Rozdział 16. PROSZĘ KOMENTUJCIE !! :3
*** Oczami Hazzy ***
Podałem jej list. Jej oczy natychmiast stały sie większe i szklane. Czytała uwarznie. Nie ominęła a nawet nie chciała ominąć żadnego słowa.
- No hej! - Nagle do pokoju weszła El i zobaczyła płaczącą Caroline.
*** Oczami El **
- Kochana, co się stało ? - Zapytałam.
- Nie powiedziałeś im jeszcze?
- Nie. - Caroline z Harrym prowadzili konwersację. - To ja wyjdę do Louisa a wy zostańcie i pogadajcie. - Powiedział i szybko opóścił pokój.
- Co się stało ?- Zapytałam ponownie.
- Bo moja mama... onaa... - Jąkała się Caroline. - Ona... chciała - Szlochała. - Ona chciała popełnić samobójstwo. - Cały czas płakała.
- Że co ?! - Wykrzyczałam. Zawsze miła i bez problemowa pani Richardson chciała się zabić? Nie mogę w to uwierzyć.
- Tak, Teraz jest w szpitalu.
- To mała ogarniaj się, jedziemy do niej.
- Nie wiem, powinnam poczekać na tatę.
- To masz do niego zadzwoń. - Powiedziałam i podałam jej telefon.
*** Oczami Caroline ***
/ Rozmowa z Tatą /
- Tato, co jest z mamą ? Mogę przyjechać? Jeszcze żyje? - Zapytałam z nadzieją w głosie.
- Tak, Jak dobrze, że dzwonisz. Przyjedź i to szybko, bo mama cię potrzebuję.
- Coś się dzieje? Co tak właściwie z nią jest?
- Na całe szczęście straciła tylko bardzo dużo krwi.
- Na szczęście?
- Mogło być gorzej.
- Dobra, zaraz przyjedziemy.
- Przyjedziemy? Kto przyjedzie z tobą ?
- Eleanor, dziewczyna Louisa, tego śmiesznego.
- Okej, to widzimy się zaraz.
- Mhm. Paa.
/ Koniec rozmowy /
- To co, jedziemy ?
- Tak, tylko zaczekaj, muszę się ogarnąć.
- Okej mała, daję ci 15 minut, już pod przysznic. - Rozweseliła mnie El. Szybko pobiegłam do łazienki, umyłam się, ogarnęłam twarz, bo uwierzcie mi wyglądała strasznie, ubrałam się (http://urstyle.pl/styl/ziembaaa/stylizacja/stylowa-8/ ), uczesałam włosy w koka i wyszłam z łazienki.
- No mała, jak na 15 minut, to wyglądasz olśniewająco. - Powiedziała El.
- Dzięki, chodz już jedziemy.
-Okej. - Odpowiedziała. Wyszłyśmy z pokoju i schodziłyśmy po schodach.
*** Oczami Harrego **
Opowiadałem Louisowi co się stało, gdy nagle usłyszałem skrzyp schodów. Spojrzałem na nie i zobaczyłem ślicznie ubrana i wyglądającą Caroline a za nią szła El.
- Gdzie jedziecie? - Zapytałem.
- Do szpitala. - Odpowiedziała El.
- Możemy jechać z wami? - Zapytał Louis.
- Pewnie, ubierajcie się i jedziemy. - Odpowiedziała Caroline. Ubraliśmy kurtki, wsiedliśmy do samochodu i pojechalismy. Spojrzałem na Caroline. W jej oczach nagle pojawiły się łzy.
***Oczami Caroline ***
Zaczęłam płakać, dlaczego? Sama nie wiem, po prostu. Łzy zaczęły mi same lecieć.
- Kochanie co się stało ?
- Nic, po prostu łzy mi lecą, nie wiem dlaczego.
- Mhm. Jasne jasne.
- No tak, taka prawda. - Odpowiedziałam a Harry przysunął mnie do siebie i przytulił, gdy nagle mnie olśniło.
- Co tak właściwie jest z Natalie i Niallem, dawno się jie odzywali.
- O tego też się dowiesz w szpitalu. - Powiedział Louis
- Ona też jest w szpitalu?
- Skąd wiedziałaś? Niall siedzi przy niej całymi dniami. Żałuje tego co zrobił.
- A co zrobił? Wiem tylko, że Natalie chciała popełnić samobójstwo. - Zaczęły mi lecieć łzy. - Tak jak moja mama .
- Kochanie, już nie płacz. Wszystko będzię dobrze.
- No okej, ale wracająć do naszych gołąbków - Powiedział Louis - Natalie leży w szpitalu, Niall jest przy niej cały czas, ale nikt nie wie czemu. Moze ty z nią pogadasz?
- Okej, pewnie. A Eleanor, za ile będziemy?
- Jakieś 5 - 10 minut. A może później pójdziemy do Centrum na zakupy? Taki damski wypad.
- Myślę, że nie dzisiaj ale kiedy idndziej na pewno. Jechaliśmy jeszcze chwilkę i dojechaliśmy .
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się wam podoba. Może jest trochę słaby ale następne będą lepsze. PISZCIE JAKIE CHCECIE W kometarzach. <3
zAJEFAJNY, JA BYM CHCIAŁA JAKIŚ S,MUTNY, PROSZĘ.
OdpowiedzUsuńNie,nie smutny! xd
OdpowiedzUsuńRomantyczny...xd Ahh,tak zebrało mi się na romanse ;>