Szybko wybiegłam z samochodu. Wleciałam do szpitala, nie zwracając uwagi na paparazzi i na fanki bez których oczywiście to by się nie obyło. Podbiegłam do pierwszej lepszej pielęgniarki i wydarłam się jej prosto w twarz :
- Gdzie jest Joanne ( bo tak ma na imię moja mama ) Richardson ?!!
- Jest pani kimś z rodziny? - Dręczyłą mnie pytaniami.
- Tak, jestem jej córką. - Mówiłam już spokojna bo poczułam na swoich biodrach dotyk, tak, ten dotyk. Jego wielkie dłonie uspakajały mnie.
- Pani Richardson leży w sali 230 na III piętrze.
- Dziękujemy. - Harry odpowiedział za mnie.
- Proszę. A i Panie Styles, moge poprosić o autograf ? - Zapytała pielęgniarka.
- Na serio ?? Nawet pani ?? - Zapytałam i spojrzałam na nią zdziwną mina.
-Dobrze. Caroline leć do mamy a ja z El i Lou zaraz do ciebie przyjdziemy.
- Nie. Nie chcę iść sama. Streszczaj dupę a ja ide usiąść koło El. - Wskazałam na niebieskie plastikowe krzesełko obok El.
- Okej. - Powiedział. Podeszłam do krzesła, usiadłam i spuściłam głowę w dół.
- Mała co jest ? - Zapytała El.
- Czemu to jest takie ciężkie ?
- Wiesz, teraz będzie tylko ujeszcze gorzej.
- Wiem, ale nie wiedziałam, że będzie aż tak źle. - Odpowiedziałam.
- To co idziemy ? - Mówił Harry który własnie podszedł.
- Tak - Odpowiedziałam, nałożyłam sztyczny uśmiech i ruszyliśmy w stronę windy. Wjechaliśmy nią na III piętro. Wysiedliśmy. Nie wiem czy wspomniałam ale jechaliśmy ta widą dobre 10 minut i Harry cały czas nie puszczał mojej ręki. Nawet ściskał ją mocniej. Od razu po tym jak wysiedliśmy z windy ujrzałam mojego tatę. Podbiegłam do niego.
- Gdzie jest mama ?
- W tej. - Wskazał ręką na salę za mną. Weszłam do sali.
- Mamo, mamo. - Mówiłam do niej.
- Córcia, jak dobrze, że jesteś.
- Co ty zrobiłaś i czemu to zrobiłaś ?! - Podniosłam już ton.
- Spokojnie, nie krzycz.
- Jak mam nie krzyczeć, powiedz mi ? - Wydarłam się na całą salę, aż chyba na kortyarzu mnie usłyszeli.
- Bo.. ja... jestem..
- Kim do cholery jesteś ? ! - Przerwałam jej
- Tchórzem. - Powiedziała po cichu.
- Czemu tak uwarzasz ? - Zapytałam ze spokojem.
- Bo ja to zrobiłam dla tego, że by tobie i tacie było łatwiej.
- Jak niby miało by być nam łatwiej ?
- Wczoraj rozmawialiśmy z tatą, że nie mamy za dużo pieniędzy. Będzie nam teraz coraz ciężej. Stwierdziłam, ze po co ja mam żyć z przymusu, skoro moje ubezpieczenie jest tak duże, że żyli byście sobie dobrze przez długie lata.
- Co ty w ogóle wygadujesz ?! Porąbało cię już do reszty ? Nie wierzę w to, że ty mogłaś tak pomyśleć. Przecież ja mogę pójść do pracy. Co jak co, ale od razu odbierać sobie życie? No nie wierzę w to, że mam....
- Że co masz? - Przerwał mi Harry.
- Yyy.. nic.
- Jak nie to nie. Pani Richardson, co u pani słychać ? Jak się pani czuje ??
- U mnie wszystko prawie dobrze - Mówiąc to, uśmiechnęła się i spojrzała na bandaże.
- Mhm. Prawie, bo coś jest nie halo z twoją głową. - Rzuciłam.
- Kochanie, idź do Natalie , pogadaj z nią. Może ona chociaż Ci coś powie.
- Już biegnę. - Odpowiedziałam i wyszłam. Stałam juz przed drzwiami do sali Natalie, gdy nagle usłyszałam krzyki.
*** Oczami Natalie ***
- Wyjdź z tąd! Natychmiast! Jak ty mogłes to zrobić! - Krzyczałam na nigo przez płacz.
- Ale Natalie, posłuchaj mnie. Chciałem Ci tylko powiedzieć...
- Wyjdź, jak mogłeś mi to zrobić, skoro wiedziałeś, że jestem pijana.
- Ale proszę cię wysłychaj mnie...
- Nię! Wyjdź z tąd natychmaist.
- Okej jeśli chcesz, to proszę. Miałem tylko propozycję, ale okej. - Zayn odpowiedział i wybiegł z mojej sali.Byłam zapłakana. Nie wiedziałam co mam robić. Może lepiej jeszcze raz spróbowąc się zabić? Po co Niall w tedy za mna po biegł ? Było by prościej, gdyby mnie już tu nie było. Ja.. w ogóle po co ja tam poszłam. Nagle do sali weszła Caroline.
- Hej! - Przywitałą się ze mną.
- No hej. - Mówiłam jeszce szlochając.
- Co jest mała?? Czemu płaczesz?? - Zapytała mnie.
- Nic nie jest.
- Mhm jasne, takie wkręty to sobie wkręcaj nie wiem komu. Mi nie wkręcisz mów co jest.
- Bo ja się pokłóciłam z Zaynem.
- Wiem, widziałam jak wybiega z sali.
- No.
- A o co poszło?
- Bo raz ja i Niall bylismy na imprezie.. - Mówiłm znów płacząc
- No tak wiem, z tą fanka i z tył płaskim.
- No i ja później pobiegłam do domu Zayna i Perrie. Perrie nie było, a była 2 w nocy to Zayn zaprosł mnie do siebie. - Mówiłam dalej.
- I?
- I... ja... ja się z nim.....
- Co ty się z nim?
- Przespałam. Tak, przespałam się z nim.
- ŻE CO?! - Wydarła sie Caroline.
*** Oczami Caroline***
Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszłam. Jak to? Tak niewinna, słodka i zawsze miła Natalie? Jak ona mogła zrobic cos takiego.
- Ej, tylko żeby ci nie przysło na myśl powiedziec o tym Niall ' owi.
- Ale wcześniej czy później i tak będzie musiał się tego dowiedzieć.
- Wiem, ale ja chcę go do tego jakoś przygotwać.
- Do czego chcesz mnie przygotować? - Zapytał Niall stojący w drzwiach.
- Do niczego. - Odpowiedziała Natalie, skłamując.
- Płakałaś ? - Zapytał.
- Nie. - Znowu skłamała.
- To wiecie co - wtrącilam się - ja juz pójdę i zostawie was samych. Paa! - Krzyknęłam i wybiegłam z sali.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
JEST KOLEJNY!! AAAALE SIĘ POKOMPLIKOWAŁO. JAKIE CHCECIE ZAKOŃCZENIE?? PISZCIE W KOMENTARZACH :*
- Gdzie jest Joanne ( bo tak ma na imię moja mama ) Richardson ?!!
- Jest pani kimś z rodziny? - Dręczyłą mnie pytaniami.
- Tak, jestem jej córką. - Mówiłam już spokojna bo poczułam na swoich biodrach dotyk, tak, ten dotyk. Jego wielkie dłonie uspakajały mnie.
- Pani Richardson leży w sali 230 na III piętrze.
- Dziękujemy. - Harry odpowiedział za mnie.
- Proszę. A i Panie Styles, moge poprosić o autograf ? - Zapytała pielęgniarka.
- Na serio ?? Nawet pani ?? - Zapytałam i spojrzałam na nią zdziwną mina.
-Dobrze. Caroline leć do mamy a ja z El i Lou zaraz do ciebie przyjdziemy.
- Nie. Nie chcę iść sama. Streszczaj dupę a ja ide usiąść koło El. - Wskazałam na niebieskie plastikowe krzesełko obok El.
- Okej. - Powiedział. Podeszłam do krzesła, usiadłam i spuściłam głowę w dół.
- Mała co jest ? - Zapytała El.
- Czemu to jest takie ciężkie ?
- Wiesz, teraz będzie tylko ujeszcze gorzej.
- Wiem, ale nie wiedziałam, że będzie aż tak źle. - Odpowiedziałam.
- To co idziemy ? - Mówił Harry który własnie podszedł.
- Tak - Odpowiedziałam, nałożyłam sztyczny uśmiech i ruszyliśmy w stronę windy. Wjechaliśmy nią na III piętro. Wysiedliśmy. Nie wiem czy wspomniałam ale jechaliśmy ta widą dobre 10 minut i Harry cały czas nie puszczał mojej ręki. Nawet ściskał ją mocniej. Od razu po tym jak wysiedliśmy z windy ujrzałam mojego tatę. Podbiegłam do niego.
- Gdzie jest mama ?
- W tej. - Wskazał ręką na salę za mną. Weszłam do sali.
- Mamo, mamo. - Mówiłam do niej.
- Córcia, jak dobrze, że jesteś.
- Co ty zrobiłaś i czemu to zrobiłaś ?! - Podniosłam już ton.
- Spokojnie, nie krzycz.
- Jak mam nie krzyczeć, powiedz mi ? - Wydarłam się na całą salę, aż chyba na kortyarzu mnie usłyszeli.
- Bo.. ja... jestem..
- Kim do cholery jesteś ? ! - Przerwałam jej
- Tchórzem. - Powiedziała po cichu.
- Czemu tak uwarzasz ? - Zapytałam ze spokojem.
- Bo ja to zrobiłam dla tego, że by tobie i tacie było łatwiej.
- Jak niby miało by być nam łatwiej ?
- Wczoraj rozmawialiśmy z tatą, że nie mamy za dużo pieniędzy. Będzie nam teraz coraz ciężej. Stwierdziłam, ze po co ja mam żyć z przymusu, skoro moje ubezpieczenie jest tak duże, że żyli byście sobie dobrze przez długie lata.
- Co ty w ogóle wygadujesz ?! Porąbało cię już do reszty ? Nie wierzę w to, że ty mogłaś tak pomyśleć. Przecież ja mogę pójść do pracy. Co jak co, ale od razu odbierać sobie życie? No nie wierzę w to, że mam....
- Że co masz? - Przerwał mi Harry.
- Yyy.. nic.
- Jak nie to nie. Pani Richardson, co u pani słychać ? Jak się pani czuje ??
- U mnie wszystko prawie dobrze - Mówiąc to, uśmiechnęła się i spojrzała na bandaże.
- Mhm. Prawie, bo coś jest nie halo z twoją głową. - Rzuciłam.
- Kochanie, idź do Natalie , pogadaj z nią. Może ona chociaż Ci coś powie.
- Już biegnę. - Odpowiedziałam i wyszłam. Stałam juz przed drzwiami do sali Natalie, gdy nagle usłyszałam krzyki.
*** Oczami Natalie ***
- Wyjdź z tąd! Natychmiast! Jak ty mogłes to zrobić! - Krzyczałam na nigo przez płacz.
- Ale Natalie, posłuchaj mnie. Chciałem Ci tylko powiedzieć...
- Wyjdź, jak mogłeś mi to zrobić, skoro wiedziałeś, że jestem pijana.
- Ale proszę cię wysłychaj mnie...
- Nię! Wyjdź z tąd natychmaist.
- Okej jeśli chcesz, to proszę. Miałem tylko propozycję, ale okej. - Zayn odpowiedział i wybiegł z mojej sali.Byłam zapłakana. Nie wiedziałam co mam robić. Może lepiej jeszcze raz spróbowąc się zabić? Po co Niall w tedy za mna po biegł ? Było by prościej, gdyby mnie już tu nie było. Ja.. w ogóle po co ja tam poszłam. Nagle do sali weszła Caroline.
- Hej! - Przywitałą się ze mną.
- No hej. - Mówiłam jeszce szlochając.
- Co jest mała?? Czemu płaczesz?? - Zapytała mnie.
- Nic nie jest.
- Mhm jasne, takie wkręty to sobie wkręcaj nie wiem komu. Mi nie wkręcisz mów co jest.
- Bo ja się pokłóciłam z Zaynem.
- Wiem, widziałam jak wybiega z sali.
- No.
- A o co poszło?
- Bo raz ja i Niall bylismy na imprezie.. - Mówiłm znów płacząc
- No tak wiem, z tą fanka i z tył płaskim.
- No i ja później pobiegłam do domu Zayna i Perrie. Perrie nie było, a była 2 w nocy to Zayn zaprosł mnie do siebie. - Mówiłam dalej.
- I?
- I... ja... ja się z nim.....
- Co ty się z nim?
- Przespałam. Tak, przespałam się z nim.
- ŻE CO?! - Wydarła sie Caroline.
*** Oczami Caroline***
Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszłam. Jak to? Tak niewinna, słodka i zawsze miła Natalie? Jak ona mogła zrobic cos takiego.
- Ej, tylko żeby ci nie przysło na myśl powiedziec o tym Niall ' owi.
- Ale wcześniej czy później i tak będzie musiał się tego dowiedzieć.
- Wiem, ale ja chcę go do tego jakoś przygotwać.
- Do czego chcesz mnie przygotować? - Zapytał Niall stojący w drzwiach.
- Do niczego. - Odpowiedziała Natalie, skłamując.
- Płakałaś ? - Zapytał.
- Nie. - Znowu skłamała.
- To wiecie co - wtrącilam się - ja juz pójdę i zostawie was samych. Paa! - Krzyknęłam i wybiegłam z sali.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
JEST KOLEJNY!! AAAALE SIĘ POKOMPLIKOWAŁO. JAKIE CHCECIE ZAKOŃCZENIE?? PISZCIE W KOMENTARZACH :*
Jezuuu... ja chce kolejny...Aaaa! Kocham to!
OdpowiedzUsuńWiesz ile ja czekałam?! ;D Genialny ;3
OdpowiedzUsuń