piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział 7.

Jechaliśmy. Natalie i Niall z czegoś  się śmiali. Ja siedziałam z przodu i byłam zapatrzona w kierującego samochodem Harrego. Gdy staliśmy na światłach on spojrzał na mnie, złapał mnie za rękę i powiedział:
- Wiesz, że pomimo tego, że znamy się dopiero od dwóch dni, jesteś dla mnie bardzo ważną osobą i nie chce Cię stracić. Uwielbiam Cię! - Dał mi buziaka w policzek.
- Wow, Harry. - Zamurowało mnie. - Nie wiem co powiedzieć.
- Powiedz po prostu, że też mnie uwielbiasz i, że też nie chcesz mnie stracić.
- Haha, ale śmieszne. Ale tak na serio. Nie chcę Cię stracić, bo też jesteś dla mnie bardzo ważny. Uwielbiam Cię.
                 *** Oczami Niall'a***
Tak, powiedział to! W końcu. Dzisiaj cały dzień był zamyślony, bo myślał o Caroline. Było widać, że jak zobaczył Caroline wybiegajacą ze szkoły, od razu pojawił mu się uśmiech na twarzy. Teraz tylko ja muszę powiedzieć Natalie co ja do niej czuję. Chyba ją kocham. Coś do niej czuje, ale nie wiem czy ona czuje do mnie to samo.
- Ej Niall, słyszałeś co Harry powiedział Caroline. Jakie to było słodkie. Też bym tak chciała.
"Jeszcze chwile poczekaj" - Pomyślałem.
- Tak, to było słodkie.
- Wyraz słodkie idealnie pasuje do Ciebie - Powiedziała Natalie.
- No wiem, że jestem słodki. - Odpowiedziałem jej z uśmiechem. -  Powiem Ci coś, ale nie mów o tym Caroline.
- No okej.
- Bo Harry dzisiaj mi wyznał, że kocha Caroline, ale boi się że ona go tylko lubi. - Szepnąłem jej na ucho.
-Na serio?!  - Zapytała zdziwiona Natalie.
- No, ale weź nic jej nie mów. Dobra?
- Okej. - Odpowiedziała. Ja rozweseliłem ją i dalej się śmialiśmy.
                 *** Oczami Caroline ***
To co mi Harry powiedział, to było takie słodkie. Chciałam zacząć płakać, ale wszyszło by, że jestem wrażliwa. Nie nawidziłam tego w sobie, bo nie lubię płakać. Jechalismy jakieś 15 minut, a Harry nagle się zatrzymał.
- Dlaczego się zatrzymałeś? - Zapytałam.
- Ups, przed wyjazdem zapomniałem zatankować samochód i nie mamy paliwa.
- Coo?! - Wrzasnęłam
- Oj, nie przejmuj się, już dzwonie do Zayna żeby przywiółz paliwo - Odpowiedział ze spokojem i zadzwonił
                / Rozmowa z Zaynem /
- No siemaneczko Zayn, mam sprawę.
- Siema stary, co chcesz?
- Przywieziesz nam paliwo?
- Znowu nie zatankowałeś?
- No, niestety. Zapomniałem po prostu.
- I przez Ciebie muszę zostawić chłopaków w wesołym miasteczku.
- No trudno. Musisz.
- Okej, już jadę. Nara.
- Nara.
         / Koniec rozmowy /
- I co, przyjedzie? - Zapytałam.
- Tak, powiedział, że zaraz będzie ale w jego wykonaniu "zaraz będę" oznacza około 30 minut, a więc trochę posiedzimy. - Powiedział Harry.
- A co będzie jak my tu zamarzniemy, albo zjedą nas niedźwiedzie albo umrzemy z głodu? - Zaczęłam panikować.
- Nie zamarzniemy, bo jest Wrzesień, jak będą chciały Cię zjeść, to cię obronie i nie umrzemy z głodu, bo mam kanapki w bagażniku. Chcesz jedną? - Zapytał spokojnie Harry.
- Tak, poproszę. - Dał mi jedną.Nagle z samochodu wyszedł Niall.
- Co się stało, że nie jedziemy?
- Nasz kochany Harry nie zatankował przed wyjazdem i musimy poczekać na Zayna. - Powiedziałam.
- 30 minut? - Zapytał.
- Albo i dłużej - powiedział Harry.
- Acha, to musimy poczekać. Caroline, skad masz tą kanapkę? - Zapytał Niall.
- Od Harrego.
- Ja też chcę! - Krzyknął Niall i pobiegł do bagażnika.
- Dwie dla mnie i jedna dla Natalie. - Powiedział szczęśliwy, wszedł do samochodu i zamknął drzwi. Ja siedziałam wtulona w siebie, bo było mi zimno.
- Przytulić Cię? - Zapytał Harry.
- Tak! - Krzyknęłam.
- Chodź tu. - Powiedział. Niestety, ja i Harry musieliśmy siedzieć na dworzu i czekać na Zayna, bo musiał wiedzieć gdzie ma się zatrzymać. On przytulił mnie mocno i siedzieliśmy tak przez 30 minut
czekając na Zayna. W końcu przyjechał z paliwem.
- Wolniej się nie dało? - Zapytał Harry.
- Hahaha, ale śmieszne. - Powiedział Zayn z sarkazmem.
- Halo? Ja chcę do domu! - Krzyknęłam.
- No okej, już wlewam paliwo ale wiedzcie, że przez was staciłem dużo atrakcji w wesołym miasteczku. Macie szczęście, że byłem akurat w Londynie z chłopakami.
- Lej to paliwo i jedziemy do domu. - Powiedziałam stanowczo.
- No już, już. - Zayn wlał paliwo i odjechał.
- To co? Jeziemy? - Zapytał Harry.
- Tak. - Odpowiedziałam. Wsiadliśmy i pojechaliśmy.
- Harry, za ile będziemy w domu?
- Gdzieś tak za 30 minut, a co?
- Muszę zadzwonić do mamy żeby się nie martwiła.
                / Rozmowa z mamą /
- No hej mamuś, ja będę w domu za około 30 mniut. Szykuj obiad, bo będzie z nami jadł ktoś ważny dla mnie.
- No hej. Ktoś dla Ciebie ważny? Acha, bardzo ciekawe. Koś już na Ciebie czeka w domu.
- Na prawdę? Jestem ciekawa kto, weź mi powiedz.
- Nie, nie powiem bo to ma być niespodzianka.
- No okej, będe za 30 minut. Pa. Kocham Cię mamuś.
- Ja Ciebie też córcia, pa.
        / Koniec rozmowy /
Schowałam telefon o kieszeni. Przez całe 30 minut śmailiśmy się z Harrym. Dojechaliśmy do domu. . Ja i Harry wyszliśmy z samochodu i szliśmy w stronę domu. Zobaczyłam na podjezdzie jakiś mowe auto. Weszłam do domu a tam zobaczyłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz