oko, ale on się wstydzi do niej zagadać.
- Powiedz mu, żeby się nie bał, bo Vic jest bardzo miła ale jest też bardzo wrażliwa, wiec musi uważać. A teraz ja mam prośbę. Pójdziesz do niej i się z nia przywitasz, przytulisz ja lub coś takiego, błagam.
- Okej Car, dla ciebie wszystko kochanie.- W tym czasie zaśmialiśmy się oby dwoje. - Kiedy do mnie wpadniesz?
- Myślę, że jeszcze w tym tygodziu przyjacielu.
- Okej, wierze ci. Słowo harcerza ?
- Słowo harcerza.
- Okej. - Uśmiechnęłismy się i wróciliśmy do Natalie i Vic.
- O czym tak gadaliście ? - Zapytała Natalie.
- Ogólne. - Poczułam dłonie na swoich biodrach. - Harry odejdź ode mnie, bo jak boga kocham zaraz ci przywalę.
- Ale dlaczego ? - Odwrócił mnie w swoją stronę i zrobił minę smutnego kotka. - O jezu, jak ja cię kocham. - pocałowałam go, a on pociągnął pocałunek dalej. - Ekhem.... EKHEM ! - Wydarła się Natalie. - Gołąbeczki nie zapominajcie, ze nie jesteście sami. - Ja i Harry oderwaliśmy się od siebie.
- Sorry. - Przeproszilam za naszą dwójkę.
- Em. chłopaki, jest sprawa -  do naszej rozmowy dołączył się jakiś chłopak.
- Co jest ? - Zapytał Niall.
- W ogóle, cześć, Josh jestem. - Przedstawił się chłopak.
- Hej, ja jestem Caroline, to jest Victoria a to Natalie - wskazałam po kolei na dziewczyny.
- Miło was poznać. Ale wracając, menadżer was szuka, bo coś macie tam załatwić.
- Znowu ? - Narzekał Niall - Dobra dziewczyny zaraz wracamy. Poczekajcie tu chwilę, chodz stary - zwrócił się do Harrego.
- Josh, mam sprawę, zostaniesz chwilę z Vic, ja i Natalie pójdziemy po cos do picia. Chcecie coś ?
- Ja nie - Powiedział Josh.
- Ja poproszę wodę gazowaną.
- Ok, to my zaraz wracamy - pociągnęłam Natalie za nadgarstek. Podeszłyśmy do małego bufetu.
- Ejejej, Caroline, czy ja o czymś nie wiem.
- No to tak, Joshowi spodobała się Vic i tak fajnie by było, jak by sie dogadali. Dajmy im chwilę. A ty chcesz coś ?
- Tak, Colę poproszę. - Dostałyśmy butelki i wróciłysmy do Josha i Vic. Postaliśmy chwilę i pogadaliśmy o wszystkim i o niczym. Zaraz potem dołączyli do nas chłopcy.
- To co jedziemy do nas na after party ? - Zapytał Louis.
- Tak, Pezz, Dan i El już są. - Dopowiedział Liam.
- Caroline, chodz do mnie an chwilę. - Poprosiła mnie Vic. Odeszłyśmy na bok.
-  Siostra, ja pojadę z  Joshem. Dam ci znać jak będziemy już u chłopaków.
- Dobrze Vic, tylko proszę uważaj na siebie. I nie zrób nic głupiego.
- Zachowujesz się jak mama.
- No ale trochę ostrożności nie zaszkodzi. Napisz mi, jak bedziesz u chłopaków, to się gdzieś spotkamy, okej ?
- Obiecuję.
- No dobra, powodzenia z Joshem.- dałam jej buziakaw polika. Doszłam do całej grupki i puściłam Joshowi oczko, ze jest okej. On zrozumiał i poszedł do Vic. Ułoży im się. Na pewno. Wsiedlismy wszyscy do jednej limuzyny i ruszylismy do domu chłopaków. Przez dłuzszy czas rozmawialiśmy, aż rozmowa nam się znudziła i każy zaczął zasypiać. Ja oparłam nie o Harry ' ego a on przytulił mnie do siebie.
- Podobał ci się koncert ? - szepnął, bo nie chcieliśmy obudzić reszty.
- Tak skarbie, był świetny. No no, nie zawiodłeś mnie. - Pocałowałam go w policzek.
- W domu mam dla ciebie niespodziankę. Zobaczysz co to. Spodoba ci się to.
- Ale Harry, mówiłam...
- Tak, że nie lubisz niespodzianek ale niestety do tego, ze ode mnie duzo ich dostaniesz musisz się przezwyczajic.
- Nie nawidzę cię tak mocno, ze cię kocham - dźgnęłam go w brzuch. Nagle auto się zatrzymało.
- E! Chłopaki i Natalie, wstawać ! - Krzyknął Harry a wszyscy się obudzili.
- Już jesteśmy ? - zapytał zaspany Lou.
- Tak kochanie, jesteśmy - odpowiedział mu Harry. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Wyszliśmy z auta i weszliśmy do domu chłopaków.
- Dobra chłopcy, mamy pół godziny żeby się ogarnąć. Powodzenia. - Zaśmiał się Liam a wszyscy polecieliśmy na górę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------  
ROZDZIAŁ BEZ SENSU, BRAKUJE MI TROCHE WENY ALE MAM NADZIEJĘ, ZE NASTĘPNY WAM SIĘ SPODOBA, MIŁEGO CZYTANIA <3 KOMENTUJCIE <3
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         

2 komentarze:

  1. Fajne nawet bardzo Next :* PS. Jesteś najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny! Jak najszybciej next! ;D

    OdpowiedzUsuń