środa, 17 lipca 2013

WAŻNE!

Przepraszam :C nie dam rady napisać nowego rozdziału coś mnie przydołowało i  nie mogę pisać :C jak pisze to wszystko wychodzi smutne. Za chwilę wyjeżdżam, znów. Będę pisała. OBIECUJĘ ! Tam gdzie jadę (Słupsk ) mam wi fi, wiec będę dodawała coś jak tylko będę miała czas ! OBIECUJĘ ! Miłych wakacji <3
PS KOMENTUJCIE BŁAGAM !
PS1 KOCHAM WAS <3

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 33. Komentujcie + przeczytajcie notkę pod rozdziałem. ! WAŻNE !


*** Oczami Caroline***
Rano. Znowu. Znowu do szkoły. Ja nie chcę. Ja chcę z nim zostać, się nim nacieszyć. Dzisiaj czwartek. Chłopcy mają próbę, ja szkołę. Jutro urodziny. Brrr... I znowu będę odgrywała tą szopkę, ze jest świetnie, a nie jest. Ja nie chcę go stracić, ale wiem, że i tak stracę. Trochę się przydołowałam. Wzięłam telefon do ręki. 5 : 31. Mój, jeszcze mój, Styles śpi sobie słodko, nie będę go budzić. Niech śpi. Wyciągnęłam z szafy ciuchy i ruszyłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się, nałożyłam podkład, wyprostowałam włosy i jakoś wyglądałam. Zajęło mi to z 20 - 30 minut. Wyszłam z łazienki. Spakowałam książki do plecaka. Znów spojrzałam na telefon. 6:02. Mam dobry czas. Spojrzałam na łóżko na którym Stylesa już nie było. Jego ciuchy również nie leżały na podłodze. Zeszłam na dół, gdzie przywitała mnie cała familia plus Harreh. Udało mi się nałożyć sztuczny uśmiech.
- No witaj ślicznotko. - Podszedł do mnie Harry i pocałował mnie.
- No hej kochanie.
- Córcia, masz tu śniadanie. - Moja rodzicielka wskazała na stół, na którym stał talerz z apetycznie prezentującymi się kanapkami i kubek ciepłej herbaty z której jeszcze unosiła się para. - My z tatą musimy juz lecieć. Nie będzie nasz aż do późna, mamy male zaległości. Harry nam obiecał, ze się tobą zajmie.
- Mamo, jestem już duża.
- Ale jednak wolę, abyś była z Harrym.
- Okej, lecicie już. Pa. - Ucałowałam ich w policzek.
- Pa córcia. - Krzyknęli razem i wybyli.
- To jakie masz plany na dzisiaj ?- Zapytałam jedynego osobnika który dotrzymał mi towarzystwa.
- No to tak. Najpierw zawiozę Cię do szkoły, pojeżdżę po mieście i pozałatwiam sprawy związane z twoją imprezą urodzinową, później pojadę na próbę. Z tego co pamiętam dzisiaj kończysz o 15:30, prawda ?
-  Bardzo dobrze pamiętasz. - Pogratulowałam mu.
- No, to ja po ciebie przyjadę. Zawiozę cię do nas. Tam będą czekały Danielle i El. Pogadacie sobie o damskich sprawach i tak dalej. Ja w tym czasie pojadę na próbę. - Kontynuował " O przynajmniej będę miała się komu wypłakać ' - pomyślałam.
- A o której wrócisz ?
- O koło 19 będę z chłopakami. Później ja cie gdzieś porywam ale o tym ci nic nie powiem.
- Ale Harry, wiesz, ze ja nie lubię niespodzianek. - Mówiłam przełykając kanapkę.
- Niestety, nie odezwę się ani słówkiem.
- Dlaczego ?
- Bo tak.
- Dzięki, wiesz.
- Ależ proszę.
- Ej, która godzina?
- 6:30.
- Dobra, mamy jeszcze chwile dla siebie.
- Czy ty coś sugerujesz ? - Zapytał Harry
- Ty to jednak zboczony jesteś.
- Nie prawda, to ty składasz takie propozycje.
- Dobra cicho. Chciałam ci powiedzieć, ze postanowiłam, sama postanowiłam, ze wezmę swoje marzenia w swoje ręce i zamiast podpisywać kontrakt tak o, to sama na niego zapracuję.
- Ale jak ? -  Spojrzał się na mnie z miną, która wskazywała, ze nie rozumie.
- Wezmę udział w kolejnej edycji X - Factor.
- Okej, jeśli chcesz, to jasne. Poczekaj, od razu sprawdzę, kiedy są precastingi. - Poszedł po laptopa na górę. po 2 moze 3 minutach wrócił z nim. - Patrz, w Londynie są już 12 listopada. To co idziesz ?
- To prawie za miesiąc, to chyba dobrze. Zdążę się przygotować. Ej a daj mi numer do Rihanny. Proszę skarbie.
- Musisz zasłużyć. Buziak, dłuuuugi i namiętny, proszę.
- Okeej. - Dostał to, czego pragnął, długo i namiętnie, ale nie za namiętnie, żeby mój Styles sie nie podniecił.
- Masz - Pokazał mi cyfry w swoim telefonie, które ja zaczęłam przepisywać na swój.
- Harry, jak myślisz, zdążę jeszcze zapalić ? Wyrobię się ?
- Ale przecież ty w domu nie palisz.
- Oj, ale nie ma rodziców. Mogę, proszę.
- Nie nie możesz, bo już jedziemy.
- Orgh. No okej. - Pobiegłam po moją torbę na górę. Gdy zeszłam na dół nikogo nie było, Harry już czekał w aucie. Wzięłam kluczę, zamknęłam dom i ruszyłam w strone auta Harrego. Nie wiem jak ono się tu znalazło, ale okej. Usiadłam na miejscu pasażera.
- To możemy ruszać. - Powiedziałam. On odpalił silnik i ruszył.
- Po co Ci był numer Riri ?
- Musz do niej napisać, mam do niej sprawę.
- Jaką ?
- Damską.
- No ale powiedz.
- Nie e. Ty mi nie powiesz, ja tobie też nie.
- Oj no ale...
- Nie ma żadnego ale. Nie i koniec.
- Dzięki.
- Mogę powiedzieć to samo. Ty mi nie chcesz powiedzieć ja tobie też nie powiem. Zajmij się drogą, ja muszę do niej napisać. - Powiedziałam. Wyjęłam telefon, wybrałam opcję " Nowa Wiadomość " . Wybrałam numer Rihanny i zaczęłam pisać:
" Hej Riri, tu Caroline. Mam do Ciebie sprawę, czy możemy się spotkać dzisiaj po południu? Kocham Cie. xx. "
Schowałam telefon i czekałam na odpowiedź. Nie liczyłam na to, że przyjdzie szybko. Jest 7 rano, ona jeszcze pewnie śpi. A jednak. Myliłam się. SMS przyszedł po kilku minutach. Poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i przeczytałam wiadomość.
" Jasne, mów o której i gdzie, dla ciebie zawsze znajdę czas . Ja też Cię kocham xx. "
- Haaaryyyy kooochanieeeee - przeciągnęłam - Ty musisz dzisiaj po mnie przyjechać ?
- No w sumie to muszę się zerwać z próby żeby po ciebie przyjechać.
- A co ty na to, jak by ciocia Robin dzisiaj po mnie przyjechała? - Zapytałam - Ty byś nie musiał zrywać się z próby. Chyba nie chcesz się zbłaźnić przed swoją dziewczyną.
-Ohhhh.. No dobrze. Nie muszę się wykręcać. Dziękuję.
- Hahahaha. No to bardzo dobrze.  - Wyciągnęłam telefon i stworzyłam nową wiadomość
" No to jak możesz, to przyjedź po mnie o 15 :30 pod szkołę, pojedziemy do Starbucks na kawę i obgadamy kilka spraw. Proszę, to dla mnie bardzo ważne . xx . "
- Hary, daleko jeszcze?
- Jakieś 10 minut drogi do Londynu.
- Ale jest dopiero 7:23 mam jeszcze trochę czasu.
- To pójdziesz zapalić, tak jak chciałaś.
- Nie, bo nie mam pachnidła przy sobie.
- Hahahah, to jesteś skazana na swoich kolegów i koleżanki z klasy.
- Chyba, że posiedzisz ze mną przed szkołą. Proszę, chociaż 10 minut.
- Chcesz, żeby Ci zazdrościli, prawda ?
- Haha, nie mają czego.
- Wiesz ile milionów dziewczyn chciałoby być na twoim miejscu.
- No wiem. Ale no kurde, nawet 10 minut nie możesz mi poświęcić i mnie poprzytulać? Proszę.
- Skarbie, wiesz, że dla ciebie zrobię wszystko. Posiedzę z tobą przed tą szkołą.
- Dziękuję. Kochany jesteś.
- Ale za to chcę porządnego buziaka.
- Dostaniesz, zasłużyłeś.
- Jeeest ! - Krzyknął. Poczułam wibracje w kieszeni.
" Pod szkoła powiadasz. Hmmm. Pójdę do pani dyrektor i powiem, ze muszę cię zabrać w bardzo ważnej sprawie. O 13:30 będę po ciebie :* xx. "
" Heheh, dziękuję, kochana jesteś, jeszcze raz dziękuję xx."- Haha, Riri mnie zawiezie. Mam jechać do was do domu, tak?
- Tak. Dziewczyny będą  tam na ciebie czekać.
- Już pod szkołą ? - Spojrzałam na widok za oknem.
- Tak. Chodź, odprowadzę cię pod klasę.
- Ale jest dopiero 7:35, nie chce iść do szkoły. Posiedźmy tu na ławce. - Wskazałam na jedną z  ławek stojących przed szkołą.
- No dobrze. - Zgodził się Hazza.
- Dziękuuję. - Odpowiedziałam. Wysiedliśmy z samochodu i usiedliśmy na ławce. Harry objął mnie ramieniem i założył na nos swoje czarne Ray - Bany. Ja swoje wyciągnęłam z torby i również je założyłam. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam robić nam zdjęcia. Robiliśmy dziwne i głupie miny. Każdy kto przechodził obok nas widział dwójkę debili śmiejących się w głos.
- O! A to ustawie na tapetę. - Pokazałam mu zdjęcie na którym się całujemy. - Bede o tym zawsze pamietac. Nawet jak nie będziemy razem. - Powiedziałam i przestałam się uśmiechać.
- Ejejej. Gdzie ten piękny uśmiech? Uśmiechnij się. Skarbie proszę. - Podniósł mój podbródek spojrzał gleboko w oczy i pocalowal. Ponownie. Uśmiech zagościł na mojej twarzy ale tylko na chwile. Póki Harry nie pojedzie. Wystawiłam ząbki ale zaraz zaczęłam się gotować. W moją stronę szła Angel razem z Jackobem.
- Hej Harry, poznaj Jackoba, byłego chłopaka twojej dziewczyny.
- Hej. - powiedział sucho Harry i podał rękę. Jackob ją uścisnął. - Mam do was sprawę, czy możecie na razie sobie pójść, bo ja nie długo wyjeżdżam i chciałbym spędzić trochę czasu ze swoją dziewczyną
-le.. - zaczęła Angel.
- Chodź Angel, nie przeszkadzajmy Car i jej chłopakowi - Wtrącił się Jackob. Złapał Angel za nadgarstek i pociągnął za sobą. Weszli do szkoły.
- Ładnie ich spławiłeś skarbie. - Powiedziałam,pocałowałam go w policzek. Spojrzałam na duży zegar przed szkołą. Jest 7:51. - O patrz, Natalie idzie, pójdę z nią. Dawaj buziaka. - Powiedziałam.
- Teraz sama się o buziaki prosisz. - Pocałował mnie.
- Ej, Natalie, poczekaj chwilę ! - Krzyknęłam, a Natalie się odwróciła spojrzała na mnie i się zatrzymała. - Pa skarbie. - Przytuliłam Harr ' ego .
- Pa, widzimy się wieczorem. - Przytulił mnie i puścił. Skierował się w stronę samochodu. Wsiadł i ruszył. Pomachałam mu i pobiegłam do Natalie.
- A czo tu takie gołąbki robiły ? - Zapytała.
- Nic, po prostu Harry spał dzisiaj u mnie i odwiózł mnie do szkoły. A że za wcześnie wyjechaliśmy i chciał mnie już za dwadzieścia ósma zostawić samą, to go namówiłam, żeby ze mną poczekał. - Mówiłam gdy wchodziłyśmy do szkoły. Skierowałyśmy się do naszych szafek, które były zaraz obok siebie. Otworzyłam swoją szafkę i spojrzałam na plan lekcji.
- Pierwsza matematyka. - Powiedziałam do Natalie. Wzięłam swoje książki, Natalie swoje i ruszyłyśmy pod klasę od matematyki. Akurat gdy doszłyśmy zadzwonił dzwonek na lekcję. Usiadłyśmy z Natalie w ostatniej ławce, przed nami usiadł nie kto inny tylko Angel z Jackobem.
- Ej, Jackob co ty się tak tej Angel uczepiłeś? - Zapytała Natalie.
- Bo my jesteśmy przyjaciółmi. - Broniła go Angel.
- Nie pytałam się ciebie tylko tego co z tobą siedzi, a wiec zamknij swoja mordkę, proszę.
- Uhuhu, no w sumie zamknę. Z pierdołami nie rozmawiam.
- Ładnie o sobie mówisz, a teraz spierdalaj.
- Dobra dziewczyny, przestańcie. - Uspokoiłam je. Profesor wszedł do klasy. Przywitał się z nami i zaczął odpytywał przy tablicy. Na pierwszy ogień poszła Annie. Koleżanka. Dostała 3+ bo nie powiedziała jednego zasranego wzoru. Ja, na cale szczęście przed wczoraj to przerabiałam. Następnie profesor zabrał do tablicy Jackoba, on dostał 1 bo jak zwykle nic nie umiał. Poźniej zostałam wywołana ja. Miałam zrobić dwa zadania na tablicy. Były banalne
. - No, widzę ze ktoś w końcu się uczył. - Powiedział profesor.
- W Końcu po prawie 2 tygodniach nie bycia w szkole, trzeba było wszystko ponadrabiać.
- Caroline? - powiedział profesor gdy ja już wracałam do ławki.
- Tak?
- Ślicznie śpiewasz.
- Dziękuje. - powiedziałam. W ten sposób minęła cała lekcja. Co chwile profesor kogoś odpytywał. Zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli z klasy. Ja i Natalie jak zwykle skierowałyśmy się do szafek. - Ohohoh, widzę, ze nasz pan Chesterwild znalazł sobie nowego pupilka - powiedziała Natalie ze śmiechem. - Spadaj. - powiedziałam i poczułam wibracje w kieszeni. Dostałam wiadomość " Jakby kto się pytał, robisz za chórki u mnie w jednej z piosenek. Hahaha, pani dyrcia nabrana. Kocham xx. Ciocia Riri xx. " Uśmiechnęłam się do telefonu. Reszta lekcji przeleciała mi dość szybko.
- Ej Natalie, ja musze iść, powiedz panu od WF - u , że ja poszłam i pani dyrektor mnie zwalnia.
- Co ty zrobiłaś, ze dyrcia cię zwalnia? - Zapytała z niedowierzaniem.
- Ciocia Riri mnie zabiera, bo mam chórki w jednej z jej piosenek i jedziemy do studia.
- No dobra. Widzimy się dzisiaj wiecz... JUTRO !
- No, do zobaczenia jutro. Pa. - Przytuliłam ją, pocałowałam w policzek i wybiegłam ze szkoły. Przed szkołą zauważyłam siedzącą na ławce Riri. Siedziała do mnie tyłem. Podeszłam od tyłu i zakryłam jej oczy.
- Carolinee e! Wiem, że to ty ! - Krzyknęła Rihanna.
- Oj, siedź cicho - Powiedziałam. - Jedziemy ?
- Tak. - Odpowiedziała. Wsiadłyśmy do jej samochodu i ruszyłyśmy w kierunku centrum. Weszłyśmy do jednej z pośród tysięcy galerii handlowych. Udałyśmy się bezpośrednio do Starbucks. Zamówiłyśmy po Caramel Macchiato.
- No maluszku, o czym chciałaś porozmawiać? - Zapytała.
- O tym kontrakcie. Ja chciałam Ci powiedzieć, że ja go nie podpiszę. Wezmę swoje marzenia w swoje ręce i pójdę do następnej edycji X Factor.
- Hahahhaha, och co za zbieg okoliczności.
- Serio? A co się stało ?
- Mam być jurorką w tej edycji.
- Seerio?
- No serio serio.
- Uhu! Ale zajebiście.
- Ale cicho, bo to tajemnica. Ale powiem ci, ze bardzo dobrze robisz, biorąc się za to. Masz pre dyspozycję a więc czemu nie. Już się przygotowujesz do pre ?
- Dzisiaj podjęłam decyzję. Muszę pomyśleć nad piosenką i w ogóle. To będzie masakra.
- Mała, ale uwierz w siebie. Masz przepiękny głos. Po za tym widziałaś ile pozytywnych komentarzy było pod tym filmikiem jak śpiewamy u chłopaków na imprezie. Ja wiem, że ty powiesz, że to tylko dla tego, że ja na nim jestem.
- Wyjęłaś mi to z ust.
- Ale to nie dlatego. Dlatego, że ty masz przepiękny głos. Ty nie możesz się zmarnować.
- Ale ja nie wiem, czy ja jestem na to gotowa.
- Jak nie będziesz, to poczekamy aż skończysz szkołę i w tedy spróbujemy. Co ty na to ?
- No chyba na taki układ mogę pójść. Ale nawet jeśli, to i tak mnie nie wezmą do programu. Jest tyle osób co śpiewa lepiej niż ja.  - Mówiłam przełykając moją kawę.
- Dobra, okej. Mów co chcesz, ja wiem swoje. Idziemy na zakupy ?
- No okej.
- To chodź. - Wstała i pociągnęła mnie za rękę. Skierowałyśmy się w stronę sklepów. Chodziłam tak i nic mi nie wpadło w oko. Riri tak samo. W końcu stwierdziłyśmy, ze nie ma sensu tak chodzić w kółko więc wyszłyśmy stamtąd. Wsiadłyśmy do samochodu a Riri odwiozła mnie pod dom chłopaków, gdzie czekały już na mnie El i Dan. Pożegnałam się z nią i ruszyłam w stronę domu. Zadzwoniłam dzwonkiem i otworzyła mi uśmiechnięta El.
- A ty co tak szybko? - Zapytała.
- Musiałam być wcześniej, przepraszam. - Mówiłam wchodząc do dużego pokoju.
- Ale nie masz za co przepraszać, mamy godzinę więcej przynajmniej. - Powiedziała Dan.
- Ta, godzinę więcej na płacz.
- Jaki płacz ? - Zapytały razem. Spojrzałam na nie i łzy zaczęły mi same lecieć.
- Dziewczyny, czemu wy macie tak fajnie, a ja jak już kogoś pokocham to zaraz trzeba to kończyć . Czemu ? - Wtuliłam się w nie.
- O to chodzi. - Powiedziała El. - Jestem pewna, ze on cię nie zostawi.
- Ale ja wiem, ze zostawi. To nie jest tak łatwo. Codziennie rano budzę się z myślą, ze już niedługo go stracę a później chodzę taka przygnębiona. Wracam do domu i płaczę, a przy Harrym udaję, ze jest wspaniale. Ja tak nie potrafię.
- Cicho malutka, będzie dobrze. - Pocieszały mnie.
- Nie będzie i ja o tym wiem.
- Dlatego, gdy dzisiaj Harry cię zabierze masz się zajebiście bawić. Nie myśleć o tym i się po prostu bawić. - Powiedziała Dan.
- I teraz idziemy Cię wyszykować. Zero płaczu. Rozumiemy się ? - Powiedziała stanowczo El.
- Tak. - Szybko otarłam łzy, a dziewczyny zabrały mnie na górę. Zabrały się i po 3 godzinach byłam wyszykowana. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam przepięknie.
- Dziękuję. - Powiedziałam i przytuliłam je. Jasno różowa koronkowa sukienka przed kolano idealnie leżała na mnie, do tego moje ulubione lity, dzięki którym stawałam się wyższa. Do tego mała różowa kopertówka i kilka dodatków. Lekki makijaż i pofalowane blond włosy sięgające za ramiona. Wyglądałam na serio prze pięknie. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Dziewczyny sprowadziły mnie na dół i otworzyły drzwi. W nich stał Harry z bukietem róż.
- Proszę, to śliczne kwiaty dla ślicznej pani. - Powiedział. Pocałował mnie i wręczył mi bukiet.
- Dziękuję. - Odwzajemniłam pocałunek.
- Dziękuję wam dziewczyny. - Zwrócił się do nich. - To co idziemy? - Zapytał mnie.
- No okej, ale powiedz mi gdzie.
- Zobaczysz. - Powiedział i zabrał mnie ze sobą.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SKOŃCZYŁAM. Przepraszam, ze tak długo musieliście czekać. Teraz chwila dla mnie. Niestety wyjeżdżam. Mam bloggera zainstalowanego w telefonie więc bede pisała. Wracam w poniedziałek, wiec obiecuje, ze we Wtorek powinnam już coś dodać. A WIEĆ SAJO NARA I MIŁYCH WAKACJI ! <3
PS. PROSZĘ ! KOMENTUJCIE!

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 32 KOMMEEEENTUUUJCIE !!!

- Hahahah, weź przestań. - Śmiałyśmy się z Rihanna siedząc w moim pokoju.
- Dobra, spokojnie. Ogar. Jestem ciekawa dlaczego Harry tak szybko musiał iść.  - Powiedziała Rihanna.
- No wąłśnie, zadzwonie do niego.- Powiedziałam, wzięłam telefon i wybrałam numer do Harrego
/Rozmowa /
- Halo?
- O Caroline, hej. Tu ja Niall.
- Niall ? A czemu ty odbierasz telefon Harr'ego?
- Yyyy.. no bo.. yyy.. on poszedł.yyyy.
- Gdzie poszedł? Co wy robicie i gdzie jest Harry ?
- Pojechał na zakupy.
- Tak bez telefonu ?
- Tak, zapomniał go.
- Na pewno ?
- Tak.
- To powiedz mu, żeby zadzwonił do mnie jak wróci. Proszę.
-Okej. Caroline, kiedy robimy kolejną pizze ? Może znowu sie pobawimy mąkom ?
- Hahahah, nie wiem, moze po waszym powrocie z USA. Narzazie musze lecieć, moze wpadnę nie długo do was.
- Jak to naszym ?! To ty nie jedziesz z nami ??
- Jadę, spokojnie.
- No . To pa.
- Pa Horanku.
/ Koniec rozmowy /

- I co ? - Zapytała mnie Rihhana.
- Horan odebrał, powiedział mi, że Harry pojechał na zakupy i zapomniał telefonu
- Serio? Cos nie chce mi sie wieżyć.
- Mi też ne, ale cóż.
- Dobra malutka - spojrzała na zegarek - ja będe musiała się zbierać, bo zaraz mam nagranie w studiu.
- Szkoda. Pa - ucałowalam ja w policzek
- Pa - powiedziała i wyszszła. Zamknęłam za nią drzwi i usiadłam do biurka. Zaległości się same nie odrobią.


*** Oczami Harry ' ego. ***
*** Jakiś czas później ***
- Jeeny, Niall dziekue Ci.
- Nie dziękuj tylko więcej nie rób takich akcji. Wiesz, ze Caroline nie chciałaby się dowiedzieć o tym, że widziałeś się z tym całym Jackobem.
- Musiałem z nim porozmawiać.
- Żeby mi więcej takich sytuacji nie było.
- Dobrze, mamo.
- No, a teraz idź do niej zadzwoń bo się martwi
- Już idę. Jeszcze raz wielkie dzięki. - Powiedziałem i ruszyłem na górę z moim telefonem. Wybrałem numer do Caroline.
/ Rozmowa /

- Halo ? - Usłyszałem głos w słuchawce.
- No hej kotek.
- Jezu, jak dobrze, ze dzwonisz. Jak było na zakupach ?
- A okej. Kupiłem jedzenie.
- To dobrze.
- A co robisz skarbie ?
- A się uczę.
- A to może ja wpadnę i ci pomogę.
- Ok, możesz mi pomoc. Musze zrobić projekt na biologię. Bądź u mnie za godzinkę. powinnam się wyrobić.
- No okej, to do zobaczenia .
- Mhm. Pa.

/ Koniec rozmowy. /

Wziąłem laptopa i położyłem się na łóżku. Włączyłem Facebooka. Miałem polubioną jedna ze stronek o mnie. Lubiłem czytać plotki o sobie. Od razu na głównej wyświetlił mi się jeden z postów o Harolone. Czy to nie brzmi słodko?
  *** Jakiś czas później ***
- Caroline! Skończyłem - krzyknąłem, zadowolony ze swojej pracy.
- Już idę sprawdzić! - odpowiedziala mi moja dziewczyna która siedziała na dole w kuchni i sprawdzała coś w telewizji. Weszła do pokoju z małą srebrną tacką na której stały dwie szklanki do połowy zapełnione cieczą. Jedna szklana była niebieska a druga różowa. - Proszę. Pyszny soczek dla mojego mężczyzny. - Podała mi szklane.
- Dziękuję. - Powiedziałem i wskazałem na miejsce obok siebie. - Siadaj, pokaże Ci tą prezentacje.

*** Oczami Caroline ***
Usiadłam obok Harry'ego. Dał mi laptopa na kolana, a ja zaczęłam oglądać prezentacje.
Oglądałam ją w skupieni. Chciałam przeanalizować każdy tekst dokładne.
- No no, Styles. Postarałeś się chłopie. - Powiedziałam gdy skończyłam oglądać.
- I to tylko tyle ? Nic więcej ? - Dopytywał się Harry. - Ja się tyle namęczyłem a ty tylko, że ja się postarałem ? Dzięki wielkie.
- No oj, a czego ty więcej oczekujesz ?
- No nie wiem, chociażby dziękuję i buziaka?
- Dziękuję, ale buziaka. To dopiero po slubie. - Powiedziałam i wystawiłam mu język.
- Dzięki wiesz.
- Też cię kocham skarbie.
- Ja chcę buziaka i to tu i teraz. - Upierał się.
- Nie dostaniesz teraz.
- Mam czas, poczekam. Będę siedział póki go nie dostanę. Tylko pójdę zadzwonić do Louisa i powiedzieć mu, że zostaje u ciebie na noc. Przy okazji rano odwiozę cie do szkoły.
- Oszalałeś ?
- Nie.
- Moja mama się nie zgodzi.
- Zgodzi. PAAAANIIII RICHARDSOOOON ! - Wydarł się na cały dom.
- Nie zgodzi się.
- Poczekaj.
- Jezu, Harry, czy ty oszalałeś ?! - Moja mamuśka wbiegła do pokoju. - Wydzierać się na cały dom ?
- Przepraszam, ale Caroline nie pozwala mi się stąd ruszyć.
- Alee...
- Nie mów ale. - Przerwał mi Harry.  - Mam do pani sprawę.
- Słucham cię kochany.
- Mamo ! Do niego to mówisz tak słodko a do mnie nie.
- Cicho siedź, swojemu chłopakowi przerywasz.
-  Dziękuję. No aa więc, czy ja mógł bym dzisiaj tutaj zanocować. - Spojrzał na moją mamę.
- A dlaczego niby? - Moja mama zapytała ze zdziwieniem
- Bo chodzi o to, ze chłopaki mają mój klucz od domu, ja nie mam samochodu a oni są dzisiaj w domach swoich dziewczyn i czy ja też bym mógł ?
- Nawet Niall jest u Natalie ?
- No właśnie oprócz niego, bo Niall poleciał do Irlandii.
- Coś Styles kecisz, ale skoro chcesz, to zostań.
- Dziękuję pani. - Ich konwersacja w końcu dobiegła końca, a moja mamusia wyszła z pokoju. - Mówiłem.
- Jezu jak ja cię kocham.
- Nie wierzę ci.
- Czemu ?
- Bo nie chcesz mi dać buziaka.
- No ale takie rzeczy dopiero po ślubie.
- To kiedy bierzemy ślub, bo długo bez twoich ust nie wytrzymam.
- Dobra, chodź tu. Dam Ci tego buziaka.
- Czekam. - Powiedział. Ja podeszłam do niego i dałam mu buziaka. Krótkiego ale namiętnego.
- Uhuhu, mała całować, to ty umiesz.
- Mała to jest twoja pała. Ja jestem duża na swój sposób.
- Hahahah, chcesz sprawdzić czy jest aż taka mała ?
- Nie. Dziękuję. Idź zadzwoń do chłopaków a ja idę na Facebooka zerknąć.
- Nie chcesz posłuchać jak Lou mówi, ze jest zazdrosny?
- Oh, to daj na głośnik.

/ Rozmowa z Louisem /
- Halo ?
- No hej Louis, skarbie.
- Hazza. O jak dobrze, że dzwonisz.
- A coś się stało ?
- Dostaliśmy zaproszenie na galę.
- Jaką i kiedy ?
- NJR, to z Francji. 29 Stycznia.
- Ile nominacji ?
- 4.
- Za co ?
- Najlepszy Boysband, Najlepszy Singiel, hahah Najlepsi fani i.. hahahahhahaha.
- Co ?
- Para Roku. ahhaaha. A wiesz kto ?
- Kto ?
- Ty i Caroline.
- No to ciekawie się zapowiada. A tak a pro po, ja dzisiaj zostaje na noc u Caroline. Rano przyjdę po samochód.
- Znowu, przecież ja tu umrę z tęsknoty za tobą.
- Louisku to tylko jedna noc, dasz radę.
- No nie wiem.
- Zadzwoń po El. Ona przyjdzie i cię pocieszy.
- Dobrze kochanie.
- No to, pozdrów chłopaków.
- Dobrze, dobranoc.
- Dobranoc.
/ Koniec rozmowy. /
- Która godzina, ze wy sobie dobranoc mówicie ? - Zapytałam bo kompletnie straciłam poczucie czasu.
- 21:08 . Niby nie późno, ale on więcej nie zadzwoni. Czeka do noc z El a więc .... No wiesz, te sprawy.
- Hahahah.
- Mamy fajną nominacje skarbie.
- A co będzie jak my już w tedy nie będziemy razem ?
- Nawet tak nie mów.
- Ale Harry, proszę cię. Spójrzmy prawdzie w oczy. Nie będziemy wtedy razem. Taylor to zepsuje.
- Skąd wiesz ?
- Jestem tego na dziewięćdzieziąt  procent pewna.
- A co z dziesięcioma procentami?
- Mam nadzieje, ze się nie uda jej nic zrobić ale wątpię.
- Nie myśl o tym na razie.
- Postaram się.
- O poczekaj dostałem SMS-a od mamusi.
" Masz czas ? Możemy porozmawiać na Skype ? Muszę ci coś powiedzieć. Mama xx. " 
Przeczytał Harry na głos.
- Masz Skype w lapku ?
- No jasne.
" Poczekaj mamuś, już dzwonię. Harry xx." 
Odpisał. Zalogował się do siebie i wybrał rozmowę wideo z Anne. Ja w między czasie schowałam się obok, tak, ze nie było mnie widać. Ona odebrała po 3 sygnałach.
*** Oczami Harrego ***
 - Synek?
- Mhm, to ja.
- Gdzie ty jesteś. Nie poznaję tego pokoju.
- U Caroline.
- Ooo.. A gdzie jest ta istotka.
- Dobry wieczór.  - Wychyliła się Caroline.
- Dobry wieczór. Jeny, Caroline nie myślałam, że ty jesteś aż taka ładna.
- Mi też miło panią poznać.  - Uśmiechnęła sie.
- No mamo, ja mam gust. - Wtrąciłem się
- Masz ? Jesteś pewien ? A co to za Taylor? Hmmm?
- To jest temat na inny dzień. Powiedz, co chciałaś, bo my jesteśmy trochę zmięnczeni i chcielibyśmy się położyć spać.
- Bo chodzi o to, ze Robin mi się oświadczył
- No to świetnie ! Ale przyjęłaś te oświadczyny ?
- Tak, jasne, że tak. I chodzi o to, że my w Wigilię chcemy wziąść ślub. I już jest wszystko ustalone. I ja chciałam was zaprosić na ten ślub.
- Będzie Gemma?
- Będzie.
- No to jasne, że przyjadę. Tylko, ze ja i Caroline przyjedziemy oddzielnie. Kiedy indziej ci wytłumaczę. My kończymy. Paaa.
- Paaa.
/ Koniec /
Spojrzałem na Caroline. Łzy ciekły jej z oczu.
- Dlaczego co ? Powiedz mi do cholery dla czego. - Pytała mnie.
- Nie wiem, ale dla mnie to też jest trudne.
- Dobra. Idę się wykąpać.
- Mogę iść z tobą ?
- Nie głupku. - Uśmiechnęła sie przez łzy. Wzięła piżamę i poszła do łazienki. Wróciła po 15 minutach. Ja w tym czasie, zdjąłem ubrania i poszperałem trochę w internecie. Na tt dodałem posta :
" Noc z moją ukochaną  @Caroline_Richardson , I love ya <3 "
Po kilku sekundach zauważyłem, ze Lou napisał:
" Gorący sex ?" 
A ja odpisałem :
" Tak Louis, czekam na Ciebie jutro w moim łóżku. " 
Odłożyłem laptopa i położyłem sie obok mojej dziewczyny.
- Dobranoc skarbie. - Powiedziałem i pocałowałem ją w głowę.
- Dobranoc. - Odpowiedziała i razem zasnęliśmy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM. MAM NADZIEJĘ , ZE SKOMENTYJECIE.. PROSZE !! <3 

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 31. Proosze komentujcie !! PLISSS!!

KOMENTUJCIE!!


Wróciliśmy w końcu do domu. Na London Eye było przepięknie. Harry powiedział, że to to jest nic bo w nocy to jest jeszcze piękniejsze. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Harry cały czas mnie całował, przytulał. Jak by chciał mi udowodnić to, że kocha tylko mnie. Ale to dobrze, przy najmniej mam taką nadzieje. Później pojechaliśmy do centrum. Kupiłam prześliczną sukienkę, którą wybrał Harry. Do tego znalazłam buty. Oczywiście moje kochane
lity. Razem to wyglądało na prawdę
            świetnie . Mama zgodziła się aby wszyscy przyszli do domu chłopców. Nawet Natalie zaprosiła swoich rodziców. Zapowiada się na prawdę fajne.  Weszłam do kuchni w której stał Harry. Robił szaszłyki. Dlaczego on, a nie któraś z dziewczyn ? Ponieważ chłopcy powiedzieli, ze dzisiaj to oni organizują grilla i to oni wszystko przygotują.
- Pomóc Ci w czymś ? - Zapytałam Harrego.
- Nie. Idź odpocznij, bo goście przychodzą za godzinę. My sobie poradzimy, spokojnie . - Uspokajał mnie mój ukochany. - Caroline,a kiedy ty wracasz do szkoły ? - Zapytał z ciekawością.
- Ogólnie, to powinnam wrócić w poniedziałek, ale skoro już się czuje lepiej, to wrócę już jutro.
- Tak w środku tygodnia ? W środę ?
- Tak. Jutro z tego co wiem, to macie próby do piątkowego koncertu i chyba nie chcesz się przy mnie pomylić.
- Nigdy się nie mylę skarbie. Jestem profesionalistą, baby.
- Ohohooh, nie bądź taki pewien siebie. Idę na górę, widzimy się za godzinę.
- Okej. - Powiedział i zaczął kończyć szaszłyki.


*** 40 minut  później ***

Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju.
- Caroline, wstawaj,zaraz goście przyjdą. - Szeptał.
- Muszę ? Nie chcę. - Mówiłam leniwie
- Musisz. -  Powiedział ktos. Otworzyłam szerzej oczy i zobaczyłam Lou który stał nade mną i się usmiechał.
- JEZU LOUIS, CO TY TU ROBISZ !! - Wydarłam się.
- Spokojnie. Harry poprosił mnie, abym przyszedł po ciebie, bo zaraz maja przyjsc goście, a ty chyba sobie przysnęłas.
- Idż powiedz Styles'owi, żeby wszystkich ładnie przyjął, a ja zaraz zejdę, tylko się ogarnę.
- Dobrze babe. - Rzucił i wyszedł. Pobiegłam do łazienki. Ogarnęłam twarz i szybko pobiegłam do torby po czarne legginsy. Zajrzałam do szafy Harr'ego. Wyciągnęłam białą za dużą koszulkę i założyłam ją na siebie. sięgała mi do połowy ud, więc wyglądała jak tunika. Założyłam szybko czarne Vans - y i zbiegłam na dół. Wyszłam na taras. Siedziała już tam cała moja rodzina, rodzina Natalie i wszyscy chłopcy z dziewczynami a Lou stał przy grillu.
- O, witaj córcia. - Powiedziała moja mama, podeszla do mnie i mnie przytuliła.
- Hej wszystkim. Przepraszam, ale gdze jest Harry? Nigdzie go nie widze.
- Bawi się z dziećmi w domu. Znalazł jakieś zabawki  i poszedł do pokoju gościnnego. Chodź Caroline, on napewno zaraz przyjdzie. - Powiedział wujek Taylor. Zajęłam miejsce między Natalie a wolnym krzesłem. Było nas na prawdę barzo dużo, ok. 25 osób. Na dworze było ciepło, jak na  jesień.
- Mamo - zaczęłam - jutro idę już do szkoły. Czuj się na prawdę dobrze, a poza tym nie chce mieć większych zaległości.
- Dobrze córcia. A możesz mi powiedzić, czy podpisalaś wczoraj kontrakt ?
- Nie. Paula nie byo w mieście i dzisiaj wraca. Ale ja go chyba na razie nie chcę podpisać.
- Co?! Czemu? - Usłyszałam głos za sobą. Odwrócilam głowę i zobaczłam Harrego.
- Bo jak my pojedziemy do tego USA.... To dla mojego dobra. Moze kiedy indziej.
- Czemu Caroline, przecież ty tak świetnie śpiewasz! - Powiedział Niall a całe One Direction spojrzało na mnie błagalnym wzrokiem.
- Narazie zatrzymam sie na coverach, może później.  - Powiedziałam. Impreza zaczęła się rozkręcać. Harry cały czas bawił sie z dzieciakami. One były takie szczęśliwe. Około 22 wszystko sie skończyło. Trafiłam do domu razem z rodzicami i skierowałam sie do siebie. Wzięłam piżame i poszłam pod przysznic. Wyszłam z łązienki, położyłam się na łóżku i jeszcze za nim zdąrzyłam zasnąć dostałam SMS-a.
" Kolorowych snów, nie zapomnij włączyć buzika. Do zobaczenia jutro pod szkoła. Kocham cię. Twój Harry. "
A ja odpisałam.
" Dziękuję, ze sie tak o mnie troszczysz. obranoc. Ja też cię kocham. Caroline xx. "
Nastawiłam budzik na 5:30 i zasnęłam.


***
Wsiadłam do autobusu i usiadłam z przodu. Włożyłam słuchawki do uszu i zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w piosenkę.

"It's so hard to get old without a cause
I don't want to perish like a fading horse
Youth's like diamonds in the sun
And diamonds are forever

So many adventures couldn't happen today
So many songs we forgot to play
So many dreams are swinging out of the blue
We let them come true " *

Przeleciało z 10 piosenek a ja wysiadłam z autobusu na przystanek. Była 7:48
. Ruszyłam w stronę szkoły. Doszłam do szkoły i poszłam pod klasę. Zobaczyłam Angelikę która grzebie coś w torebce. " Lepiej już nie mogłam trafić. " Pomyślałam.
- O Harry cie dzisiaj nie przywiózł ?   Czyżby kryzys? - Odezwała się ona.
- Nie. Po prostu dzisiaj nie spałam u niego, tylko u siebie w domu i nie chciałam go budzić. - Powiedziałąm w miarę miło.
- Słyszałaś, że dzisiaj dochodzi do nas do klasy jesna osoba. Podobno chłopak i podobno przystojny.
- Hahahaha, nie udawaj niewiniątka, bo dobrze wiesz kto to. - Wysmiłam ją. - To Jackob, a tak na przyszłość uważaj do kogo wysyłasz SMS - y.
- Ale ja na prawdę nie wiem - Udawała.
- Dobra skończ. - Powiedziałam i usiadłam na drugim końcu korytarza. Wyciągnęłam tetefon z kieszeni. Spojrzałam na wyświetlacz. Okazalo się, że mam jedną wiadomość.
 " Powodzenia w szkole kotek. Dzisiaj o 14:30 czekam na ciebie przed nią. Będę z kimś kogo bardzo lubisz. Kocham Cię.Harry xx "
Chciałam odpisać, ale akurat zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Matematyka.Weszłam na lekcje i usiadłam w ławce z tyłu. Zaraz potem dosiadła sie do mnie Natalie. Pani zaczęła czytać obecność, gdy nagle do klasy wtargnął jeszcze jeden uczeń.
- Yyyy, Dzień, dzień dobry - Powiedział.
- Wiam cię chcłopcze. Zgaduje, że to ty jesteś nowym uczniem. Jak masz na imię ?
- Ty, Caroline patrz, to Jackob. - Szepnęła Natalie.
- No widzę. - Powiedzialam i suchałam dalej.
- Jackob jestem.
- Dobrze Jackobie, idź i usiądź. Wyjmij podręczniki i zaczynamy lekcje. - Powedziała pani.
- Oczywiście. - Nie protestował. Zobaczył, że jest wolne miejsce obok Angeliki, zajął miejsce  a lekcja się zaczęła.


*** Oczami Harrego. ***

Siedziałem w studiu chłopakami. Od samego rana mieliśmy próby. Dostaliśmy chociaz 5 minut wolnego.
- No to jak Harry, twój plan wypali? - Zapytał Louis.
- Mam nadzieje. O 13 mam pojechać po Rihannę i mamy pojechac po Caroline. Oby wszystko wypaliło.  Powiedzialem. Spojrzałem na wyświetlacz telefonu. Dostałem SMS -a.
" A może by tak zrobić Caroline małą niespodzianę i wpaść do niej na lekcje ? Ciocia Riri "
" Poczekaj, zadzwonie do niej i zapytam,  jaką ma ostatnią lekcje. Harry " - Odpisałem i szybko wybrałem jej numer telefonu.

*** Oczami Caroline ***
Przerwa. Kiedys nikt na mnie nie zwracał uwagi i mogłam sobie posiedzieć sama i w spokoju. Teraz ludzie non stop pytają się mnie co u Harrego, jaki jest na prawdę i w ogóle.
- Dziewczyny, u chłopaków wszystko w porządku. - Odpowiedziałysmy razem z Natalie, bo ona też nie miała spokoju. Poczułam wibracje w kieszeni.
- Przepraszam was na chwilę. - Powiedziałam i poszłam do łazienki.
/ Rozmowa z Harrym /
- Halo ?
- No hej skarbie, jak tam w szkole?
- No okej, oprócz tego, że od groma wasych fanek tu jest.
- Ohhh.. Powiedz im, ze je kochamy.
- A mnie to już nie kochasz.
- Kocham, kocham. Słuchaj jaką masz ostatnia lekcje ?
- Muzykę. Mów co planujesz i z kim przyjeżdżasz.
- Nie nic Ci nie powiem. Kocham Cię. Buziaki.
- No pa, ja tez Cię kocham.
/ Koniec rozmowy. /

Co Styles znowu planuje? On chce mnie chyba wykończyć swoimi pomysłami. Schowałam telefon i wróciłam do Natalie.
- Już jestem. Dziewczyny, chlopcy z One Direction mówia, ze was kochają.
- Awww, jakie to słodkie. - Bylo slychac z tłumu.
- A teraz czy ja i Nataliemożemy mieć chwilę dla siebie ? - Zapytalam i nagle wszystkie się rozeszły.
- Uff.. w końcu. - Powiedziała Natalie. - Harruś dzwonił ?
- Tak. On coś knuje tylko ja nie wiem co. - Powedziałam. Zadzwonił dzwonek a ja i Natalie skierowałyśmy sie pod klasę.

*** Oczami Harrego. ***
- O 12 :30 po ciebie będe. Paa. - Powiedziałem i schowałem telefon do kieszeni. Zavczęła się druga część próby .



***
- Do dawaj Riri, szybko.
- Juz idę, idę. - Mówiła.
- Dzwonilaś do tej pani dyrektor? Na pewno możemy ?
- Tak. Nauczyciele sa już  poinformowani. Tylko wcześniej mamy pójśc do pani dyrektor, na herbatę, czy coś takiego.
- Okej. Jedziemy. - Powiedziałem. Rihanna zamknęła dom. Wsieliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę szkoły Caroline.
- Nie rozumiem...- Zaczęła mówic.
- Czego ? - Zapytałem.
- No Caroline. Ona ma taki głos a nie chce podpisac tego kontraktu. Ona jest jakaś chora.
- Tak, zgodze się z tobą w stu procentach.- Powiedziałem. Dalej rozmowa jakoś się pociągnęła i gadaliśmy o bzdurach. Jest 13. Dojechaliśmy akurat.
- Dawaj szybko, póki jeszcze nie było dzwonka. - Powieedziała Riri.
- No szybko szybko. - Weszliśmy do szkoly i szybko poszliśmy do gabinetu pani dyrektor.
- Dzień dobry. My przyszliśmy w sprawie..- Zaczełem mówić.
- Witajcie. Chdzice i siadajcie. Kawę czy herbatę ?- Zapytała nas miła pani.- Przepraszam, nie przedstawiłam się. Jestem pani Scatword. Dla was mogę być Merry.
- Dzień dobry. - Powiedziałem. - Ja jestem Harry a to jest...
- Robyn..Absolwentka naszej szkoły.
- Dzień dobry pani dyrektor. - Przytuliły sie do siebie.
- Mówicie, co was sprowadza.
- No to tak- zaczęła Rihanna - Caroline Richardson.Kojarzy pani ? - Spojrzała na dyrektorkę a ta kiwnęła głową- Ma ona wielki talent. Ma szanse. Może podpisać kontrakt ale ona nie chce i nikt nie wie dlaczego. Ja chciałabym zorganizować szybki koncert w sumie to pokaz. W pewnym momencie wyciągnąć Caroline na scenę, żeby ona zaśpiewała i w tedy cała szkoła zagłosuje na to, czy tak czy nie.
- Świetny pomysł ! - Pani dyrektor klasnęła w dłonie. - Ale nie rozumiem jednego. Gdzie ty ją poznałaś ?
- hmmm.. Można powiedziec, ze jestem juz tak jakby jej ciocią - Rihanna spojrzała na mnie, a ja się tylko uśmiechnęłem.
- To idziemy ? - Zapytałem.
- Tak, szybko przed dzwonkiem. - Powiedziała Merry i zaprowadziła nas na duża salę.

*** Oczami Caroline, jakiś czas później. ***
- Młodzieży moja droga. - Powiedziała nauczycielka - Idzemy na jakiś koncert. Własnie teraz. Więc trzymajcie sie w grupie i idziemy. - Dokończyła. Zeszliśmy na dół na salę. Wszystkie klasy już tam były. Rozbrzmiała gitara a gwiazda wyłoniła się z za parawanu. Kto to był? Rihanna.Wszyscy stali osłupieni a ja byłam wściekła, za to, ze Styles mi nic nie powiedział. Rihanna zaśpiewała i zaczęła mówić.
- Podobało wam się ? - Zapytała.
- Taak - Krzyknęli wszyscy chórem.
- Bardzo się cieszę. Ja teraz chciałabym zaprościć na scenę.. w sumnie to na ten mały podest, Caroline Richardson. - Gdy to usłyszałam to nogi się pode mną ugięły. - Caroline, widzę cię! Chodź tu maluchu.
- Powiedziała a ja zostalam wypchnięta na ten mały podest Podeszłam do niej i szepnęłam jej na ucho "Zabije cie i Stylesa też. Obiecuję "
- Jest sprawa moi drodzy. - Zaczęła znowu. - Caroline ma przepiękny głos, a nie chce w to uwierzyć. Pomożecie mi ją przekonać ? - Zapytała a z publicznośći było słuchać kolejne " Taak "
- Caroline, oddaję ci mikrofon.
- Dziękuję Riri. - Podziękowałam. - Styles, skarbie wiem, że gdzieś tu jesteś. Dobzre ci radzę. Uciekaj. - zasmiałam się. Gitara zaczęła znowu brzmieć a ja powtórzyłam swój występ z imprezy u chłopaków tylko, że tym razem zaśpiewalam całą piosenke. Gdy skończyłam usłyszałam brawa i piski. Rihana podseszła i zabrała mi mikrofon.
- I ty niby nie masz talentu ? - Zapytała.
- No dobra, może jednak mam. - Przytuliłam ją. Akurat rozbrzmiał dzwonek. Wszyscy wyszli a my zostałyśmy same. A jednak myliłam sie.
- No no kotek, gratuluję występu. Chodx tu do mnie. -  Usłysząłam męski głos.
- Mam na ciebie focha.
- Przepraszam.Musze lecieć. - Powiedział nagle i szybko się ulotnił. Ja i Riri zamowiłyśmy taxi i pojechałyśmy do mnie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

TAK TRCHĘ BRAK WENY, MAM NADZIEJE, ZE SIE PODOBA. PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY. KOMENTUJCIE !!!  

Imagin!!! Komentujcie!!!!!!!!!!!

Harry :3

Podeszła do mnie. Chciała mnie dotknąć, ale nie mogła. A może mi się tylko zdawało?

"Stałem tam, w garniturze.Ona powoli szła ze swoim tatą. On płakał, ja się powstrzymywałem. ONA miała zostać MOJĄ żoną. Piękna, biała suknia, kok, welon, a pod welonem..... całe moje życie." 

Obudziłem się. Zauważyłem łzy na swoich policzkach. Ona nie żyje, przez swojego brata. Ciągle mi się to śni. Idzie do mnie, już ma mówić to całe "tak" a tu nagle.......... strzał. Krew, dużo krwi wypływającej z jej głowy. Koszmar ciągle powtarzający się. Nie mogę tak żyć. Nie chcę. Wspomnienia mnie wyniszczają. Chłopcy niby o mnie dbają, ale to nie  to samo co ona. Czemu nie mówię jej imienia? Płaczę na samą myśl o nim.To straszne. Nie ma jej.

"Upadła. Leżała bez ruchu. Z jej głowy wypływało coraz więcej krwi. Nie wiedziałem co robić..."


Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!! Wspomnienia. To boli! Mogłem ci pomóc, [t.i] !!! Nienawidzę się! Zabiłem cię, kochanie!! To moja wina!! Teraz cię przeze mnie nie ma!!

Podbiegłem do szafki. Po drodze zbiłem kilka wazonów. Trudno. Złapałem 2-litrową butelkę Bolsa. Poszedłem jeszcze do kuchni, po tabletki. Wziąłem jakieś, chyba przeciwbólowe. Naskrobałem list pożegnalny do chłopców. Połknąłem całe opakowanie i popiłem gorzką cieczą. Poczułem, że moje powieki stają się ciężkie, a nogi nie umieją utrzymać ciężaru ciała. Wiedziałem, że śmierć jest blisko. Usiadłem na łóżku. Zacząłem tracić oddech. Coraz trudniej było mi mrugać. Ścisnąłem list w ręku i położyłem się. Nagle zobaczyłem JĄ. W białej pięknej sukni, welonie, koku. Podała mi rękę. Wstałem i zobaczyłem moje uśmiechnięte ciało leżące bez życia na łóżku. Umarłem, ale byłem razem z nią. Na zawsze.


___________________________
Takie coś :3 ~Liamowa

niedziela, 19 maja 2013

Harry :3

Komentujcie, za 1 kom next imagin :3 

 

-------------

Znacie uczucie tęsknoty? Kiedy wiecie, że tej osoby nie 

ma a i tak wierzycie, ze spotkacie ją na ulicy?  Ja znam.

 Właśnie to przeżywam. Jej nie ma. I może byłoby o 

gram lepiej, jakbym mógł chociaż iść pod jej dom i 

widzieć, że jest szczęśliwa z innym. Nie jest mi to dane. 

Jej "dom" zamykany jest o 20.00 i otwierany o 6. 00. 

Cmentarz. Ona nie żyje, umarła. Nie ma jej. Ja 

codziennie kupuję jej misie, kwiaty, czekoladki i 

zanoszę na grób. Nic innego nie mam ochoty robić. 

Była taka śliczna...... była moją ukochaną dziewczyną....



Nigdy cię nie zostawię, Harry..... Nigdy
Kłamałaś
Harry, ja zawsze dam sobie radę, nie bój się
Uśpiłaś mą czujność
Kocham cię, Harry! 
Pocieszałaś
Nie chcę cię znać
Niszczyłaś serce





I tak codziennie wspominam cię, wiesz?  Codziennie myślę o naszych wspólnych 

chwilach, sam na sam. I wiesz co? Tęsknię, wracaj. Prosze wróć do mnie. Wyjdź z 


tego grobu, zaśmiej się, powiedz że to był żart.Zrób tak, no!! Masz 69 sek. Inaczej się 

zabiję......67, 68,69... I nie wyszłaś. A skoro nie chcesz przyjść do mnie, ja przyjdę do 


ciebie........ Kochanie, przyjdź po moją duszę... proszę......... Chłopak tnie się, idzie do ukochanej. 

Ona czeka w białej sukni. Na jego twarzy widać mały uśmiech. Ta jedyna jest tuż obok....... nic im już nie grozi, na 


zawsze są razem. Na dzień następny, ciało chłopaka zostało pochowane obok dziewczyny ciała. 




~Liamowa




rOZDZIAŁ 30 KOMETUJCIE!!

Rano obudził mnie budzik Harrego. Spojrzałam na zegarek. godzina 6.00
- Harry!! Harry wstawaj, trzeba zawiesc Taylor na lotnisko. - Szturchnęłam go ręka.
- Mamusiu, jeszcze chwilkę. Proszę. - Mówił przez sen.
- Harry!!! Wstawaj, bo się spóźnisz! - Krzyknęłam.
- Już żyję ! - Obudził się natychmiastowo.
- No to dobrze. Ja Idę do łazienki się ubrać, a ty idź obudź Taylor, albo zrób śniadanie. - Rozkazałam wyjmując rzeczy z torby.
- Już Idę mamusiu. tak przy okazji. Gdy ty juz zasnęłaś, zadzwoniła do mnie mama i pyta się, kiedy ją odwiedzimy bo chce cie poznać a po za tym tęskni za mną. Powiedziałem jej, ze gdy tylko będziemy mieli wolne, to do niej pojedziemy.
- No okej. Mam się bać ?
- Nie, moja mama jest miła, raczej.
- Idź rób to śniadanie.
- Biegnę. - Powiedział wychodząc z pokoju. Ja poszłam do łazienki i dzisiaj postawiłam na spódniczkę, biała bluzkę wsadzoną w nią, skórzana kamizelkę, rajstopki w ładny wzorek i moje ukochane Lity. Stwierdziłam, ze ten zestaw bardzo mi pasuje. Wyszłam z łazienki, wzięłam laptopa na kolana i zaczęłam przegladąc różne stronki czekając na Harrego, który przyjdzie ze śniadaniem.

*** Oczami Harrego ***
Zszedłem na dół do kuchni po to aby zobaczyć , czy mamy coś jeszcze w lodówce. Zamiast pełnej lodówki dostslem pusta.
 - moze ci pomoc? - zapytał damski głos z boku.
 - o, hej Taylor. nie, nie trzeba, bo lodówka i tak jest pusta. Ja idę się ogarnac i zaraz jedziemy.
 - dobra, okej - odpowiedziala mi, a ja ruszyłem na gore, by sprawdzić co z Caroline. Gdy już chciałem wchodzić do pokoju usłyszałem głos Caroline która się wścieka.

*** Oczami Caroline ***
- Czego ty ode mnie chcesz?! - Wydarłam się.- Po co chcesz wrocic? W ogóle skąd masz mój numer? ! - darłam się dalej
 - Car, spokojnie. - Uslyszalam w słuchawce.
 - Nigdy więcej nie mów do mnie Car. Nienawidzę cie! Nie możesz tego zniesc? Jesteś podłym frajerem! - krzyczałam przez łzy. - Wynos się z mojego życia! -krzyknelam i się rozlaczylam. Usiadłam w koncie przy oknie i ryczałam.
 - Kotek, co się stało? - podszedł do mnie Harry.
- Jackob dzwonił. - mowilam przez lzy.
 - Czego ten debil od ciebie chciał? - zapytał ze zloscia.
 - Chciał się spotkać i wszystko wyjasnic, powiedziałam mu zeby odwalił się ode mnie. Dlaczego kazdy jego telefon, SMS czy kurwa kto wie co jeszcze tak boli.
. - Jezu. Ty przeklnelas? - zasmial się.
 - Tak, i mi z tym dobrze. - zasmialam się przez lzy sppogladajac na Harrego w bokserkach Calvina Kleina. Jego tatuaże łaczyły się ze wszystkim tak idealnie.
 - Mam cos gdzieś, ze tak na mnie spoglądasz?
 - Nie. Ale jesteś strasznie pociągajacy. Ale lepiej idz się ubierz bo za 10 minut musimy wyjechać.
 - Oh, juz Idę. - Podałam mu Rekę a on pomogł mi wstać.
- no maluchu, uroslas trochę w tych butach
. - Tak tez cie kocham. Idz sie szykuj.
 - Ide ide.- Powiedzial i poszedl do lazienki. Ja w tym czasie poprawilam rozmazany makijaz. Harry ubral sie i wyszedl z lazienki. Zlapal mnie za reke i pociagnal za sobą. Na dole Taylor już na nas czekała.
- Hej Caroline. - wycedziła przez zaciśnięte zemby.
- Hej Taylor. - powiedziałam szybko i udałam, ze jej nie widzę. Ruszyłam do samochodu.
- No to chodź, daj ja wezmę, twoje bagaże. - Powiedział Harry. Wziął jej bagaże. Włożył do samochodu i usiadł za kierownicą. Ja siedziałam obok niego a Taylor z tyłu za nami. Przez pół godziny nikt się nie odzywał. W radiu leciały piosenki, tylko one umilały tę ciszę.  Piosenki przestały grać i odezwał się głos radiowy.
" Witam państwa o tak wczesnej porze. Czy ktoś już żyje ? Jest godzina 7. Zapraszam na nowe plotki ze świata gwiazd. Wczoraj niejaka Taylor Swift pojawiła się w domu chłopaków z One Direction. A czy wiecie, kto odebrał ją z lotniska ? Nikt inny tylko Harry Styles ! Czy to koniec podobno wiecznej Haroline i początek Haylor ? O tym na pewno dowiemy się już niedługo. A Teraz piosenka... " - Nie zdążyłam usłyszeć, bo Harry wyłączył radio. Położył rękę na moim kolanie, na znak żebym się uspokoiła, bo widział, ze wszystko we mnie się gotuje.
- Nie dotykaj mnie. - Powiedziałam przez mocno zaciśnięte zemby a Harry natychmiastowo zabrał rękę.
- Caroline, ja naprawdę.. - Zaczęła Taylor.
- Już skończ i się nie odzywaj. - Powiedziałam zimno.

***

Jesteśmy już na lotnisku. Taylor właśnie została wywołana do odprawy. Nie brakowało też foto reporterów. Non stop cykali zdjęcia. Nie odpuścili. Fanki, które już uwielbiam, chciały robić sobie ze mną zdjęcia, chciały autografy i porozmawiać ze mną. Zatrzymałam się przy jednej z nich.
- Przepraszam, czy mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie ? -  Zapytała.
- Jasne . - Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie. Zrobiłyśmy zdjęcie a ona poprosiła mnie o autograf.
- Dla kogo ?
- Dla Marleny.
- Skąd jesteś ?
- Z Polski, przyleciałam tu do cioci na tydzień.
- Masz bardzo ładne typowe polskie imię. Ja mam korzenie Polskie i mieszkałam tam przez 16 lat, dopiero 3 miesiące temu przeprowadziłam się tu. - Zaczęłyśmy rozmawiać po Polsku.
- Caroline, mam do Ciebie prośbę. - Powiedziała.
- O czym rozmawiacie ? - Zapytał mnie Harry który już od dłuższego czasu się mi przyglądał.
- O Polsce. - Powiedziałam do niego - Marlena poznaj Harrego, Harry, to Marlena. - Skierowałam się w jej stronę.
- Hej miło mi cie poznać. - Powiedział Harry do Marley - Caroline, skarbie musimy już iść.
- Już ? Jaka szkoda. Idź po Tay a ja zaraz przyjdę. - Powiedziałam do Harrego. Jak powiedziałam on tak zrobił, ale zanim odszedł, pocałował mnie.
- Przepraszam cię, ale muszę lecieć, masz mój numer telefonu - Wpisałam w jej telefonie cyferki - tylko proszę nie dawaj go nikomu. Napisz mi później SMS - a o co chodzi. Przepraszam. Pa. - Powiedziałam i szybko uciekłam do Harrego. Usłyszałam tylko " Pa! " i szybko zniknęłam z jej pola widzenia. Harry pożegnał się z Taylor, przytulił ją a w okół już stało od groma paparazzi. Podeszła do mnie i mnie przytuliła. Szepnęła " Udawaj chociaż, ze jest dobrze " , a ja odwzajemniłam uścisk i dałyśmy sobie po buziaku w polika. Ona skierowała się w stronę bramek ze swoją torbą, czekaliśmy aż zniknie z naszego pola widzenia. Gdy już stała za bramą, odwróciła się, pomachała i poszła.
- W końcu. - Odetchneła z ulgą.
- Co w końcu ? - Zapytał Harry.
- Poleciała.
- Aż tak jej nie lubisz ?
- yyy.. TAK. - Powiedziłam stanowczo.
- Skarbie, a może to my zaprosimy całą twoja rodzinę do nas na grilla. I będą chłopcy z nami i dziewczyny , co ty na to ? - Zaproponował.
- No nie wem. Muszę pogadać z mamą.
- To chodź już do samochodu, bo zaraz nam bilety przepadną, pogadasz w samochodzie. - Pociągnął mnie za rękę. Doszlismy do samochodu. Wsiedliśmy i ruszliśmy w stronę centrum.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEST KOLEJNY !! KOMENTUJCIE.!!!!!!!!!1

sobota, 18 maja 2013

Louis xD


_____________________________________

Mówisz że mnie kochasz. Codziennie zapewniasz mnie o swoich uczuciach. Tylko przy tobie czuję się bezpieczna, chociaż jesteś takim wyrośniętym dzieciakiem. Twoje zachowania są jak u dziecka, ale na prawdę jesteś dorosły. Jednak za to cię kocham. Jestem podobna. Też jestem dzieckiem w skórze dorosłego. Mamy jedną różnice. Ja nie jestem sławna, ty jesteś. I musimy się ukrywać. Modest tak mówi, tak musi być. Nikt, prócz chłopców o nas nie wie. Wszyscy myślą, że jestem waszą przyjaciółką, a jak przychodzę, wszelkie okna są zasłonięte. Ty witasz się ze mną ostatni.
Chłopcy zamykają drzwi, dopiero wtedy się całujemy. To jest okropne Lou. Ale to wytrzymam, dla ciebie. Dla nas. Wiem, że tobie też jest trudno. Jeszcze do tego niecodziennie się spotykamy. Może gdybym była sławna..... Może wtedy moglibyśmy być razem. Ale nie jestem.  Czy mam ich za to przepraszać? Czy chcę zbyt  wiele? Chcę po prostu móc na ulicy pocałować mego chłopaka. Chciałabym móc przytulić go, spojrzeć w jego oczy, chodzić na randki. Ale nie mogę. Nie chcę niszczyć jego kariery. To dla niego wszystko, jego marzenia. Nie mogę mu tego odebrać. A najgorsze są tweety directioners typu: "Eh.. fajnie jakby Lou chodził z [t.i]..." Czemu najgorsze? Bo gdy to czytam mam ochotę napisać, że jesteśmy razem, że go kocham itp. Ale nie mogę. Czy modest tego nie widzi? Czy według nich chłopcy to marionetki? Nic nie warte lalki?  Chłopcy są biedni, nie wiem jak to wytrzymują. Ja już dawno bym odjechała. No nic, postanowiłam iść do modest. Chcę z nimi pogadać. Poprosili mnie do gabinetu, a nagle wparował tam Lou. Menadżer 1D powiedział, że możemy się ujawnić. Lou wziął mnie za rękę, wyszliśmy na ulicę. Każdemu reporterowi mówiliśmy, ze jesteśmy razem. Cieszyłam się. Nie musiałam zachowywać dystansu.Wszystko było dobrze. Nagle..... poczułam, ze ręka Lou bardziej ściska moją. Chłopak bardziej przysuną mnie do siebie. Uklęknął  na kolano, oświadczył mi się. Ja oczywiście się zgodziłam. Kilka miesięcy później wzięliśmy ślub. Urodziło nam się 2 dzieci, chłopiec i dziewczynka. 1D nigdy się nie rozpadło. Zawsze byli z directioners. A Lou zawsze był ze mną. 
_________________
Za 2 komentarze next imagin :3 Przepraszam za błędy :) ~Liamowa

Hej!!

Siemka !!
Jestem tu nowa xD mam nadzieję, że mnie polubicie. Ja będę "ta od imaginów". Zaraz pojawi się imagin ;) Więc... miłego czytania ;) ~Liamowa

piątek, 3 maja 2013

Rodział 29.KOOMENTARZE!!

*** Oczami Caroline ***
- Że co?! Na serio ?! - El patzryła na mnie z niedowierzanim gdy skończyłam opowiadać.
- Na serio.  - Przytaknęłam.
- Ale co na serio ? - Usłyszałam głos Harrego .
- Nic, opowiadałam im o moim pierwszym wrażeniu o Taylor. - Spojrzałam na niego. Seksownie wygladał, gdy opierał się o framuge od drzwi.
- Chodź, mam cos dla Ciebie. - Powiedział.
- Jaaa.. co z nowu ?
- Chodź i nie marudź. - Podszedł do mnie i pociągnał mnie za rekę .
- Dziewczyny, ogarnijcie sie. Moze dzisiaj pobawimy się w basenie ?? Ciepło jest tak w miarę. - Zaproponowałam.
- No okej! - Odkrzyknęły a ja szłam za Harrym. Weszlismy do jego pokoju. Ja usiadłam na łóóżko, a Harry zacął czegoś szukać w szafie.
- Może Ci pomóc ? - Zapytałam.
- Nie, nie trzeba, już znalazłem. - Powiedział, z uśmiechem. Dał mi do ręki okulary. Czarne Ray ban - y.
- Po co mi to ? - Zapytałam, bo nie rozumiałam.
- Bo zaczynasz być sławna kotek. Teraz będziesz rozpoznawana wszędzie.
- Orgh.. nie chciałam tego. A muszę dzisiaj podpisać ten kontrakt ? - Zapytałam. W tym czasie zadzwonił telefon Harrego. On odebrał i właczył na głośnik.

/ Rozmowa /
- No hej Harry, to ja Paul.
- O no hej, co jest ?
- Mam zła wiadomość dla Caroline, musisz jej przekazać, że ja dzisiaj nie moę przyjechać. Niestety.
- Oh, jaka szkoda . - Powiedziałąm z sarazmem.
- Caroline ?
- Tak, siedzę i słucham.
- Przepraszam cię na prawdę, ale moja żona wymyślila sobie jakiś wyjazd i wraacam dopiero...
- Ale się nie przejmuj, ja zła nie jestem.
- Jej, dziękuję.
- Nie ma za co.
- Ładnie wczoraj śpiewałaś.
- Skąd wiesz ?
- Internet.
- Dobra ja kończę. Pa.
- No pa

/ Koniec /

- Uhuhuh, ale masz szczęście - Powiedział Harry.
- Szczęście ? Raczej pecha, ze juz jutro wraca. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - powinnam zadzwonic do mamy.
- Dzwoń, bo pewnie się martwi, ale przy okazji włacz na głośnik. - Wzięłam telefon, wybrałam numer do mamy i właczłam głośnik..

/ Rozmowa /

- No hej mamusiu!
- Ufff. Caroline w końcu! Czemu się nie odzywałaś ?
- Przepraszam panią, ale to moja wina. Dawalłem jej za duzo roboty i nie miała czasu.
- O, Harry witaj. A no trudno, pewnie to było coś waznego.
- Mamo! A na niego, to juz nie nakrzyczysz, co nie ?
- Oj cicho siedz Caroline. Dostałam na jutro zaproszenie od babci, na grila. Taki ostatni przed zimą. Będziesz razem z Harrym ?
- No nie wiem, bo Harry chyba ma jutro próbę.
- Nie mam, bo przeciez Paula jutro jeszcze nie ma.
- No to chyba wpadniemy .
- Okej. Będą dzieciaki i ciocia Alex z wujkiem Taylorem i ja z tatą, więc mozesz wziąść któregoś z chłopaków jeszcze.
- No okej, okej. Paaa, musze kończyć.
- No pa.


/ Koniec rozmowy /
- Mamy już plany na jutro. - Powiedziałam do Hazzy.
- Jak myślisz na którą będzie gril ? - Zapytał mnie lokaty.
- Chyba jak zwykle na 16, a co ?
- To wcześniej pojedziemy do Londynu.
- Po co ?
- Pamiętasz, jak wspominałaś, że nie byłaś jeszcze na London Eye ? Mam juz bilety, więc nie mozesz mi odmówić. A później kupimy ci jakąś sukienke, bo przypominam , że w Sobote jest twoja impreza urodzinowa.
- A co jutro z Taylor ?
- Nie wiem, musze iść się jej zapytac, co ma zamiar jutro robić.
- To ty idź, a ja w tym czasie pójde się przebrać w bikini.
- Uhuhuhu.. będzie goraco.
- Nie licz na nic specjalnego skarbie.
- Oghr... uwielbiam jak zgrywasz niedostępną. Kocjham cię.
- Ja ciębei tez. Idź już do niej
- Ide ide. - Powiedział i zamknął drzwi. Wyciągnęłam z torby bikini i poszłam do łazienki.

*** Oczami Taylor. ***

Siedziałam sama w pokoju. Po głowie krążyły mi słowa Caroline. Dlaczego wszyscy uważają, że jestem taka ? To nie moja wina, tylko wina naszych menagerów. To oni nas wypromowali, więc my musimy sie ich słuchać. Usłyszłam pukanie w drzwi.
- Proszę ! - Krzyknęłam.
- Ymm.  no hej Taylor, bo ja chcialem się ciebie zapytać, co jutro robisz. - To był Harry, czy on mial coś na myśli ?
- Ja jutro o 9.00 mam samolot do domu. Harry, powiesz mi, dlaczego ja taka jestem.
- Nie rozumiem.
- Dlaczego jestem taka wredna ? Chciałabym się pogodzić z Caroline, ale gdy tylko ją widze gotuje sie we mnie.
- Nie wiem, może sama powinnaś sobie odpowiedziec na to pytanie. Po prostu media cie wypromowały i musisz być taka, jaką oni chcą. Ja widzę w tobie osobę, która jest miła, fajna i ma wielkie a nie frajerskie serce.
- Dziękuję - Szepnęłam, bo nie często zdarzało mi się wypowiadac to słowo.
- Nie masz za co. - Harry powiedział, bo widocznie mnie usłyszał - Jak coś to idź odpocznij na góre na taras.
- Okej.
- To widzimy się później.
- Pa. - Powiedziałam gdy Harry wyszedł. Wyciągnęłam z walizki ciuchy, poszłam do łazienki, wzęłam prysznic, związałam włosy w kitka, ubrasłam się i wyszłam z łazienki. Wychodząc z pokoju wzięłam do ręki książke i okulary przeciwsłoneczne. Ruszyłam w stronę tarasu.Gdy juz tam byłam usadowiłam się na jednym z leżaków i zaczęłąm czytać książke.

*** Oczami Caroline ***
- Już idziemy ? - Zapytalam dziewczyn.
- No już już. - Mówiła Natalie, która jako ostatnia wyszła z pokoju. Weszłyśmy na taras i usadowiłyśmy się w jacuzzi. Zobaczyłam Taylor leżącą na leżaku iczytającą książke. Nie przejmowałam się nia. Wypoczywałyśmy tam póki nie przyszli nasi chlopcy. Usiedli koło nas i za chwile każa z nas siedziała w objęciach swojego chłoapka. Taylor siedziała przez godzinę, później sie zmyła i poszła chyba do pokoju. Siedzieliśmy tam póki nie zapadł zmrok. Wszyscy wyszli i w gorącej wannie zostaliśmy tylko ja i Harry.
- Hazz, ja wychodzę, zimno mi. - Mówiłam wychodząc, gdy ten złapał mnie za nadgarstek.
- Poczekaj. Chodź tu jeszcze na chwilkę.
- Ale mi.. - Zamknął mi usta pocałunkiem.
- Juz możemy isć. - Powiedział uśmiechnięty. Wyszliśmy wytarliśmy sie recznikami i poszliśmy do pokoju. Położyłam się na łóżko. Hary podszedł do mnie, polożył się i zaczął mnie gilgotać.
- Ha, ha, harry !! Przestań! - Darłam się.
- Ohohoh, panna Carolie ma gilgotki?  Chcę buziaka, to przestanę.
- Oggh.. PRZESTAŃ ! - Wydarłam się śmiejąc.
- Buzi.
- No już, już. - Dostał buziaka. - Ja ide do łazienki. - Powiedziałam. Poszłam do niej, wzięłam szybki przysznic, przebrałam sie w piżamę, wyszłam i dałam buziaka Harremu który juz leżał w łożku. Położyłam się koło niego .

- Dobranoc.
- Dobranoc - Odpowiedzaiłam i zasnęłam.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEEST!! PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY!! KOMENTUJCIE DALEJ!!