*** Oczami Caroline***
Rano. Znowu. Znowu do szkoły. Ja nie chcę. Ja chcę z nim zostać, się nim nacieszyć. Dzisiaj czwartek. Chłopcy mają próbę, ja szkołę. Jutro urodziny. Brrr... I znowu będę odgrywała tą szopkę, ze jest świetnie, a nie jest. Ja nie chcę go stracić, ale wiem, że i tak stracę. Trochę się przydołowałam. Wzięłam telefon do ręki. 5 : 31. Mój, jeszcze mój, Styles śpi sobie słodko, nie będę go budzić. Niech śpi. Wyciągnęłam z szafy ciuchy i ruszyłam do łazienki. Wzięłam prysznic,
ubrałam się, nałożyłam podkład, wyprostowałam włosy i jakoś wyglądałam. Zajęło mi to z 20 - 30 minut. Wyszłam z łazienki. Spakowałam książki do plecaka. Znów spojrzałam na telefon. 6:02. Mam dobry czas. Spojrzałam na łóżko na którym Stylesa już nie było. Jego ciuchy również nie leżały na podłodze. Zeszłam na dół, gdzie przywitała mnie cała familia plus Harreh. Udało mi się nałożyć sztuczny uśmiech.
- No witaj ślicznotko. - Podszedł do mnie Harry i pocałował mnie.
- No hej kochanie.
- Córcia, masz tu śniadanie. - Moja rodzicielka wskazała na stół, na którym stał talerz z apetycznie prezentującymi się kanapkami i kubek ciepłej herbaty z której jeszcze unosiła się para. - My z tatą musimy juz lecieć. Nie będzie nasz aż do późna, mamy male zaległości. Harry nam obiecał, ze się tobą zajmie.
- Mamo, jestem już duża.
- Ale jednak wolę, abyś była z Harrym.
- Okej, lecicie już. Pa. - Ucałowałam ich w policzek.
- Pa córcia. - Krzyknęli razem i wybyli.
- To jakie masz plany na dzisiaj ?- Zapytałam jedynego osobnika który dotrzymał mi towarzystwa.
- No to tak. Najpierw zawiozę Cię do szkoły, pojeżdżę po mieście i pozałatwiam sprawy związane z twoją imprezą urodzinową, później pojadę na próbę. Z tego co pamiętam dzisiaj kończysz o 15:30, prawda ?
- Bardzo dobrze pamiętasz. - Pogratulowałam mu.
- No, to ja po ciebie przyjadę. Zawiozę cię do nas. Tam będą czekały Danielle i El. Pogadacie sobie o damskich sprawach i tak dalej. Ja w tym czasie pojadę na próbę. - Kontynuował " O przynajmniej będę miała się komu wypłakać ' - pomyślałam.
- A o której wrócisz ?
- O koło 19 będę z chłopakami. Później ja cie gdzieś porywam ale o tym ci nic nie powiem.
- Ale Harry, wiesz, ze ja nie lubię niespodzianek. - Mówiłam przełykając kanapkę.
- Niestety, nie odezwę się ani słówkiem.
- Dlaczego ?
- Bo tak.
- Dzięki, wiesz.
- Ależ proszę.
- Ej, która godzina?
- 6:30.
- Dobra, mamy jeszcze chwile dla siebie.
- Czy ty coś sugerujesz ? - Zapytał Harry
- Ty to jednak zboczony jesteś.
- Nie prawda, to ty składasz takie propozycje.
- Dobra cicho. Chciałam ci powiedzieć, ze postanowiłam, sama postanowiłam, ze wezmę swoje marzenia w swoje ręce i zamiast podpisywać kontrakt tak o, to sama na niego zapracuję.
- Ale jak ? - Spojrzał się na mnie z miną, która wskazywała, ze nie rozumie.
- Wezmę udział w kolejnej edycji X - Factor.
- Okej, jeśli chcesz, to jasne. Poczekaj, od razu sprawdzę, kiedy są precastingi. - Poszedł po laptopa na górę. po 2 moze 3 minutach wrócił z nim. - Patrz, w Londynie są już 12 listopada. To co idziesz ?
- To prawie za miesiąc, to chyba dobrze. Zdążę się przygotować. Ej a daj mi numer do Rihanny. Proszę skarbie.
- Musisz zasłużyć. Buziak, dłuuuugi i namiętny, proszę.
- Okeej. - Dostał to, czego pragnął, długo i namiętnie, ale nie za namiętnie, żeby mój Styles sie nie podniecił.
- Masz - Pokazał mi cyfry w swoim telefonie, które ja zaczęłam przepisywać na swój.
- Harry, jak myślisz, zdążę jeszcze zapalić ? Wyrobię się ?
- Ale przecież ty w domu nie palisz.
- Oj, ale nie ma rodziców. Mogę, proszę.
- Nie nie możesz, bo już jedziemy.
- Orgh. No okej. - Pobiegłam po moją torbę na górę. Gdy zeszłam na dół nikogo nie było, Harry już czekał w aucie. Wzięłam kluczę, zamknęłam dom i ruszyłam w strone auta Harrego. Nie wiem jak ono się tu znalazło, ale okej. Usiadłam na miejscu pasażera.
- To możemy ruszać. - Powiedziałam. On odpalił silnik i ruszył.
- Po co Ci był numer Riri ?
- Musz do niej napisać, mam do niej sprawę.
- Jaką ?
- Damską.
- No ale powiedz.
- Nie e. Ty mi nie powiesz, ja tobie też nie.
- Oj no ale...
- Nie ma żadnego ale. Nie i koniec.
- Dzięki.
- Mogę powiedzieć to samo. Ty mi nie chcesz powiedzieć ja tobie też nie powiem. Zajmij się drogą, ja muszę do niej napisać. - Powiedziałam. Wyjęłam telefon, wybrałam opcję " Nowa Wiadomość " . Wybrałam numer Rihanny i zaczęłam pisać:
" Hej Riri, tu Caroline. Mam do Ciebie sprawę, czy możemy się spotkać dzisiaj po południu? Kocham Cie. xx. "
Schowałam telefon i czekałam na odpowiedź. Nie liczyłam na to, że przyjdzie szybko. Jest 7 rano, ona jeszcze pewnie śpi. A jednak. Myliłam się. SMS przyszedł po kilku minutach. Poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i przeczytałam wiadomość.
" Jasne, mów o której i gdzie, dla ciebie zawsze znajdę czas . Ja też Cię kocham xx. "
- Haaaryyyy kooochanieeeee - przeciągnęłam - Ty musisz dzisiaj po mnie przyjechać ?
- No w sumie to muszę się zerwać z próby żeby po ciebie przyjechać.
- A co ty na to, jak by ciocia Robin dzisiaj po mnie przyjechała? - Zapytałam - Ty byś nie musiał zrywać się z próby. Chyba nie chcesz się zbłaźnić przed swoją dziewczyną.
-Ohhhh.. No dobrze. Nie muszę się wykręcać. Dziękuję.
- Hahahaha. No to bardzo dobrze. - Wyciągnęłam telefon i stworzyłam nową wiadomość
" No to jak możesz, to przyjedź po mnie o 15 :30 pod szkołę, pojedziemy do Starbucks na kawę i obgadamy kilka spraw. Proszę, to dla mnie bardzo ważne . xx . "
- Hary, daleko jeszcze?
- Jakieś 10 minut drogi do Londynu.
- Ale jest dopiero 7:23 mam jeszcze trochę czasu.
- To pójdziesz zapalić, tak jak chciałaś.
- Nie, bo nie mam pachnidła przy sobie.
- Hahahah, to jesteś skazana na swoich kolegów i koleżanki z klasy.
- Chyba, że posiedzisz ze mną przed szkołą. Proszę, chociaż 10 minut.
- Chcesz, żeby Ci zazdrościli, prawda ?
- Haha, nie mają czego.
- Wiesz ile milionów dziewczyn chciałoby być na twoim miejscu.
- No wiem. Ale no kurde, nawet 10 minut nie możesz mi poświęcić i mnie poprzytulać? Proszę.
- Skarbie, wiesz, że dla ciebie zrobię wszystko. Posiedzę z tobą przed tą szkołą.
- Dziękuję. Kochany jesteś.
- Ale za to chcę porządnego buziaka.
- Dostaniesz, zasłużyłeś.
- Jeeest ! - Krzyknął. Poczułam wibracje w kieszeni.
" Pod szkoła powiadasz. Hmmm. Pójdę do pani dyrektor i powiem, ze muszę cię zabrać w bardzo ważnej sprawie. O 13:30 będę po ciebie :* xx. "
" Heheh, dziękuję, kochana jesteś, jeszcze raz dziękuję xx."- Haha, Riri mnie zawiezie. Mam jechać do was do domu, tak?
- Tak. Dziewczyny będą tam na ciebie czekać.
- Już pod szkołą ? - Spojrzałam na widok za oknem.
- Tak. Chodź, odprowadzę cię pod klasę.
- Ale jest dopiero 7:35, nie chce iść do szkoły. Posiedźmy tu na ławce. - Wskazałam na jedną z ławek stojących przed szkołą.
- No dobrze. - Zgodził się Hazza.
- Dziękuuję. - Odpowiedziałam. Wysiedliśmy z samochodu i usiedliśmy na ławce. Harry objął mnie ramieniem i założył na nos swoje czarne Ray - Bany. Ja swoje wyciągnęłam z torby i również je założyłam. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam robić nam zdjęcia. Robiliśmy dziwne i głupie miny. Każdy kto przechodził obok nas widział dwójkę debili śmiejących się w głos.
- O! A to ustawie na tapetę. - Pokazałam mu zdjęcie na którym się całujemy. - Bede o tym zawsze pamietac. Nawet jak nie będziemy razem. - Powiedziałam i przestałam się uśmiechać.
- Ejejej. Gdzie ten piękny uśmiech? Uśmiechnij się. Skarbie proszę. - Podniósł mój podbródek spojrzał gleboko w oczy i pocalowal. Ponownie. Uśmiech zagościł na mojej twarzy ale tylko na chwile. Póki Harry nie pojedzie. Wystawiłam ząbki ale zaraz zaczęłam się gotować. W moją stronę szła Angel razem z Jackobem.
- Hej Harry, poznaj Jackoba, byłego chłopaka twojej dziewczyny.
- Hej. - powiedział sucho Harry i podał rękę. Jackob ją uścisnął. - Mam do was sprawę, czy możecie na razie sobie pójść, bo ja nie długo wyjeżdżam i chciałbym spędzić trochę czasu ze swoją dziewczyną
-le.. - zaczęła Angel.
- Chodź Angel, nie przeszkadzajmy Car i jej chłopakowi - Wtrącił się Jackob. Złapał Angel za nadgarstek i pociągnął za sobą. Weszli do szkoły.
- Ładnie ich spławiłeś skarbie. - Powiedziałam,pocałowałam go w policzek. Spojrzałam na duży zegar przed szkołą. Jest 7:51. - O patrz, Natalie idzie, pójdę z nią. Dawaj buziaka. - Powiedziałam.
- Teraz sama się o buziaki prosisz. - Pocałował mnie.
- Ej, Natalie, poczekaj chwilę ! - Krzyknęłam, a Natalie się odwróciła spojrzała na mnie i się zatrzymała. - Pa skarbie. - Przytuliłam Harr ' ego .
- Pa, widzimy się wieczorem. - Przytulił mnie i puścił. Skierował się w stronę samochodu. Wsiadł i ruszył. Pomachałam mu i pobiegłam do Natalie.
- A czo tu takie gołąbki robiły ? - Zapytała.
- Nic, po prostu Harry spał dzisiaj u mnie i odwiózł mnie do szkoły. A że za wcześnie wyjechaliśmy i chciał mnie już za dwadzieścia ósma zostawić samą, to go namówiłam, żeby ze mną poczekał. - Mówiłam gdy wchodziłyśmy do szkoły. Skierowałyśmy się do naszych szafek, które były zaraz obok siebie. Otworzyłam swoją szafkę i spojrzałam na plan lekcji.
- Pierwsza matematyka. - Powiedziałam do Natalie. Wzięłam swoje książki, Natalie swoje i ruszyłyśmy pod klasę od matematyki. Akurat gdy doszłyśmy zadzwonił dzwonek na lekcję. Usiadłyśmy z Natalie w ostatniej ławce, przed nami usiadł nie kto inny tylko Angel z Jackobem.
- Ej, Jackob co ty się tak tej Angel uczepiłeś? - Zapytała Natalie.
- Bo my jesteśmy przyjaciółmi. - Broniła go Angel.
- Nie pytałam się ciebie tylko tego co z tobą siedzi, a wiec zamknij swoja mordkę, proszę.
- Uhuhu, no w sumie zamknę. Z pierdołami nie rozmawiam.
- Ładnie o sobie mówisz, a teraz spierdalaj.
- Dobra dziewczyny, przestańcie. - Uspokoiłam je. Profesor wszedł do klasy. Przywitał się z nami i zaczął odpytywał przy tablicy. Na pierwszy ogień poszła Annie. Koleżanka. Dostała 3+ bo nie powiedziała jednego zasranego wzoru. Ja, na cale szczęście przed wczoraj to przerabiałam. Następnie profesor zabrał do tablicy Jackoba, on dostał 1 bo jak zwykle nic nie umiał. Poźniej zostałam wywołana ja. Miałam zrobić dwa zadania na tablicy. Były banalne
.
- No, widzę ze ktoś w końcu się uczył. - Powiedział profesor.
- W Końcu po prawie 2 tygodniach nie bycia w szkole, trzeba było wszystko ponadrabiać.
- Caroline? - powiedział profesor gdy ja już wracałam do ławki.
- Tak?
- Ślicznie śpiewasz.
- Dziękuje. - powiedziałam. W ten sposób minęła cała lekcja. Co chwile profesor kogoś odpytywał. Zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli z klasy. Ja i Natalie jak zwykle skierowałyśmy się do szafek.
- Ohohoh, widzę, ze nasz pan Chesterwild znalazł sobie nowego pupilka - powiedziała Natalie ze śmiechem.
- Spadaj. - powiedziałam i poczułam wibracje w kieszeni. Dostałam wiadomość
" Jakby kto się pytał, robisz za chórki u mnie w jednej z piosenek. Hahaha, pani dyrcia nabrana. Kocham xx. Ciocia Riri xx. "
Uśmiechnęłam się do telefonu. Reszta lekcji przeleciała mi dość szybko.
- Ej Natalie, ja musze iść, powiedz panu od WF - u , że ja poszłam i pani dyrektor mnie zwalnia.
- Co ty zrobiłaś, ze dyrcia cię zwalnia? - Zapytała z niedowierzaniem.
- Ciocia Riri mnie zabiera, bo mam chórki w jednej z jej piosenek i jedziemy do studia.
- No dobra. Widzimy się dzisiaj wiecz... JUTRO !
- No, do zobaczenia jutro. Pa. - Przytuliłam ją, pocałowałam w policzek i wybiegłam ze szkoły. Przed szkołą zauważyłam siedzącą na ławce Riri. Siedziała do mnie tyłem. Podeszłam od tyłu i zakryłam jej oczy.
- Carolinee e! Wiem, że to ty ! - Krzyknęła Rihanna.
- Oj, siedź cicho - Powiedziałam. - Jedziemy ?
- Tak. - Odpowiedziała. Wsiadłyśmy do jej samochodu i ruszyłyśmy w kierunku centrum. Weszłyśmy do jednej z pośród tysięcy galerii handlowych. Udałyśmy się bezpośrednio do Starbucks. Zamówiłyśmy po Caramel Macchiato.
- No maluszku, o czym chciałaś porozmawiać? - Zapytała.
- O tym kontrakcie. Ja chciałam Ci powiedzieć, że ja go nie podpiszę. Wezmę swoje marzenia w swoje ręce i pójdę do następnej edycji X Factor.
- Hahahhaha, och co za zbieg okoliczności.
- Serio? A co się stało ?
- Mam być jurorką w tej edycji.
- Seerio?
- No serio serio.
- Uhu! Ale zajebiście.
- Ale cicho, bo to tajemnica. Ale powiem ci, ze bardzo dobrze robisz, biorąc się za to. Masz pre dyspozycję a więc czemu nie. Już się przygotowujesz do pre ?
- Dzisiaj podjęłam decyzję. Muszę pomyśleć nad piosenką i w ogóle. To będzie masakra.
- Mała, ale uwierz w siebie. Masz przepiękny głos. Po za tym widziałaś ile pozytywnych komentarzy było pod tym filmikiem jak śpiewamy u chłopaków na imprezie. Ja wiem, że ty powiesz, że to tylko dla tego, że ja na nim jestem.
- Wyjęłaś mi to z ust.
- Ale to nie dlatego. Dlatego, że ty masz przepiękny głos. Ty nie możesz się zmarnować.
- Ale ja nie wiem, czy ja jestem na to gotowa.
- Jak nie będziesz, to poczekamy aż skończysz szkołę i w tedy spróbujemy. Co ty na to ?
- No chyba na taki układ mogę pójść. Ale nawet jeśli, to i tak mnie nie wezmą do programu. Jest tyle osób co śpiewa lepiej niż ja. - Mówiłam przełykając moją kawę.
- Dobra, okej. Mów co chcesz, ja wiem swoje. Idziemy na zakupy ?
- No okej.
- To chodź. - Wstała i pociągnęła mnie za rękę. Skierowałyśmy się w stronę sklepów. Chodziłam tak i nic mi nie wpadło w oko. Riri tak samo. W końcu stwierdziłyśmy, ze nie ma sensu tak chodzić w kółko więc wyszłyśmy stamtąd. Wsiadłyśmy do samochodu a Riri odwiozła mnie pod dom chłopaków, gdzie czekały już na mnie El i Dan. Pożegnałam się z nią i ruszyłam w stronę domu. Zadzwoniłam dzwonkiem i otworzyła mi uśmiechnięta El.
- A ty co tak szybko? - Zapytała.
- Musiałam być wcześniej, przepraszam. - Mówiłam wchodząc do dużego pokoju.
- Ale nie masz za co przepraszać, mamy godzinę więcej przynajmniej. - Powiedziała Dan.
- Ta, godzinę więcej na płacz.
- Jaki płacz ? - Zapytały razem. Spojrzałam na nie i łzy zaczęły mi same lecieć.
- Dziewczyny, czemu wy macie tak fajnie, a ja jak już kogoś pokocham to zaraz trzeba to kończyć . Czemu ? - Wtuliłam się w nie.
- O to chodzi. - Powiedziała El. - Jestem pewna, ze on cię nie zostawi.
- Ale ja wiem, ze zostawi. To nie jest tak łatwo. Codziennie rano budzę się z myślą, ze już niedługo go stracę a później chodzę taka przygnębiona. Wracam do domu i płaczę, a przy Harrym udaję, ze jest wspaniale. Ja tak nie potrafię.
- Cicho malutka, będzie dobrze. - Pocieszały mnie.
- Nie będzie i ja o tym wiem.
- Dlatego, gdy dzisiaj Harry cię zabierze masz się zajebiście bawić. Nie myśleć o tym i się po prostu bawić. - Powiedziała Dan.
- I teraz idziemy Cię wyszykować. Zero płaczu. Rozumiemy się ? - Powiedziała stanowczo El.
- Tak. - Szybko otarłam łzy, a dziewczyny zabrały mnie na górę. Zabrały się i po 3 godzinach byłam wyszykowana. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam przepięknie.
- Dziękuję. - Powiedziałam i przytuliłam je. Jasno różowa koronkowa sukienka przed kolano idealnie leżała na mnie, do tego moje ulubione lity, dzięki którym stawałam się wyższa. Do tego mała różowa kopertówka i kilka dodatków. Lekki makijaż i pofalowane blond włosy sięgające za ramiona.
Wyglądałam na serio prze pięknie. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Dziewczyny sprowadziły mnie na dół i otworzyły drzwi. W nich stał Harry z bukietem róż.
- Proszę, to śliczne kwiaty dla ślicznej pani. - Powiedział. Pocałował mnie i wręczył mi bukiet.
- Dziękuję. - Odwzajemniłam pocałunek.
- Dziękuję wam dziewczyny. - Zwrócił się do nich. - To co idziemy? - Zapytał mnie.
- No okej, ale powiedz mi gdzie.
- Zobaczysz. - Powiedział i zabrał mnie ze sobą.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SKOŃCZYŁAM. Przepraszam, ze tak długo musieliście czekać. Teraz chwila dla mnie. Niestety wyjeżdżam. Mam bloggera zainstalowanego w telefonie więc bede pisała. Wracam w poniedziałek, wiec obiecuje, ze we Wtorek powinnam już coś dodać. A WIEĆ SAJO NARA I MIŁYCH WAKACJI ! <3
PS. PROSZĘ ! KOMENTUJCIE!