środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 25. Czytasz = KOMENTARZ, CHOCIAZ JEDEN, BŁAGAM. MUSZĘ WIEDZIEC CZY KTOS TO CZYTA.

Wszyscy siedzieli w salonie, a ja zabrałam Perrie do kuchni.
- Mała, co się stało ? - Zapytałam ją.
- Bo Zayn, powiedział mi.. - w jej oczach pojawiły się łzy. - Powiedział, że mnie zdradził.
- I co zrobisz ?? - Zapytałam ją .
- Nie wiem, kocham go tak cholernie mocno. Nie moge go zostawić, jest dla mnie wszystkim. Gdybym tylko wiedziała co to za dziewczyna... Chciałabym z nią pogadać.
- O czym i z kim chciałabyś pogadać ? - Do kuchni weszła Natalie. - Caroline wołają cię. - Dokończyła.
- Perrie, poczekaj, ja zaraz wrócę i pogadamy. Pójdę sprawdzić o co chodzi.
- Dobrze. - Odpowiedziała a ja wyszłam. Weszłam do salonu.
- Krto mnie wołał ? - Zapytałam.
- Ciociu a kiedy bedzie ciocia Joanne? - Zapytał mnie Max.
- A ciocia zaraz powinna być, razem z wujkiem. - Odpowiedziałam Spojrzałam w stronę Harrego który bawił się z dziećmi.Podsłuchałam kawałek ich rozmowy.

*** Oczami Harrego ***
- Wujek, a kim ty jesteś dla cioci Caloline ? - Zapytała Anne.
- Ja jestem jej chłopakiem. - Odpowiedziałem z uśmiechem.
- A nie mezem ? - Zapytała ponownie.
- Jeszcze nie, ale może za kilka lat, kto wie.
- A będe mogla być dluchnom cioci ?
- Hehe, na pewno. - Powiedziałem z jeszcez większym bananem na buzi.
- Harry, czy możesz do mnie podejść ? - Zawołał mnie piękny głos. Głos mojej dziewczyny.
- Czekajcie dzieci, ciocia mnie woła. - Powiedziałam do nich i podeszłem do Caroline.
- Wujek Hally. - Powiedziała słodko. - Czy to nie brzmi ładnie ?
- Hahah, ale ty śmieszna.
- No cóż. Widziałeś gdzieś Zayna ?
- O ile się nie myle , to wyszedł na balkon.
- Okej,dziekuję. - Powiedziała, pocałowała i skierowala się na balkon.

*** Oczami Caroline ***
Weszłam na balkon. Zobaczyłam Zayna, który stał i palił.
- Słyszaam, ze jej powiedziałeś. - Powiedizałam i podeszłam do niego.
- Tak. Powiedziałem.
- A co dokładnie ?
- To, że ją zdradziłem, tylko tyle.
- Wiesz co, wydaje mi się, ze powinniście pogadać sami. Idź po nią i idźcie do was, pogadajcie.
- Na prawdę, możemy wyjsć ?
- No jasne.
- Ja! Wujek Hally, słyszałeś ?! - Krzyknął Zayn. - Twoja żona pozwoliła mi wyjść. Wygrałem ! - Krzyczał.
- Na serio ? - Mówił Harry który wszedł na balkon.
- A co wy tak nie dowierzacie? I żona ? - Zaptałam.
- A nic nic. I tak, żona. haha
- A gdzie chcesz isć ? - Powiedziała Perrie wchodząca na balkon - Zdradzić mnie po raz kolejny ?
- Nie, Perrie, sakarbie, idziemy do domu.
- Nie mów do mnie skarbie i po co ?
- Musimy pogadać. - Powiedział Zayn. Złapał ja za nadgarstek i wyciągnął z domu. Weszłam do środka. Podeszłam do stołu izaczełam jesć ciasto , gdy nagle usłyszłąm dzwonek do dzrwi.
- Ciii!! Wszyscy chowają się za kanapę ! Rodzice idą !! - Krzyknęłam. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
- Hej mamuś!! W końcu jesteś w domku. ! - Przywitałam ją uściskiem. - Jak się czujesz ?
- A bardzo dobrze.
- Chodź do pokoju, czeka tam na ciebie niespodzianka.
- Jaka z nowu niespodzianka? - Zapytała .
- No chodź to zobaczysz.
- A Caroline poczekaj, chciałabym, znaczy ja i tata Ci coś powiedzieć.
- Słucham.
- Bo ja z tatą znowu jesteśmy razem.
- Oh, jak faajnie!! Jak się cieszę!  A teraz chodxcie do pokoju noo.
- No juz idziemy. - Powiedział mój tata, złapał moją mamę za ręke i poszli do pokoju.  Mama weszła i była zdziwiona wygladem pokoju.
- Caroline, co tu się dzieje ? - Zapytała .
- Iiiii... JUŻ ! - Krzyknełóam i nagle wszysct wyskoczyli krzyczącz " Witaj w domu Joanne. ! "
- OMG! Dziękuję wam baardzo!! - Powiedziała i przytuliła mnie i Harrego.
- Mamo ale to nie tylko nasza zzasługa. Natalie z Niallem też powmogli, Zayn tez, ale go i Perrie przed chwila wygoniłam bo musza coś załatwić.
- Natalie, Niall dziękuję wam bardzo.
- Ciocia Joanne ! - Z tłumu ludzi wybiegła Anne, Max, Michael i Gloria.
- No hej dzieci ! - Powiedziała moja szczęśliwa mama. - Hej Alex, hej Taylor, mama i tata, witajcie! - Witała się z każdym po kolei. Wtym czasie tata gdzieś pobiegł i zaraz wrócił.
- Ekhem, przepraszam,a le ja chciałbym zająć chwilkę. Droga Joanne, jesteś moim oczkiem w głowie, miłością mojego życia, jestes wszystkim co aktualnie mam. - Powiedział i uklęknął - Chciałbym się ciebie zapytać czyy... - Wyjął czerwone pudełko z kieszeni - czy ty zostaniesz moją żoną po raz drugi ?
- O jezu, Andy ( bo tak ma na imię mój tata )  Oczywiście , że tak!!! Tata nałożył mamie pierścionek na palec,wręcył kwiaty a później pocałował ją mocno i wszysy zaczęli bic brawa. Od tyłu podszedł do mnie Harry, objął mnie w pasie i powiedział
- Kotek, my też tak będziemy, kiedyś, ale bedziemy. - Odwróciłam się i go pocałowałam.
- Wiem skarbie, wiem.
- To teraz mogę Ci już powiedzieć.
- Ale o czym ?
- Idziemy na imprezę.
- Jaką imprezę ? - Zapytałam gdy podeszła El z Louisem.
- Na imprezę chłopaków.

- To wy robicie jakąś impreze ?
- Tak, dzisiaj, tak bezokazyjnie. - Wtrącił się Liam.
- Co wiąże się z tym, że zostajesz u mnie na noc. - Powiedział Harry.
- Nie licz na nic skarbie.
- Nawet nie liczę.
- Harry, ty, umawialiśmy się na coś. - Powiedział mój tata.
- Tak jest prosze pana, pamiętam .
- To nawet on wie ?
- Tak, to twojego tate pytałem o zgodę, czy mozesz iśc. To co posiedzimy jeszcze z godzinkę i się zwijamy.
- Powiedział. Podeszła do mnie Ciocia Alex.
- Skarbie, my będziemy się zwijać, bo Gloria jest zmęczona.
- Pa ciociu Caloline, pa wujku Hally. - Powiedziała słodko Anne. Cała czwórka się do nas przytuliła i szybko wybiegli za rodzicami.
- No to my się tez już będziemy zbierać. - Powiedziała babcia z dziadkiem
- Mamo, tato dziękuję, ze przyszliście. - Powiedziała moja mama. - Dowidzienia.
- Dowidzenia. - Przytaknęli i wyszli.
- No to co pomożecie mi ? - Zapytałam Dan, El i Natale.
- No jasne! - Krzyknęły i od razu zabrałyśmys ie do roboty. Całą resztę czyli całe 1 D i moich rodziców usadowiłam na kanapie, żeby nie przeszkadzali. My pozbierałysmy wszystko i zaczęłyśmy zmywać.
- Caroline ? - Usłyszałam z pokoju głos taty.
- Poczekaj chwilkę, j uż kończyy i zaraz przyjdziemy . - Odpowiedziałam i dokończyłyśmy zmywać.
- To co dziewczyny ? Kiedy jakies wspólne zakupy ? - Zapytała Dan.
- Może w środę. - Zaproponowała El.
- Mi pasuje. - Przytaknęłam.
- Mi rówież . - Powiedziała Natalie. Skończyłyśmy i poszysmy do pokoju.
- Słucham cię tatusiu.
- Bo ty podobno miałaś dla nas jakąś niespodziankę .
- Ja? Ah, no tak.
- A więc słuchamy. - Powiedziała mama.
-  Bo jest taka sprawa, że ja będe nagrywać piosenkę z chłopakami. Niestety, ale Harry dzisiaj rano w samochodzie usłyszał mój obrzydliwy głos i zabrał mnie do studia i musiałam śpiewać i menadżer powiedział, że jutro podpisuje kontrakt . - Skończyłam mówic a wszyscy byli zszokowani. - Ale powiem wam, że boję się jednego. Nie paparazzi, nie występów, ale tego, ze po tym, jak jaz Harrym zerwiemy - Zrobiłam cudzysłów - to będzie, ze jabyłam z nim tylko dla sławy. Nie wiem czy powinnam.
- A możemy zrobić tak, że ty nam teraz zaśpiewasz kawałek czegoś, a my ci powiemy. - Powiedział Niall.
- Musze ? - Zapytałam.
- Tak. - odpowiedział. Zaczełam

"  One way or another, I'm gonna find ya'
I'm gonna get ya', get ya', get ya', get ya'
One way or another, I'm gonna win ya'
I'm gonna get ya', get ya', get ya', get ya'
One way or another, I'm gonna see ya'
I'm gonna meet ya', meet ya', meet ya', meet ya'
One day, maybe next week
I'm gonna meet ya'.....ah....

I will drive past your house
And if the lights are all down
I'll see who's around......

(Chorus)

And if the lights are out
I'll follow your bus downtown
See who's hangin' out..... "


- Jezu, córeczko skąd ty wzięłaś ten głos ? - Powiedział tata. Spojrzalam na nich ich szczęki opadły.
 - Jest aż tak źle ?
- ŹLE !? - Wykrzyczał Liam.
- Jest zajeb... ehem fajnie. - Poprwaił sie Louis.
- Fajnie to zaśpiewałaś. Wiedziałem ,że zaczniesz prędziej czy później śpiweać nase pisenki. - Powiedział Niall.
- Wasze ?! To jest Blondie, a nie wasze.
- Oj, ale nasz cover. - Powiedział Hazza.
- A tego jeszcze nie słyszałam. Kto pójdzie ze mną na chwilę na górę? Musze sie spakować i przebrać w coś normalnego.
- No to ja z tobą pójde, od razu ci pokaże nasz cover.
- To chodź. - Poszliśmy na górę. Harry wziął McBooka i włączył mi ich cover. Przesłuchałam całości.
- Nie jest zły, ale gdybyście zaśpiewali to z chrypka byłby lepiej. - Uśmiechnęłam się do niego. - Poczekaj idę się przebrać. - Wzięłam ciuchy z gaderoby i skierowałam sie do łazienki. Ubrałam i stwierdziłam, że to lezy na mnie świetnie. Wyszłam spakowałam potrzebne rzeczy do torby, zgarnęłam Harrego, zeszliśmy an dół, porzegnałam się z rodzicami i powiedziałam, ze pojutrze powinnam być .

------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Tadam!!! Słabo, ale komentujcie, błagam. Musze wiedzieć, zy ktoś to wgl czyta. <33 

7 komentarzy:

  1. Czekam na następny, tylko szybciej.Nie mogę czekać tak jak ostatnio bo mi system się rozwali ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste. Kiedy kolejny? :*

    OdpowiedzUsuń
  3. NAJLEPSZY BLOG EVER <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Mam nadzieję, że nigdy nie skończysz pisać tego opowiadania ;) Dla mnie mogą być wiecznie młodzi :D

    OdpowiedzUsuń