niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 14.

... Mój tata.
- Caroliine ! Dlaczego nie jesteś na dole?! - Darł się.
- Spokojnie, siadaj, coś się stało ?
- Jak ja mam być spokojny skoro twoja matka nie wiadomo dlaczego leży na dole w kuchni na podłodzoe w kałuży krwi !!! - Darł się dalej.
- Coo?! Zadzwoniłeś po pogotowie??
- Tak, zaraz będą.
- To idź na dół przed dom na nich czekaj, a ja zobacze co sie dzieje na dole.
- Okej - powiedział mój tata i szybko wybiegł z pokoju. W tempie natychmiastowym wygrzebałam się z pod kołdry, założyłam szlafrok i szybko zbiegłam na dół. Ona tam leżała, w kałuży krwi. Spojrzałam na jej ręce. Były całe zakrwawione, a obok jej ręki leżała żyletka. " ALE CZEMU ! " - taka myśl chodziła mi po głowie. Tysiące pytań do siebie samej. Nawet nie zauważyłam , kiedy do domu wparowało pogotowie. Coś tam mówili, ale ja patrzyłam się cały czas w tą jedną, wielką, czerwoną plamę krwi. Cały czas nie mogłam uwierzyć , że moja mama to zrobiła. Usiadłam przed tą wielką plamą krwi i schowałam głowę w kolana. Łzy spływały same. Jedna po drugiej. Coraz szybciej. Nagle poczułam, że ktoś kładzie rękę na ramieniu. Spojrzałam w górę. Przez szklane oczy zobaczyłam mojego chłopaka. On wziął mnie na ręce i zaniósł do góry.
         ***  Oczami Harrego ***
Położyłem ją na łóżku. W jej oczach widziałem strach. Była sparaliżowana. Zastanawiałem się, jak mogę jej pomóc, ale stwierdziłem, że na razie poczekam. Przytuliłem ją mocno.
- Kochanie, wszystko będzie dobrze. Nie płacz.
- Ale.. Jak... Co ona zrobiła.. - Mówiła przez płacz - Czemu? - Szlochała dalej.
- Spokojnie, jestem przy tobie.
- Proszę, powiedz że chociaż ty nie zrobisz nic głupiego.
- Nie zrobię. Nigdy. Kocham Cię.
- Też Cię kocham. - Odpowiedziała swoim słodkim głosikiem. Wtuliła się w moją już mokrą od jej płaczu koszulkę.
- Zostawię Cię na chwile samą. Idę na dół.
- Dobrze, ale wróć zaraz.
- Obiecuję, że wrócę .
Wyszedłem z pokoju. Zszedłem na dół. Wziąłem pierwszą lepszą szmatę do podłogi i zacząłem wycierać krew. Gdy już ją wytarłem sięgnąłem po telefon i zadzwoniłem do Louisa.  

------------------------------------------------------------------------------------------------------------


KOMENTUJCIE PROSZĘ!! <3 

2 komentarze: