SĄ TO TAK JAKBY 3 ROZDZIAŁY W JEDNYM. ZAPRSASZAM DO CZYTANIA I BŁAGAM, KOMENTUJCIE, BO ZASTANAWIAM SIĘ, CZY W OGÓLE KTOŚ CZYTA TEGO BLOGA. PROSZE!! NAWET UŚMIESZEK DAJE DUŻO.
Jechaliśmy. Patrzyłam przez okno. Londyn rankiem wyglądał przepięknie. W sumie to nie rankiem, bo jest już prawie 11. Ale i tak jest śliczny. O każdej porze dnia i nocy.
- Harry, pójdziemy kiedyś na London Eye ?
- A byłaś kiedyś tam ??
- Nie, dla tego chcę iść.
- Na serio? Jezu, to od kiedy ty mieszkasz w Londynie, że nie byłaś na London Eye, 3 miesiące ?
- Ooo!! Patrz, jak trafiłeś. Nie no, żartuje, od jakiś 2 lat.
- Tylko, serio ?
- Naprawdę. A bo tak jest, ze ja z pochodzenia jestem polką.
- Co? Od kiedy ?
- Od zawsze. Mój tata, jest anglikiem. Mojego taty tata, czyli mój dziadek, z pochodzenia jest anglikiem, a mojej mamy mama, czyli moja babcia , jest polką. Moi rodzice poznali się tutaj, bo moja mama przyjechała tu na wakacje.
- To już wiem, dlaczego taka piękna, przecież Polki są najpiękniejsze.
- Och, dziękuję skarbie. - Odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek. - Harry, a co będzie jeśli jednak się rozstaniemy ? - Zapytałam z niepewnością.
- Skarbie, nawet tak nie mów, bo to nieprawda.
- Teraz tak mówisz.
- Obiecuję ci, że jutro nawet na krok cię nieopuszcze.
- Mhm. Obietnica obietnicą, ale czy to będzie prawda.
- Czy ty mi nie wierzysz?
- Ja? No skąd ci taki pomysł przyszedł do Głowy. - Powiedzialam cynicznie.|
- Oghr.. Jesteś trudnym orzechem do zgryzienia.
- No ja wiem.
- Już jesteśmy. - Hazza mówiąc to parkował samochód przed studiem. Wysiadł, podszedł do moich drzwi, otworzył je, a ja wysiadłam z samochodu i udałam się w stronę studia. Kto tam był ? Nikt inny tylko paparazzi. Stali i czekali na jakąś gwiazdę. Niech tylko się ktoś pojawi to oni zrobią Ci zdjęcie. Zrobili mi i Harremu kilka zdjęć gdy wchodziliśmy do studia.
- To już będzie norma.
- Na prawdę ?
- Oh, to jest nic. Zobaczysz co dzie w USA.
- Jezu bedzie aż tak zle?
- Tak. Teraz chodz bo menager juz na nas czeka.
- Trochee sie stresuje.
- Nie masz czego. Śpiewaj tam tak jak spiewalas przy mnie w samochodzie.
- Łatwo ci mowic. - Powiedzialam I weszlismy do pomieszczenia z czerwonymi drzwiami. Od razu przywitał nas mily czlowiek. Wygladal na zmęczonego. Nie dziwie mu się.
- Witam cie, nazywam się Paul.
- Ja jestem Caroline.
- To co, nie będziemy marnować czasu. Idź i śpiewaj. - Powiedział i wskazał mi tym razem czarne drzwi. Prowadziły one do studia. Weszłam i stanęłam przed mikrofonem. Spojrzałam na Harrego. Ruszał ustami mówiac " Nie denerwuj się, będzie dobrze. Kocham cię". Usłyszałam melodie i zaczęłam spiewać :
Mamma told me not to waste my life
She said spread your wingsMy little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And If they give you
Shh...
Then they can walk on by
My feet, feet can't touch the ground
And I can't hear a sound
But you just keep on running up your mouth yeah
Walk, walk on over there
Cause I'm too fly to care
Oh yeah
Your words don't mean a thing
I'm not listening
Keep talking all I know is
Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And they can't detain you
Cause wings are made to fly
And we don't let nobody
Bring us down
No matter what you say
It won't hurt me
Don't matter If I fall
From the sky
These wings are made to fly
I'm firing up on that runway
I know we'are gonna get there someday
But we don't need no ready steady go no
Talk, talk turns into air
And I don't even care
Oh yeah
Your words don't mean a thing
I'm not listening
Keep talking all I know is
Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And they can't detain you
Cause wings are made to fly
And we don't let nobody
Bring us down
No matter what you say
It won't hurt me
Don't matter if I fall
From the sky
These wings are made to fly
I don't need no one saying
Hey, hey, hey, hey
I don't hear no one saying
Hey, hey, hey, hey
You better keep on walking
I don't wanna hear your talking
Boy'd
You better keep on walking
I don't wanna hear your talking
Boy'd
Your words don't mean a thing
I'm not listening
They're just like water off my wings
Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And they can't detain you
Cause wings are made to fly
And we don't let nobody
Bring us down
No matter what you say
It won't hurt me
Don't matter If I fall
From the sky
These wings are made to fly
Skonczylam. Usłyszalam brawa.
- Wow ! Caroline, masz talent. I to ogromny.
- Na prawdę?? Przecież ja śpiewam tylko w domu, pod prysznicem.
- Już nie zgrywaj takiej nie śmiałej. - Dodał Harry.
- Z tobą policzę się później.
- Ups.. Kłótnia małżeńska ? - Wtrącił Paul. - To co Caroline, jutro zapraszam cię na podpisanie kontraktu.
- Jutro ? A nie możemy we Wtorek ? Chyba, ze przyjedziesz jutro wieczorem do domu chłopaków.
- Ooo.. Ta jaka zazdrosna. - Powiedział Hazza.
- No i dobrze, będę. Nie wiem co ta świruska ma zamiar zrobić.
- Aha.. No faktycznie Taylor jutro będzie?- Zapytał Paul.
- Tak i nie wiem czy płakać czy się śmiać. My już lecimy. Będziesz jutro u chłopaków ?
- To może o 20 ?
- Okej. Dowidzenia. - Powiedziałam i wyprowadziłam Harrego ze studia. Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się w stronę szpitala.
- Czyli jednak jesteś zazdrosna ?
- A nie mam być ?
- Skarbie, mówiłem Ci, nie masz o co.
- Dobra , skończ. - Powiedziałam i zamknęliśmy się oby dwoje. Moje myśli były bardzo dziwne. Ja wiem, ze Harry mnie kocha, ale boje się tej Taylor. Tak naprawdę , to powinnam teraz skakać ze szczęścia,ze mam przy sobie mojego skarba I jeszcze ten kontrakt... Zobaczymy co to z nim wyjdzie. Faktycznie, nie moge w to uwierzyć, ale nie mam ochoty skakać z radosci. Może lepiej będzie jak go nie pod pisze. Musze o tym dokładnie pogadać z Harrym.Po jakiejś 10 minutowej ciszy dojechaliśmy do szpitala.
- Kochanie, jesteś na mnie zły ?- Zapytałam .
- Nie. - Powiedział surowo.
- Wiem, że jesteś i cię przepraszam, ale chyba mam prawo być zazdrosna.
- O co ? O tą deskę ? Nawet jeśli, to chyba mi wierzysz i mnie kochasz.
- No jasne. Ale ciężko mi będzie się tobą dzielić. Kocham cie najmocniej na świecie i akurat teraz nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
- Ja tez cie kocham, ale musimy to jakos przetrwać. Damy rade.
- No cóż, jak trzeba to trzeba. - Powiedziałam I wysiadłam z samochodu. Harry podszedł do mnie. Pocałował mnie, złapał z za rekę , ścisnął mocno, tak jakby chciał powiedzieć " Zostań i nie odchodź " i skierowaliśmy się w stronę szpitala.Weszliśmy wielkimi drzwiami do środka i skierowaliśmy się w stronę windy.
Jechaliśmy. Patrzyłam przez okno. Londyn rankiem wyglądał przepięknie. W sumie to nie rankiem, bo jest już prawie 11. Ale i tak jest śliczny. O każdej porze dnia i nocy.
- Harry, pójdziemy kiedyś na London Eye ?
- A byłaś kiedyś tam ??
- Nie, dla tego chcę iść.
- Na serio? Jezu, to od kiedy ty mieszkasz w Londynie, że nie byłaś na London Eye, 3 miesiące ?
- Ooo!! Patrz, jak trafiłeś. Nie no, żartuje, od jakiś 2 lat.
- Tylko, serio ?
- Naprawdę. A bo tak jest, ze ja z pochodzenia jestem polką.
- Co? Od kiedy ?
- Od zawsze. Mój tata, jest anglikiem. Mojego taty tata, czyli mój dziadek, z pochodzenia jest anglikiem, a mojej mamy mama, czyli moja babcia , jest polką. Moi rodzice poznali się tutaj, bo moja mama przyjechała tu na wakacje.
- To już wiem, dlaczego taka piękna, przecież Polki są najpiękniejsze.
- Och, dziękuję skarbie. - Odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek. - Harry, a co będzie jeśli jednak się rozstaniemy ? - Zapytałam z niepewnością.
- Skarbie, nawet tak nie mów, bo to nieprawda.
- Teraz tak mówisz.
- Obiecuję ci, że jutro nawet na krok cię nieopuszcze.
- Mhm. Obietnica obietnicą, ale czy to będzie prawda.
- Czy ty mi nie wierzysz?
- Ja? No skąd ci taki pomysł przyszedł do Głowy. - Powiedzialam cynicznie.|
- Oghr.. Jesteś trudnym orzechem do zgryzienia.
- No ja wiem.
- Już jesteśmy. - Hazza mówiąc to parkował samochód przed studiem. Wysiadł, podszedł do moich drzwi, otworzył je, a ja wysiadłam z samochodu i udałam się w stronę studia. Kto tam był ? Nikt inny tylko paparazzi. Stali i czekali na jakąś gwiazdę. Niech tylko się ktoś pojawi to oni zrobią Ci zdjęcie. Zrobili mi i Harremu kilka zdjęć gdy wchodziliśmy do studia.
- To już będzie norma.
- Na prawdę ?
- Oh, to jest nic. Zobaczysz co dzie w USA.
- Jezu bedzie aż tak zle?
- Tak. Teraz chodz bo menager juz na nas czeka.
- Trochee sie stresuje.
- Nie masz czego. Śpiewaj tam tak jak spiewalas przy mnie w samochodzie.
- Łatwo ci mowic. - Powiedzialam I weszlismy do pomieszczenia z czerwonymi drzwiami. Od razu przywitał nas mily czlowiek. Wygladal na zmęczonego. Nie dziwie mu się.
- Witam cie, nazywam się Paul.
- Ja jestem Caroline.
- To co, nie będziemy marnować czasu. Idź i śpiewaj. - Powiedział i wskazał mi tym razem czarne drzwi. Prowadziły one do studia. Weszłam i stanęłam przed mikrofonem. Spojrzałam na Harrego. Ruszał ustami mówiac " Nie denerwuj się, będzie dobrze. Kocham cię". Usłyszałam melodie i zaczęłam spiewać :
Mamma told me not to waste my life
She said spread your wingsMy little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And If they give you
Shh...
Then they can walk on by
My feet, feet can't touch the ground
And I can't hear a sound
But you just keep on running up your mouth yeah
Walk, walk on over there
Cause I'm too fly to care
Oh yeah
Your words don't mean a thing
I'm not listening
Keep talking all I know is
Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And they can't detain you
Cause wings are made to fly
And we don't let nobody
Bring us down
No matter what you say
It won't hurt me
Don't matter If I fall
From the sky
These wings are made to fly
I'm firing up on that runway
I know we'are gonna get there someday
But we don't need no ready steady go no
Talk, talk turns into air
And I don't even care
Oh yeah
Your words don't mean a thing
I'm not listening
Keep talking all I know is
Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And they can't detain you
Cause wings are made to fly
And we don't let nobody
Bring us down
No matter what you say
It won't hurt me
Don't matter if I fall
From the sky
These wings are made to fly
I don't need no one saying
Hey, hey, hey, hey
I don't hear no one saying
Hey, hey, hey, hey
You better keep on walking
I don't wanna hear your talking
Boy'd
You better keep on walking
I don't wanna hear your talking
Boy'd
Your words don't mean a thing
I'm not listening
They're just like water off my wings
Mamma told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And they can't detain you
Cause wings are made to fly
And we don't let nobody
Bring us down
No matter what you say
It won't hurt me
Don't matter If I fall
From the sky
These wings are made to fly
Skonczylam. Usłyszalam brawa.
- Wow ! Caroline, masz talent. I to ogromny.
- Na prawdę?? Przecież ja śpiewam tylko w domu, pod prysznicem.
- Już nie zgrywaj takiej nie śmiałej. - Dodał Harry.
- Z tobą policzę się później.
- Ups.. Kłótnia małżeńska ? - Wtrącił Paul. - To co Caroline, jutro zapraszam cię na podpisanie kontraktu.
- Jutro ? A nie możemy we Wtorek ? Chyba, ze przyjedziesz jutro wieczorem do domu chłopaków.
- Ooo.. Ta jaka zazdrosna. - Powiedział Hazza.
- No i dobrze, będę. Nie wiem co ta świruska ma zamiar zrobić.
- Aha.. No faktycznie Taylor jutro będzie?- Zapytał Paul.
- Tak i nie wiem czy płakać czy się śmiać. My już lecimy. Będziesz jutro u chłopaków ?
- To może o 20 ?
- Okej. Dowidzenia. - Powiedziałam i wyprowadziłam Harrego ze studia. Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się w stronę szpitala.
- Czyli jednak jesteś zazdrosna ?
- A nie mam być ?
- Skarbie, mówiłem Ci, nie masz o co.
- Dobra , skończ. - Powiedziałam i zamknęliśmy się oby dwoje. Moje myśli były bardzo dziwne. Ja wiem, ze Harry mnie kocha, ale boje się tej Taylor. Tak naprawdę , to powinnam teraz skakać ze szczęścia,ze mam przy sobie mojego skarba I jeszcze ten kontrakt... Zobaczymy co to z nim wyjdzie. Faktycznie, nie moge w to uwierzyć, ale nie mam ochoty skakać z radosci. Może lepiej będzie jak go nie pod pisze. Musze o tym dokładnie pogadać z Harrym.Po jakiejś 10 minutowej ciszy dojechaliśmy do szpitala.
- Kochanie, jesteś na mnie zły ?- Zapytałam .
- Nie. - Powiedział surowo.
- Wiem, że jesteś i cię przepraszam, ale chyba mam prawo być zazdrosna.
- O co ? O tą deskę ? Nawet jeśli, to chyba mi wierzysz i mnie kochasz.
- No jasne. Ale ciężko mi będzie się tobą dzielić. Kocham cie najmocniej na świecie i akurat teraz nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
- Ja tez cie kocham, ale musimy to jakos przetrwać. Damy rade.
- No cóż, jak trzeba to trzeba. - Powiedziałam I wysiadłam z samochodu. Harry podszedł do mnie. Pocałował mnie, złapał z za rekę , ścisnął mocno, tak jakby chciał powiedzieć " Zostań i nie odchodź " i skierowaliśmy się w stronę szpitala.Weszliśmy wielkimi drzwiami do środka i skierowaliśmy się w stronę windy.
Proszę dodawaj więcej tych historii ,ja je kocham :)
OdpowiedzUsuńKiedy będzie 23 rozdział ? :)
OdpowiedzUsuńDodasz kolejny rozdział bo już się niecierpliwię !
OdpowiedzUsuńDawaj nastepny rodział już się nie moge doczekać , Świetny ; *
OdpowiedzUsuńUwielbiam twojego bloga, zaczęłam go czytać dopiero jakąś godzine lub półtorej temu, a jak mnie wciągnął, jest zarąbisty <3
OdpowiedzUsuń