niedziela, 19 maja 2013

rOZDZIAŁ 30 KOMETUJCIE!!

Rano obudził mnie budzik Harrego. Spojrzałam na zegarek. godzina 6.00
- Harry!! Harry wstawaj, trzeba zawiesc Taylor na lotnisko. - Szturchnęłam go ręka.
- Mamusiu, jeszcze chwilkę. Proszę. - Mówił przez sen.
- Harry!!! Wstawaj, bo się spóźnisz! - Krzyknęłam.
- Już żyję ! - Obudził się natychmiastowo.
- No to dobrze. Ja Idę do łazienki się ubrać, a ty idź obudź Taylor, albo zrób śniadanie. - Rozkazałam wyjmując rzeczy z torby.
- Już Idę mamusiu. tak przy okazji. Gdy ty juz zasnęłaś, zadzwoniła do mnie mama i pyta się, kiedy ją odwiedzimy bo chce cie poznać a po za tym tęskni za mną. Powiedziałem jej, ze gdy tylko będziemy mieli wolne, to do niej pojedziemy.
- No okej. Mam się bać ?
- Nie, moja mama jest miła, raczej.
- Idź rób to śniadanie.
- Biegnę. - Powiedział wychodząc z pokoju. Ja poszłam do łazienki i dzisiaj postawiłam na spódniczkę, biała bluzkę wsadzoną w nią, skórzana kamizelkę, rajstopki w ładny wzorek i moje ukochane Lity. Stwierdziłam, ze ten zestaw bardzo mi pasuje. Wyszłam z łazienki, wzięłam laptopa na kolana i zaczęłam przegladąc różne stronki czekając na Harrego, który przyjdzie ze śniadaniem.

*** Oczami Harrego ***
Zszedłem na dół do kuchni po to aby zobaczyć , czy mamy coś jeszcze w lodówce. Zamiast pełnej lodówki dostslem pusta.
 - moze ci pomoc? - zapytał damski głos z boku.
 - o, hej Taylor. nie, nie trzeba, bo lodówka i tak jest pusta. Ja idę się ogarnac i zaraz jedziemy.
 - dobra, okej - odpowiedziala mi, a ja ruszyłem na gore, by sprawdzić co z Caroline. Gdy już chciałem wchodzić do pokoju usłyszałem głos Caroline która się wścieka.

*** Oczami Caroline ***
- Czego ty ode mnie chcesz?! - Wydarłam się.- Po co chcesz wrocic? W ogóle skąd masz mój numer? ! - darłam się dalej
 - Car, spokojnie. - Uslyszalam w słuchawce.
 - Nigdy więcej nie mów do mnie Car. Nienawidzę cie! Nie możesz tego zniesc? Jesteś podłym frajerem! - krzyczałam przez łzy. - Wynos się z mojego życia! -krzyknelam i się rozlaczylam. Usiadłam w koncie przy oknie i ryczałam.
 - Kotek, co się stało? - podszedł do mnie Harry.
- Jackob dzwonił. - mowilam przez lzy.
 - Czego ten debil od ciebie chciał? - zapytał ze zloscia.
 - Chciał się spotkać i wszystko wyjasnic, powiedziałam mu zeby odwalił się ode mnie. Dlaczego kazdy jego telefon, SMS czy kurwa kto wie co jeszcze tak boli.
. - Jezu. Ty przeklnelas? - zasmial się.
 - Tak, i mi z tym dobrze. - zasmialam się przez lzy sppogladajac na Harrego w bokserkach Calvina Kleina. Jego tatuaże łaczyły się ze wszystkim tak idealnie.
 - Mam cos gdzieś, ze tak na mnie spoglądasz?
 - Nie. Ale jesteś strasznie pociągajacy. Ale lepiej idz się ubierz bo za 10 minut musimy wyjechać.
 - Oh, juz Idę. - Podałam mu Rekę a on pomogł mi wstać.
- no maluchu, uroslas trochę w tych butach
. - Tak tez cie kocham. Idz sie szykuj.
 - Ide ide.- Powiedzial i poszedl do lazienki. Ja w tym czasie poprawilam rozmazany makijaz. Harry ubral sie i wyszedl z lazienki. Zlapal mnie za reke i pociagnal za sobą. Na dole Taylor już na nas czekała.
- Hej Caroline. - wycedziła przez zaciśnięte zemby.
- Hej Taylor. - powiedziałam szybko i udałam, ze jej nie widzę. Ruszyłam do samochodu.
- No to chodź, daj ja wezmę, twoje bagaże. - Powiedział Harry. Wziął jej bagaże. Włożył do samochodu i usiadł za kierownicą. Ja siedziałam obok niego a Taylor z tyłu za nami. Przez pół godziny nikt się nie odzywał. W radiu leciały piosenki, tylko one umilały tę ciszę.  Piosenki przestały grać i odezwał się głos radiowy.
" Witam państwa o tak wczesnej porze. Czy ktoś już żyje ? Jest godzina 7. Zapraszam na nowe plotki ze świata gwiazd. Wczoraj niejaka Taylor Swift pojawiła się w domu chłopaków z One Direction. A czy wiecie, kto odebrał ją z lotniska ? Nikt inny tylko Harry Styles ! Czy to koniec podobno wiecznej Haroline i początek Haylor ? O tym na pewno dowiemy się już niedługo. A Teraz piosenka... " - Nie zdążyłam usłyszeć, bo Harry wyłączył radio. Położył rękę na moim kolanie, na znak żebym się uspokoiła, bo widział, ze wszystko we mnie się gotuje.
- Nie dotykaj mnie. - Powiedziałam przez mocno zaciśnięte zemby a Harry natychmiastowo zabrał rękę.
- Caroline, ja naprawdę.. - Zaczęła Taylor.
- Już skończ i się nie odzywaj. - Powiedziałam zimno.

***

Jesteśmy już na lotnisku. Taylor właśnie została wywołana do odprawy. Nie brakowało też foto reporterów. Non stop cykali zdjęcia. Nie odpuścili. Fanki, które już uwielbiam, chciały robić sobie ze mną zdjęcia, chciały autografy i porozmawiać ze mną. Zatrzymałam się przy jednej z nich.
- Przepraszam, czy mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie ? -  Zapytała.
- Jasne . - Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie. Zrobiłyśmy zdjęcie a ona poprosiła mnie o autograf.
- Dla kogo ?
- Dla Marleny.
- Skąd jesteś ?
- Z Polski, przyleciałam tu do cioci na tydzień.
- Masz bardzo ładne typowe polskie imię. Ja mam korzenie Polskie i mieszkałam tam przez 16 lat, dopiero 3 miesiące temu przeprowadziłam się tu. - Zaczęłyśmy rozmawiać po Polsku.
- Caroline, mam do Ciebie prośbę. - Powiedziała.
- O czym rozmawiacie ? - Zapytał mnie Harry który już od dłuższego czasu się mi przyglądał.
- O Polsce. - Powiedziałam do niego - Marlena poznaj Harrego, Harry, to Marlena. - Skierowałam się w jej stronę.
- Hej miło mi cie poznać. - Powiedział Harry do Marley - Caroline, skarbie musimy już iść.
- Już ? Jaka szkoda. Idź po Tay a ja zaraz przyjdę. - Powiedziałam do Harrego. Jak powiedziałam on tak zrobił, ale zanim odszedł, pocałował mnie.
- Przepraszam cię, ale muszę lecieć, masz mój numer telefonu - Wpisałam w jej telefonie cyferki - tylko proszę nie dawaj go nikomu. Napisz mi później SMS - a o co chodzi. Przepraszam. Pa. - Powiedziałam i szybko uciekłam do Harrego. Usłyszałam tylko " Pa! " i szybko zniknęłam z jej pola widzenia. Harry pożegnał się z Taylor, przytulił ją a w okół już stało od groma paparazzi. Podeszła do mnie i mnie przytuliła. Szepnęła " Udawaj chociaż, ze jest dobrze " , a ja odwzajemniłam uścisk i dałyśmy sobie po buziaku w polika. Ona skierowała się w stronę bramek ze swoją torbą, czekaliśmy aż zniknie z naszego pola widzenia. Gdy już stała za bramą, odwróciła się, pomachała i poszła.
- W końcu. - Odetchneła z ulgą.
- Co w końcu ? - Zapytał Harry.
- Poleciała.
- Aż tak jej nie lubisz ?
- yyy.. TAK. - Powiedziłam stanowczo.
- Skarbie, a może to my zaprosimy całą twoja rodzinę do nas na grilla. I będą chłopcy z nami i dziewczyny , co ty na to ? - Zaproponował.
- No nie wem. Muszę pogadać z mamą.
- To chodź już do samochodu, bo zaraz nam bilety przepadną, pogadasz w samochodzie. - Pociągnął mnie za rękę. Doszlismy do samochodu. Wsiedliśmy i ruszliśmy w stronę centrum.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEST KOLEJNY !! KOMENTUJCIE.!!!!!!!!!1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz